Zmasowany atak kontrolerów skarbowych na najdroższy kurort górski

Zmasowany atak kontrolerów skarbowych na najdroższy kurort górski Potężną dyskusję we Włoszech wywo...

Kasy fiskalne z oscypkami

Kasy fiskalne z oscypkami Urząd Skarbowy w Zakopanem oraz Biuro Promocji Zakopanego zapowiedziały "...

Polsce lekarze instalują kasy fiskalne, jednak...

Polsce lekarze instalują kasy fiskalne, jednak... W urzędach Skarbowych od maja do grudnia 2011 r. ...

Firma przejmująca przedsiębiorstwo, które używało kasy fiskalne, nie straci prawa do odliczenia ich przy zakupie.

Firma przejmująca przedsiębiorstwo, które używało kasy fiskalne, nie straci prawa do odliczenia ich ...

Inwestycje możliwe do sfinansowania za pomocą leasingu

Inwestycje możliwe do sfinansowania za pomocą leasingu Kupno auta to nie jedyna inwestycja, jaką mo...

Słynnej uczty pierogowej ciąg dalszy

Słynnej uczty pierogowej ciąg dalszy Niezwykle srogie konsekwencje grożą organizatorom uczty pierog...

Kiedy odwieszamy działalność zaczynamy ponowną rejestrację przez kasy fiskalne

Kiedy odwieszamy działalność zaczynamy ponowną rejestrację przez kasy fiskalne Zapis w przepisach d...

Miłośnik kasy z obcej kasy

Miłośnik kasy z obcej kasy Funkcjonariusze z Wydziału do walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu K...

Urząd Skarbowy z wizytą u lekarza: gdzie jest kasa fiskalna?

Urząd Skarbowy z wizytą u lekarza: gdzie jest kasa fiskalna? W każdej chwili lekarze i prawnicy pow...

Kasa fiskalna w domu rozkoszy

Kasa fiskalna w domu rozkoszy Taki oto właśnie pomysł zaprezentowany został przez Ruch Palikota. Pr...

Donosy do US w 2011 stały się trendy

Donosy do US w 2011 stały się trendy Niezwykle rekordowa ilość donosów napłynęła w poprzednim roku ...

Po aferze barowej, prezydent i były prezes Fali spotkają się w sądzie

Po aferze barowej, prezydent i były prezes Fali spotkają się w sądzie Chociaż prokuratura umorzyła ...

Prezydent Łodzi na mnie naciskała - mówi Sławomir Antos

Prezydent Łodzi na mnie naciskała - mówi Sławomir Antos Odwołany niedawno prezes Aquaparku Fala Sła...

Podczas kontroli zabierali dokumenty

Podczas kontroli zabierali dokumenty Około trzystu taksówek skontrolowali policjanci w trakcie oper...

W gminie kasy fiskalne

W gminie kasy fiskalne Kiedy gmina realizuje sprzedaż do osób fizycznych, które nie prowadzą działa...

Dwa w jednym: taksówkarz i ochroniarz

Dwa w jednym: taksówkarz i ochroniarz - Osoby jeżdżące taksówkami nie zawsze czują się bezpiecznie....

Przechowywanie kopii faktur w postaci elektronicznej

Przechowywanie kopii faktur w postaci elektronicznej 08.12.2011 r. wpłynął wniosek o udzielenie pis...

Odpis podczas zakupu kasy fiskalnej

Odpis podczas zakupu kasy fiskalnej Zapytanie płatnika: Osoba wnioskująca parę lat temu prowadziła ...

Nieuczciwi taksówkarze sprawdzani przez Urząd Skarbowy

Nieuczciwi taksówkarze sprawdzani przez Urząd Skarbowy Inspektorzy z Urzędów Skarbowych nie nie zam...

Zobowiązanie użytkowania kasy fiskalnej podczas sprzedaży wysyłkowej

Zobowiązanie użytkowania kasy fiskalnej podczas sprzedaży wysyłkowej Zapytanie podatnika: Począwszy...

downloads/zdjecia/karta-korepetycje.jpg

Kasy fiskalne dla karty podatkowej, ale nie dla korepetycji

Kasy fiskalne dla karty podatkowej, ale nie dla korepetycji Płatnicy karty podatkowej nie mają obow...

Rozwiązanie optimum dla wolnego zawodu

Rozwiązanie optimum dla wolnego zawodu Zobowiązanie ewidencjonowania wszelkich dochodów przez kasy ...

Otwierasz nowy punkt, nie będzie odliczenia z zakupu kasy

Otwierasz nowy punkt, nie będzie odliczenia z zakupu kasy Właściciel firmy zobligowany do rejestrac...

Legalizacja sutenerstwa wg Ruchu Palikota, a kasy fiskalne

Legalizacja sutenerstwa wg Ruchu Palikota, a kasy fiskalne Wg Ruchu Palikota biznes erotyczny w Pol...

Kilka punktów sprzedaży, a jedna kasa fiskalna?

Kilka punktów sprzedaży, a jedna kasa fiskalna? Zapytanie płatnika: Osoba wnioskująca wykonuje dzia...

Kasy fiskalne nie wymagane przy przelewie bankowym

Kasy fiskalne nie wymagane przy przelewie bankowym W żądnym wypadku zwolnieniu nie podlega usługa, ...

Osoby inkasujące opłatę targową nie realizują tego przez kasy fiskalne

Osoby inkasujące opłatę targową nie realizują tego przez kasy fiskalne Ogólna opinia ugruntowuje pr...

Kiedy mogę zrezygnować z kasy fiskalnej?

Kiedy mogę zrezygnować z kasy fiskalnej? Zapytanie: Z miesiącem kwietniem 2003 r. rozpocząłem prowa...

W puckiej gminie chyba bez szkolnych kiermaszy świątecznych... strach przed US

W puckiej gminie chyba bez szkolnych kiermaszy świątecznych... strach przed US Pewne szkoły w powie...

Pragnę zarabiać na bezobsługowej toalecie

Pragnę zarabiać na bezobsługowej toalecie Cuchnące, często brudne, oraz zaniedbane ? właśnie ten ob...

Chwila zaistnienia obowiązku rejestracji poprzez kasy fiskalne

Chwila zaistnienia obowiązku rejestracji poprzez kasy fiskalne Zapytanie: Płatnik zaczął prowadzeni...

40 tys obrotu bez kasy fiskalnej

40 tys obrotu bez kasy fiskalnej Podatnicy dokonujący sprzedaż osobom fizycznym nie prowadzącym dzi...

Czy można skorygować NIP na fiskalnej już kasie?

Czy można skorygować NIP na fiskalnej już kasie? Firma zobligowana do rejestracji poprzez kasy fisk...

Rejestracja obrotów w kancelarii, a kasy fiskalne

Rejestracja obrotów w kancelarii, a kasy fiskalne Naczelna Rada Adwokacka zasypywana jest zapytania...

Czy trzeba zachować zużyte kasy fiskalne?

Czy trzeba zachować zużyte kasy fiskalne? Podatnik pyta: Jestem zobligowany do ewidencji swoich prz...

Straż miejska dostaje nowe uprawnienia, nielegalny handel będzie ryzykowny

Straż miejska dostaje nowe uprawnienia, nielegalny handel będzie ryzykowny W jakim stopniu nowe prz...

Zaliczka jest obrotem i musi być na kasie fiskalnej

Zaliczka jest obrotem i musi być na kasie fiskalnej Zaliczka, która wpływa na obrót firmy winna być...

Pracownicy Urzędu Skarbowego wystawili 600 mandatów w czasie trwania akcji "Nie bądź jeleń"

Pracownicy Urzędu Skarbowego wystawili 600 mandatów w czasie trwania akcji "Nie bądź jeleń" W tym r...

Stawka VAT na sprzedaż wyższa przy jedzeniu na wynos

Stawka VAT na sprzedaż wyższa przy jedzeniu na wynos Suma kosztów dowiezienia posiłków oraz opakowa...

Kasy fiskalne w 2012 roku - kto musi je mieć?

Kasy fiskalne w 2012 roku - kto musi je mieć? Ubiegły rok 2011 pod względem zmian w przepisach fisk...

Zakupy przed świętami w internecie nie rejestrowane przez kasy fiskalne

Zakupy przed świętami w internecie nie rejestrowane przez kasy fiskalne Zapotrzebowanie klientów na...

Duplikaty faktur, a prawo do odliczenia podatku VAT

Duplikaty faktur, a prawo do odliczenia podatku VAT Podatnik przedstawił zapytanie: W roku 2007 w m...

Rozliczenie i stawki VAT, a kompleksowe usługi

Rozliczenie i stawki VAT, a kompleksowe usługi W wypadku, gdy przedmiotem sprzedaży jest usługa, do...

Dom kultury, a kasa fiskalna

Dom kultury, a kasa fiskalna Czy kasa fiskalna powinna znaleźć się w domu kultury?Poza dotacjami bu...

Kto chce być jeleniem?

Kto chce być jeleniem? Akcja Ministerstwa Finansów "Weź paragon" w tym roku jest już na półmetku. W...

Kasy fiskalne kontrolowane z myślą o wynikach

Kasy fiskalne kontrolowane z myślą o wynikach Działanie kontrolerów Urządów Skarbowych w letniej ak...

Handel elektroniczny bez kasy fiskalnej

Handel elektroniczny bez kasy fiskalnej Handlujący w internecie mają prawo do uniknięcia zobowiązan...

Obowiązek rejestrowania poprzez kasy fiskalne i zwolnienie od niego

Obowiązek rejestrowania poprzez kasy fiskalne i zwolnienie od niego Zdarzają się przypadki, kiedy g...

W jaki przebiega wygląda szukanie pracy poprzez pomoc społeczną

W jaki przebiega wygląda szukanie pracy poprzez pomoc społeczną W ośrodku pomocy społecznej na wars...

W małych firmach też muszą być kasy fiskalne

W małych firmach też muszą być kasy fiskalne Przedsiębiorca, u którego obroty przekroczą ustawowe l...

W Rzeszowie wolno przybywa nowych taksówek

W Rzeszowie wolno przybywa nowych taksówek Od początku kwietnia w Rzeszowie przybyło jedynie  kilka...

Szara strefa wynikająca z małych płac

Szara strefa wynikająca z małych płac W takich branżach, jak: budownictwo, handel i naprawy - rozra...

Jechałam na gapę, gdyż nie miałam gdzie kupić bilet

Jechałam na gapę, gdyż nie miałam gdzie kupić bilet Pani Anita z Opola chciała wieczorem na Trakcie...

Pobierz paragon z kasy fiskalnej

Pobierz paragon z kasy fiskalnej Potwierdzenie wymagane jest nie tylko przy dużych operacjach. Równ...

Dla nieuczciwych podatników podniosą się wartości kar

Dla nieuczciwych podatników podniosą się wartości kar Przewidziane dla podatników, płatników i inka...

Urzędnicy Skarbowi w sklepach, kontrola paragonów drukowanych przez kasy

Urzędnicy Skarbowi w sklepach, kontrola paragonów drukowanych przez kasy Sprzedawcy uważajcie! Szcz...

To już drugi raz dokonał włamania do tej samej pizzerii

To już drugi raz dokonał włamania do tej samej pizzerii. Teraz również wpadł w ręce policji.33-late...

Szykowała się pierogowa uczta, skończyło się nalotem urzędników skarbowych

Szykowała się pierogowa uczta, skończyło się nalotem urzędników skarbowych Planowana była super zab...

Dlaczego kasy fiskalne nie znajdują się u weterynarzy?

Dlaczego kasy fiskalne nie znajdują się u weterynarzy? Zobowiązanie montowania kas fiskalnych m.in....

Kasy fiskalne kradzione wraz z pieniędzmi

Kasy fiskalne kradzione wraz z pieniędzmi Aż nieprawdopodobne, w dwa tygodnie zrobił 11 włamań. Zat...

Uciekanie przed płaceniem podatków przez lekarzy i prawników

Uciekanie przed płaceniem podatków przez lekarzy i prawników Kasy fiskalne zostały wprowadzone u le...

Nie będzie sznurówek i baniek mydlanych

Nie będzie sznurówek i baniek mydlanych Około 1/3 z nas często robi zakupy na bazarach i ulicznych ...

Obława na bandytów w nocy

Obława na bandytów w nocy Na sklep spożywczy do napadu doszło w dniu wczorajszym (04.07) w Lotyniu....

Kasy fiskalne zaczęły pojawiać się u lekarzy

Kasy fiskalne zaczęły pojawiać się u lekarzy Z dniem 1 maja 2011 r. kolejna grupa podatników musiał...

Producenci kas fiskalnych w tym roku biją rekordy sprzedaży

Producenci kas fiskalnych w tym roku biją rekordy sprzedaży Klienci w bieżącym roku  w Polsce zakup...

Dlaczego przewoźnicy busami nie widzą praw niewidomych?

Dlaczego przewoźnicy busami nie widzą praw niewidomych? Ustawowo 93 procent ulgi w cenie biletu i t...

Ja przez kasy fiskalne sprzedawać nie umiem, tylko moja żona

Ja przez kasy fiskalne sprzedawać nie umiem, tylko moja żona To właśnie w handlu detalicznym i gast...

Pracownicy urzędów skontrolują, czy górale sprzedają przez kasy fiskalne

Pracownicy urzędów skontrolują, czy górale sprzedają przez kasy fiskalne Oj, będziemy mieli gorący ...

W Lubniewicach pływa wodna taksówka!

W Lubniewicach pływa wodna taksówka! Faktem jest, iz dotąd tego jeszcze nie było. W Lubniewicach ku...

Jak zarejestrować kaucję poprzez kasy fiskalne?

Jak zarejestrować kaucję poprzez kasy fiskalne? Profil różnych form oferowania usług, czy też prowa...

http://www.soft-bit.pl/downloads/all/inne/taksowka.jpg

Taksówkarskie oszustwa

Taksówkarskie oszustwa Przeróbki przy taksometrze, doliczanie opłat za stanie w korku, korzystanie ...

Dla wrocławskich sklepikarzy 22 tysiące złotych kary

Dla wrocławskich sklepikarzy 22 tysiące złotych kary Wynik jest imponujący: 130 mandatów na kwotę 2...

Faktem jest, że kupujący to jelenie i tak będzie dalej

Faktem jest, że kupujący to jelenie i tak będzie dalej W znanej nadmorskiej miejscowości wypoczynko...

Ogrom gotówki w neseserze

Ogrom gotówki w neseserze Przygotowane portrety pamięciowe bandytów, jak również pozostawione przez...

Bez kasy fiskalnej nie wolno handlować!

Bez kasy fiskalnej nie wolno handlować! Wszyscy sprzedający osobom fizycznym nieprowadzącym działal...

Młody Polak, a pierwszy kontakt z rynkiem pracy

Młody Polak, a pierwszy kontakt z rynkiem pracy Na jesień na polski rynek pracy trafi ok. 600 tys. ...

Dla handlowców z Beskidów blisko 1,5 ts mandatów

Dla handlowców z Beskidów blisko 1,5 ts mandatów Około 1,5 tys. mandatów wystawili kontrolerzy Urzę...

Sprawdzane paragony z kasy: wydane mandaty na 147 tysięcy złotych

Sprawdzane paragony z kasy: wydane mandaty na 147 tysięcy złotych Aż 735 mandatów karnych na sumary...

W kolejce do Filharmonii awantura o ciężarną kobietę

W kolejce do Filharmonii awantura o ciężarną kobietę Do tej pory tylko o tym czytałam powieściach, ...

Za kilka kilometrów płacisz 200 zł!

Za kilka kilometrów płacisz 200 zł! Zastanówmy się, jaki może być koszt przejazdu kilku kilometrów ...

Zapragniesz kupić chleb? Zapłać za to SMS-em

Zapragniesz kupić chleb? Zapłać za to SMS-em Obecnie tylko w niektórych polskich miastach za pomocą...

Sposoby opolskich firm na oszukiwanie Urzędu Skarbowego

Sposoby opolskich firm na oszukiwanie Urzędu Skarbowego Nałożono około 250 mandatów na sumaryczną k...

W WC, gdy zapłacisz weź też paragon z kasy.

W WC, gdy zapłacisz weź też paragon z kasy. To nie żart, aż 150 zł kary dali kelnerce kontrolerzy U...

Muszelka inny czas, kasa fiskalna inny

Muszelka inny czas, kasa fiskalna inny Czy działanie elektronicznego systemu mierzącego czas na bas...

Ogólne podejrzenia skarbówki, gdyż lekarze nie płacą podatków

Ogólne podejrzenia skarbówki, gdyż lekarze nie płacą podatków Wg informacji I Urząd Skarbowy w Kiel...

Od 1 maja w prywatnych gabinetach lekarskich winny pojawić się kasy fiskalne

Od 1 maja w prywatnych gabinetach lekarskich winny pojawić się kasy fiskalne. Jednak nie we wszystk...

Weź paragon na wakacjach, nie pozwól się oszukać

Weź paragon na wakacjach, nie pozwól się oszukać. Wszystkie urlopy sprzyjają kupowaniu. Jednak, by ...

Sex Shopy są skandalem, czy potrzebą na Pomorzu?

Sex Shopy są skandalem, czy potrzebą na Pomorzu? Często ukryte przed wzrokiem nazbyt ciekawskich lu...

Nowości fiskalne dla firm

Handlarze płytami zainstalują kasy fiskalne, nowe zasady refundacji kosztów zakupu kas, koniec z par...

A jednak: kasy fiskalne u lekarzy i prawników

A jednak: kasy fiskalne u lekarzy i prawników Od 1 maja 2011 r. w gabinetach lekarskich i kancelari...

Wojenne zamieszanie z paragonami. Gdzie dać kontrole Urzędu skarbowego?

Wojenne zamieszanie z paragonami. Gdzie dać kontrole Urzędu skarbowego? W prywatnych gabinetach lek...

Prawnicy coraz bliżej kas fiskalnych

Prawnicy coraz bliżej kas fiskalnych   Zmiany nad zmianą ustawy o podatku od towarów i usług posu...

Poprawne skorzystanie z odpisu przy zakupie kasy w 2010 r.

Poprawne skorzystanie z odpisu przy zakupie kasy w 2010 r.   Kiedy firma zakupuje kasę fiskalną, k...

W siłowniach nie obejdą się bez kas fiskalnych

W siłowniach nie obejdą się bez kas fiskalnych   Salony fitness, agencje reklamowe, punkty pakowan...

Ulga na kasy fiskalne nie dla Poczty

Ulga na kasy fiskalne nie dla Poczty   Koszty instalacji kas fiskalnych w każdym  pocztowym okienk...

Małolaci i piwo

Małolaci i piwo Mogą kupić piwo bez przeszkód. Doskonale wiadomo, iż sprzedaż alkoholu nieletnim je...

Nie zamierza oddać sklepu, gdyż lubi ludzi

Nie zamierza oddać sklepu, gdyż lubi ludzi   Czy jest możliwe, aby pół życia poświecić sklepowi? O...

W roku 2010 najwcześniej prawnicy i lekarze zainstalują kasy fiskalne

W roku 2010 najwcześniej prawnicy i lekarze zainstalują kasy fiskalne   Minister Finansów Maciej ...

U prawnika też kasa fiskalna

U prawnika też kasa fiskalna Od dnia 1 maja 2011 roku kasy fiskalne zawitają w wielu nowych punktac...

Dwójkowe inspekcje

Dwójkowe inspekcje PODATKI. Ferie to okres terenowych kontroli skarbowychOkoło 6,8 tys. mandatów na...

  • Zmasowany atak kontrolerów skarbowych na najdroższy kurort górski

    czwartek, 16 lutego 2012 12:15
  • Kasy fiskalne z oscypkami

    czwartek, 16 lutego 2012 10:41
  • Polsce lekarze instalują kasy fiskalne, jednak...

    czwartek, 16 lutego 2012 11:44
  • Firma przejmująca przedsiębiorstwo, które używało kasy fiskalne, nie straci prawa do odliczenia ich przy zakupie.

    czwartek, 16 lutego 2012 10:17
  • Inwestycje możliwe do sfinansowania za pomocą leasingu

    środa, 14 marca 2012 10:17
  • Słynnej uczty pierogowej ciąg dalszy

    wtorek, 20 grudnia 2011 11:00
  • Kiedy odwieszamy działalność zaczynamy ponowną rejestrację przez kasy fiskalne

    wtorek, 21 lutego 2012 08:56
  • Miłośnik kasy z obcej kasy

    środa, 14 marca 2012 09:35
  • Urząd Skarbowy z wizytą u lekarza: gdzie jest kasa fiskalna?

    wtorek, 21 lutego 2012 12:30
  • Kasa fiskalna w domu rozkoszy

    środa, 28 marca 2012 11:14
  • Donosy do US w 2011 stały się trendy

    wtorek, 13 marca 2012 11:47
  • Po aferze barowej, prezydent i były prezes Fali spotkają się w sądzie

    wtorek, 13 marca 2012 13:14
  • Prezydent Łodzi na mnie naciskała - mówi Sławomir Antos

    wtorek, 20 grudnia 2011 12:18
  • Podczas kontroli zabierali dokumenty

    czwartek, 22 grudnia 2011 08:29
  • W gminie kasy fiskalne

    wtorek, 13 marca 2012 12:50
  • Dwa w jednym: taksówkarz i ochroniarz

    środa, 14 marca 2012 09:59
  • Przechowywanie kopii faktur w postaci elektronicznej

    czwartek, 29 marca 2012 06:57
  • Odpis podczas zakupu kasy fiskalnej

    czwartek, 16 lutego 2012 11:17
  • Nieuczciwi taksówkarze sprawdzani przez Urząd Skarbowy

    wtorek, 20 grudnia 2011 10:24
  • Zobowiązanie użytkowania kasy fiskalnej podczas sprzedaży wysyłkowej

    czwartek, 16 lutego 2012 12:34
  • downloads/zdjecia/karta-korepetycje.jpg

    Kasy fiskalne dla karty podatkowej, ale nie dla korepetycji

    wtorek, 21 lutego 2012 13:10
  • Rozwiązanie optimum dla wolnego zawodu

    środa, 28 grudnia 2011 11:23
  • Otwierasz nowy punkt, nie będzie odliczenia z zakupu kasy

    wtorek, 20 grudnia 2011 10:46
  • Legalizacja sutenerstwa wg Ruchu Palikota, a kasy fiskalne

    środa, 28 grudnia 2011 09:43
  • Kilka punktów sprzedaży, a jedna kasa fiskalna?

    środa, 14 marca 2012 09:20
  • Kasy fiskalne nie wymagane przy przelewie bankowym

    wtorek, 13 marca 2012 12:33
  • Osoby inkasujące opłatę targową nie realizują tego przez kasy fiskalne

    środa, 28 grudnia 2011 10:28
  • Kiedy mogę zrezygnować z kasy fiskalnej?

    środa, 14 marca 2012 08:39
  • W puckiej gminie chyba bez szkolnych kiermaszy świątecznych... strach przed US

    piątek, 30 grudnia 2011 09:49
  • Pragnę zarabiać na bezobsługowej toalecie

    czwartek, 22 grudnia 2011 09:20
  • Chwila zaistnienia obowiązku rejestracji poprzez kasy fiskalne

    środa, 28 grudnia 2011 11:11
  • 40 tys obrotu bez kasy fiskalnej

    środa, 14 marca 2012 09:06
  • Czy można skorygować NIP na fiskalnej już kasie?

    wtorek, 20 grudnia 2011 11:58
  • Rejestracja obrotów w kancelarii, a kasy fiskalne

    piątek, 30 grudnia 2011 11:14
  • Czy trzeba zachować zużyte kasy fiskalne?

    wtorek, 20 grudnia 2011 11:41
  • Straż miejska dostaje nowe uprawnienia, nielegalny handel będzie ryzykowny

    środa, 28 grudnia 2011 10:51
  • Zaliczka jest obrotem i musi być na kasie fiskalnej

    czwartek, 22 grudnia 2011 10:57
  • Pracownicy Urzędu Skarbowego wystawili 600 mandatów w czasie trwania akcji "Nie bądź jeleń"

    wtorek, 20 grudnia 2011 12:58
  • Stawka VAT na sprzedaż wyższa przy jedzeniu na wynos

    czwartek, 29 grudnia 2011 12:28
  • Kasy fiskalne w 2012 roku - kto musi je mieć?

    środa, 28 marca 2012 07:32
  • Zakupy przed świętami w internecie nie rejestrowane przez kasy fiskalne

    czwartek, 22 grudnia 2011 11:33
  • Duplikaty faktur, a prawo do odliczenia podatku VAT

    czwartek, 22 grudnia 2011 08:54
  • Rozliczenie i stawki VAT, a kompleksowe usługi

    czwartek, 22 grudnia 2011 12:24
  • Dom kultury, a kasa fiskalna

    piątek, 30 grudnia 2011 09:28
  • Kto chce być jeleniem?

    czwartek, 04 sierpnia 2011 09:29
  • Kasy fiskalne kontrolowane z myślą o wynikach

    czwartek, 08 września 2011 10:39
  • Handel elektroniczny bez kasy fiskalnej

    piątek, 30 grudnia 2011 11:43
  • Obowiązek rejestrowania poprzez kasy fiskalne i zwolnienie od niego

    wtorek, 20 grudnia 2011 12:42
  • W jaki przebiega wygląda szukanie pracy poprzez pomoc społeczną

    środa, 24 sierpnia 2011 08:48
  • W małych firmach też muszą być kasy fiskalne

    piątek, 30 grudnia 2011 10:19
  • W Rzeszowie wolno przybywa nowych taksówek

    piątek, 05 sierpnia 2011 11:17
  • Szara strefa wynikająca z małych płac

    piątek, 05 sierpnia 2011 09:53
  • Jechałam na gapę, gdyż nie miałam gdzie kupić bilet

    środa, 31 sierpnia 2011 07:13
  • Pobierz paragon z kasy fiskalnej

    środa, 31 sierpnia 2011 07:51
  • Dla nieuczciwych podatników podniosą się wartości kar

    piątek, 05 sierpnia 2011 10:10
  • Urzędnicy Skarbowi w sklepach, kontrola paragonów drukowanych przez kasy

    środa, 24 sierpnia 2011 07:56
  • To już drugi raz dokonał włamania do tej samej pizzerii

    wtorek, 28 czerwca 2011 09:17
  • Szykowała się pierogowa uczta, skończyło się nalotem urzędników skarbowych

    środa, 24 sierpnia 2011 09:15
  • Dlaczego kasy fiskalne nie znajdują się u weterynarzy?

    wtorek, 26 lipca 2011 09:48
  • Kasy fiskalne kradzione wraz z pieniędzmi

    wtorek, 26 lipca 2011 11:34
  • Uciekanie przed płaceniem podatków przez lekarzy i prawników

    środa, 27 lipca 2011 06:25
  • Nie będzie sznurówek i baniek mydlanych

    piątek, 16 września 2011 09:41
  • Obława na bandytów w nocy

    środa, 27 lipca 2011 09:04
  • Kasy fiskalne zaczęły pojawiać się u lekarzy

    piątek, 16 września 2011 09:23
  • Producenci kas fiskalnych w tym roku biją rekordy sprzedaży

    czwartek, 18 sierpnia 2011 07:24
  • Dlaczego przewoźnicy busami nie widzą praw niewidomych?

    czwartek, 25 sierpnia 2011 09:13
  • Ja przez kasy fiskalne sprzedawać nie umiem, tylko moja żona

    czwartek, 22 września 2011 07:50
  • Pracownicy urzędów skontrolują, czy górale sprzedają przez kasy fiskalne

    wtorek, 26 lipca 2011 09:59
  • W Lubniewicach pływa wodna taksówka!

    środa, 24 sierpnia 2011 08:37
  • Jak zarejestrować kaucję poprzez kasy fiskalne?

    czwartek, 22 września 2011 06:51
  • http://www.soft-bit.pl/downloads/all/inne/taksowka.jpg

    Taksówkarskie oszustwa

    środa, 24 sierpnia 2011 10:04
  • Dla wrocławskich sklepikarzy 22 tysiące złotych kary

    środa, 27 lipca 2011 09:22
  • Faktem jest, że kupujący to jelenie i tak będzie dalej

    czwartek, 18 sierpnia 2011 08:14
  • Ogrom gotówki w neseserze

    wtorek, 26 lipca 2011 08:37
  • Bez kasy fiskalnej nie wolno handlować!

    środa, 28 grudnia 2011 10:09
  • Młody Polak, a pierwszy kontakt z rynkiem pracy

    wtorek, 26 lipca 2011 08:02
  • Dla handlowców z Beskidów blisko 1,5 ts mandatów

    piątek, 16 września 2011 10:29
  • Sprawdzane paragony z kasy: wydane mandaty na 147 tysięcy złotych

    środa, 24 sierpnia 2011 08:59
  • W kolejce do Filharmonii awantura o ciężarną kobietę

    piątek, 16 września 2011 07:55
  • Za kilka kilometrów płacisz 200 zł!

    wtorek, 28 czerwca 2011 09:53
  • Zapragniesz kupić chleb? Zapłać za to SMS-em

    środa, 27 lipca 2011 08:52
  • Sposoby opolskich firm na oszukiwanie Urzędu Skarbowego

    środa, 10 sierpnia 2011 07:34
  • W WC, gdy zapłacisz weź też paragon z kasy.

    piątek, 05 sierpnia 2011 07:33
  • Muszelka inny czas, kasa fiskalna inny

    wtorek, 26 lipca 2011 11:03
  • Ogólne podejrzenia skarbówki, gdyż lekarze nie płacą podatków

    czwartek, 26 maja 2011 09:01
  • Od 1 maja w prywatnych gabinetach lekarskich winny pojawić się kasy fiskalne

    środa, 27 kwietnia 2011 09:37
  • Weź paragon na wakacjach, nie pozwól się oszukać

    poniedziałek, 27 czerwca 2011 12:02
  • Sex Shopy są skandalem, czy potrzebą na Pomorzu?

    czwartek, 11 sierpnia 2011 10:42
  • Nowości fiskalne dla firm

    wtorek, 30 listopada 1999 00:00
  • A jednak: kasy fiskalne u lekarzy i prawników

    piątek, 13 maja 2011 11:36
  • Wojenne zamieszanie z paragonami. Gdzie dać kontrole Urzędu skarbowego?

    wtorek, 09 sierpnia 2011 08:14
  • Prawnicy coraz bliżej kas fiskalnych

    wtorek, 30 listopada 1999 00:00
  • Poprawne skorzystanie z odpisu przy zakupie kasy w 2010 r.

    wtorek, 30 listopada 1999 00:00
  • W siłowniach nie obejdą się bez kas fiskalnych

    wtorek, 30 listopada 1999 00:00
  • Ulga na kasy fiskalne nie dla Poczty

    wtorek, 30 listopada 1999 00:00
  • Małolaci i piwo

    środa, 27 kwietnia 2011 07:43
  • Nie zamierza oddać sklepu, gdyż lubi ludzi

    wtorek, 30 listopada 1999 00:00
  • W roku 2010 najwcześniej prawnicy i lekarze zainstalują kasy fiskalne

    wtorek, 30 listopada 1999 00:00
  • U prawnika też kasa fiskalna

    czwartek, 19 maja 2011 10:20
  • Dwójkowe inspekcje

    piątek, 13 maja 2011 11:00

Urząd Skarbowy z wizytą u lekarza: gdzie jest kasa fiskalna?

PDFDrukujEmail

Z ŻYCIA WZIĘTE

Urząd Skarbowy z wizytą u lekarza: gdzie jest kasa fiskalna?

W każdej chwili lekarze i prawnicy powinni spodziewać się kontroli z urzędu skarbowego. Kontrolerzy niedawno ruszyli w teren. w 2012 roku pierwszy przeprowadzą sprawdzanie pracy przez kasy fiskalne w gabinetach lekarskich i kancelariach prawnych.

- Informacja o zaczętych właśnie nalotach skarbówki na gabinety doszła do nas pocztą pantoflową - informuje pewien lubelski lekarz. - Rodzi się w nas pytanie, czy nie jest to powiązane z "protestem pieczątkowym"?

- Nic mi o tym nie wiadomo - informuje Marta Szpakowska, rzecznik Izby Skarbowej w Lublinie. - Sprawdzeniem objęte są podmioty, które otrzymały zobowiązanie prowadzenia ewidencji poprzez kasy fiskalne. W związku z faktem, iż lekarze i prawnicy są w tej grupie od ubiegłego roku, więc także mogą, choć nie muszą, podlegać takiej kontroli.

- Działania Urzędów skarbowych mogą teraz obejmować też lekarzy i prawników - dodaje Marek Kostyła, rzecznik Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie.

Wyżej wymieniona grupa znalazła się na celowniku fiskusa po raz pierwszy. Lekarze i prawnicy dostali obowiązek rozpoczęcia prowadzenia rejestru obrotów przez kasy  fiskalne z dniem 1 maja ubiegłego roku. Do drukowania i wydawania paragonów zostały zobligowane te gabinety i kancelarie, których roczny przychód przekroczył 40 tys. zł (czyli ok. 3300 zł miesięcznie).

- Wszyscy koledzy zrzeszeni w naszym związku, którzy chcieli mieć kasy fiskalne lub mieli taki obowiązek, już wydają paragony - zapewnia Teresa Dobrzańska-Pielichowska, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców.

Wg danych Izby Skarbowej wynika, iż do tej pory w całym regionie lubelskim kasy fiskalne zarejestrowało 1055 lekarzy. Czy to wszyscy, którzy byli do tego zobowiązani? Sprawdziliśmy w Urzędzie Statystycznym w Lublinie, że w Lubelskiem co najmniej 6300 podmiotów prowadzi praktykę lekarską, w tym 1526 "praktykę lekarską ogólną", 3148 "specjalistyczną" i 1634 "stomatologiczną". Jeśli zaś chodzi o kancelarie prawne, to jest ich co najmniej 1300. Tymczasem, kasy zarejestrowało tylko 129 prawników.

- Każdy ma prawo do oceny tych danych. My się do nich nie odnosimy. Jedynie kontrole mogą wykazać, czy wszyscy zobowiązani do tego zarejestrowali kasy - mówi Szpakowska.

Inspekcje prowadzą kontrolerzy z urzędów skarbowych i z Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie. Osobiście sprawdzają, czy w danym miejscu jest kasa i czy wydawane są paragony. W tym przypadku nie muszą uprzedzać o kontroli.

Jeżeli kasy fiskalne nie są zamontowane lub nie są użytkowane, wówczas Urzą Skarbowy może ukarać mandatem od 150 zł do 3000 zł. W ub. roku za sprzedaż z pominięciem kasy UKS nałożył na niesolidnych podatników 4480 mandatów na łączną kwotę 800 tys. zł. (Źródło: strefabiznesu.dziennikwschodni.pl, autor artykułu: Magdalena Bożko; data artykułu: 10.01.2012)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

CZYTNIK Z ŻYCIA WZIĘTE

Kasa fiskalna w domu rozkoszy

Taki oto właśnie pomysł zaprezentowany został przez Ruch Palikota. Projekt zakładałby zalegalizowanie sutenerstwa i opodatkowanie prostytucji.
Momentalnie wokół tego pomysłu powstało ogromne zamieszanie.

Naprawdę trudno sobie wyobrazić osobę wychodząca z "przyjemnego spotkania" i żądającego w następnej chwili wydrukowania paragonu fiskalnego poprzez kasy fiskalne.

Jednocześnie taki paragon miałby być zgodnie z obowiązującym prawem podstawą do reklamacji wykonanej usługi.

To rzeczywiście stworzyłoby skrajnie dziwną sytuację. Wchodzi osoba do takiego domu rozkoszy i mówi:
- Dzień dobry, byłem tu tydzień temu, teraz mam wysypkę, proszę, oto paragon i diagnoza lekarza!

Jakoś ciężko sobie wyobrazić osobę, która tego by dokonała. Jeszcze ciężej wyobrazić sobie reakcję personelu domu rozkoszy.
założyć można również, iż obsługa starałaby się tak wszystko zamydlić, aby tej gwarancji nie uznać.

Dodatkowo ciekawym zdarzeniem byłaby chwila, kiedy jakaś osoba po mile spędzonych chwilach dostaje od miłej Pani zapytanie:
- Paragon czy faktura?

Cóż, wrażenia niesamowite.

Istotnym pytaniem jest, gdzie takie paragony przechowywać, aby ktoś, kto nie powinien o takich zdarzeniach mieć jakąkolwiek wiedzę, tego nie odnalazł.
Przecież jest to wspaniały dowód na sprawę rozwodową. Nie trzeba nawet wynajmować detektywa. Całkowicie za darmo.

Wracając jednak do obecnego stanu prawnego w zakresie rejestracji poprzez kasy fiskalne, to już praktycznie wszystkie podmioty mają obowiązek posiadania kas fiskalnych ? sutenerstwo, prostytucja i kościół to obecnie monolity nie do ruszenia, nad których finansami nie ma żadnej kontroli.

Natomiast, czy zaistnienie takiego zobowiązania wprowadziłoby jakiś porządek i zasady oraz ukróciłoby nieetyczne procedery (handel kobietami, wyzysk, brak opieki zdrowotnej i ubezpieczeń)? Ciężko to obecnie jednoznacznie oszacować.
To i tak najstarszy zawód na świecie i ujęcie go w jakiekolwiek klamry prawne jest zawsze nad wyraz trudne do zrealizowania. (inspirowane artykułem o tytule "Kasy fiskalne w domach uciech cielesnych ", źródło:blogi.newsweek.pl, data oryginalna artykułu:8.03.2012)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Inwestycje możliwe do sfinansowania za pomocą leasingu

Kupno auta to nie jedyna inwestycja, jaką można sfinansować za pomocą leasingu. Odpowiedni sprzęt mogą uzyskać w ramach takiej oferty firmy z branży rolniczej, medycznej czy budownictwa - mówi Krzysztof Kot, ekspert EFL.

Leasingiem finansuje tzw. środki trwałe do których należą:


- pojazdy osobowe - leasing umożliwia sfinansowanie tak nowych jak i używanych pojazdów osobowych oraz dostawczych do 3,5 t. Dużo firm oferuje również dodatkowe usługi wspomagające prowadzenie biznesu. W ofercie Europejskiego Funduszu Leasingowego dostępne są: ubezpieczenia, karta paliwowa, zarządzanie flotą pojazdów,

- motocykle - dla firm wykorzystujących motocykle w swojej działalności istnieje możliwość uzyskania finansowania na nowe jednoślady.

- pojazdy ciężarowe - na rynku dostępny jest także leasing nowych i używanych samochodów dostawczych.

Dla dużej liczby firm nowoczesny, a przez co tańszy w eksploatacji tabor może stanowić istotną przewagę konkurencyjną,

- sprzęt i oprogramowanie - oferta leasingu dla firm bazujących na innowacyjnych rozwiązaniach jest szczególnie atrakcyjna. Za pośrednictwem leasingu IT przedsiębiorcy mogą uzyskać finansowanie na: oprogramowanie, komputery, notebooki, serwery, drukarki, kopiarki, urządzenia wielofunkcyjne, skanery, projektory, urządzenia telewizyjne i radiotechniczne, aparaty cyfrowe, kasy fiskalne, UPS-y, centrale telefoniczne, serwery telekomunikacyjne czy sprzęt sieciowy. Istotnym faktem jest możliwość pozyskania środków unijnych potrzebnych w rozwoju działalności w e-usługach. Informacje na temat unijnych dotacji można znaleźć na stronie http://www.poig.gov.pl/

- maszyny budowlane - do firm skupionych w sektorze budowlanym kierowana jest oferta na finansowanie maszyn budowlanych, np. koparek, spycharek, ładowarek, maszyn do robót ziemnych, drogowych i budowlanych (nowych i używanych).

- maszyny i urządzenia - w tej grupie znajdą się sprzęty, których leasing pozwoli rozbudować i zmodernizować park maszyn i urządzeń (nowych i używanych). Możliwy jest zarówno leasing maszyn rolniczych, sprzętu poligraficznego, sprzętu medycznego czy wyposażenia gabinetów lekarskich.

- nieruchomości - firmy mogą sfinansować budynki handlowe, usługowe, biurowe, hale magazynowe, centra logistyczne, grunty, lokale spółdzielcze będące odrębną własnością czy własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego.

- energetyka - właściciele firm w ramach umowy leasingowej mogą otrzymać finansowanie na wdrażanie nowych rozwiązań z zakresu energooszczędnych technologii oraz odnawialnych źródeł energii (m.in. zakup i wymiana maszyn na bardziej energooszczędne, termomodernizacja nieruchomości, wytwarzanie energii na małą skalę).

- Należy pamiętać, że w Unii Europejskiej nie wolno finansować leasingiem następujących działalności: produkcji broni, produkcji oraz dystrybucji alkoholi, tytoniu, ubezpieczeń i wszelkiego rodzaju hazardu oraz spekulacji - zaznacza Krzysztof Kot. (inspirowane artykułem o tytule " Jakie inwestycje można sfinansować leasingiem?
", źródło:Dziennik Łódzki, data oryginalna artykułu:14.03.2012, autor artykułu:Dorota Domienik)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Dwa w jednym: taksówkarz i ochroniarz

- Osoby jeżdżące taksówkami nie zawsze czują się bezpiecznie. Z nami będą mogli jechać bez obaw - informują kierowcy sieci przewozu osób Maxi Driver. Z tego powodu, kiedy w kwietniu z ulic zniknie przewóz osób, zamierzają wozić pasażerów jako... firma ochroniarska!

W zgodzie ze znowelizowaną Ustawą o transporcie drogowym od 6 kwietnia klienci będą mogli jeździć jedynie taksówkami. Od paru miesięcy pewna grupa obecnych kierowców przewozu dostosowuje się do wymogów ustawy: idą na kursy ze znajomości miasta, zdają egzaminy z topografii, zakupują nowe kasy fiskalne, które współgrają z taksometrami, zakładają działalność gospodarczą. Jednak nie wszyscy...

"Gwarancja pracy po kwietniu 2012" - ogłoszenie to można przeczytać na stronie internetowej krakowskiej sieci przewozu osób Maxi Driver. Wymagane są posiadanie samochodu osobowego, zaświadczenie o niekaralności i znajomość miasta. Czy wymagany jest egzamin z topografii miasta, bez którego nie można zostać taksówkarzem? Nie. Nie ma też mowy o konieczności posiadania samochodu ośmioosobowego, który upoważnia do działalności jako okazjonalny przewóz osób.

Zadzwoniliśmy do firmy. - Potrzebna jest tylko ogólna znajomość miasta i GPS z AutoMapą. Nie ma powodu obawiać o egzamin z topografii miasta - informuje nas jeden z pracowników sieci Maxi Driver. Dokładnych informacji nie chce udzielać przez telefon. Każdego zainteresowanego ogłoszeniem o pracę zaprasza do siedziby firmy.

- Kiedy spotkałem się z jednym z pracowników Maxi Driver, usłyszałem, że o nic nie muszę się martwić, bo w kwietniu w tej firmie pasażerów będą wozić... ochroniarze! - nie kryje zdziwienia Piotr, który kilka dni temu spotkał się z właścicielem Maxi Driver.

- Chcemy wprowadzić na rynek nową usługę - przekonuje Paweł Lozio, właściciel sieci. - Zależy nam najbardziej o bezpieczeństwo pasażerów. W taksówce klienci nie mają zapewnionego profesjonalnie poczucia bezpieczeństwa. Z nami niczego nie będą musieli się obawiać, bo będą jechać z kierowcami, którzy będą mieli licencję ochroniarza.

W związku z czym od kwietnia pod nazwą Maxi Driver funkcjonować ma firma ochroniarska, która wozić będzie pasażerów na podstawie Ustawy o ochronie osób i mienia. - Istnieje tam zapis o możliwości doraźnej ochrony osób i mienia i idziemy w tę stronę - mówi Lozio. Szef Maxi Driver złożył do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wniosek o wydanie koncesji na prowadzenie firmy ochroniarskiej. Obecnie wniosek analizuje komenda wojewódzka policji. - Dostaliśmy już promesę. Dzisiaj jeden z kierowców firmy zdaje egzamin na drugi stopień licencji pracownika ochrony - mówi Lozio.

Z ochroniarzami pasażerowie mają jeździć na podobnych zasadach, jak dotychczas z przewoźnikami osób. Ochroniarze będą mieli w samochodach kasy fiskalne i GPS-y, nie zmieni się też cennik zawieszony z tyłu przedniego siedzenia. Od przewozu różnić ich ma to, że cenę będzie można obliczać albo na podstawie odległości, albo liczony będzie czas wynajęcia samochodu (szef na razie rozważa ten pomysł) z ochroniarzem i to, że z ochroniarzami klienci będą mogli wjeżdżać w strefę B!

- To jest wasza odpowiedź na likwidację przewozu osób? Nie obawiacie się, że ludzie powiedzą, że to omijanie przepisów? - dopytujemy.

- Każdy ma prawo interpretować to, jak chce - odpowiada Lozio. Przyznaje, że praca w firmie ochroniarskiej pozwoli ograniczyć koszty, bo kierowcy nie będą musieli zakładać działalności gospodarczej (w Maxi Driver będą pracować na umowę-zlecenie) i zdawać egzaminów ze znajomości miasta. - Analizowaliśmy nasz pomysł razem z prawnikami i wszystko jest zgodne z przepisami. Przecież obecnie też ludzie wynajmują kierowców firm ochroniarskich, którzy odwożą np. dzieci do szkoły - mówi.

Szef Maxi Driver codziennie odbiera ok. 50 telefonów od osób zainteresowanych pracą. - Na razie zadeklarowało się ok. 80 osób pewnych, że chcą pracować jako ochroniarze. Część z nich ma licencję ochroniarską, inni będą musieli zdać egzaminy albo poczekać kilka miesięcy, bo minister Gowin zapowiedział w sobotę, że ułatwi dostęp także do zawodu ochroniarza i zlikwiduje egzaminy - dodaje.

Komentarz. Absurd goni absurd

Prawdą jest, że Polak potrafi. Natomiast najlepiej wychodzi mu kombinowanie - pomyślałam, gdy pierwszy raz usłyszałam o inicjatywie Maxi Drivera. Pomysł, by z usługi ochroniarskiej uczynić usługę "taksówkową", jest delikatnie mówiąc, absurdalny.

Jednak patrząc na to z drugiej strony trudno się kierowcom dziwić. Niespełna rok temu weszła w życie nowelizacja Ustawy o transporcie drogowym, która eliminuje z rynku przewóz osób i zakłada, że wozić pasażerów mogą jedynie taksówkarze. Cel: zlikwidować nieuczciwą - zdaniem taksówkarzy - konkurencję. Batalia o zapisy, które zmuszą przewoźników (w Krakowie mamy ich około tysiąca) do zdawania egzaminów z topografii miasta trwała trzy lata. Udało się w zeszłym roku, 6 kwietnia 2012 ustawa zaczyna obowiązywać. W ciągu ostatniego roku egzaminy z topografii zdało w Krakowie ponad 400 przewoźników. Tymczasem na kwiecień, czyli wtedy, gdy nowela ma zacząć obowiązywać, minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zapowiada początek prac nad ustawą, na mocy której taksówkarzem będzie mógł zostać każdy. Papierek ze zdanego egzaminu można będzie wyrzucić do kosza. A właściwie nie, bo przecież nie wiemy, kiedy ostatecznie dostęp do zawodów będzie uwolniony. Kierowcy mają więc trzy opcje: nie zdawać egzaminów i być bezrobotnymi; płacić za kurs i egzamin, które ważne będą być może tylko kilka miesięcy; albo kombinować. Obawiam się, że kolejni ministrowie, którzy bez zastanowienia zmieniają przepisy, zachęcają ludzi, by wybierali trzecią opcję. (inspirowane artykułem o tytule "Nowa oferta: taksówka i firma ochroniarska w jednym ", źródło:wyborcza.biz, data oryginalna artykułu:06.03.2012, autor artykułu:Dominika Wantuch)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Miłośnik kasy z obcej kasy

Funkcjonariusze z Wydziału do walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu zatrzymali 30-letniego mieszkańca Wałbrzycha, którego podejrzewają o usiłowanie kradzieży kasy fiskalnej łącznie z utargiem w kwocie 1030 zł.

Na trop 30-letniego przestępcy usiłującego ze sklepu skraść kasę fiskalną wpadli wałbrzyscy funkcjonariusze. Zaczęli natychmiastowe poszukiwanie sprawcy. Dzięki temu, Na zatrzymanie nie trzeba było długo czekać.
Policjanci ustalili, że odpowiedzialnym za to przestępstwo jest 30-letni mieszkaniec Wałbrzycha. Jak się okazało to nie jedyne jego przewinienie. W czasie czynności śledczych udowodnili 30-latkowi usiłowanie kradzieży dwóch katalizatorów o wartości 6 tysięcy zł.
Obecnie odpowie za swoje postępowanie. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. (inspirowane artykułem o tytule " Amator kasy z cudzej kasy", źródło:tygodnik.walbrzyski.pl, data oryginalna artykułu:1.03.2012)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Po aferze barowej, prezydent i były prezes Fali spotkają się w sądzie

Chociaż prokuratura umorzyła sprawę, jednak "afera barowa" w aquaparku Fala znajdzie swój finał w sądzie.

Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi, pozwała Sławomira Antosa, byłego prezesa aquaparku Fala, za pomówienia. Antos też wystąpił przeciwko Zdanowskiej.

Opisywana "Afera barowa" wstrząsnęła polityczną Łodzią we wrześniu ubiegłego roku. Sławomir Antos, były prezes aquaparku Fala, przedłożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez właściciela firmy D., która od 2008 r. prowadzi bar w obiekcie. Antos podejrzewał, iż firma działa na szkodę miejskiej spółki Aqua Park Łódź i oszukuje skarb państwa. Zdaniem Antosa dzierżawcy mogli fałszować obroty przez nienabijanie wszystkich potraw na kasy fiskalne. Takie działanie powodowało zaniżenie wpływów aquaparku, któremu D. płaciła procent od obrotów. Prezes chciał ukrócić proceder i powiesił nad kasą kamerę, jednak  pracownicy baru wpierw ją odłączyli, a następnie, kiedy znów zainstalowano urządzenie, przysłaniali je... piracką flagą.

Antos poinformował o swoich podejrzeniach prezydent Zdanowską i radę nadzorczą aquaparku. Stwierdził jednak, iż nie było żadnego efektu. Powiedział również, iż  Zdanowska miała naciskać na niego, by - bez przetargu - przedłużył dzierżawę firmie D.

Pełnomocnik firmy D. (i brat jej właściciela) to polityk, radny osiedlowy i działacz PO należący do Koła Aktywności, które pomogło Zdanowskiej wygrać wewnątrzpartyjne wybory.

W związku z czym Antos utracił pracę w spółce miejskiej. Przedstawiana oficjalnie przyczyna: władze Łodzi poszukiwały fachowca, który przygotuje aquapark do prywatyzacji. Według Antosa - wyrzucono go za walkę z właścicielami firmy D.

Gdy sprawa "afery barowej" już przycichła, Zdanowska wytoczyła Antosowi proces o zniesławienie. Domaga się publikacji przeprosin za naruszenie czci i dobrego imienia. Chodzi jej o stwierdzenie, iż namawiała prezesa, aby odstąpił od przeprowadzenia przetargu na nowego najemcę baru na Fali i przedłużył dzierżawę z firmą rodzinną działacza PO. Prezydent domaga się też 10 tys. zł na fundację Kocia Mama.

Wówczas Antos odpowiedział na pozew Zdanowskiej własnym. Stwierdza, iż to prezydent naruszyła jego dobre imię i poczucie godności, twierdząc, że nagłaśniając sprawę rzekomej nieuczciwości firmy D., uczestniczy w kampanii wyborczej z zamiarem szkodzenia PO (Zdanowska powiedziała to na konferencji prasowej).

Dodatkowo Antos stwierdza, iż Zdanowska pomówiła go w artykule w "Dzienniku Łódzkim". Miała powiedzieć dziennikarzowi, że sugerowano jej, że Antos mógł rozpisać przetarg na nowego właściciela baru na Fali, bo miał kogoś swojego na to miejsce.

31 stycznia prokuratura - z braku dowodów - umorzyła doniesienie Antosa w sprawie nieprawidłowości na Fali.

Już dwa miesiące wcześniej pełnomocnik Zdanowskiej przewidywał w pozwie, że tak się stanie. Napisał: "Skoro bowiem dojdzie do umorzenia postępowania karnego (...), to w opinii publicznej nie pozostanie ślad tej informacji, a powódka na zawsze już pozostanie w oczach opinii publicznej tą, która ustawiała przetarg na kiełbaski".

Oba pozwy będą rozpatrywane na jednej rozprawie 20 marca w sądzie okręgowym. Tego samego dnia Sąd Rejonowy w Śródmieściu rozpatrzy prywatny akt oskarżenia Antosa przeciwko Zdanowskiej. Były prezes oskarża w nim prezydent Łodzi o pomówienie. (inspirowane artykułem o tytule " Afera barowa. Prezydent i były prezes Fali idą do sądu", źródło:http:lodz.gazeta.pl, data oryginalna artykułu:25.02.2012, autor artykułu:Wioletta Gnacikowska)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Donosy do US w 2011 stały się trendy

Niezwykle rekordowa ilość donosów napłynęła w poprzednim roku do Urzędu Kontroli Skarbowej. Osoby "Życzliwe" to z reguły skłóceni z rodziną krewni, dobrzy znajomi, sąsiedzi, byli wspólnicy i pracownicy.

Jednakże nie ma żadnej nagrody za informację, nawet jeśli jest prawdziwa. Pomimo tego, to 357 bydgoszczan poinformowało urząd o swoich podejrzeniach względem  nieuczciwych podatników. Donosy są najróżniejszej treści. Przykładowe donosy (pisownia oryginalna):

Sprzedaż skarpet jest jedynie przykrywką

* "Zawiadamiam iż firma X sprzedaje skarpety i rajstopy z pominięciem zapłaty za podatek VAT dla skarbu państwa. Taki proceder ma miejsce od kilku lat. W związku z końcem roku postanowiłem oczyścić swoje sumienie i niniejszym zawiadamiam o tym przestępstwie UKS w Bydgoszczy. Co z tym zrobicie to wasza sprawa".

Z pewnością handluje narkotykami, bo skąd ten nowy dom?

* "Sąsiad zarabia 1500 zł, połowę tej kwoty wydaje na mieszkanie, a właśnie kończy budowę okazałego domu w Niemczu. Z czego? To na pewno szara strefa, ludzie mówią, że handluje narkotykami i antykami".

Nie wydają paragonów. Dzięki temu zarabiają krocie na lewo

* "Chciałem zgłosić bezczelne oszukiwanie podatkowe W pubie Y nikt za nic nie wydaje paragonu emitowanego przez kasy fiskalne. Począwszy od wejścia szatniarka woła 5 zł i daje tylko pieczątkę Barmanka woła 6 zł za wodę (piwo) i o paragonie można pomarzyć To się w głowie nie mieści jakie wielkie pieniądze wciąż uciekają z naszego budżetu Szczerze to w żadnym klubie, pubie w szatni nie ma nawet kasy fiskalnej dla stwarzania pozorów Kontrolujcie, kontrolujcie bo ceny są bardzo wysokie, a jak widać przedsiębiorcy mają kary za nic!!! Pozdrawiam i liczę na Was. Za kilka tygodni się wybiorę i przekażę wyniki".

Ten przewoźnik nigdy nie daje biletów, a gdzie jego podatki?

* "Dzień dobry. Od wielu lat obserwowane jest haniebne postępowanie kierowców prywatnego przewoźnika Z. Długo zwlekałem z zawiadomieniem organów o postępowaniu tej firmy, ale w tym momencie uważam, że powinno się już dawno coś zrobić z ich rozliczaniem się. () Kierowcy nie wydają paragonów, nie nabijają na kasy fiskalne biletów, mimo, iż mają obowiązek to robić, a w wielu pojazdach widnieje kartka o pamiętaniu odbierania paragonów u kierowcy. Kierowcy w związku z tym zgarniają w niezgodny z prawem sposób pieniądze do własnych kieszeni lub do kasy firmy. Bulwersująca jest ich postawa, kierowcy niejednokrotnie krzyczą na pasażerów proszących o wydanie paragonu. Te oszustwa odbijają się na wszystkich obywatelach". (inspirowane artykułem o tytule " Uprzejmie zawiadamiam, że... czyli jak donoszą sąsiedzi", źródło: wiadomosci.gazeta.pl, data oryginalna artykułu: 17.02.2012, autor artykułu: Małgorzata Czajkowska)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Urząd Skarbowy z wizytą u lekarza: gdzie jest kasa fiskalna?

W każdej chwili lekarze i prawnicy powinni spodziewać się kontroli z urzędu skarbowego. Kontrolerzy niedawno ruszyli w teren. w 2012 roku pierwszy przeprowadzą sprawdzanie pracy przez kasy fiskalne w gabinetach lekarskich i kancelariach prawnych.

- Informacja o zaczętych właśnie nalotach skarbówki na gabinety doszła do nas pocztą pantoflową - informuje pewien lubelski lekarz. - Rodzi się w nas pytanie, czy nie jest to powiązane z "protestem pieczątkowym"?

- Nic mi o tym nie wiadomo - informuje Marta Szpakowska, rzecznik Izby Skarbowej w Lublinie. - Sprawdzeniem objęte są podmioty, które otrzymały zobowiązanie prowadzenia ewidencji poprzez kasy fiskalne. W związku z faktem, iż lekarze i prawnicy są w tej grupie od ubiegłego roku, więc także mogą, choć nie muszą, podlegać takiej kontroli.

- Działania Urzędów skarbowych mogą teraz obejmować też lekarzy i prawników - dodaje Marek Kostyła, rzecznik Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie.

Wyżej wymieniona grupa znalazła się na celowniku fiskusa po raz pierwszy. Lekarze i prawnicy dostali obowiązek rozpoczęcia prowadzenia rejestru obrotów przez kasy  fiskalne z dniem 1 maja ubiegłego roku. Do drukowania i wydawania paragonów zostały zobligowane te gabinety i kancelarie, których roczny przychód przekroczył 40 tys. zł (czyli ok. 3300 zł miesięcznie).

- Wszyscy koledzy zrzeszeni w naszym związku, którzy chcieli mieć kasy fiskalne lub mieli taki obowiązek, już wydają paragony - zapewnia Teresa Dobrzańska-Pielichowska, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców.

Wg danych Izby Skarbowej wynika, iż do tej pory w całym regionie lubelskim kasy fiskalne zarejestrowało 1055 lekarzy. Czy to wszyscy, którzy byli do tego zobowiązani? Sprawdziliśmy w Urzędzie Statystycznym w Lublinie, że w Lubelskiem co najmniej 6300 podmiotów prowadzi praktykę lekarską, w tym 1526 "praktykę lekarską ogólną", 3148 "specjalistyczną" i 1634 "stomatologiczną". Jeśli zaś chodzi o kancelarie prawne, to jest ich co najmniej 1300. Tymczasem, kasy zarejestrowało tylko 129 prawników.

- Każdy ma prawo do oceny tych danych. My się do nich nie odnosimy. Jedynie kontrole mogą wykazać, czy wszyscy zobowiązani do tego zarejestrowali kasy - mówi Szpakowska.

Inspekcje prowadzą kontrolerzy z urzędów skarbowych i z Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie. Osobiście sprawdzają, czy w danym miejscu jest kasa i czy wydawane są paragony. W tym przypadku nie muszą uprzedzać o kontroli.

Jeżeli kasy fiskalne nie są zamontowane lub nie są użytkowane, wówczas Urzą Skarbowy może ukarać mandatem od 150 zł do 3000 zł. W ub. roku za sprzedaż z pominięciem kasy UKS nałożył na niesolidnych podatników 4480 mandatów na łączną kwotę 800 tys. zł. (Źródło: strefabiznesu.dziennikwschodni.pl, autor artykułu: Magdalena Bożko; data artykułu: 10.01.2012)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Zmasowany atak kontrolerów skarbowych na najdroższy kurort górski

Potężną dyskusję we Włoszech wywołał nalot 80 inspektorów podatkowych na najdroższy górski kurort Cortina d?Ampezzo w przedostatnim dniu roku, kiedy ściągnęły tam na Sylwestra gwiazdy telewizji i sportu, biznesmeni. Szczegółowym kontrolom poddano hotele i sklepy.

Przeciw operacji realizowanej w takim terminie zaprotestowały władze znanej miejscowości w Dolomitach. Zbulwersowani są również hotelarze i handlowcy, według których tego typu spektakularne operacje mogą jedynie wystraszyć ich bogatych klientów.

W dniu 30 grudnia do pełnej włoskich i zagranicznych VIP-ów Cortiny d?Ampezzo zajechał rekordowo liczny zespół inspektorów Urzędu Skarbowego, którzy momentalnie przystąpili do trwających do Sylwestra wnikliwych kontroli transakcji w sklepach, hotelach, restauracjach, barach, salonach jubilerskich i w antykwariatach, czyli wszystkich miejscach odwiedzanych przez najbogatszych turystów.

Kontrolerzy sprawdzali również zaparkowane przed hotelami samochody oraz fakt, czy we wszystkich placówkach handlowych wydawane są paragony emitowane przez kasy fiskalne.

?Wpadli w przedostatnim dniu roku o godzinie 8 rano i wyszli po północy. Podpisywałam protokół z kontroli, kiedy byłam już w koszuli nocnej. Działania takie w tym terminie to zamach na tych, którzy pracują? - przekazała informację włoskim mediom właścicielka jednego z hoteli. Dodatkowo powiedziała, iż jej goście, którzy widzieli, co się u niej dzieje, zadeklarowali, że następnym razem pojadą do Sankt Moritz w Szwajcarii.

Duże zaniepokojenie wyraził szef wydziału ds. handlu we władzach miejskich Luca Alfonsi, który zaznaczył, iż jest to ?szok dla całej społeczności?. (Źródło: biznes.onet.pl, data artykułu: 03.01.2012)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Polsce lekarze instalują kasy fiskalne, jednak...

W urzędach Skarbowych od maja do grudnia 2011 r. zgłoszono 131,4 tys. kas fiskalnych. Natomiast lekarze zgłosili kasy w 18 134 dokumentach, jest jedynie 13,8 proc. wszystkich urządzeń zgłoszonych w ub. r. Liczba te nie jest zbyt duża patrząc na fakt, iż lekarzy jest w Polsce 171 tysięcy.

Zobowiązanie rejestrowania poprzez kasy fiskalne przez lekarzy wynika z ustawy o podatku od towarów i usług z 11 marca 2004 roku i rozporządzenia ministra finansów z 26 lipca 2010 roku, kiedy to zostało zniesione zwolnienie z zobowiązania użytkowania kas m.in. właśnie przez lekarzy i prawników. Obowiązek posiadania kas fiskalnych w działalności gospodarczej tych dwóch grup zawodowych obowiązuje od początku maja 2011 r.
Zobowiązanie posiadania kasy fiskalnej można jednak ominąć. Jednak nie ma wymogu stosowania kasy fiskalnej,  jeśli wszystkie płatności realizowane są w formie przelewów bankowych lub kartą. Dodatkowo przed kasą fiskalną ochrania również wystawianie faktur VAT, czy też mała liczba transakcji dokonywanych w trakcie roku - nie więcej niż 50 i klientów - nie więcej niż 20.

- Coraz częściej do urzędów skarbowych napływają informacje, iż pacjent, który chce otrzymać od lekarza paragon fiskalny, nie jest wstanie tego prawa wyegzekwować. Jeżeli podobnych doniesień pojawi się więcej, wówczas w ramach czynności sprawdzających albo kontroli podatkowych będą prowadzone postępowania weryfikujące - informuje portalowi rynekzdrowia.pl Michał Kasprzak, rzecznik prasowy Izby Skarbowej w Katowicach. (Źródło: rynekzdrowia.pl, data artykułu: 03.01.2012)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Kasy fiskalne z oscypkami

Urząd Skarbowy w Zakopanem oraz Biuro Promocji Zakopanego zapowiedziały "ucywilizowanie" Krupówek. Przekazali sprzedawcom góralskich serów informację, iż od stycznia każdy handlujący na fasiągu będzie miał obowiązek zakupić kasę fiskalną.

Natomiast Biuro Promocji będzie renegocjowało umowy na dzierżawę stoisk do handlu, tak by jedynie legalnie działający mogli tam sprzedawać.

W ostatni czwartek urzędnicy zakopiańskiego Urzędu Skarbowego zaprosili na spotkanie do urzędu skarbowego wszystkich handlujących na deptaku. - Na razie rozpoczęliśmy akcję uświadamiającą. Wcześniej takie akcje też były, jednak skutek był niesatysfakcjonujący - mówi Małgorzata Kabata-Żbik, naczelniczka zakopiańskiej skarbówki.

Pracownik Urzędu Skarbowego na pierwszym spotkaniu poinformował kupców, iż handlując serkami na deptaku nie wystarczy płacić za dzierżawę stoiska, dodatkowo też trzeba zgłosić działalność gospodarczą, zaprowadzić rejestrację sprzedaży, oraz zakupić kasy fiskalne i je użytkować.

Do chwili obecnej na palcach jednej ręki można policzyć osoby, które do sprzedaży stosują kasy fiskalne i wydają paragony nawet gdy sprzedają małe serki po złotemu. Teraz na deptaku są dwie takie osoby. w pozostałych miejscach sprzedaży kupujący nie otrzyma paragonu.

Oczywistym jest , iż handlujący nie zapałali entuzjazmem po spotkaniu z urzędnikami fiskusa. - Kasy na małe oscypki? To niepoważne. Kiedy nadejdzie sezon, to nie nadążymy z wybijaniem paragonów na te oscypki - powiedział jeden z handlarzy.

Pan Stanisław Kotrul z Gliczarowa, który handluje oscypkami na górnych Krupówkach, dodatkowo mówi, iż wszystko byłoby dobrze i każdy by kasę fiskalną miał, gdyby nieco tańsze były czynsze za wystawienie stoiska na deptaku. -Ponadto do tej pory nikt nigdy nic nam nie mówił o tym, że trzeba mieć działalność gospodarczą. W regulaminie nie było o tym ani słowa. Teraz zaś robią zmiany - żali się Stanisław Kotrul.

- Resort Finansów już dawno winien wziąć się za tych handlarzy - informuje Wanda Liberda, która sprzedaje serki na ulicy Kościuszki i ma kasę fiskalną. - Kiedy ja stanęłam do przetargu, wygrałam go, jednak i tak zostałam odrzucona, pomimo fakty, że płacę podatki i mam zarejestrowaną działalność. Natomiast wygrali ludzie, którzy miesięcznie za stoiska zaoferowali od 3 do 5 tysięcy złotych, natomiast nie mieli nawet zarejestrowanej działalności gospodarczej. Sprzedawcy posiadali czas na to, aby się zalegalizować, nie zrobili tego. Obecnie niech się urząd za nich bierze - dodaje Liberda.

Wspólnie z urzędem skarbowym porządki zamierza robić także Biuro Promocji. - Zamierzamy renegocjować bieżące umowy z najemcami stoisk z oscypkami - zaznacza Andrzej Kawecki, dyrektor Biura Promocji. - Do tej pory robiliśmy przetarg dla baców, a potem okazywało się, że handlowali różni ludzie, na pewno nie bacowie. Teraz będziemy podpisywali umowy z tymi, którzy stoją na stoiskach, z ludźmi, którzy prowadzą działalność gospodarczą.

Z początkiem stycznia urząd skarbowy organizuje także spotkanie z bacami. (Źródło: podatki.onet.pl, data artykułu: 01.01.2012)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

W puckiej gminie chyba bez szkolnych kiermaszy świątecznych... strach przed US

Pewne szkoły w powiecie puckim obawiają się zorganizować świąteczne kiermasze, pomimo faktu, iż organizowały takie imprezy w poprzednich latach. Takie postanowienia wynikły ze strachu przed... Urzędem Skarbowym i podatkami.

- Możliwe, iż u nas nigdzie nie będzie kiermaszy, ponieważ handlujący musieliby sprzedawać poprzez kasy fiskalne - informuje Barbara Miłkowska, dyrektor Zespołu Obsługi Placówek Oświatowych w gminie Puck. - Podobno w tym roku w tej sprawie zmieniły się przepisy podatkowe.

Strach przed skontrolowaniem ze strony Urzędu Skarbowego pojawił się w szkole w Połczynie, w gm. Puck. Rada Rodziców, która koordynowała przygotowania do kiermaszu, nie bardzo wiedziała, jak problem rozwiązać.
- Rodzice nie byli pewni, czy ich dzieci mogą sprzedawać ozdoby - informuje dyrektor Grażyna Pokorska. - Z tego też powodu poprosili o opinię Urząd Skarbowy. Cóż udzielona odpowiedź nie była jednoznaczna. Jednak słyszeliśmy, iż w naszym wypadku nie potrzebna jest kasa fiskalna. Z tego też powodu kiermasz jednak się odbył. Oczywiście, jak zwykle cieszył się on ogromnym powodzeniem.

Jednakże wszystkie zapytania rozwiewa Rafał Selin, zastępca naczelnika Urzędu Skarbowego w Pucku. Informuje on, iż każdy obywatel, nawet ten dziesięcioletni, jest zobowiązany płacić podatki. Jednakże bieżące przepisy równocześnie zwalniają z zobowiązania rejestracji poprzez kasy fiskalne.

- Nie pozwólmy zwariować - mówi Selin. - Logiczne jest, iż dzieci w szkole sprzedają własne wyroby. Dokonują takiej operacji jedynie raz w roku. Dlatego też żadne z nich nie osiąga przychodu przekraczającego 3 tys. 91 zł. Dopiero po osiągnięciu takie kwoty trzeba płacić podatek. Jeśli nawet w akcję jest zaangażowanych 20 dzieci, to trudno domagać się 20 kas.

Jednakże, gdyby jakiś uczeń uzyskał w ciągu roku inne dochody, natomiast ich łączna wartość przekraczałaby 3 tys. 91 zł, wówczas rodzic tego dziecka ma obowiązek przedłożyć w jego imieniu zeznanie podatkowe.

Urza skarbowy mogłaby ewentualnie obciążyć kupującego podatkiem od czynności cywilno-prawnych. Jednak i w takim przypadku Resort Finansów ustalił dolną granicę wartości transakcji, od których należy płacić podatek. Kupujący musiałby kupić towar za min. tysiąc złotych, aby odprowadzić należność do Skarbu Państwa.

Jednakże dyrekcje szkół wolą dmuchać na zimne i z tego powodu z kilku źródeł usłyszeliśmy już prośbę, aby zająć się tym tematem i sprawdzić, czy przedświąteczne kiermasze są "neutralne" dla fiskusa. Ich obawy wywołała głośna sprawa jednego z wiejskich festynów, na którym w ramach loterii serwowano pierogi domowej roboty. Wśród klientów trafili się inspektorzy Urzędu Kontroli Skarbowej, którzy taką działalność uznali za niezgodną z prawem.  (Źródło: dziennikbaltycki.pl, autor artykułu: Roman Kościelniak, data artykułu: 10-12-2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Rozwiązanie optimum dla wolnego zawodu

Zobowiązanie ewidencjonowania wszelkich dochodów przez kasy fiskalne doprowadza do faktu, iż coraz znaczniejsza liczba osób - które prowadzą własną działalność gospodarczą - poszukuje rozsądnych sposobów obniżenia podstaw opodatkowania. Co wybrać, kredyt czy leasing? Jakie rozwiązanie jest optymalne w wypadku  finansowania samochodu przez przedstawicieli wolnych zawodów, m.in. prawników i lekarzy?

Banki podchodzą do wolnych zawodów, jak do grupy o obniżonym ryzyku. Da się zauważyć, iż na rynku finansowym zaczął się swoisty boom ofert skierowanych przede wszystkim do tej grupy docelowej.
- W gąszczu propozycji - z punktu widzenia przedstawicieli tzw. wolnych zawodów - problematyczna staje się głównie kwestia wyboru między kredytem a odpowiednim leasingiem przy zakupie samochodu osobowego do firmy - wskazuje Joanna Wujcik - Lasocka, Członek Zarządu Volkswagen Leasing Polska Sp. z o.o. - Dlaczego tak się dzieje? Otóż osoby, które należą do grupy wolnych zawodów, od 1 maja br. mają zobowiązanie ewidencjonowania uzyskanych dochodów przez kasy fiskalne. W związku z wymogiem opodatkowania świadczonych przez nie usług, rozsądnym krokiem jest szukanie sposobu na optymalizację płaconego podatku dochodowego. Takim rozwiązaniem jest przede wszystkim leasing, który ze względu na korzyści podatkowe jest coraz bardziej cenioną formą finansowania pojazdów na potrzeby prowadzonej działalności gospodarczej - dodaje Joanna Wujcik - Lasocka. - Leasingobiorca może wtedy zaliczyć w koszty uzyskania przychodu pełne raty leasingowe, opłatę wstępną i koszty eksploatacyjne użytkowanego auta, obniżając w ten sposób podstawę opodatkowania.

Volkswagen Leasing Polska przygotował ofertę leasingu na samochody osobowe, dedykowaną grupie prawników i lekarzy. Tym, co wyróżnia ofertę finansową jest:

- Uproszczona procedura
- Opłata wstępna od 0%
- Możliwość skorzystania z oferty przez nowopowstałe firmy
- Uznanie dotychczasowych, ?prywatnych? zniżek na ubezpieczenia komunikacyjne przy ubezpieczaniu samochodu w ramach umowy leasingowej

Na uwagę zasługuje informacja o tym, że z oferty mogą skorzystać nowoutworzone firmy (do tej pory oferta dotyczyła jedynie przedsiębiorstw działających przynajmniej od 9 miesięcy). - Dzisiaj, aby wziąć auto w leasing, wystarczy posiadać tylko numer REGON, bez konieczności składania zaświadczeń z datą założenia działalności. - podpowiada ekspert Volkswagen Leasing Polska.

Oferta leasingowa według uproszczonej procedury trwa do 31 grudnia 2011 r. i jest dostępna w salonach dealerskich marek Grupy Volkswagen: Porsche, Audi, Volkswagen, ŠKODA i SEAT na terenie całego kraju. (Źródło: bankier.pl, data artykułu: 30.11.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Straż miejska dostaje nowe uprawnienia, nielegalny handel będzie ryzykowny

W jakim stopniu nowe przepisy doprowadzą do likwidacji ulicznego handlu? Obecnie straż miejska będzie mogła już dawać grzywny nawet do 5 tys. zł, jak również cały towar. I tu powstaje pytanie, co wygra - spryt ulicznych "przedsiębiorców", czy reguły prawne?

Obecnie kodeks wykroczeń w zakresie handlu na ulicach znowelizował Sejm i w teorii nowe prawo już jest prawomocne od kilkunastu dni. Jednakże jest to tylko teoria, ponieważ strażnicy, nie tylko ci z Płocka, czekają z ich egzekwowaniem na przepisy wykonawcze.

W tym wypadku chodzi o fakt, iż osoby, które handlują bez zezwolenia na terenie gminy lub w miejscu będącym w jej zarządzie, będą musiały ponieść srogie konsekwencje. Strażnicy mogą ukarać grzywną od 20 do 5 tys. zł oraz dokonać konfiskaty towaru. I to nawet jeśli sprzedawca będzie dowodził, że towar nie jest jego własnością.

Co przyczyniło się do tego, iż ustawodawca tak bezwzględnie podszedł do tej sprawy? Sygnał w całości wyszedł z samych gmin, które nie radzą sobie z ulicznym biznesem kupieckim. Nadmorskie miejscowości, jak choćby Kołobrzeg, próbowały walczyć z kramami, które lokują się przy promenadach i uliczkach spacerowych. Inni mają dość handlarzy blokujących przejścia podziemne, dojścia do dworców kolejowych, portów lotniczych itp. Gminy mają problemy także z tymi, którzy przy centrach handlowych albo targowiskach blokują swoimi towarami chodniki, stwarzają zagrożenie w ruchu drogowym.

Autorzy nowelizacji wskazywali na negatywne skutki nielegalnego handlu. Np. że do obrotu wprowadzane są towary niewiadomego pochodzenia, łamane jest prawo związane ze spokojem i porządkiem publicznym, że handlarze stanowią nieuczciwą konkurencję, w końcu - że ich działalność zakłóca estetykę i harmonię przestrzeni publicznej.

I choć prawie każdy z nas doświadczył skutków bałaganu wynikającego z takiego handlowania, to idę o zakład, że nowy przepis, a zwłaszcza jego egzekutorzy, spotkają się - mówiąc najłagodniej - z niechęcią.

- My jesteśmy powołani do przestrzegania prawa i nowe, zaostrzone przepisy będziemy musieli stosować - stwierdza komendant płockiej straży miejskiej Andrzej Wochowski. - Z drugiej strony chce się od nas zmiany wizerunku na bardziej przyjazny dla mieszkańców. No... ta nowelizacja nam w tym nie pomoże.

Prawdą jest, iż "ściganie babci z pietruszką" jest jednym z największych zarzutów, jakie nadpływają w kierunku strażników. Jednakże Wochowski informuje, iż do każdego przypadku podchodzi indywidualnie, tak jak się uczył w szkole policyjnej.

- Komu ci ludzie z pietruszką, jajkami, kalafiorem przeszkadzają? - denerwuje się moja koleżanka, która bardzo sobie ceni, że może takie zakupy zrobić niemal tuż przed klatką schodową.

- Guzik tam świeże, prosto od kury - odpiera z kolei znajomy sklepikarz, pokazując na ustawione pod rurami wydechowymi na parkingu skrzynki z warzywami, owocami i nabiałem. - To nie są żadni rolnicy, ja ich znam! Spotykam ich co rano na giełdzie, kupują towar jak i ja, a potem tu mi się rozkładają. Ludzie wolą kupować od nich, bo im się wydaje, że to prosto ze wsi, nawet jak mają drożej. Ale to ja muszę zapłacić wysoki czynsz za lokal, wszystkie opłaty, musiałem zainstalować kasy fiskalne i ja odprowadzam podatki. Jest to całkowicie nieuczciwe!

Parking z minibazarkiem, o którym mowa, jest prywatny, więc nowe przepisy go nie dotyczą. Jednak płoccy radni uchwalili, że od każdego, niezależnie gdzie w obrębie miasta handluje bez zezwolenia, należy pobrać opłatę targową w wysokości 150 zł.

- I to znów nasze zadanie - mówi komendant Wochowski. - Tak, strażnicy pobierają te opłaty, ale w niektórych przypadkach nie przynosi to żadnego efektu, bo są osoby, które stale i w tym samym miejscu handlują. Jedni płacą, inni nie - wtedy sprawę przekazujemy do ratusza, który w trybie administracyjnym wysyła wezwania do zapłaty.

Kobieta, od której czasem kupuję jajka - duże, świeże i smaczne w każdej postaci - nie cierpi strażników. - Chodź pani tutaj, za róg - powiada przy każdym zakupie - bo znów tu przyjadą, niech się czym innym zajmą!

"Moja" pani od jaj pojawia się w swoim miejscu niecodziennie, przynosi w koszyczku kilka mendli - czasem trzy, czasem siedem. W najlepszym razie zarobi w ciągu dnia jakieś 70 zł. Na 150 zł opłaty targowej jej nie stać. Ale ludzie są zadowoleni, czekają na nią, bo takich jajek w sklepie się nie dostanie. Choć prawda - nie mam pojęcia, w jakich warunkach są hodowane kury, które je znoszą, czym są karmione itp.

Ciekawe, czy da się wyeliminować proceder, kiedy są odbiorcy? Możliwe, iż zapowiada się prawdziwa walka Dawida z Goliatem. Choć od paru dni widać, że w Płocku przy al. Jachowicza (teren gminy) przed targowiskiem Targpolu (teren prywatny) prawie już nie ma handlujących. - To z naszej inicjatywy doszło do spotkania osób tam sprzedających płody rolne czy nabiał z kierownictwem Targpolu i przedstawicielami weterynarii - twierdzi Wochowski. - Postulowaliśmy, żeby mieli godne warunki do sprzedawania swoich towarów. Teraz mogą wejść na rynek i tam sprzedawać zupełnie za darmo, ale... niektórzy nie chcą!

- Bo mówią, że jak są na terenie targowiska, to klienci ich nie widzą - dołącza Małgorzata Rachowicz-Kwiatkowska, prezeska Targpolu. - Kiedy jednak stoją na Jachowicza przed rynkiem, na nieuczciwą konkurencję skarżą się właściciele pawilonów spożywczych, którzy na bazarze mają lokalizację w pobliżu wejścia z tej strony.

Rachowicz-Kwiatkowska potwierdza, że kupcy-rolnicy dostali propozycję bezpłatnego handlowania. Ale są wśród nich nie tylko producenci, ale także osoby, które handlują płodami skupowanymi na wsiach od rolników. Ci zaś muszą już mieć zarejestrowaną działalność gospodarczą i podlegać ogólnym zasadom handlu.

Natomiast opłaty targowe na rynku są naprawdę niewygórowane. Za wynajęcie stołu o pow. 2 m kw. dziennie trzeba zapłacić 4 zł. Taki stół mogą zająć dwie różne osoby i wyjdzie po 2 zł dla każdej z nich. Dla tych, które mają do zaoferowania kilka pęczków rzodkiewki, natkę pietruszki czy kilka kwiatków, Targpol udostępnił wejście na rynek od strony Królewieckiej. Opłata - złotówka.

Dlaczego więc osoby wybierają narażanie się na surowe kary i przeganianie niż w przyzwoitych warunkach handlować legalnie? - Na spotkaniu mówili, że przywożą to, co sami w swoich gospodarstwach wyprodukują, niewielkie ilości, a spełnienie warunków weterynaryjnych, poddawanie np. hodowli kur kontroli weterynarza czy konieczność sporządzania planu inwestycyjnego to bardzo duże koszty, na które ich nie stać - opowiada prezeska Targpolu. - Ze strony weterynarii padły argumenty, że ten koszt to ok. 100 zł. Rolnicy na to, że za każdą wizytę weterynarza muszą płacić oddzielnie. Będą następne spotkania, handlujący mają sobie wszystko raz jeszcze przemyśleć. Na razie zdecydowana większość przeniosła się na nasz teren. Bezpłatnie.

Jednakże, gdy w życie wejdą przepisy wykonawcze, nie będzie przeproś. Wówczas uliczny i nielegalny handel nie będzie się opłacał, choć życie uczy, że pomysłowość handlarzy może nas jeszcze zaskoczyć. Tym bardziej że wielu z nas lubi u nich kupować i chwali sobie te zakupy.

Dodajmy na koniec, że nowych przepisów nie stosuje się "do sprzedaży grzybów, owoców leśnych i płodów rolnych poza administracyjną granicą miasta".
(Źródło: http://plock.gazeta.pl, autor artykułu: Anna Lewandowska, data artykułu: 27.11.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Legalizacja sutenerstwa wg Ruchu Palikota, a kasy fiskalne

Wg Ruchu Palikota biznes erotyczny w Polsce powinien być zalegalizowany. W domach publicznych winny znajdować się kasy fiskalne i klient powinien mieć prawo do reklamacje źle wykonanej usługi.

Obecnie Ruch Palikota opracowuje ustawę legalizującą sutenerstwo w Polsce. Wg przepisów zawartych w tej ustawie w każdym domu publicznym zamontowane zostałyby kasy fiskalne, natomiast prostytutki zaczęłyby płacić podatki.

Wg posła Andrzeja Rozenek takie działania przyczyniłyby się do zwiększenia wpływu środków do budżetu i polepszenia jakości wykonywanych przez prostytutki usług erotycznych.
Natomiast kontrolą nad jakością tychże usług miałby zajmować się przykładowo Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Obecnie prostytucja nie jest w Polsce nielegalna, natomiast nie może być przedmiotem umowy cywilnoprawnej, a co za tym idzie nie można od niej odprowadzić podatku dochodowego.

Jednakże całkowicie zabronione jest sutenerstwo, inaczej mówiąc czerpanie korzyści majątkowych z uprawiania przez inne osoby prostytucji. Wg bieżącego prawa za coś takiego grozi kara pozbawienia wolności do lat 3. (Źródło: polskieradio.pl, data artykułu: 21.11.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Kto do kontroli przez US w 2012 roku?

Ciężka sytuacja budżetowa spowoduje, iż urzędnicy skarbowi  będą częściej i dokładniej kontrolowali.  W roku 2012 roku Inspektorzy kontroli skarbowej zamierzają ścigać osoby ukrywające dochody, wyłudzające VAT, a także zarabiające na transakcjach w internecie.

Właściciele firm uwzględniający w kosztach podatkowych wysokie kwoty, planują odliczanie strat z lat poprzednich, przedstawiają wnioski o znaczne zwroty VAT, nie dokonują wpłat należnego podatku, czy też zaliczek na podatek, nie będą spali spokojnie. To właśnie w 2012 roku pracownicy urzędów skarbowych uważnie przyjrzą się ich rozliczeniom.

Również na celowniku urzędników będą osoby nie zgłaszające działalności gospodarczej. Urząd Skarbowy zainteresuje się również takimi, którzy niespodziewanie zniknęli z rejestrów urzędowych, ponieważ zaprzestali składać deklaracje, czy też zawiesili prowadzenie biznesu. Skontroluje także osoby zarabiające w internecie.

- Resort Finansów w 2012 roku przyjmuje kontynuację działań w obszarach kontrolnych, które z uwagi na częstotliwość ich występowania oraz wielkość potencjalnych strat podatkowych uznano za priorytetowe w latach 2010 ? 2011 - potwierdza 'DGP' Wiesława Dróżdż z MF.
Przyszły rok Rok 2012 będzie następnym rokiem walki z szarą strefą. Działania Urzędów Skarbowych obejmą ukrywanie dochodów przez zarejestrowane firmy oraz niezarejestrowaną działalność gospodarczą. Mają one na celu ograniczenie utraty dochodów państwa z tytułu niezapłaconych podatków.

Tak samo na zapomnienie ze strony urzędników nie mają co liczyć podatnicy, którzy muszą użytkować kasy fiskalne. Ministerstwo zamierza kontynuować akcje  mandatowe, które winny ujawniać nieprawidłowości w ewidencjonowaniu poprzez kasy fiskalne. Operacje takie będą przeprowadzane w formie doraźnych kontroli w okresach wzmożonego obrotu w punktach gastronomicznych (np. w klubach, dyskotekach), usługowych i handlowych (wakacje, ferie zimowe).

Całkiem inny punkt w zamiarach kontroli urzędników zajmą identyfikacja podmiotów i ich typowanie do kontroli za pomocą analitycznych narzędzi informatycznych i monitorowania internetu. To nic innego, jak coraz sprawniejsze wykrywanie osób aktywnych w sieci, które na takiej działalności sporo zarabiają, a nie rejestrują działalności i nie odprowadzają należnych podatków. Administracja skarbowa ma już dwie wyspecjalizowane komórki ? w Bydgoszczy i we Wrocławiu ? które zajmują się wyłącznie kontrolą e-handlu. Ich skuteczność sięga 90 proc. Znaczy to, iż na stu skontrolowanych płatników aktywnych w sieci u 90 urzędnicy znaleźli nieprawidłowości.

Wszyscy, którzy choć raz pomyśleli o tym, aby uniknąć podatku, winieni dwa razy się zastanowić. Ciężka sytuacja budżetowa zmusi inspektorów skarbowych do częstszych i dokładniejszych kontroli. To wszystko po to, aby ujawnić jak najwięcej pomyłek i zabrać jak najwięcej pieniędzy do budżetowego worka. Takie czynności skarbówka podejmuje już na całym świecie. Polska na pewno nie będzie wyjątkiem.( Źródło: http://podatki.gazetaprawna.pl, data artykułu: 15.12.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Duplikaty faktur, a prawo do odliczenia podatku VAT

Podatnik przedstawił zapytanie: W roku 2007 w miesiącu maju osoba wnioskująca razem z mężem zakupiła 2 lokale użytkowe w celu realizowania w nich działalności gospodarczej. Zakupienie przedmiotowych lokali było zatwierdzone aktem notarialnym, w którym jako nabywcę określono małżonków nieposiadających rozdzielności majątkowej. W miesiącu październiku 2007 r. osoba wnioskująca zarejestrowała działalność i zrealizowała zgłoszenie rejestracyjne na potrzeby podatku VAT. Z uwagi na fakt braku faktur dokumentujących zakup ww. lokali Wnioskodawczyni wystąpiła do sprzedawcy o wystawienie duplikatu tych faktur. Otrzymała je w kwietniu 2011 r. W jaki sposób Wnioskodawczyni powinna dokonać odliczenia podatku VAT wynikającego z tych duplikatów?

INTERPRETACJA INDYWIDUALNA

Wg art. 14b § 1 i § 6 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa (t. j. Dz. U. z 2005 r. Nr 8, poz. 60 ze zm.), jak również § 4 rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 20 czerwca 2007 r. w sprawie upoważnienia do wydawania interpretacji przepisów prawa podatkowego (Dz. U. Nr 112 poz. 770 ze zm.) Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy działając w imieniu Ministra Finansów stwierdza, że stanowisko przedstawione we wniosku z dnia 9 maja 2011 r. (data wpływu 12 maja 2011 r.), o udzielenie pisemnej interpretacji przepisów prawa podatkowego, tyczącej się podatku od towarów i usług w zakresie prawa do odliczenia podatku naliczonego na postawie duplikatów faktur - jest prawidłowe.

PRZEDSTAWIONE UZASADNIENIE

Dnia 12 maja 2011 r. był przedłożony wniosek o przedstawienie pisemnej interpretacji przepisów prawa podatkowego w indywidualnym temacie dotyczącym się podatku od towarów i usług w zakresie prawa do odliczenia podatku naliczonego na podstawie duplikatów faktur.

W przedmiotowym wniosku przedstawiono następujący stan faktyczny:

Dnia 30 maja 2007 roku zakupiła Pani razem z mężem dwa lokale użytkowe. Lokale użytkowe były zakupione w celu realizowania w nich działalności gospodarczej, opodatkowanej podatkiem od towarów i usług (usługi restauracji i pozostałych placówek gastronomicznych - kawiarnia). Zakupienie przedmiotowych lokali było zatwierdzone notarialnym wystawionym w dniu 30 maja 2007 roku, w którym jako kupującego wskazano małżonków, którzy nie posiadali rozdzielności majątkowej. Sprzedawca wystawił również faktury VAT dokumentujące te transakcje:

- dwie faktury VAT z dnia 27.02.2007 r. - jako opłaty rezerwacyjne na zakup lokali,
- dwie faktury VAT z dnia 31.05.2007 r. - po zakończeniu transakcji kupna.

Dokumentów owych jednakże nie otrzymała Pani i nie dysponuje wiedzą o tym, co się z nimi stało. Mając akt notarialny stwierdzała Pani, iż jest to wystarczający dokument potwierdzający nabycie nieruchomości i dlatego nie zwróciła się Pani wcześniej do sprzedawcy o dostarczenie oryginałów faktur VAT. Dlatego też z zauważonym brakiem posiadania faktur VAT na kupno lokali wystąpiła Pani do sprzedaającego o wystawienie duplikatów przedmiotowych faktur. Uzyskała dokumenty  Pani w dniu 27 kwietnia 2011 roku z datą wystawienia 19 kwiecień 2011 roku. Dokumenty były wystawione na Pani nazwisko, jako nabywcę. Dnia 11 października 2007 roku zarejestrowała Pani działalność gospodarczą w ewidencji działalności gospodarczej prowadzonej przez Prezydenta Miasta (data rozpoczęcia działalności: 25 października 2007r), polegającą na świadczeniu usług restauracji i pozostałych placówek gastronomicznych. Następnie dokonała Pani zgłoszenia rejestracyjnego na potrzeby podatku od towarów i usług, rezygnując z dniem 25 października 2007 roku ze zwolnienia, o którym mowa w art. 113 ust. 1 lub 9 ustawy o VAT.

Po wykonaniu takiego zgłoszenia, począwszy od miesiąca października 2007 roku składa Pani deklaracje VAT-7. W okresie od 25 października 2007 roku do 31 marca 2008 roku dokonywała Pani obniżenia podatku należnego o naliczony z faktur dokumentujących wydatki, które ponosiłam między innymi na zakup towarów i usług, mających na celu połączenie tych dwóch lokali w jeden i zaadaptowanie go na potrzeby prowadzonej tam działalności gospodarczej - kawiarni. Pierwszą sprzedaż opodatkowaną zaewidencjonowała Pani poprzez kasy fiskalne w dniu 7 kwietnia 2008 roku.

Dlatego też przedstawiono takie pytanie:

Czy w stanie faktycznym przedstawionym powyżej, jest Pani uprawniona do dokonania odliczenia podatku od towarów i usług od wydatków poniesionych przed dniem 25 października 2007 roku na nabycie wskazanych dwóch lokali użytkowych i zważywszy na fakt, że nieruchomości zostały nabyte przez małżonków, ale przeznaczone w całości na potrzeby wykonywanej przez Panią działalności opodatkowanej ma Pani prawo do odliczenia w pełnej wysokości naliczonego podatku z faktur dokumentujących nabycie lokali oraz w jaki sposób powinna Pani dokonać odliczenia podatku od towarów i usług, wynikających z tych duplikatów faktur dokumentujących poniesione przed dniem 25 października 2007 roku wydatki na nabycie lokali użytkowych, które są wykorzystywane w działalności gospodarczej i mają ścisły związek z wykonywaniem czynności opodatkowanych?

Pani zdaniem, przysługuje prawo do odliczenia podatku od towarów i usług od wydatków poniesionych przed dniem 25 października 2007 roku na zakup dwóch lokali użytkowych, które zostały nabyte z myślą o prowadzeniu w nich działalności gospodarczej. W niniejszej sprawie istotne znaczenie ma fakt, iż wyłącznym celem nabycia tych nieruchomości był zamiar rozpoczęcia w nich wykonywania czynności opodatkowanych polegających na prowadzeniu działalności gospodarczej w zakresie usług restauracji.

Możliwość odliczenia podatku od towarów i usług wynikającego z faktur dokumentujących poniesienie wskazanych wyżej wydatków znajduje uzasadnienie w art. 86 ust. 1 ustawy z dnia 11 marca 2004 r o podatku od towarów i usług (Dz. U Nr 54, poz. 535, z późn. zm.), zgodnie z którym podatnikowi podatku od towarów i usług przysługuje prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego w zakresie, w jakim towary i usługi są wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych. Kwotę podatku naliczonego zgodnie z art. 86 ust. 2 pkt 1, lit. a i b ustawy o VAT, stanowi suma kwot podatku określonych w fakturach otrzymanych przez podatnika z tytułu nabycia towarów i usług oraz potwierdzających dokonanie przedpłat o ile wiązały się one z powstaniem obowiązku podatkowego. Wskazała Pani, że nie ma znaczenia dla możliwości odliczenia podatku od towarów i usług fakt, że poniosła wydatki przed dokonaniem zgłoszenia rejestracyjnego na potrzeby podatku od towarów i usług. Art. 88 ust. 4 ustawy mówi, że obniżenia kwoty lub zwrotu różnicy podatku należnego nie stosuje się do podatników, którzy nie są zarejestrowani jako podatnicy VAT czynni, zgodnie z art. 96 ustawy o VAT. Nie ulega obecnie wątpliwości, że przepis ten nie uzależnia nabycia prawa do odliczenia podatku naliczonego od posiadania statusu podatnika zarejestrowanego w momencie otrzymania faktur dokumentujących nabycie towarów i usług, lecz jedynie wskazuje, że realizacja tego prawa jest możliwa po dokonaniu rejestracji. Prawo do obniżenia podatku należnego powstaje u wszystkich podatników, jeśli tylko ponoszone przez nich wydatki są związane z bieżącą lub przyszłą działalnością opodatkowaną. Warunek rejestracji jest natomiast jedynie niezbędny do skorzystania z prawa do odliczenia podatku naliczonego. Na potwierdzenie swojego stanowiska powołuje Pani wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 21 grudnia 2006 r., sygn. akt I FSK 378/06 oraz wyroki WSA: z dnia 30 stycznia 2007 r. o sygn. akt I SA/Kr 1218/05 i wyrok z dnia 5 sierpnia 2008 r. o sygn. akt I SA/Łd 149/08), oraz interpretacje indywidualne (m.in. z dnia 18 września 2008 r., sygn. ILPP2/443-565/08-4/SJ, z dnia 31 marca 2009 r., sygn. ILPP1/443-132/09-4/MP, z dnia 25 czerwca 2009 r., sygn. IPPP2/443-445/09-2/IK, z dnia 22 lipca 2009 r., sygn. ITPP1/443-405-09/AP, z dnia 18 lutego 2010 r., sygn. ILPP2/443-1745/09-2/SJ). Stoi Pani na stanowisku, że faktury VAT wystawione przez podatników podatku VAT są dokumentem służącym potwierdzeniu zawartych transakcji oraz podstawą do odliczenia podatku naliczonego. Fakt, że po stronie nabywcy występują małżonkowie (o czym przesądza akt notarialny) pozostający we współwłasności małżeńskiej, nie pozbawia możliwości odliczenia podatku naliczonego wynikającego z wystawionych faktur. Zakupione lokale służą czynnościom opodatkowanym i są używane w sposób wyłączny do celów prowadzenia działalności gospodarczej przez Panią i jako współwłaściciel korzysta z prawa do odliczenia całości podatku naliczonego od nabytych lokali. Albowiem prawo do obniżenia podatku należnego o naliczony wynikające z faktur przysługuje czynnemu podatnikowi podatku od towarów i usług, w takim zakresie, w jakim wydatki nimi udokumentowane wykorzystywane są do wykonywania czynności opodatkowanych.

W Pani ocenie, powinna Pani dokonać odliczenia podatku od towarów i usług w miesiącu otrzymania duplikatów faktur VAT lub dwóch kolejnych miesiącach po ich otrzymaniu. Przedmiotowe prawo wynika, treści § 20 pkt 1 rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 28 listopada 2008 roku w sprawie zwrotu podatku niektórym podatnikom, wystawiania faktur, sposobu ich przechowywania oraz listy towarów i usług, do których nie mają zastosowania zwolnienia od podatku od towarów i usług (Dz. U. Nr 212, poz 1337 ze zm.), który stanowi, że jeżeli oryginał faktury lub faktury korygującej ulegnie zniszczeniu lub zginie, sprzedawca na wniosek nabywcy ponownie wystawia fakturę lub fakturę korygującą, zgodnie z danymi zawartymi na kopii tej faktury lub faktury korygującej. Faktura i faktura korygująca wystawiona ponownie musi dodatkowo zawierać wyraz ?DUPLIKAT? oraz datę jej wystawienia. Z powyższego wynika, że duplikat faktury, jak i faktury korygującej, ma moc prawną równą fakturze pierwotnej, stanowiąc na równi z nią podstawę do odliczenia podatku naliczonego. Na potwierdzenie powyższego przywołuje Pani interpretacje indywidualne: z dnia 2 lipca 2010 r., sygn. ITPP1 /443-366/10/MN, z dnia 4 marca 2010 r., sygn. ILPP1 /443-1524/09-4/HW.

W świetle obowiązującego stanu prawnego stanowisko Wnioskodawcy, w sprawie oceny prawnej przedstawionego stanu faktycznego uznaje się za prawidłowe.

Zgodnie z dyspozycją zawartą w art. 86 ust. 1 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz. U. Nr 54, poz. 535 ze zm.), w zakresie, w jakim towary i usługi są wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych, podatnikowi, o którym mowa w art. 15, przysługuje prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego, z zastrzeżeniem art. 114, art. 119 ust. 4, art. 120 ust. 17 i 19 oraz art. 124.

Kwotę podatku naliczonego stanowi, suma kwot podatku określonych w fakturach otrzymanych przez podatnika z tytułu nabycia towarów i usług (art. 86 ust. 2 pkt 1 lit.a ustawy).

Z powyższych przepisów wynika, że prawo do odliczenia podatku naliczonego przysługuje tylko czynnym podatnikom podatku od towarów i usług w takim przypadku, gdy dokonywane zakupy mają związek z czynnościami opodatkowanymi. Odliczyć zatem można podatek naliczony, który jest związany z transakcjami opodatkowanymi podatnika, tzn. których następstwem jest określenie podatku należnego. Wskazana norma prawna wyraża zasadę neutralności podatku od towarów i usług, w następstwie której podatnicy realizujący czynności zwolnione, są w podobnej sytuacji jak ostateczny nabywca (konsument) towaru lub usługi, z wyjątkiem przypadków jednoznacznie wskazanych w ustawie o podatku od towarów i usług. Ustawa wyłącza zatem możliwość dokonywania odliczeń podatku naliczonego związanego z towarami i usługami, które nie są wykorzystywane do czynności opodatkowanych, czyli w przypadku ich wykorzystania do czynności zwolnionych od podatku oraz niepodlegających opodatkowaniu.

Zgodnie z art. 88 ust. 4 ustawy, obniżenia kwoty lub zwrotu różnicy podatku należnego nie stosuje się również do podatników, którzy nie są zarejestrowani jako podatnicy VAT czynni, zgodnie z art. 96, z wyłączeniem przypadków, o których mowa w art. 86 ust. 20.

Jak stanowi art. 86 ust. 10 pkt 1 ustawy, prawo do obniżenia kwoty podatku należnego powstaje w rozliczeniu za okres, w którym podatnik otrzymał fakturę albo dokument celny z zastrzeżeniem pkt 2-5 oraz ust. 11, 12, 16 i 18.

Według art. 86 ust. 11 ustawy, jeżeli podatnik nie dokona obniżenia kwoty podatku należnego w terminach określonych w ust. 10, może obniżyć kwotę podatku należnego w deklaracji podatkowej za jeden z dwóch następnych okresów rozliczeniowych.

Jeżeli podatnik nie dokonał obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego w terminach, o których mowa w ust. 10, 11, 12, 16 i 18, może on obniżyć kwotę podatku należnego przez dokonanie korekty deklaracji podatkowej za okres, w którym wystąpiło prawo do obniżenia podatku należnego, nie później jednak niż w ciągu 5 lat, licząc od początku roku, w którym wystąpiło prawo do obniżenia podatku należnego - art. 86 ust. 13 ustawy.

Stosownie do art. 106 ust. 1 ustawy - w brzmieniu obowiązującym do dnia 31 marca 2011 r. podatnicy, o których mowa w art. 15, są obowiązani wystawić fakturę stwierdzającą w szczególności dokonanie sprzedaży, datę dokonania sprzedaży, cenę jednostkową bez podatku, podstawę opodatkowania, stawkę i kwotę podatku, kwotę należności oraz dane dotyczące podatnika i nabywcy, z zastrzeżeniem ust. 2, 4 i 5 oraz art. 119 ust. 10 i art. 120 ust. 16.

Natomiast z dniem 1 kwietnia 2011 r. przepis ten brzmi następująco: podatnicy, o których mowa w art. 15, są obowiązani wystawić fakturę stwierdzającą w szczególności dokonanie sprzedaży, datę dokonania sprzedaży, cenę jednostkową bez podatku, podstawę opodatkowania, stawkę i kwotę podatku, kwotę należności oraz dane dotyczące podatnika i nabywcy, z zastrzeżeniem ust. 1a, 2, 4 i 5 oraz art. 119 ust. 10 i art. 120 ust. 16.

Zasady wystawiania faktur VAT i innych dokumentów z nimi zrównanych uregulowane zostały szczegółowo w następujących przepisach wydanych na podstawie delegacji ustawowej, zawartej w art. 106 ust. 8 ww. ustawy:

- obowiązującemu od dnia 1 kwietnia 2011 r. rozporządzeniu Ministra Finansów z dnia 28 marca 2011 r. w sprawie zwrotu podatku niektórym podatnikom, wystawiania faktur, sposobu ich przechowywania oraz listy towarów i usług, do których nie mają zastosowania zwolnienia od podatku od towarów i usług (Dz. U. Nr 68, poz. 360),
- obowiązującemu w okresie od dnia 1 grudnia 2008 r. do dnia 31 marca 2011 r. rozporządzeniu Ministra Finansów z dnia 28 listopada 2008 r. w sprawie zwrotu podatku niektórym podatnikom, wystawiania faktur, sposobu ich przechowywania oraz listy towarów i usług, do których nie mają zastosowania zwolnienia od podatku od towarów i usług (Dz. U Nr 212, poz. 1337 ze zm.),
- obowiązującemu w okresie od dnia 1 czerwca 2005 r. do dnia 30 listopada 2008 r. rozporządzeniu Ministra Finansów z dnia 25 maja 2005 r. w sprawie zwrotu podatku niektórym podatnikom, zaliczkowego zwrotu podatku, wystawiania faktur, sposobu ich przechowywania oraz listy towarów i usług, do których nie mają zastosowania zwolnienia od podatku od towarów i usług (Dz. U Nr 95, poz. 798 ze zm.).

Faktura będąca podstawą odliczenia, winna zawierać co najmniej elementy wymienione odpowiednio w § 5 rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 28 marca 2011 r. i rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 28 listopada 2008 r. oraz § 9 rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 25 maja 2005 r. tj.:

1. imiona i nazwiska lub nazwy bądź nazwy skrócone sprzedawcy i nabywcy oraz ich adresy;
2. numery identyfikacji podatkowej sprzedawcy i nabywcy, z zastrzeżeniem ust. 10 i 11;
3. numer kolejny faktury oznaczonej jako ?FAKTURA VAT?;
4. dzień, miesiąc i rok wystawienia faktury, a w przypadku, gdy data ta różni się od daty sprzedaży, również datę sprzedaży; w przypadku sprzedaży o charakterze ciągłym podatnik może podać na fakturze miesiąc i rok dokonania sprzedaży, pod warunkiem podania daty wystawienia faktury;
5. nazwę (rodzaj) towaru lub usługi;
6. miarę i ilość sprzedanych towarów lub zakres wykonanych usług;
7. cenę jednostkową towaru lub usługi bez kwoty podatku (cenę jednostkową netto);
8. wartość towarów lub wykonanych usług, których dotyczy sprzedaż, bez kwoty podatku (wartość sprzedaży netto);
9. stawki podatku;
10. sumę wartości sprzedaży netto towarów lub wykonanych usług z podziałem na poszczególne stawki podatku i zwolnionych od podatku oraz niepodlegających opodatkowaniu;
11. kwotę podatku od sumy wartości sprzedaży netto towarów (usług), z podziałem na kwoty dotyczące poszczególnych stawek podatku;
12. kwotę należności ogółem wraz z należnym podatkiem.

Ponadto, zgodnie z § 20 pkt 1 rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 28 marca 2011 r., jeżeli oryginał faktury lub faktury korygującej ulegnie zniszczeniu albo zaginie, sprzedawca na wniosek nabywcy ponownie wystawia fakturę lub fakturę korygującą, zgodnie z danymi zawartymi w kopii tej faktury lub faktury korygującej.

Faktura i faktura korygująca wystawiona ponownie musi dodatkowo zawierać wyraz "DUPLIKAT" oraz datę jej wystawienia (§ 20 pkt 3 rozporządzenia).

Stosownie natomiast do § 20 pkt 4 rozporządzenia, duplikat faktury i faktury korygującej wystawia się w dwóch egzemplarzach, przy czym oryginał otrzymuje nabywca, a kopię zatrzymuje sprzedawca.

Z powyższego wynika, że duplikat faktury, jak i faktury korygującej, ma moc prawną równą fakturze pierwotnej, stanowiąc na równi z nią podstawę do odliczenia podatku naliczonego.

Faktury wystawiane przez podatników VAT pełnią fundamentalną rolę na gruncie podatku od towarów i usług. Są one dokumentem służącym dokumentacji transakcji oraz będącym podstawą do jej zaksięgowania w księgach stron tej transakcji, jak również stanowią podstawę do odliczenia podatku naliczonego.

Biorąc po uwagę analizę powyższych przepisów stwierdzić należy, że skorzystanie z prawa do odliczenia podatku naliczonego będzie przysługiwało jedynie, gdy faktura dokumentująca nabycie towarów i usług jako ich nabywcę będzie wskazywała na podatnika wykonującego działalność gospodarczą, w rozumieniu art. 15 ustawy. Przepisy prawa obowiązujące w zakresie wystawiania faktur i elementów, jakie winny one zawierać, nie regulują w sposób szczegółowy sytuacji, gdy towary i usługi nabywają małżonkowie, pozostający we wspólnocie majątkowej. Uznać zatem należy, że faktura VAT wystawiona na nazwisko Pani, jako osoby prowadzącej działalność gospodarczą, a nie na obojga małżonków nie narusza obowiązujących przepisów prawa i nie można jej uznać za wystawioną w sposób wadliwy.

Z przedstawionego we wniosku stanu faktycznego wynika, iż w dniu 30 maja 2007 r. nabyła Pani wraz z mężem 2 lokale użytkowe celem prowadzenia w nich działalności gospodarczej, opodatkowanej podatkiem od towarów i usług. Nabycie przedmiotowych lokali zostało potwierdzone aktem notarialnym z dnia 30 maja 2007 roku, w którym jako nabywcę określono małżonków nieposiadających rozdzielności majątkowej. Dnia 11 października 2007 roku zarejestrowała Pani działalność gospodarczą (data rozpoczęcia działalności: 25 października 2007 r.), polegającą na świadczeniu usług restauracji i pozostałych placówek gastronomicznych. Następnie 25 października 2011 r. dokonała Pani zgłoszenia rejestracyjnego na potrzeby podatku od towarów i usług, począwszy od miesiąca października 2007 roku składa Pani deklaracje VAT-7. Z uwagi na fakt braku faktur dokumentujących zakup 2 lokali użytkowych wystąpiła Pani do sprzedawcy o wystawienie duplikatu tych faktur. Otrzymała je Pani w dniu 27 kwietnia 2011 roku z datą wystawienia 19 kwiecień 2011 roku. Faktury zostały wystawione na Pani nazwisko, jako nabywcę.

Biorąc pod uwagę przedstawiony stan faktyczny oraz powołane powyżej przepisy ustawy o podatku od towarów i usług, a także mając na uwadze zasadę neutralności podatku VAT, należy uznać, iż przysługuje Pani prawo do odliczenia podatku naliczonego związanego z zakupami dokonanymi przed rejestracją dla celów VAT, związanych z działalnością opodatkowaną, pod warunkiem jednak posiadania prawidłowo wystawionych faktur VAT. W przedmiotowej sprawie należy bowiem zwrócić uwagę na przedstawione we wniosku okoliczności sprawy, w szczególności na fakt, że w celu prowadzenia działalności gospodarczej nabyła Pani 2 lokale użytkowe. Nabycie zostało udokumentowane aktem notarialnym. W dniu 27 kwietnia 2011 r. otrzymała Pani duplikaty faktur VAT potwierdzających zakup ww. lokali.

A zatem, będąc czynnym podatnikiem VAT i jednocześnie posiadając duplikaty faktur VAT związanych z nabyciem przedmiotowych lokali (w sytuacji, gdy nie otrzymała Pani faktur pierwotnych), wykorzystywanych wyłącznie do działalności opodatkowanej przysługuje Pani prawo, stosownie do art. 86 ust. 1 i 2 ww. ustawy, do odliczenia podatku naliczonego wynikającego z tych faktur. Prawo to można zrealizować w terminie określonym w cyt. przepisach art. 86 ust. 10, 11 ww. ustawy, o ile nie zachodzą wyłączenia wskazane w art. 88 ustawy, przy czym za miesiąc otrzymania faktur należy przyjąć miesiąc otrzymania duplikatów.

Podzielić również należy Pani stanowisko, iż bez wpływu na prawo do odliczenia pozostaje fakt, iż w akcie notarialnym, jako nabywcy opisanych lokali występują małżonkowie pozostający we współwłasności małżeńskiej, skoro lokale te są wykorzystywane wyłącznie przez Panią do prowadzonej działalności, a ponadto - jak wskazano we wniosku - faktury dokumentujące nabycie tych lokali zostały wystawione wyłącznie na Panią.

Interpretacja indywidualna z dnia 27.07.2011 r.,

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Podczas kontroli zabierali dokumenty

Około trzystu taksówek skontrolowali policjanci w trakcie operacji kontrolnych w całym województwie - przekazała informację lubuska komenda policji.
Sprawdzenia tyczyły się nie tylko przestrzegania przepisów ruchu drogowego przez taksówkarzy. Funkcjonariusze razem z urzędnikami z Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego, Urzędu Skarbowego i z Obwodowego Urzędu Miar kontrolowali m.in. kasy fiskalne, i taksometry.

Na około 300 sprawdzonych pojazdów jedynie w siedmiu doszukano się nieprawidłowości tyczących się przepisów transportowych (braku badań lekarskich i psychologicznych kierowców, samowolnej zmiany wskazań taksometru, lub też braku licencji).

Funkcjonariusze z Wydziału Ruchu Drogowego w głównej mierze zajęli się wykroczeniami drogowymi. Najczęściej spotykane przewinienia- identycznie jak u znaczącej większości prowadzących pojazdy, to wyższa od dopuszczalnej prędkości. Pewien z kierowców przewoził pasażerów samochodem, który nie był zarejestrowany jako TAXI. wynikiem wszystkich operacji funkcjonariuszy zatrzymano 55 dowodów rejestracyjnych, 5 kierowcom zatrzymano prawo jazdy. Żaden ze sprawdzonych taksówkarzy nie przekroczył dopuszczalnej liczby pasażerów, nie ujawniono też by taksówkarze przejeżdżali na czerwonym świetle. W listopadzie były dwie edycje działań kontrolnych. Każda z kilkunastu komend powiatowych organizowała je we własnym zakresie w różnych terminach. (Źródło: wiadomosci.onet.pl, data artykułu: 13.10.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Pracownicy Urzędu Skarbowego wystawili 600 mandatów w czasie trwania akcji "Nie bądź jeleń"

W tym roku Urząd Kontroli Skarbowej przeprowadził akcję "Weź paragon". W obecnej statystyki najmniej rejestruje transakcje poprzez kasy fiskalne obsługa w handlu i gastronomii. Tylko w ciągu trzech miesięcy fiskus nałożył blisko 600 mandatów na łączną kwotę 146 tys. zł.
Inspektorzy zawitali m.in. do miejscowości turystycznych naszego regionu, sprawdzali sklepy, stacje paliw, restauracje. Dużo uwagi poświęcili sezonowym punktom gastronomicznym i ogródkom piwnym. Najwięcej pracy mieli w soboty i niedziele, wtedy najczęściej stwierdzali nieprawidłowości.

Handlujący najbardziej lubili kilka sposobów na oszukanie fiskusa. Jedni przeprowadzali sprzedaż w paru punktach, jednak używali tylko jednej kasy. Jeszcze inni rejestrowali sprzedaż na niby, jednak jej nie kończyli i nie drukowali paragonów. Jednakże najbardziej nagminne było wybiórcze rejestrowanie transakcji.

- Handlujący zazwyczaj tłumaczyli się roztargnieniem, złym samopoczuciem lub kłopotami rodzinnymi - informuje Mariola Grabowska, rzecznik Urzędu Kontroli Skarbowej w Łodzi. - Uskarżali się również na uszkodzenie kasy i brak zapasowej, brak prądu, rozładowaną baterię oraz obawę przed zamoknięciem, zalaniem przez piwo lub kradzieżą. Powtarzały się też tłumaczenia typu: ja sprzedaję, ale kasę tylko żona umie obsługiwać.

Pośród handlujących byli też pracownicy sezonowi, którzy często nie byli przeszkoleni i nie za bardzo umieli obsługiwać kasę, a na dodatek nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji, jakie wiążą się z nierejestrowaniem transakcji.
Inspektorzy odkryli także inne próby oszustwa, niektórzy sprzedający zamiast z kasy fiskalnej paragony drukowali prosto z wagi elektronicznej. Zdarzało się też, że do rejestracji sprzedaży używana była atrapa.

Kontrolerzy w czasie akcji nałożyli prawie 600 mandatów na kwotę 146 tys. zł, wszczęli także 30 dochodzeń karnych skarbowych. Decydowali się na to, gdy sprzedający odmówili przyjęcia mandatu albo w sposób naprawdę rażący złamali prawo.

Za brak paragonu grozi mandat w wysokości od 138,60 zł (jedna dziesiąta minimalnego wynagrodzenia za pracę) do2772 zł (dwukrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę).

Pracownicy Urzędu Skarbowego nie tylko karali, ale też starali się pouczać zarówno sprzedających, jak i kupujących. Pod hasłem "Nie bądź jeleń, weź paragon" organizowane były spotkania, podczas których urzędnicy tłumaczyli, jakie korzyści odnosi klient, gdy dysponuje paragonem.

Znacznie ułatwia to złożenie reklamacji, gdyż jest potwierdzeniem zakupu, a także domagania się odszkodowania, gdy dojdzie do wypadku w czasie podróży busem. Paragon jest wówczas potwierdzeniem naszego udziału.
(Źródło: lodzkie.naszemiasto.pl/, autor artykułu: Alicja Zboińska, data artykułu: 20-09-2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Prezydent Łodzi na mnie naciskała - mówi Sławomir Antos

Odwołany niedawno prezes Aquaparku Fala Sławomir Antos uważa, iż spółka mogła przynosić niezły zysk. Jednakże ponieważ nie nabijano wszystkich transakcji przez kasy fiskalne baru, Fala mogła stracić nawet pół miliona złotych rocznie. - Nie nagrałem tej rozmowy, bo to nie moje metody. Cóż, pani prezydent Zdanowska pewnie więc zaprzeczy, że to mówiła - mówi Antos.

- Oczywiście, że interweniowałem. W końcu chodzi o dobro spółki. dlatego zostałem zwolniony. Wówczas skierowałem sprawę do prokuratury. Czekam, co się wydarzy - mówi Sławomir Antos, odwołany 5 sierpnia prezes Fali.

Zasadniczy w tej sprawie jest fakt, iż bar prowadzi działacz związanego z Hanną Zdanowską Koła Aktywności PO, który - zdaniem Sławomira Antosa - wykorzystywał swoje znajomości osobiste i partyjne w organach władzy samorządowej.
Pan Sławomir Antos, pracownik samorządowy z wieloletnim doświadczeniem, został prezesem Fali 31 stycznia 2009 roku.

Jak twierdzi, od początku otrzymywał skargi klientów na działalność baru. Postanowił więc podjąć działania naprawcze. W rozmowie z nami, Sławomir Antos wspomina, że kazał w barze po "suchej" stronie zamontować kamerę, by można było obserwować kasę. Zaś w barze po "mokrej" stronie zmienił system rozliczeń tak, aby transakcje przechodziły przez kasę Fali.
Relacje między dzierżawcą baru a Antosem zaostrzyły się. Kamera została odinstalowana, potem przykryta piracką flagą. Interweniowała nawet policja, bo dzierżawca uznał, że doszło do niszczenia prywatnego mienia. Ale już po dwóch tygodniach nowego systemu rozliczeń obroty w barze po "mokrej stronie" aquaparku wzrosły 2,5-krotnie w stosunku do poprzedniego roku.

Umowa na dzierżawę baru wygasała 14 kwietnia 2011 r. Antos wspomina, że przygotowywał kolejny przetarg. - Ale kilka dni przed terminem złożenia ofert wezwała mnie prezydent Łodzi - opowiada.

- W sposób dosyć obcesowy zapytała, po co robię przetarg, skoro tam jest już dzierżawca? Pani prezydent powiedziała wprost, że ma powiązania z tymi ludźmi. Dodała, że ma wobec nich pewne zobowiązania, że to młodzi przedsiębiorcy, którym trzeba pomagać. To wszystko zeznałem w prokuraturze - mówi Sławomir Antos w rozmowie z "DŁ".

Dodaje, że zeznał w prokuraturze również, że o "podejrzeniu fałszowania faktycznych obrotów" informował na piśmie prezydent Hannę Zdanowską i radę nadzorczą Fali.

- Żadnej reakcji ani ze strony Urzędu Miasta, ani rady nadzorczej nie było - mówi "DŁ" Antos. - Wszyscy chyba mieli świadomość, że ta sprawa ma drugie dno. Dzierżawca w obecności innych osób, w tym policjantów, nie ukrywał swoich powiązań. Powiedział wprost, że nie będzie ze mną rozmawiał, bo za chwilę na Fali mnie już nie będzie.

Sławomir Antos wspomina dalej (i napisał to w zawiadomieniu do prokuratury): "W napiętej sytuacji, która nie stwarza podstaw do współpracy, kierując się też świadomością, że dzierżawca baru ma wpływy w organie właścicielskim, próbowałem doprowadzić do ugody".

17 czerwca Antos spotkał się z dzierżawcą. - Propozycję ugody przygotował prawnik, obsługujący dzierżawcę. Niestety, ponieważ główny postulat dotyczył obniżenia prowizji aż o 10 procent, co byłoby działaniem na szkodę Fali, do ugody nie doszło - twierdzi Antos.

Były prezes wspomina, że po spotkaniu 29 lipca w gronie Hanny Zdanowskiej oraz jej podwładnych: skarbnika miasta i jednocześnie wiceszefa rady nadzorczej Fali Krzysztofa Mączkowskiego, a także wiceprezydentów Agnieszki Nowak i Marka Cieślaka został poproszony na rozmowę przez tego ostatniego.

- Złożył mi jednoznaczną propozycję, bym podał się do dymisji, a w zamian dostanę możliwość powrotu do pracy w Urzędzie Miasta. Zapytałem, czy jest jakaś alternatywa. Odpowiedź brzmiała: zwolnienie z pracy - wspomina Sławomir Antos. Nie złożył dymisji. Został odwołany przez radę nadzorczą 5 sierpnia. Bez uzasadnienia.

- Mogę zapewnić, że moje zawiadomienie do prokuratury nie ma związku z tym, że mamy kampanię wyborczą. To wynikło tylko i wyłącznie z dbania o interes firmy - mówi Antos.

Co teraz dzieje się na Fali? Od ubiegłego tygodnia prezesem jest Bartosz Rola, 37-latek spod Poznania, menedżer od zarządzania projektami i przestrzeniami publicznymi. Do tej pory prowadził interesy w branży nieruchomości.

W czwartek nie zastaliśmy go w aquaparku.

Piotr Kudelski z biura Fali nie był nam w stanie w czwartek powiedzieć, kiedy będziemy mogli zastać nowego prezesa. - Nie ma go. Kiedy będzie? Nie wiemy. Czy jest w Łodzi? Nie wiemy. Mamy jednoosobowy zarząd, więc nie ma zastępcy prezesa - mówi Kudelski.

W przyszłym tygodniu prokuratura zdecyduje, czy wszcząć śledztwo w związku z doniesieniem Sławomira Antosa. Rzecznik prokuratury Krzysztof Kopania stwierdził, że polecono w tej sprawie zabezpieczyć dowody, ale jakie konkretnie, tego powiedzieć nie może.
lodz.naszemiasto.pl, M. Darda, J. Sobczyńska, 23.09.2011

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Słynnej uczty pierogowej ciąg dalszy

Niezwykle srogie konsekwencje grożą organizatorom uczty pierogowej zorganizowanej latem w Biesowie. Wówczas na tej plenerowej imprezie zjawili się pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej i Izby Celnej, którzy wykryli nieprawidłowości. Obecnie osoba organizująca tę imprezę, przewodnicząca koła Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia Forum Kobiet w Biesowie stanie przed sądem i będzie musiała oddać 5 tys. zł.

V Warmińska Uczta Pierogowa wypadła znakomicie. W połowie sierpnia na ucztę pierogową w Biesowie niedaleko Biskupca zjechali m.in. marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, marszałek województwa Jacek Protas i wicemarszałek Urszula Pasławska. Głównym punktem programu, poza ucztą pierogową była loteria fantowa, z której dochód przeznaczono na remont wiejskiej świetlicy.

Właśnie, ta nieszczęsna loteria ściągnęła na głowę organizatorów poważne kłopoty. Gdyż poza znamienitymi gośćmi i mieszkańcami wsi festyn odwiedzili również  pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej i Izby Celnej.

Strażacy, którzy nie sprzedawali piwa poprzez kasy fiskalne zostali ukarani mandatem w wysokości 500 zł, ale sprawa loterii fantowej nadal się ciągnie. Na dodatek jej organizatorkom grożą poważne konsekwencje.

Główny problem w tym, iż zebrane na loterii pieniądze zostały już wydane. Za blisko 5 tys. zł zakupiono podwójne drzwi do świetlicy.

Działaczki koła podkreślają natomiast, że znają już przepisy i wiedzą, że loterię fantową ? wraz z wyceną fantów ? powinny oficjalnie zgłosić, a później odprowadzić od niej podatek. Ze swojej wiedzy jednak już raczej nie skorzystają. ? Bo kolejnej Uczty Pierogowej pewnie nie będzie. Każdy będzie się teraz bał cokolwiek zrobić ? uważają kobiety. ( Źródło: Gazeta Olsztyńska, autor artykułu: Piotr Gajewski, data artykułu: 11.10.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Nieuczciwi taksówkarze sprawdzani przez Urząd Skarbowy

Inspektorzy z Urzędów Skarbowych nie nie zamierzają odpuszczać poznańskim taksówkarzom. Po raz kolejny przez dwa dni podszywając się pod pasażerów sprawdzali, czy kierowcy wydają klientom paragony emitowane przez kasy fiskalne. Ponownie, niestety okazało się, iż wsiadając do taksówki, która nie jest zrzeszona musimy się bardzo pilnować.
- W tym wypadku nasi pracownicy wraz z urzędnikami ze skarbówki zamówili osiem kursów, sześć z taksówkarzami niezrzeszonymi, dwa z kierowcami z radio-taxi - poinformował Krzysztof Zandecki z wydziału działalności gospodarczej UM. - Były to między innymi kursy z Dworca Zachodniego do szpitala HCP.

Cóż w tym przypadku okazało się, czterech z sześciu niezrzeszonych zawyżyło opłatę, natomiast aż pięciu nie wydało paragonu fiskalnego.

Jednakże najsurowszej karze poddano kierowcę, który miał "lewą" kasę fiskalną, dzięki czemu wcale nie wykazywał dochodu w urzędzie skarbowym. Zapłacił za to 2,5 tys. zł. (Źrodło: wielkopolska.naszemiasto.pl, data artykułu: 21.10.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Ja przez kasy fiskalne sprzedawać nie umiem, tylko moja żona

To właśnie w handlu detalicznym i gastronomii  najrzadziej ewidencjonuje się operację przez kasy fiskalne - jasno wynika z akcji 'Weź paragon', którą przeprowadził Urząd Kontroli Skarbowej. Jedynie w trakcie niespełna trzech miesięcy fiskus nałożył blisko 600 mandatów na łączną kwotę 146 tys. zł.

Kontrolerzy Skarbowi odwiedzili m.in. miejscowości turystyczne naszego regionu, sprawdzali sklepy, stacje paliw, restauracje. Dużo uwagi poświęcili sezonowym punktom gastronomicznym i ogródkom piwnym. Najwięcej pracy mieli w soboty i niedziele, wtedy najczęściej stwierdzali nieprawidłowości. Handlujący upodobali sobie kilka sposobów na oszukanie Urzędu Skarbowego. Jedni prowadząc handel w paru punktach rejestrowali sprzedaż tylko na jednej kasie fiskalnej. Inni pozornie ewidencjonowali sprzedaż, jednak jej nie akceptowali i nie drukowali paragonów poprzez kasy fiskalne. Najczęstsze było też wybiórcze rejestrowanie transakcji.

- Handlujący tłumaczyli się z reguły roztargnieniem, złym samopoczuciem lub kłopotami rodzinnymi - informuje Mariola Grabowska, rzecznik Urzędu Kontroli Skarbowej w Łodzi. - Skarżyli się też na uszkodzenie kasy i brak zapasowej, brak prądu, rozładowaną baterię oraz obawę przed zamoknięciem, zalaniem przez piwo lub kradzieżą. Powtarzały się też tłumaczenia typu: ja sprzedaję, ale kasę tylko żona umie obsługiwać. Pośród handlujących byli też pracownicy sezonowi, którzy często nie byli przeszkoleni i nie za bardzo umieli sprzedawać przez kasy fiskalne, a na dodatek nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji, jakie wiążą się z nierejestrowaniem transakcji. Urzędnicy odkryli również inne próby oszustwa, niektórzy sprzedający zamiast z kasy fiskalnej paragony drukowali prosto z wagi elektronicznej. Zdarzało się też, że do rejestracji sprzedaży używana była atrapa.

Kontrolerzy w trakcie akcji nałożyli prawie 600 mandatów na kwotę 146 tys. zł, wszczęli także 30 dochodzeń karnych skarbowych. Decydowali się na to, kiedy handlujący  odmówili przyjęcia mandatu albo w sposób naprawdę rażący złamali prawo. Za brak paragonu grozi mandat w wysokości od 138,60 zł (jedna dziesiąta minimalnego wynagrodzenia za pracę) do 2772 zł (dwukrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę). Urzędnicy nie tylko karali, ale też starali się pouczać zarówno sprzedających, jak i kupujących. Pod hasłem ?Nie bądź jeleń, weź paragon? organizowane były spotkania, podczas których urzędnicy tłumaczyli, jakie korzyści odnosi klient, gdy dysponuje paragonem. Znacznie ułatwia to złożenie reklamacji, gdyż jest potwierdzeniem zakupu, a także domagania się odszkodowania, gdy dojdzie do wypadku w czasie podróży busem. Paragon jest wtedy potwierdzeniem naszego udziału. (Źródło: podatki.onet.pl, autor artykułu: Alicja Zboińska, data artykułu: 20.09.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Dla handlowców z Beskidów blisko 1,5 ts mandatów

Około 1,5 tys. mandatów wystawili kontrolerzy Urzędu Kontroli Skarbowej w Katowicach w czasie tegorocznej akcji 'Weź paragon'. Nad wyraz dużo pracy mieli w Wiśle, Szczyrku, Żywcu i Ustroniu.

Przez całe wakacje trwała akcja 'Weź paragon' podczas której inspektorzy sprawdzali m.in. czy handlowcy rejestrują sprzedaż poprzez kasy fiskalne.

- Jak co roku intensywność działań pracowników w tym zakresie była zwiększona w porównaniu do pozostałych miesiącu w roku. Wyjaśnienie jest proste - to w czasie wakacji w miejscowościach turystycznych pojawiają się punkty działające sezonowo, które nie zawsze działają zgodnie z prawem - stwierdza Michał Kasprzak, rzecznik prasowy Izby Skarbowej w Katowicach.

W trakcie sprawdzania kontrolerzy z powodu nie wystawiania paragonów fiskalnych emitowanych przez kasy fiskalne wydali około 1,5 tys. mandatów na łączną kwotę blisko 280 tys. złotych. To więcej niż w analogicznym okresie w roku ubiegłym, kiedy wystawiono niewiele ponad tysiąc mandatów na kwotę około 210 tys. złotych.

Inspektorzy najczęściej zjawiali się w miejscowościach turystycznych: Wiśle, Szczyrku, Żywcu, Ustroniu, a także w innych miastach województwa śląskiego. - Byli wszędzie tam, gdzie otrzymywaliśmy sygnały o nieprawidłowościach i a także w miejscach gdzie powstawały sezonowe punkty sprzedaży - dodaje Kasprzak.

Wydarzyło się, iż handlarze tłumaczyli brak 'nabijania' na kasę wskazówkami jakie otrzymali od właścicieli. Kontrolerzy byli również świadkami nietypowych sytuacji. - Właściciel sklepu przyjeżdżał na miejsce z gotowymi, wydrukowanymi paragonami a sprzedawcy wydawali je co drugiemu, trzeciemu klientowi. Jeden z inspektorów w trakcie wykonywania czynności natknął się nawet na kasę fiskalną ukrytą pod stertą ubrań w sklepie. Sprzedawca i właściciel fałszywie zapewniali, że nie mają obowiązku ewidencjonowania na kasie - opowiada Kasprzak.

Rekordziści otrzymali w ciągu wakacyjnych miesięcy nawet kilkanaście mandatów. (Źródło: gazetacodzienna.pl, data artykułu: 14.09.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Nie będzie sznurówek i baniek mydlanych

Około 1/3 z nas często robi zakupy na bazarach i ulicznych straganach. Natomiast pod koniec sierpnia posłowie przegłosowali zmiany w kodeksie wykroczeń.

Czy w związku z tym handel uliczny zaniknie?

Najprawdopodobniej w każdym polskim mieście zakupów można dokonać nie tylko w osiedlowych czy wielkopowierzchniowych sklepach poprzez kasy fiskalne, jednak również na ulicy. Dla niektórych małe bazarki, a nawet pojedyncze uliczne stoiska mają swój urok.
Osoby sprzeciwiające się zwracają uwagę na zaśmiecanie przestrzeni bądź niesprawiedliwość wynikającą z niepłaconych przez nielegalnych handlarzy podatków czy opłat targowych.

Natomiast w miejscach często odwiedzanych przez turystów dużą rolę odgrywa także walor estetyczny. - Zarówno przyjezdni, jak i mieszkańcy Zakopanego uważają, że Krupówki to jeden wielki bazar, którym być nie powinny- poinformował Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. Samorządowiec podkreśla, że handlarze - kierując się chęcią maksymalizacji zysku - uważają Krupówki za najbardziej atrakcyjne miejsce do pracy. - Są w błędzie.
To właśnie pod Gubałówką, gdzie chcemy zgromadzić drobny handel, ruch jest ogromny - podkreślił.

Wg zdania zastępcy burmistrza każdy samorząd, jako zarządca ulic ma prawo decydować o ich wyglądzie. - Jeżeli w Zakopanem ktoś będzie sprzedawał artykuły tradycyjne charakteryzujące region, to taki handlarz uzyska zezwolenie zarządcy, ale ktoś kto sprzedaje sznurówki, albo bańki mydlane, które lądują na gościach ogródków kawiarnianych, raczej nie - wyjaśnił.
Cezary Kaźmierczak ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców przypomniał, że "rewolucja szczękowa", czyli rozwój handlu w metalowych budkach, bardzo pomogła Polakom przejść zmianę ustroju. - Znalazło w nich zatrudnienie miliony osób zwalnianych z państwowych molochów. - W wielu miastach zachodnich można handlować na ulicach. Jest to do rozwiązania, jeśli ma się dobrą wolę - zaznaczył. Jego zdaniem proponowane zmiany w przepisach, które dopuszczają konfiskatę mienia, nie zmienią nic, spowodują jedynie wzrost ceny.

Natomiast czy wyznaczenie specjalnych miejsc to złoty środek, który pogodzi handlarzy i włodarzy miast? ( Źródło: polskieradio.pl, data artykułu: 12.09.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

drukarki fiskalne

Kasy fiskalne zaczęły pojawiać się u lekarzy

Z dniem 1 maja 2011 r. kolejna grupa podatników musiała rozpocząć rejestrowanie obrotu przez kasy fiskalne. Wg danych od stycznia do sierpnia przedsiębiorcy zgłosili ponad 129 tys. urządzeń fiskalnych. Największą liczbę kas fiskalnych zakupiły osoby, które świadczą usługi medyczne.

Wzrasta ilość kas fiskalnych zgłaszanych przez płatników do urzędów skarbowych. W ciągu ostatnich czterech miesięcy (maj ? sierpień) fiskus otrzymał informację o instalacji 79,1 tys. kas. Od stycznia do maja tego roku było to tylko 49,9 tys. urządzeń. Spory odsetek kas rejestrujących - bo w niektórych urzędach sięgający nawet 60 proc. - zostało zainstalowanych przez lekarzy. Niewielki procent w tej grupie stanowią prawnicy.
Takie wnioski płyną z sondy 'DGP' przeprowadzonej we wszystkich 16 izbach skarbowych.

Jakie są nowe obowiązki?

W prowadzonej działalności gospodarczej kasy fiskalne muszą od początku maja 2011 r. stosować m.in. lekarze, prawnicy, rzeczoznawcy, osoby świadczące usługi pogrzebowe. Zgodnie z szacunkami Resortu Finansów nowe zobowiązania miały objąć 150 tys. podatników, którzy mieli kupić 300 tys. urządzeń. W rzeczywistości  statystyka jest nieco skromniejsza, jednak i tak nowo zgłaszanych kas jest w niektórych urzędach nawet dwa razy więcej niż przed rokiem. Przykładowo w woj. śląskim w okresie od początku maja do 26 sierpnia 2011 r. podatnicy zgłosili ok. 10 tys. kas fiskalnych. W porównywalnym okresie 2010 r. było to ok. 5,9 tys. kas. W woj. warmińsko-mazurskim od 1 maja 2011 r. do 19 sierpnia 2011 r. podatnicy zgłosili 2422 kasy. W tym samym czasie poprzedniego roku ? 1633. W woj. świętokrzyskim od 1 maja do 22 sierpnia 2011 r. pisemne zgłoszenie o liczbie kas złożyło 1618 podatników. Zgłoszenia dotyczyły 2014 kas. W woj. pomorskim w tym samym czasie wpłynęły dokumenty dotyczące 6 tys. kas (w 2010 r. było to 3,4 tys.).
- Od 1 maja 2011 r. do 15 sierpnia 2011 r. podatnicy w woj. małopolskim zgłosili ok. 9 tys. nowych kas. W analogicznym okresie roku ubiegłego było ok. 4,5 tys. kas. Oznacza to 100-proc. wzrost w tym roku - wylicza Konrad Zawada z Izby Skarbowej w Krakowie.
Małgorzata Spychała-Szuszczyńska z Izby Skarbowej w Poznaniu dodaje, że od kilku już lat urzędnicy obserwują tendencję wzrostową, jeżeli chodzi o liczbę rejestrowanych kas. Na koniec I kwartału 2009 r. zarejestrowanych było ponad 145 tys. kas, na koniec I kwartału 2010 r. było to już ponad 152 tys. kas. Natomiast w I kwartale 2011 r. było już blisko 159 tys. urządzeń.

Jaja winna być informacja dla Urzędu Skarbowego?

Po dokonaniu zakupu kasy fiskalnej należy dokonać jej fiskalizacji oraz zgłosić ją w terminie 7 dni od dnia fiskalizacji do naczelnika urzędu skarbowego. Przedsiębiorcy  mają obowiązek zgłosić do urzędu wszystkie nabyte urządzenia, uwzględniając też kasy rezerwowe. Znacząca większość dokumentów napływających do urzędów dotyczy jednej kasy. Potwierdza to Agnieszka Pawlak z Izby Skarbowej w Łodzi, choć przytacza przykład podatnika, który zarejestrował 23 kasy.
- Ok. 11 proc. podatników rejestruje więcej niż jedną kasę, a tylko ok. 3 - 4 proc. więcej niż 2 kasy - wylicza Agnieszka Pawlak.
W woj. wielkopolskim stwierdzono przypadek, gdy zgłoszenie dotyczyło 750 kas. W woj. lubelskim więcej niż jedną kasę fiskalną instalowały instytucje medyczne.
- Liczba zgłaszanych kas przez jednego podatnika jest zależna od rozmiaru prowadzonej przez niego działalności i liczby prowadzonych punktów sprzedaży. Średnio na jednego podatnika przypadają 2 kasy - stwierdza Maciej Cichański z Izby Skarbowej w Bydgoszczy.
Bardziej szczegółowe dane podaje Andrzej Pieczko z Izby Skarbowej w Zielonej Górze. Dotyczą one Urzędu Skarbowego w Gorzowie Wlkp., gdzie między 1 maja a 15 sierpnia 2011 r. 350 podatników zgłosiło 441 kas fiskalnych, w tym: 300 podatników zgłosiło po jednej kasie, 41 podatników po 2 kasy, 4 podatników - po 3 kasy, 2 podatników - po 4 kasy. Były też przypadki, gdy jeden podmiot poinformował o zainstalowaniu 5 kas, 10 kas i 24 kas.
Lekarze i prawnicy
Dominującą grupą zawodową, która instaluje kasy fiskalne, są lekarze. Potwierdzają to dane ze skarbówki. Przykładowo w woj. śląskim na 10 tys. zgłoszonych kas ok. 25 proc. stanowiły te od lekarzy i prawników. Jednakże prawnicy to zaledwie 3 proc. W woj. lubelskim wśród 3,6 tys. nowych kas lekarze zgłosili 940, a prawnicy - 116.
Według Katarzyny Głąb z Izby Skarbowej w Olsztynie, udział procentowy prawników i lekarzy w zgłoszeniach kas przedstawia się różnie w poszczególnych urzędach skarbowych. Odnośnie do prawników jest to w granicach 1 - 7 proc. Natomiast przy lekarzach te różnice są większe - odsetek wynosi od 8 proc. - w Urzędzie Skarbowym w Braniewie do ok. 60 proc. w dwóch urzędach skarbowych - w Iławie i Olsztynie.
- Procent lekarzy i osób wykonujących zawody medyczne, którzy zgłosili nowe drukarki fiskalne, był najwyższy w maju i czerwcu 2011 r. (w niektórych urzędach nawet do 80 proc. ogółu zgłoszeń), później jednak znacząco spadł - stwierdza Konrad Zawada.

Płatnicy się nie mylą

Przeważająca większość zgłoszeń o kasach rejestrujących nie zawierała błędów i została złożona w ustawowym terminie.
Radosław Hancewicz z Izby Skarbowej w Białymstoku mówi, że zgłaszający nie mają problemów z rejestracją, choć zdarzają się przekroczenia terminu, czy błędne podanie adresu instalacji kasy.
Mirosław Kucharczyk z Izby Skarbowej w Warszawie do tej listy dorzuca nieliczne błędy formalne, takie jak: zgłoszenia składane do niewłaściwego miejscowo urzędu skarbowego, zgłoszenia bez podpisu, błędnie podane numery fabryczne kas.

Jakie obowiązują obecnie zwolnienia?

Informacje o liczbie kupowanych i instalowanych kas przez płatników zmieniają się dynamicznie każdego dnia. Jest tak dlatego, że przedsiębiorcy, którzy muszą stosować kasę mogli jeszcze nie przekroczyć limitu obrotów, od którego zależy moment instalacji kasy. Dla podatników kontynuujących działalność gospodarczą kasę trzeba stosować, gdy obroty przekroczą 40 tys. zł. Natomiast u osób rozpoczynających prowadzenie biznesu limit ten wynosi 20 tys. zł. Gdy obrót przekroczy wskazane limity, kasę fiskalną trzeba stosować po upływie dwóch miesięcy, licząc od pierwszego dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym nastąpiło przekroczenie. Przykładowo, jeśli limit obrotów gabinetu lekarskiego przekroczył 40 tys. zł we wrześniu, lekarz będzie musiał stosować kasę od 1 grudnia.
Ponadto podatnicy mogą uniknąć stosowania kasy, korzystając z innych dostępnych zwolnień, np. przyjmując zapłatę wyłącznie za pomocą przelewów bankowych.
Ostateczna liczba nowych podatników z kasami za 2011 rok znana będzie na początku 2012 r. (Źródło: podatki.gazetaprawna.pl, data artykułu: 09.09.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

W kolejce do Filharmonii awantura o ciężarną kobietę

Do tej pory tylko o tym czytałam powieściach, wspomnieniach i na lekcjach historii, teraz przeżyłam w kilkugodzinnej nieplanowanej kolejce w Filharmonii Narodowej.
W dniu 5 września zaczęła się sprzedaż abonamentów do Filharmonii Narodowej dla osób, które nie posiadały ich w ubiegłym sezonie. Mój syn ma już cztery lata i uznałam, że najwyższy czas, aby poznał fenomen Poranków Cioci Jadzi. Weszłam więc na stronę Filharmonia.pl, aby kupić bilety online. Nie ma takiej możliwości. Dostępne są wyłącznie bilety na zbliżającą się Warszawską Jesień. Kasa w Filharmonii Narodowej czynna jest od 9 do 19 z godzinną przerwą między 14 i 15. Postanowiłam udać się tam z samego rana.

Fatem kolejka długa, jednak kulturalne towarzystwo

O 9.20 dotarłam na miejsce. Przywitała mnie kilkudziesięcioosobowa kolejka - pierwsi stali w niej od 7.30.
Jednak optymizm mnie nie opuszczał. Czynne są dwie kasy, towarzystwo najlepsze z możliwych - ludzie kulturalni, wykształceni, inteligenci, melomani itd. Skoro kolejka taka długa i taka zacna, widać warto w niej stać.

Po godzinie nie ruszyłam się z miejsca. Niby od razu znalazła się aktywistka, która pro bono podjęła się dyrygowania tłumem, ale większość osób, podchodząc do okienka, nie wiedziała nawet, jakie opcje abonamentowe są możliwe, a co dopiero, która z nich jest dla nich najlepsza. Foldery z opisem abonamentów były wystawione na stoliku w widocznym miejscu. Zwątpiłam nieco w inteligencję inteligentów.

Jednak ta pani w ciąży tu nie stała

Po dwóch godzinach w głównym wejściu ukazała się ona, kobieta w ósmym miesiącu ciąży z dwuletnią dziewczynką na ręku. Zapadła cisza, a potem przez kolejkę przebiegł złowrogi szmer. Sympatyczny pan w okularach (do mety miał dalej niż bliżej) wskazał kobiecie kasę i zaproponował, aby kupiła bilety bez kolejki. Podziękowała i ruszyła we wskazanym kierunku. Dwie eleganckie kobiety po trzydziestce, które od mety dzieliły minuty, ruszyły w pogoń.

W całości cytuję wiernie, notowałam na bieżąco.

- Pani tu nie stała. Ja jestem tolerancyjna, sama kiedyś byłam w ciąży, ale bez przesady! Zaraz wkroczy tu dziesięć takich jak pani i co zrobimy?! - pierwsza.

- Trzeba było męża przysłać - druga.

Jednakże bileterka nie reaguje.

Nadchodzi nieobecny podczas akcji mąż pierwszej. - Stoję tu kochanie tyle czasu, a tu przychodzi ta z brzuchem i myśli, że wepchnie się bez kolejki. Po moim trupie.

- Abonament do filharmonii to nie artykuł pierwszej potrzeby, proszę pani.

- Ja się z paniami zgadzam - aktywistka. - Bo gdyby tu nagle wjechał człowiek, który ma problemy z chodzeniem, to co - też będziemy musieli go wpuścić? Przecież my musimy stać. Proszę pójść na koniec kolejki.

- Dziękuję. Poczekam tutaj. Może ktoś mnie jednak przepuści - kobieta w ciąży.

Pani sprzedająca bilety przekazuje jej dyskretnie kartkę, na której ma zanotować swoje dane do kwitów abonamentowych. Melomani najbliżej mety pogrążeni są w wyczerpujących rozmyślaniach na inny temat.

Zbieram się, aby zapytać każdego z nich wprost, czy przepuści kobietę w ósmym miesiącu ciąży (sama jestem wciąż na starcie, więc niewiele mogę zaoferować). W tym momencie mężczyzna stojący blisko kasy rusza do kobiety w ciąży i proponuje, aby usiadła - "a jak tylko będzie moja kolej, wpuszczę panią przed siebie".

Wrogi pomruk. Jeden z inteligentów dostaje furii i buczy. Animatorka wkracza do akcji.

- Proszę się nie denerwować. Ja też byłam przeciwna, ale widzi pan, znalazł się naiwny i co poradzić?

- Policję wezwać - ktoś (serio) z końca kolejki.
- Rozumiem, że pan ma dobre serce, ale jest też jakaś elementarna uczciwość - furiat do mężczyzny, który zaoferował pomoc. - Czy zapytał pan innych w kolejce, czy zgadzają się, żeby pan wpuścił tę panią? To po prostu nieuczciwe!

- Bardzo państwa proszę, ta pani przecież nie może się denerwować, jest w ciąży - mężczyzna.
- A co z nami?! Ja mam nadciśnienie! - ktoś z końca.

- Przecież każdy z państwa kupuje pewnie nie tylko dla siebie, to ja kupię dla tej pani - mężczyzna.

Kulturalne rozluźnienie po awanturze

W tym czasie na końcu kolejki rozpoczyna się tajna narada. Po chwili występuje przewodnicząca.

- Może pan przepuścić tę panią, ale pod warunkiem, że sam stanie pan na końcu kolejki - przewodnicząca.

- To by było uczciwe - furiat.

Teraz ja dostaję furii i - zgoda, mało to finezyjne - ostrzegam furiata, że jeśli się nie zamknie, to zaraz go kopnę. W tym samym czasie nadchodzi kolej mężczyzny, czyli kobiety w ciąży. Ona akurat wie, jaki abonament chce kupić, więc zajmuje to nie więcej niż dwie minuty. Po jej wyjściu zapada atmosfera rozluźnienia. Kolejkowicze wracają do kulturalnych konwersacji, z rzadka nerwowo zerkając na główne wejście. Na szczęście do 13.30 nie pojawia się w nim żaden niepełnosprawny.

Stałam w kolejce ponad cztery godziny. W czwartej sympatyczna kobieta stojąca przede mną chciała skorzystać z toalety. Pracownicy Filharmonii jej tego odmówili i wysłali do pobliskiej knajpy. Niestety, nie miałyśmy już sił na kolejną awanturę i sąsiadka z pokorą skorzystała z rady. Chwilę później zepsuła się kasa fiskalna i jedno z dwóch okienek zostało zamknięte. Były dwie kasy fiskalne, teraz nagle została jedna. Siły nam wróciły, bo zawisła nad nami groźba przerwy obiadowej o godzinie 14. Bileterka od popsutej kasy też zdradzała już syndromy załamania nerwowego.

- Ja nie chcę z panią dyskutować. Ja po prostu apeluję o współpracę - kobieta z kolejki do bileterki.

- Pomożecie? - ktoś z końca.

Pomogło. Kasa fiskalna cudem ozdrowiała. Ja będę jeszcze chorowała długo. Widziałam coś, o czym czytałam w powieściach, wspomnieniach i na lekcjach historii. Tzw. porządnych ludzi w stanie utraty uczuć wyższych. (Źródło: warszawa.gazeta.pl, autor artykułu: Magdalena Żakowska, data artykułu:  09.09.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Donosy do ZUS, inspekcji pracy i skarbówki to prawdziwa plaga

Instytucje takie, jak ZUS, inspekcja pracy, urzędy skarbowe, to właśnie do nich wpływa najwięcej donosów od mieszkańców naszego regionu. Donosimy na szefów, współpracowników, sąsiadów, znajomych i rodzinę. Najchętniej na tych, którym powodzi się lepiej od nas.

Do oddziału ZUS w Lublinie wpływa kilkadziesiąt donosów miesięcznie.
? Duża część z nich dotyczy osób, które pobierają rentę i jednocześnie pracują. W społeczeństwie nadal pokutuje przekonanie, że renciście nie wolno pracować, a to nieprawda - mówi Małgorzata Korba, rzecznik lubelskiego oddziału ZUS.
Renciści to 'konik' donosicieli. Rzadziej zdarzają się zgłoszenia, że ktoś prowadzi działalność gospodarczą a nie zgłosił jej w ZUS albo że nie opłaca składek za pracowników.

Z reguły jest to tradycyjna forma donosu: LIST NAPISANY ODRĘCZNIE. Jednak załączniki często już są zgodne z duchem czasów. - Czasem razem z listem otrzymujemy zdjęcia, a nawet filmy nakręcone telefonem komórkowym - mówi Korba.

Przede wszystkim sprawdzane są donosy podpisane. Ale anonimów też nie wyrzucamy do kosza, bo mogą zawierać istotne informacje ? dodaje Korba.

To jest skarga, a nie donos

Chętnie się również skarżymy do inspekcji pracy. Najczęściej na swoich szefów. Jednak w tym przypadku nie nazywa się to donos, ale skarga.
- W tym roku do Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie wpłynęły 1063 skargi na pracodawców, z czego 243 to anonimy - informuje Paweł Łyczkowski z OIP Lublin.

KTO PISZE SKARGI? Najczęściej byli lub aktualni pracownicy. Na co się skarżą? Na złe warunki pracy, niewłaściwe traktowanie przez szefów, pracę w nadgodzinach, brak wynagrodzenia lub urlopu. - Ale zdarzają się też zgłoszenia w sprawach, które zupełnie nie leżą w naszej kompetencji, a powinny być zgłoszone np. na policję - dodaje Łyczkowski.

Pamiętaj podpisuj swo donos

Inspektorzy pracy z zasady nie zajmują się anonimami. A osobom podpisanym na skardze zapewniają dyskrecję.
- Podczas kontroli nie ujawnia się faktu złożenia skargi inicjującej kontrolę, chyba, że osoba skarżąca wyrazi na to uprzednio pisemną zgodę - mówi Łyczkowski. - W uzasadnionych przypadkach zawiadamia się skarżącego, iż BEZ UJAWNIENIA jego imienia i nazwiska nie można rozpatrzyć danej sprawy. Wtedy jej rozpatrzenie następuje po uzyskaniu zgody.

Ale i niektóre anonimy mogą zainteresować inspektorów. - Chodzi o sprawy, w których istnieje przypuszczenie, iż doszło do drastycznego naruszenia prawa lub skargi na daną sytuację powtarzają się ? wyjaśnia Łyczkowski. - Takich sygnałów nie zostawiamy bez odpowiedzi, nawet jeśli ich źródło jest anonimowe.

W Urzędach Skarbowych anonimy są na wagę złota

Jednak urzędy skarbowe nigdy nie lekceważą anonimów. To nieocenione źródło informacji o stanie posiadania naszych bliźnich. W pierwszym półroczu tego roku do Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie wpłynęło już 251 donosów, z czego połowa to anonimy.

?Donoszę, że Pani Y. opiekując się sąsiadką otrzymywała pieniądze za opiekę. Od powyższych dochodów nie odprowadzała podatku dochodowego. Powyższą opiekę traktowała jako stałe źródło dochodów? - INFORMUJE -ŻYCZLIWY-.
?Uprzejmie informujemy, że mieszkanie przy ulicy S. od paru lat jest wynajmowane studentom, którzy rażąco naruszają zasady życia między ludźmi i utrudniają go innym mieszkańcom. Z uwagi na nasze bezpieczeństwo zmuszeni jesteśmy podpisać nasz donos jako anonim? ? pisze inny uczciwy obywatel.

Najczęściej donosy na męża i przyjaciółkę

Kto stoi za donosem? - Zazwyczaj ich autorami są skonfliktowani sąsiedzi albo rodzina - wyjaśnia Marek Kostyła, rzecznik Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie. - Bywa, że żona donosi na byłego męża, że ten osiąga dochody z niezgłoszonej działalności. Żeby ułatwić pracę kontrolerom przekazuje też informacje o miejscu prowadzonej działalności i kontach bankowych.

Bywa też tak, że PORZUCONA ŻONA ŻĄDA przeprowadzenia kontroli u aktualnej partnerki jej męża. A młode małżeństwo skarży się, że mama jednego z nich, której płacą za opiekę nad ich dzieckiem nie odprowadza od tego podatków.
- Inni informują o sąsiadach, którzy pracują za granicą i ich zdaniem na pewno nie płacą podatków - dodaje Kostyła.

Donosimy na szefów, którym świetnie się powodzi, więc -na pewno ukrywają dochody. Na przyjaciół, którzy wydają więcej niż zarabiają. Na koleżankę z pracy, która buduje dom, więc musi mieć jakieś 'lewe' pieniądze. I na sąsiada, który -ubił świnię, sprzedał nam kiełbasę i nie zapłacił od tego podatku.

Oni wynajmują, a nie płacą podatków

-Uprzejmie informuję, że Pani R. wynajmuje pokój w swoim mieszkaniu studentom i nie odprowadza podatku od uzyskanego w ten sposób dochodu-.
Wynajmowanie mieszkania 'na czarno' to KLASYKA DONOSU. - Jeden z autorów żądał sprawdzenia, czy sąsiedzi płacą podatek od wynajmu, ponieważ co wieczór słyszał hałasy dochodzące z ich mieszkania - mówi Kostyła.
-Proszę o sprawdzenie czy Pan X. płaci podatek za wynajęcie garażu. Wynajmuje go od ponad 10 lat, jestem jego sąsiadem. Będę obserwował tę sprawę. Proszę o nieujawnianie mojego adresu? - pisze kolejny życzliwy.

Sprzedaż detaliczna bez paragonu z kasy fiskalnej

Czujni jesteśmy też na zakupach. - Liczną grupę przysyłających donosy stanowią klienci, którzy nie dostali faktury lub paragonu - wyjaśnia Marta Szpakowska, rzecznik Izby Skarbowej w Lublinie.

-SZANOWNY PANIE NACZELNIKU, chciałabym zgłosić nieprawidłowości i nadużycia, jakie mają miejsce w sklepie spożywczym należącym do Pana W. Otóż właściciel tego sklepu nie wydaje paragonów z kasy fiskalnej (nie wszystko jest bite na kasę)-
- Zdarzają się także doniesienia na osoby handlujące szczypiorkiem na ulicy bądź targowisku - dodaje Kostyła.

Coraz częściej do urzędów wpływają też donosy na sklepy internetowe, które nie płacą podatków, nie sprzedają przez kasy fiskalne i nieprawidłowości związane z wykorzystaniem funduszy unijnych. Co ciekawsze, im sprawa wyższej wagi, tym donos jest lepiej przygotowany.
- To są profesjonalnie przygotowane pisma z konkretnymi danymi. To zdecydowanie ułatwia postępowanie - mówi Adam Zdunek, naczelnik Urzędu Skarbowego w Łęcznej.

W praktyce sprawdzamy wszystko

Tradycyjny list, mail, telefon albo osobista wizyta w urzędzie - taką drogą przychodzą do urzędów skarbowych donosy. I jest ich z ROKU NA ROK WIĘCEJ.
Do Pierwszego Urzędu Skarbowego w Lublinie w 2010 roku wpłynęło 178 donosów. W tym roku, do końca sierpnia, już 177. Aż o 14 proc. wzrosła też liczba donosów kierowanych Trzeciego Urzędu Skarbowego w Lublinie Do 26 sierpnia wpłynęło ich już 123.

Rośnie też liczba donosów podpisanych prawdziwym imieniem nazwiskiem i adresem ?donoszącego?. Wtedy taka osoba wzywana jest na świadka.

Ale żaden sygnał, nawet anonimowy, nie trafia do kosza.

- Wszystkie podlegają weryfikacji - wyjaśnia Marek Kostyła. - Gdy doniesienie się potwierdza, sprawa idzie do kontroli lub do wywiadu skarbowego.

Z 251 donosów, które w tym roku otrzymał UKS Lublin odrzucono 94. Reszta poszła do kontroli lub innych organów, takich jak PIP, ZUS, czy policja.
(Źródło: strefabiznesu.dziennikwschodni.pl, autor artykułu: Magdalena Bożko, data artykułu: 09.09.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Kasy fiskalne kontrolowane z myślą o wynikach

Działanie kontrolerów Urządów Skarbowych w letniej akcji 'Weź paragon' to prawdziwa produkcja winnych

Resort Finansów podsumował obecną letnią akcję 'Weź paragon', której założeniem było ściganie nieuczciwych przedsiębiorców sprzedających towary i usługi bez wydawania paragonów emitowanych poprzez kasy fiskalne. Z podanych przez MF danych jasno wynika, iż w bieżącym roku pracownicy kontroli skarbowej wystawili w całym kraju 16 374 mandaty na ponad 3,8 mln zł. Celem porównania, w roku  ubiegłym wymierzono 12 719 mandatów na ok. 3,2 mln zł. Ciężko rozsądzić, czym spowodowany jest ten wzrost wykryć. Jednakże nie wydaje się, aby nieuczciwych sprzedawców  było  ponad jedną trzecią więcej.

Przyznaj, jestem przeciwny wszelkim 'akcjom' organizowanym przez administrację publiczną,  gdyż uważam, iż nadzór winien być bieżący i obejmować swoim zasięgiem wszystkich. Wszelkie akcje mają to do siebie, iż kontrolowani są tylko wybrani podatnicy, z reguły ciągle ci sami. Akcyjność zwykle oznacza też działanie 'na wynik', co i w tej akcji daje się zauważyć. Choćby poprzez dyskusyjny sposób  wykrywania. Słyszy się o kontrolujących, którzy stosują coś w rodzaju policyjnej prowokacji  albo   zakupu  kontrolowanego, które to procedury są - co do zasady - niedostępne dla administracji podatkowej. Zachowanie samych kontrolujących zwykle wygląda następująco: do sklepu wchodzą dwie osoby, pierwsza kupuje jakiś drobiazg, kładzie odliczone pieniądze na ladzie i 'ucieka' ze sklepu, nie biorąc paragonu emitowanego przez kasy fiskalne, a często nawet nie czekając na jego wydrukowanie. Na to tylko czeka druga osoba, która natychmiast wyciąga legitymację i... żadne tłumaczenia sprzedawcy już nie pomogą. Właśnie te działania to nie  jest już nawet zakup kontrolowany, czy też prowokacja. Jest to rzeczywista produkcja winnych. Kontrolujący proponują złapanym na gorącym uczynku sprzedawcom mandat w wysokości 200 zł.

Z własnego doświadczenia wiedzą, iż osoby ukarane wolą przyjąć mandat, nie targować się i mieć święty spokój, niż wejść w spór z organami skarbowymi. Tym bardziej że taki spór i postępowanie karnoskarbowe jest wielokrotnie droższe niż sam mandat, a jego wynik zawsze niepewny.

(Źródło: rp.p, autor artykułu: Sławomir Sadocha, data artykułu: 07-09-2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Pobierz paragon z kasy fiskalnej

Potwierdzenie wymagane jest nie tylko przy dużych operacjach. Również przy drobnych opłatach. Przekonali się o tym turyści, którzy przyjechali nad Jezioro Srebrne w Osowcu. Już na leśnym parkingu otrzymali paragon emitowany przez kasy fiskalne. Akcja pracowników kontroli skarbowej zaskoczyła turystów. Jednak miło, ponieważ nie chcą, by ich pieniądze wsiąkały w szarą strefę gospodarki.
- Akcję letnią 'Weź paragon' zaczęliśmy wraz z wakacjami, czyli 22 czerwca. Zbliżamy się już do końca akcji. Jest to kolejny etap akcji edukacyjnej. W trakcie tych wakacji postanowiliśmy wyjść bezpośrednio do turystów, namawiać ich do tego, by brali paragony drukowane przez kasy fiskalne, uświadamiając im ich prawa, korzyści z tego wynikające, mówić, im, że walczą tym sposobem z szarą strefą - wyjaśnia Agnieszka Derkacz z Urzędu Kontroli Skarbowej w Opolu.

- Zdarza się, że ludzie niestety paragonów nie drukują. Zwłaszcza, gdy ktoś pracuje na przykład u prywaciarza to wiadomo, że ekspedientki lubią brać sobie do kieszeni - zauważa Jowita Matraszek, turystka. (Źródło: tvp.pl, autor artykułu: Witold Żurawicki, data artykułu: 26.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

drukarki fiskalne

Jechałam na gapę, gdyż nie miałam gdzie kupić bilet

Pani Anita z Opola chciała wieczorem na Trakcie Królewskim zakupić bilet autobusowy. Jednak to jej się nie udało .

Chciałabym złożyć na siebie donos. W ostatnią sobotę tuż przed godziną 19 jechałam autobusem nr 180 na gapę. Jednak nie miałam innego wyjścia. Z Gagarina na Foksal musiałam się jakoś dostać, a wszystkie kioski były już pozamykane. Do pobliskich sklepów - to prawda - nie wchodziłam. Ale odstraszyły mnie wywieszone przed nimi kartki jednoznacznie zniechęcające do pytania o bilety. Prawdopodobnie ktoś próbował tego przede mną. Moja ostatnia nadzieja - pani, która kierowała autobusem - rozłożyła tylko bezradnie ręce, twierdząc, że biletów też nie ma. Na zapytanie, co mam w związku z tym zrobić, odpowiedziała tylko, że nie wie (rąk po raz drugi rozłożyć nie mogła - zrobiła to wcześniej i tak już została). Przejechałam więc na gapę całą zaplanowaną trasę i choć kontroli nie było - bardzo się tego wstydzę.

Faktem jest, iż ostrzeżenia pasażerów na przystanku - przyznaję - zignorowałam. Ponieważ nie mieściło mi się jakoś w głowie, że w stolicy, jakby nie patrzeć europejskiego kraju, może być kłopot z kupieniem biletu na autobus. Wątpiłam w to, bo takiego problemu nie ma ani we Wrocławiu - gdzie jeżdżę autobusem, a bilety kupuję w automacie na przystanku, ani w Opolu - gdzie jak nie kupię biletu w kiosku (co jest oczywiście możliwe), to wydrukuje mi go kierowca w autobusie. To naprawdę nie jest skomplikowane. Każdy kierowca powinien mieć możliwość wydrukowania biletu poprzez kasy fiskalne w autobusie i dzięki temu można jeździć komunikacją miejską zgodnie z prawem i obyczajem, nawet jeśli kioski są pozamykane, a miasto właśnie wprowadziło podwyżki. Nie powoduje to - tak jak w Warszawie - ogólnomiejskiego kryzysu.
Z tym kryzysem to nie przesadzam, naprawdę. Bo jak otworzyłam miejską prasę, to się okazało, że nie tylko ja mam w Warszawie problem z biletami. Mają go też sami warszawiacy. Myślałam nawet przez moment, że te bilety to może jakieś wyjątkowe są - wiadomo, jak to w stolicy. Że można na nie do muzeum wejść. Że może są tak zaprojektowane, że w ramki je ludzie oprawiają. Albo że są tak zaawansowane technicznie, że można nimi samochód odpalić albo chociaż konserwę otworzyć... Sama nie wiem. Szukałam po prostu usprawiedliwienia dla faktu, że moja stolica, mojego praworządnego kraju zmusza mnie do łamania przepisów. A tak być przecież nie powinno. Jakże wielkie było moje rozczarowanie, kiedy się okazało, że to najzwyklejsze w świecie bilety i że kłopot z nimi siedzi za pewne nie w parametrach technicznych, tylko w głowach urzędników.

Piszę więc ten donos i ciągle zachodzę w głowę jak to jest, że w mieście takiej wielkości jak Warszawa jest tak duży kłopot z tak małym biletem. I jak to jest, że sami warszawiacy, z których kieszeni miejska komunikacja jest przecież utrzymywana, są zmuszani do tego, żeby naciągać i oszukiwać Zarząd Transportu Miejskiego. Drodzy warszawiacy, wiszę wam 2,60 zł i zapraszam do Opola - tam na gapę nie pojedziecie. ( Źródło: warszawa.gazeta.pl, autor artykułu: Anita Dmitruczuk, data artykułu: 25.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Dlaczego przewoźnicy busami nie widzą praw niewidomych?

Ustawowo 93 procent ulgi w cenie biletu i tyle samo za przejazd z opiekunem - takie zniżki,  przynależą się osobom niewidomym i niedowidzącym, które korzystają ze środków komunikacji publicznej. Jednakże rzeczywistość jest inna, w praktyce są one fikcją, gdyż większość prywatnych firm transportowych ich nie respektuje. O sprawie pisaliśmy już jakiś czas temu. Choć umowy o stosowanie ustawowych ulg podpisało większość firm transportowych, nie są one respektowane. Członkowie olkuskiego koła Polskiego Związku Niewidomych mają na to dowody - bilety opiewające na pełną kwotę za przejazd. Niepełnosprawni postanowili wziąć sprawy we własne ręce i walczyć o to, co im się należy. Natrafili na barierę niewiedzy, obojętności i zwykłej znieczulicy. Stanisław Odrobiński z Olkusza dojeżdża do pracy w Dąbrowie Górniczej w busie płaci pełną cenę za przejazd. Przewoźnik stosuje tylko ulgi dla niepełnosprawnych studentów. - Schodzi złotówkę z ceny pięciu złotych za przejazd. To żadna ulga - denerwuje się mężczyzna.

Wg niewidomych, ulg nie stosują również przewoźnicy na trasie Olkusz - Kraków i właśnie ten przypadek łamania zapisów ustawowych wzbudził zainteresowanie Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego. Instytucja wspierająca niepełnosprawnych zauważyła, podczas realizacji programu adresowanego do osób niepełnosprawnych, że ludzie przyjeżdżający z Olkusza rozliczają koszt przejazdu biletami, na których nie uwzględniono żadnych zniżek.
- Cóż, to nie jest odosobniony przypadek - stwierdza Anna Gałecka, specjalista ds. osób niepełnosprawnych FIRR. - Większość prywatnych przewoźników nie stosuje ustawowych ulg.

Fundacja wystosowała pisma do firm przewozowych, ale odzew był znikomy. Wspólnie z Departamentem Transportu Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie zorganizowano też spotkanie dla szefów firm transportowych przybliżające tematykę ulg dla osób niewidomych. Na 21 wysłanych zaproszeń odpowiedziały tylko dwie osoby.

- To olbrzymia szkoda, gdyż tak naprawdę dostosowanie się do przepisów nie wymaga specjalnego zachodu. Jedynie trzeba wystąpić z wnioskiem o refundację do instytucji, która wydała zgodę na prowadzenie działalności przewozowej - dodaje Gałecka.

Mimo trudności, niepełnosprawni z Olkusza liczą na powodzenie akcji prowadzonej przez fundację: - Polska jest państwem prawa i skoro są obowiązujące przepisy, to powinny być one respektowane przez wszystkich - podkreśla Kazimierz Bajur, prezes zarządu olkuskiego koła Polskiego Związku Niewidomych.

Z tego też powodu postanowiliśmy sprawdzić wszystko w praktyce. Ulgi stosowane są we wszystkich autobusach i minibusach administrowanych przez Związek Komunalny Gmin - Komunikacja Międzygminna - w Olkuszu. Wśród prywatnych przewoźników ulgi, i to zaledwie częściowe, stosuje jedna firma przewozowa. Kursujący w Olkuszu "busiarze" problemu nie widzą, bo jak twierdzą, po prostu się z nim nie spotkali. - Tyle lat jeżdżę i jeszcze nikt o taką ulgę nie pytał - twierdzi jeden z kierowców i zapewnia, że gdyby doszło do takiej sytuacji po prostu pozwoliłby niewidomemu i jego opiekunowi jechać za darmo.
- Opłaca się tyle formalności załatwiać dla paru złotych? Ileż takich osób jest w Olkuszu? - pytał inny.

Kierowcy busów do Krakowa odjeżdżający spod supersamu, o ulgach rozmawiać nie chcieli, odsyłając nas do szefa. - Nie mamy zbyt wielu takich przypadków, raz na pół roku się zdarzy, ale moi kierowcy są uczuleni i wiedzą, jaką ulgę mają zastosować, jest oznaczona na na paragonie emitowanym przez kasy fiskalne. Wystarczy okazać aktualną legitymację. O refundację nie będę się starał, bo tak naprawdę, są to groszowe sprawy. Nie wiem jak jest na innych liniach - podkreśla właściciel firmy Jerzy Kordaszewski.

Wiedzą za to niewidomi: - Bywa tak, że osoby, które domagają się zniżek są ignorowane, a nawet nie wpuszczane do minibusa - twierdzi Anna Gałecka.
(Źródło: przeglad.olkuski.pl, autor artykułu: Alicja Renkiewicz, data artykułu: 23.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Taksówkarskie oszustwa

Przeróbki przy taksometrze, doliczanie opłat za stanie w korku, korzystanie z nieznajomości topografii miasta, niestawianie się na umówioną wcześniej godzinę ? to jedne z najczęstszych grzeszków taksówkarzy. Są one czynione nade wszystko przez niezrzeszonych w korporacji kierowców, choć i ci drudzy stosują pewne sztuczki.

Działający nielegalnie przewoźnicy są ostatnio plagą. W największych polskich miastach można spotkać ich przede wszystkim w okolicach dworców. Właśnie tam najczęściej polują na naiwnych klientów. Ich ofiarami padają nie tylko obcokrajowcy czy nieznający danego miasta krajowi turyści, ale także mieszkańcy, którzy dają nabrać się na obietnicę taniego przewozu. -Wpływające do Biura skargi dotyczą przede wszystkim taksówkarzy, którzy nie należą do żadnej z warszawskich organizacji taksówkowych. Periodycznie tyczą się zrzeszonych przewoźników. Napływają też skargi na przewoźników wykonujących tzw. "okazjonalny przewóz osób". Często się zdarza, że cena za taki przejazd jest dziesięciokrotnie wyższa od przejazdu taksówką na tej samej trasie, bowiem przewoźnik ustalił cenę za 1 km w wysokości 20,00 zł - informuje Monika Żukowska z Wydziału Prasowego Centrum Komunikacji Społecznej Urzędu m.st. Warszawy. - Oszukiwane są przede wszystkim osoby spoza Warszawy, turyści i obcokrajowcy. To brak znajomości polskich realiów powoduje, że obcokrajowcy stają się ofiarami oszustów ? dodaje.

W internecie na forach aż huczy od negatywnych komentarzy na temat nieuczciwych przewoźników. W Warszawie gromy spadają przede wszystkim na firmę oznakowaną na dachu samochodu napisem TAKI. ? Klienci identyfikują pojazdy tzw. "przewozu osób" z taksówkami, gdyż mają one umieszczony na dachu transparent z napisem TAKI łudząco podobny do napisu TAXI. Cennik jest mało widoczny dla pasażera - mówi Monika Żukowska.

Taką ofiarą oszusta stała się pani Katarzyna z Wrocławia, która do stolicy przyjechała na szkolenie. - Pociąg był nieco spóźniony, więc wsiadłam do pierwszej lepszej taksówki. Powiedziałam, dokąd chcę jechać, nie pytając o cennik. Za przejazd zapłaciłam 210 zł! Okazało się, że za kilometr pan naliczył mi ponad 20 zł. Nie mogłam w to uwierzyć. Najgorsze jest to, że z takimi prostakami nie ma jak walczyć. Chciałam nawet wezwać policję, na co kierowca odpowiedział, że on chętnie to zrobi, jeśli nie zapłacę, bo na taksówce wyraźnie jest napisane, ile kosztuje kilometr. I rzeczywiście było, ale w pośpiechu w ogóle tego nie zauważyłam. No cóż, słono mnie to niedopatrzenie kosztowało - mówi pani Katarzyna. Jednakże, pomimo faktu, iż najwięcej skarg wpływa na nielegalnie działających przewoźników, najbardziej na tym procederze tracą taksówkarze działający w korporacji. Chodzi nie tylko o kwestie finansowe, ale również o dobre imię. - Taksówkarz, który nie posiada licencji, to po prostu nie taksówkarz. To, że samochody, którymi poruszają się po mieście przypominają niekiedy taksówkę, to złudzenie, przez które wpadają w pułapkę klienci, którzy potrzebują się przemieszczać, płacąc niejednokrotnie niebotyczne kwoty, a później narzekają jacy ci taksówkarze nieuczciwi! Nie biorą pod uwagę, że jadą tzw. ,,podróbą" lub samochodami zupełnie nieoznakowanymi, z kierowcami niejednokrotnie nieposiadającymi uprawnień. Taksówki jeżdżą w mieście nie od wczoraj i każdy powinien przynajmniej w podstawowym stopniu odróżnić taksówkę od tzw. podróby - mówi taksówkarz ze Stowarzyszenia Taksówkarzy Expres i Rotunda z Krakowa.


Czekają tylko na naiwnych

Właśnie na te szczęście liczą nieuczciwi przewoźnicy. Prócz naliczania niebotycznej kwoty za kilometr lub za stanie w korku, do ich częstych praktyk można zaliczyć również wybieranie tras dłuższych w celu wyłudzenia większej ilości pieniędzy (to zwłaszcza w przypadku obcokrajowców lub turystów nieznających topografii danego miasta). - Skargi dotyczą przede wszystkim zawyżenia opłaty za wykonanie usługi przewozowej. Zdarzają się zażalenia na niewłaściwe zachowanie taksówkarzy w stosunku do pasażerów. Ostatnio wpłynęła skarga obcokrajowca w sprawie niemożności uregulowania w warszawskich taksówkach należności za kurs kartą kredytową - pomimo umieszczenia informacji o możliwości zrealizowania takiej transakcji - mówi Monika Żukowska. Mimo, że każdego dnia kolejna osoba pada ofiarą oszustów, na skuteczną walkę z nimi nie ma co liczyć.
- Rzecz trzeba nazwać po imieniu - to szara strefa, z którą nikt nie walczy lub świadomie utrzymuje taki stan. Za taki stan rzeczy odpowiadają władze miasta, które nie radzą sobie z tym problemem, usiłując kontrolować taksówkarzy na postojach, w miejscach, gdzie nieuczciwych przewoźników po prostu nie ma. Organa władzy i kontroli bezpośredniej nie chcą prowadzić dialogu z firmami taksówkowymi, które doskonale znają temat i mogą podpowiedzieć, jak temu problemowi zapobiegać. Urzędnicy jednak zawsze są mądrzejsi i po co rozmawiać z kimkolwiek ? oni sami lepiej przecież wiedzą. Takim podejściem do rzeczy dopuszczono w Krakowie do takiego bałaganu, jakiego dotąd nigdy nie było. Dopuszczono do działania szarej strefy w naszej branży, dopuszczono do ruchu podmioty, które wykonują to samo, co taksówki, a nazywający się inaczej - ci dopiero robią bałagan. Taksówkarze jeżdżący w sieciach doskonale wiedzą, kto, gdzie i kiedy działa niejednokrotnie nielegalnie i naciąga klientów. Godziny nocne, zwłaszcza w weekendy, to plaga naszego miasta. Zero poszanowania przez niektórych przewoźników, zwłaszcza, jeśli chodzi o przepisy ruchu drogowego, stanie na każdym rogu ulic w ścisłym centrum, postój na zakazach postoju, w miejscach,  gdzie stwarza się zagrożenie dla ruchu ? to codzienność. Straż miejska i policja przejeżdża niejednokrotnie i nie dostrzega problemu? Dziwne, prawda? ? mówi taksówkarz ze Stowarzyszenia Taksówkarzy Expres i Rotunda z Krakowa. ? Od dwóch lat taki stan rzeczy prowadzi do znacznego zubożenia legalnie działających podmiotów - część zakończyła działalność ze względów ekonomicznych. Miasto nie zapewnia warunków, podatki jednak ściągają. Puszczono wszystko na żywioł, bądź jak i bądź ile, bez żadnych zasad! Nie wiem jednak po co? Taksówek zawsze wystarczało. Jak my wyglądamy w oczach turystów, obcokrajowców? Wstyd! ? dodaje.

Irytacji taksówkarzy zrzeszonych w korporacjach trudno się dziwić. Wszystkie gromy spadają na nich, bo klienci nie potrafią odróżnić działającego uczciwie taksówkarza od oszusta. Nic dziwnego, jeśli różnią się tylko brakiem loga lub zmienioną literką, jak w przypadku przewozów TAKI. Pośpiech pasażerów powoduje, że dopiero, jak przychodzi do zapłaty, orientują się, że skorzystali z usług nieuczciwego przewoźnika.


Jakie są grzechy w korporacjach

Pomimo tego, że korporacje gwarantują nam bezpieczniejszy i tańszy dojazd do miejsca docelowego, również wśród ich pracowników zdarzają się nieuczciwi kierowcy. Do ich najczęstszych grzeszków zaliczyć można majstrowanie przy taksometrach. Maksymalne ceny w taryfach ustala Rada Miasta, a taksometry muszą przejść przez Urząd Miar i Wag, by mogły zostać dopuszczone do użytku. Skoro więc nie można zmienić stawki za kilometr, a zarobić przecież trzeba, to taksówkarze często przestawiają taksometry jeżdżąc po mieście, na strefę pozamiejską. Tym samym liczą sobie podwójnie. Najwięcej jednak taksówkarze zarabiają nie na naiwnych, a pijanych klientach. Pasażer pod wpływem to gratka dla taksówkarza, zwłaszcza, jeśli pozwoli sobie na drzemkę na tylnym siedzeniu. Kierowca wcale nie zamierza pozbyć się delikwenta. Robi kilka rundek po mieście, a później przedstawia interesujący rachunek. Często także taksówkarze każą klientom pod wpływem płacić z góry za przewóz z pijanym nigdy nic nie wiadomo. A jeśli zaśnie i obudzi się dopiero pod domem, wskazują mu taksometr i żądają ponownej zapłaty. Klienci, nie pamiętając o wcześniej uregulowanym rachunku, płacą drugi raz. Innym dość popularnym grzeszkiem taksówkarzy są ciągłe spóźnienia lub, co gorsza, niestawianie się na umówioną godzinę. Karolina z Poznania miała problem z dojazdem na lotnisko. ? Zamówiłam taksówkę z korporacji, z której stale korzystam, żeby nie było rozczarowań. Czekałam 20 minut, a taryfy nie było. Zadzwoniłam, a oni przeprosili, bo nie mają akurat żadnego samochodu wolnego. Skontaktowałam się z konkurencją. Byli w ciągu 10 minut. Zapłaciłam za paragon emitowany przez kasy fiskalne i cudem zdążyłam na samolot - mówi.

Jak zrobić, by nie być oszukanym?

Zanim wynajmiemy "nielegalną" taksówkę dobrze mieć pojęcie o znajomości prawidłowego znakowania taksówki warszawskiej. Głównymi elementami wyposażenia taksówki są: taksometr, dodatkowe światło z napisem "TAXI" umieszczone na dachu pojazdu. Zgodne z uchwałą nr XXXIX/1199/2008 Rady m. st. Warszawy z dnia 28.08.2008 r. (z późn. zm.) taksówki w Warszawie posiadają dodatkowe oznaczenia w postaci: pasów żółto-czerwonych, herbu Warszawy, pięciocyfrowego numeru bocznego, hologramu z numerem licencji i numerem rej. pojazdu, dwustronnej tabliczki informującej o taryfie opłat, dwustronnej tabliczki informującej o opłacie za 1 km na taryfie, identyfikatora z danymi kierowcy, informacji o miejscu kierowania.

Oznacvzenie prawidłowej taksowki


Identyczne oznakowania mają wszystkie taksówki w Polsce. W Krakowie legalnie działająca taksówka musi posiadać: herb miasta z numerem taksówki na przednich drzwiach, hologram na przedniej szybie nadany przez Urząd Miasta Krakowa, licznik sprzężony z kasą fiskalną. Uczciwie działający taksówkarz na życzenie klienta musi wydawać także paragon z kasy lub wypisać rachunek, przy czym należy przypilnować, by wszystkie pola na rachunku zostały wypełnione. Aby nie paść ofiarą nieuczciwych praktyk, należy zawsze, przed wejściem do taksówki, zapytać o cenę za kilometr. Jeśli jest za wysoka, zawsze możemy podziękować za usługę. Nie zgadzajmy się, by taksówkarz przewoził nas bez włączonego taksometru. Wtedy nie będziemy mogli udowodnić, że naliczył sobie dodatkową opłatę. Dopilnujmy, by podczas stania w korku, kierowca zatrzymał taksometr. Inaczej zapłacimy więcej. Osoby, które spieszą się na lotnisko lub dworzec, zawsze powinny podkreślić to przy zamawianiu taksówki. Rośnie wtedy szansa, że nie zostaniemy oszukani i taksówka przyjedzie na czas. W miarę możliwości sprawdzajmy, czy taksówkarz ma licencję. Jej numer powinien widnieć na samochodzie. Jeśli jej nie zauważymy, może to oznaczać, że jedziemy z nieuczciwym kierowcą. - Najważniejsza zasada numer jeden!!! Kto chce jechać z pewnym przewoźnikiem i nie przepłacać, niech korzysta z jakiejkolwiek sieci legalnie działającej w Krakowie. Jesteśmy na każdej stronie internetowej. Jest kilkanaście firm do wyboru! Po co kombinować? To, o czym piszę powinien wiedzieć każdy pasażer, jeśli któryś z tych kryteriów taksówka nie spełnia, może zachodzić podejrzenie, że coś jest nie w porządku, powinien zrezygnować z jazdy ? podkreśla taksówkarz z Krakowa.
(Źródło: biznes.onet.pl, autor artykułu: Justyna Sobolak, data artykułu:23.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Szykowała się pierogowa uczta, skończyło się nalotem urzędników skarbowych

Planowana była super zabawa i objadanie się pysznymi pierogami warmińskimi. Jednakże zakończyło się kontrolą urzędu skarbowego i Izby Celnej. W miejsce extra zabawy w czasie V Warmińskiej Uczty Pierogowej były nerwy, stres i wstyd przed zaproszonymi gośćmi. Wszystko przez kilka anonimowych donosów.

W Biesowie w gminie Biskupiec szykowała się doskonała zabawa. I do pewnego momentu V Warmińska Uczta Pierogowa była taką, jak to sobie wymarzyli organizatorzy. Ale chwilę po uroczystym otwarciu zaczęła się kontrola urzędu skarbowego i Izby Celnej.

- Jeśli rzeczywiście były tam jakieś nieprawidłowości w ewidencji sprzedaży przez kasy fiskalne, można było tę sprawę załatwić inaczej, bardziej subtelnie. A tak wkroczyli inspektorzy i klimat imprezy prysł - opowiada pan Marcin z Olsztyna.

Również do przeprowadzenia kontroli wiele uwag ma również Rada Miejska w Biskupcu. No ta, ale jakie faktycznie były to metody? W stanowisku rady jest mowa o "wkroczeniu uzbrojonych i umundurowanych funkcjonariuszy".

- Wpierw przeszedł nasz zespół ubrany po cywilnemu, w jednym wypadku stwierdził uchybienia i poinformował funkcjonariuszy w mundurach. Wówczas podeszli kontrolerzy w czarnych koszulkach i wystawili mandat za nieprawidłowe rejestrowanie przez kasy fiskalne- informuje Tomasz Nazarowski, kierownik analiz i planowania UKS w Olsztynie.

- A uzbrojenie- dodajemy zapytanie.

- Z informacji, które mi przekazano, wynika, że mieli przy sobie paralizatory. Nasi funkcjonariusze mają też prawo nosić broń palną, ale w tym przypadku oczywiście jej nie zabrali - wyjaśnia kierownik Nazarowski.

Jednak broni nie posiadali też funkcjonariusze z Izby Celnej, którzy także odwiedzili biesowską biesiadę.

Natomiast całe zamieszanie zaczęło się od donosu. Anonim informujący, iż w czasie trwania uczty pierogowej może dojść do łamania prawa został wysłany do Ministerstwa Finansów. Ono kazało olsztyńskiemu UKS sprawdzić informację. Drugi donos trafił do Izby Celnej. Okazało się, że jest sprzedawane piwo bez rejestracji przez kasy fiskalne.

Piwo sprzedawali strażacy ochotnicy. Dostali za to 500-złotowy mandat. Celnicy także wykryli nieprawidłowości. Z naszych ustaleń wynika, że chodzi o loterię fantową, która odbywała się bez odpowiednich zezwoleń. (Źródło: Gazeta Olsztyńska, data artykułu: 19.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Sprawdzane paragony z kasy: wydane mandaty na 147 tysięcy złotych

Aż 735 mandatów karnych na sumaryczną kwotę 147 tysięcy złotych. Jest to efekt akcji lubelskiej skarbówki ?Weź paragon? w miejscowościach wypoczynkowych naszego regionu.

- W akcji "Weź paragon" nie chodzi o karanie przedsiębiorców, ale o to, by uczciwie rejestrowali sprzedaż na kasach fiskalnych i przestrzegali zasad fair play w stosunku do kupujących i innych handlujących - wyjaśnia Marta Szpakowska, rzecznik Izby Skarbowej w Lublinie. - Do tegorocznej akcji dołączył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, wojewódzkie inspektoraty inspekcji handlowej oraz Business Centre Club.

Wszystkie terenowe kontrole zaczęły się 23 czerwca.

Do tej pory w  województwie lubelskim sprawdzono ponad 5 tysięcy punktów usługowych, gastronomicznych, handlowych. Kontrole realizowali kontrolerzy Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie oraz urzędów skarbowych.

- Sprawdzaliśmy przede wszystkim punkty nad jeziorami Piaseczno, Zagłębocze, Łukcze, Krasne - wylicza Adam Zdunek, naczelnik Urzędu Skarbowego w Łęcznej. ? W większości przypadków paragony były wydawane.

Jednakże nie wszędzie. W okresie od 23 czerwca do 1 sierpnia lubelscy kontrolerzy nałożyli łącznie 735 mandatów karnych na łączną kwotę 147 tys. zł. Średnio jeden mandat wyniósł 200 zł. - Mandaty otrzymywali głównie handlowcy za niewydawanie paragonów, za brak kasy fiskalnej, czy nieewidencjonowanie sprzedaży poprzez kasy fiskalne - informuje Szpakowska. - Urzędnicy albo obserwowali, że paragon nie jest wydawany, albo sami coś kupowali i nie dostawali dowodu zakupu.

Ogólnopolska akcja prowadzona jest przez resort finansów od 2004 roku.

W poprzednim roku w jej ramach kontrolerzy skarbowi wystawili ok. 13 tys. mandatów na kwotę 3,2 mln zł.

- Nie chodzi tylko o to, aby karać, lecz uświadamiać. Wydanie paragonu w sklepie, barze czy restauracji ma duże znaczenie dla kupującego. Dzięki paragonowi nie tylko łatwiej jest dochodzić swoich praw np. w przypadku reklamacji wadliwego towaru czy usługi, ale również porównywać ceny u różnych sprzedawców i kontrolować własne wydatki - wyjaśnia Szpakowska. - Domagając się paragonu tworzymy też warunki uczciwej konkurencji i eliminujemy z rynku szarą strefę.

Dowód zakupu emitowany przez kasy fiskalne musimy otrzymać niezależnie od miejsca sprzedaży produktu. Tyczy się to nie tylko zakupów na bazarze, stoisku z pamiątkami czy w Internecie. Paragon powinien być wydany również wówczas, gdy kupujemy bilet autobusowy, do kina, na mecz.

Kontrole Urzędów Skarbowych potrwają jeszcze do końca sierpnia (Źródło: strefabiznesu.dziennikwschodni.pl, autor artykułu: magda_b, data artykułu: 19.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

W jaki przebiega wygląda szukanie pracy poprzez pomoc społeczną

W ośrodku pomocy społecznej na warszawskiej Pradze  do klubu pracy przychodzi dziennie blisko 40 osób. Wpierw udziela się pomocy ludziom z osobistymi problemami. Następnie chciałoby się skierować ich na szkolenia, by łatwiej im było odnaleźć się na rynku pracy. Jednak nie ma pieniędzy na cos takiego.Pracownik socjalny, który zajmuje się kilkudziesięcioma rodzinami, ma do dyspozycji 3 tys. zł miesięcznie. - Brakuje środków, żeby wysłać bezrobotnego nawet na szkolenie obsługi kasy fiskalnej - mówi Tomasz Godorowski, pracownik klubu. Taki kurs kosztuje 400 zł. Ośrodek zachęca więc ludzi do zgłaszania się na szkolenia organizowane przez... urząd pracy. Sam skierować ich tam nie może. Identycznie wygląda kwestia szukania pracy. Oferty urzędu są udostępniane w ośrodku pomocy, ale o szczegóły trzeba pytać w urzędzie.

Godorowski tłumaczy, że podstawowy problem tkwi w tym, że urząd pracy nie chce organizować szkoleń dla ludzi z wykształceniem podstawowym.

Jaki powód? - Ośrodek pomocy społecznej kieruje do nas ludzi, którzy nie są gotowi do podjęcia pracy. Trafia do nas matka z czwórką dzieci, która nie ma co zrobić z dziećmi, albo alkoholik, który najpierw musi rozwiązać swój problem - mówi Wanda Adach, dyrektor urzędu pracy w Warszawie.

- Jedynym rozwiązaniem jest spójny system pomocy. Taka inicjatywa powinna wyjść z resortu pracy - mówi Piotr Lewandowski, główny ekonomista Instytutu Badań Strukturalnych. Tłumaczy, że teraz żadna z instytucji nie chce opłacać składek zdrowotnych. - Poza tym nikt nie weryfikuje, kto już jest gotowy do podjęcia pracy, a kto nie. Nie wiadomo, kto do której instytucji powinien trafić. (Źródło: wyborcza.biz, data artykułu: 18.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

drukarki fiskalne

W Lubniewicach pływa wodna taksówka!

Faktem jest, iz dotąd tego jeszcze nie było. W Lubniewicach kursuje pierwsza w Lubuskiem wodna taksówka. Taksówka nie posiada kasy fiskalnej, choć są opłaty. Kierujący taksówką wykonana każdy kurs, ale tylko na wodzie. Jest to następny pomysł na ciekawe wakacje.
W tradycyjnej taksówce: cennik, kasa fiskalna i kurs we wskazane miejsce. Taka jest właśnie wersja standardowa. Taksówka wodna to połączenie przyjemnego z pożytecznym.

Plażowa łódź wycieczkowa ma 12 miejsc siedzących. Rejs z jednego do drugiego brzegu jeziora Lubiąż to przede wszystkim oszczędność czasu, ale nie tylko. Pani Bogumiła z rodziną w czasie kursu podziwia okoliczną przyrodę.

Poza tradycyjnymi kursami -  wodne taxi obsługuje również rejsy. Dłuższa przygoda na wodzie to jeszcze większa przyjemność obcowania z naturą.

Kursy odbywają się codziennie od 9:00 do 19:00. W czasie wakacji trudno o lepszą ofertę wycieczkową, tym bardziej, że wodny taksometr jest łaskawy dla kieszeni turystów. ( Źródło: tvp.pl, data artykułu: 16.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Urzędnicy Skarbowi w sklepach, kontrola paragonów drukowanych przez kasy

Sprzedawcy uważajcie! Szczególnie, jeśli handlujecie alkoholem! Kontrolerzy Skarbowi wychodzą w teren, by wyłapać handlarzy nie wydających paragonów.
- Akcja "Weź paragon? nie odbywa się pierwszy raz, jednakże do tej pory nie miała, aż takiego wydźwięku, jak w tym roku - zaznacza Jolanta Kaliszer, rzeczniczka Urzędu Skarbowego w Świeciu.
Resort Finansów postawił sobie za cel uświadomienie społeczeństwa o tym, jakże istotny jest fakt, aby każdy klient domagał się paragonu fiskalnego emitowanego przez kasy fiskalne. - to właśnie dzięki paragonowi kupujący mogą łatwiej dochodzić własnych praw w wypadku reklamacji, przyczyniają się do likwidacji szarej strefy, wspierają uczciwą konkurencję, wpływają na zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia, oświatę, bezpieczeństwo; bo paragon to dowód na to, że podatek trafi do budżetu państwa - przypomina Kaliszer.
Natomiast, gdzie turyści piją piwo?
Z jakiego powodu kontrolerzy UKS i Izby Skarbowej w Bydgoszczy, jak również urzędów skarbowych województwa kujawsko-pomorskiego będą zaskakiwać sprzedawców częściej niż zwykle. - Apogeum akcji wypada w wakacje. Pod lupę trafią punkty sezonowe i miejsca sprzedaży alkoholu, zlokalizowane zarówno w największych miastach regionu, jak i miejscowościach o charakterze turystyczno-wypoczynkowym.

Takie kontrole obejmą również przeróżne jarmarki, dni gmin czy sołectw, dożynki, festiwale i inne imprezy plenerowe. - Zobowiązanie rejestrowania sprzedaży poprzez kasy fiskalne ciąży, co do zasady, na wszystkich płatnikach realizujących sprzedaż na rzecz osób fizycznych, które nie prowadzą działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych - przypomina Jolanta Kliszer. - Kasa fiskalna winna znajdować się we wszystkich miejscach sprzedaży. Dodatkowo każdy właściciel firmy winien się zabezpieczyć i pomyśleć o zakupie kasy rezerwowej w przypadku, gdy główna kasa fiskalna się zepsuje.

Pamiętaj, zawsze warto się zapytać, czy przypadkiem nie jesteś zwolniony

Trzeba podkreślić, iż niektórzy handlarze są zwolnieni z tego obowiązku, m.in. osoby rozpoczynające lub kontynuujące działalność, ze względu na małe obroty, a także podatnicy kontynuujący działalność, u których obrót za sprzedaż w poprzednim roku podatkowym nie przekroczył 40 000 zł. O szczegóły można zapytać w najbliższym urzędzie. (Źródło: pomorska.pl, autor artykułu: Agnieszka Romanowicz, data artykułu: 16.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Producenci kas fiskalnych w tym roku biją rekordy sprzedaży

Klienci w bieżącym roku  w Polsce zakupią ponad 230 tys. kas fiskalnych. To największa liczba od przeszło kilkunastu lat

Zawdzięczamy to Ministerstwu finansów, które objęło od 1 maja zobowiązaniem ewidencji poprzez kasy fiskalne (tzw. fiskalizacją) kilka kolejnych grup zawodowych, producenci tego typu urządzeń zanotują  rekordowe od lat wyniki.

Resort Finansów szacował, iż lekarze i prawnicy, oraz m.in. przedsiębiorcy pogrzebowi i doradcy finansowi, kupią nawet 300 tys. kas. Jednakże założone szacunki okazały się nad wyraz optymistyczne. ? Wstępne dane pokazują, że grupy objęte fiskalizacją, nabyły 50 - 60 tys. urządzeń - mówi Piotr Marzec, rzecznik Novitusa, jednego z głównych graczy na tym rynku. Wg niego Resort Finansów nazbyt optymistycznie zakładało, iż większość z objętych obowiązkiem kupi więcej niż jedno urządzenie. Część przedsiębiorców nie musi zresztą używać kas, bo ich obroty nie przekraczają 40 tys. zł rocznie.
Pomimo tego i tak producenci urządzeń fiskalnych mają prawo otrąbić sukces. W poprzednich latach w Polsce co roku nabywców znajdowało 160 ? 180 tys. kas. Popyt był stabilny, bo ostatnia duża akcja objęcia nowej grupy zawodowej tym obowiązkiem miała miejsce pod koniec 2002 r. i dotyczyła taksówkarzy. Dodatkowe 50 ? 60 tys. kas, które w ostatnich miesiącach kupili lekarze i prawnicy, oznacza, że w tym roku sprzedaż tego typu maszyn przekroczy 230 tys. sztuk. Będzie zatem największa od co najmniej kilkunastu lat, a być może nawet w historii.

Znacząco większa sprzedaż kas już jest widoczna w wynikach firm za I półrocze. Novitus zanotował na poziomie skonsolidowanym (wyniki obejmują też Elzab, który również zajmuje się produkcją kas) wzrost sprzedaży do 105 mln zł, czyli o 250 proc. Zysk operacyjny powiększył się do 21,3 mln zł (o 386 proc.), a netto do 13,9 mln zł (318 proc.)

Zapotrzebowanie na kasy fiskalne płynie również ze strony dużych sieci handlowych, które masowo wymieniają posiadane urządzenia na nowe, umożliwiające przechowywanie paragonów w wersji elektronicznej, co jest znacznie tańsze, niż składowanie rolek papieru. Według Bogusława Łatki, prezesa Novitusa, aż 80 proc. klientów, którzy kupią od spółki w I półroczu kasy fiskalne, wybrało maszyny z elektroniczną kopią.
(Źródło: rp.pl, data artykułu: 16.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Sex Shopy są skandalem, czy potrzebą na Pomorzu?

Często ukryte przed wzrokiem nazbyt ciekawskich ludzi, w małych miastach, kryją się sex-shopy. Przyjrzyjmy się jednemu z nich.
Najczęściej umiejscowione poza centrum miasta, skryte w bocznych uliczkach, ukryte przed wzrokiem dewotek i tymi wszystkimi którzy najchętniej sprawy seksu zamietli by pod dywan.

Około 10 lat nie istniał w Chojnicach żaden sex-shop. Ostatni, który był w Chojnicach, zamknięto na skutek protestów mieszkańców. Jednak po 10 latach swoistego hiatusu erotycznego, w mieście dwa lata temu pojawił się nowy.

Ulokowany został dyskretnie przy ulicy Łużyckiej. Oczywiście, że z  dala od tętniącego życiem serca miasta. Natomiast w środku, nastrojowa atmosfera uzyskana dzięki przyciemnianym światłom. Półki zastawione różnymi akcesoriami - od lizaków w kształcie penisa po delikatną i zmysłową damską bieliznę. I oczywiście kasa fiskalna, a za nią, dumna właścicielka Jadwiga Kucharska. Od dwóch lat prowadzi sama sklep. Prowadzenie sklepu, który dotyka jednego z największych tabu współczesnego świata, to nie tylko obowiązki, to także masa często komicznych sytuacji, które u niejednego słuchacza powodują szeroki uśmiech, od ucha do ucha.

- Oj doskonale pamiętam pewnego klienta, kupił u nas film erotyczny. W pełni zadowolony poszedł do domu. Jednak w następnym dniu wrócił, i zamierzał zwrócić płytę z filmem, ponieważ oznajmił, iż sceny w nim były zbyt ostre - opowiada właścicielka. - Jednakże nie mogłam przyjąć takiego zwrotu. Pomimo tego klient się nie zniechęcił, i nadal kupuje u mnie. Pamiętam też, jak pewna para, opowiadała mi dość śmieszną sytuację. Często korzystają w swoim łożu małżeńskim z różnych gadżetów, wibratory, kuleczki dopochwowe i inny tego typu osprzęt. 

Kiedyś w odwiedziny przyjechała do nich ich ciotka. Podczas porządkowania ich pokoju, natknęła się na kuferek z owymi przyrządami. Ogromnie zaciekawiona otworzyła by sprawdzić co jest w środku i przez przypadek uruchomiła wibrator. W tym momencie do sypialni wchodzi klientka i słyszy, jak ciotka po chwili zadumy mówi -  Jest jak żywy. Cóż nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt iż ciotka miała 82 lata i była starą panną.

Jeden z naszych rozmówców, prowadzący internetowy sklep erotyczny, opowiada jeszcze bardziej komiczną sytuację:

- Pewna pani, zakupiła u nas wibrator dość sporych rozmiarów o nazwie "Jumbo". Korespondencja mailowa z klientką trwała dość długo. Była to już kobieta po 40, i dlatego staraliśmy się ją namówić, by zrezygnowała z tego konkretnego modelu i zakupiła coś mniejszego. Nie udało się. Minął tydzień i w naszym biurze pojawia się owa pani z "Jumbo". Chciała go zwrócić, gdyż jak sam się przyznała, przeceniła swoje możliwości.

Dyskretny sklepik z Łużyckiej także posiada swoją stronę internetową.

- Oczywiście, że mam stronę, umieszczona jest na serwerze w Niemczech. Jednak ludzie u nas wolą przyjść osobiście i zobaczyć co tak naprawdę kupują - mówi Kucharska.

Często klienci krępują się w sklepie?

- W momencie, kiedy wejdą to nie, jednak czasami, szczególnie młodzi mężczyźni, mają obawy, by wejść do sklepu. Dlatego przed wejściem losują zapałki, który z nich wejdzie i zrobi zakupy - śmieje się właścicielka. - Jest też pan, który robi zakupy u mnie dla swoich sąsiadek, które się bardzo wstydzą. W zamian dostaje piwo.
Wśród klientów sklepu przeważają mężczyźni, często też przychodzą pary. Tacy klienci kupują głównie gry erotyczne, pierścienie przedłużające stosunek i prezerwatywy.

Natomiast, jaka jest sytuacja w wypadku pań, które robią zakupy w sklepie? - pytam

- Panie przeważnie przychodzą w grupie, dwie czasem trzy. W grupie raźniej - odpowiada Kucharska.

Natomiast często zjawiają się ludzie, zakupujący erotyczne akcesoria na osiemnastki. Z reguły ruch zwiększa się przed weekendem. Często też z rana, przychodzą klienci, wracający np. z nocnej zmiany. Również okres świąteczny, zwłaszcza Boże Narodzenie i Walentynki to czas zwiększonych obrotów.

- Hitem tegorocznych Walentynek były czekoladowe peniski. Niesłabnącym zainteresowaniem cieszą się także kajdanki i różnego rodzaju żele nawilżające oraz bielizna - mówi właścicielka

Zadajemy pytanie, czy można zarobić na takim sklepie, szczególnie, iż jest jeden w Chojnicach? Jakie są obroty w sklepie? Jak duży jest asortyment?

- Asortyment w tej chwili to około 500 produktów, wśród nich są m. in. wytwory polskich firm (gry erotyczne). Czy da się zarobić?? Póki co, jeszcze dokładam do interesu, ale jest coraz lepiej. A obroty to moja tajemnica handlowa - śmieje się Jadwiga Kucharska. - Szczęśliwie mam już stałych klientów. Prawdę powiedziawszy każdy kto u nas kupi jeden produkt, wraca do sklepu w późniejszym czasie. Natomiast wszystko rejestrowane jest poprzez kasy fiskalne.

Natomiast informację o otwarciu dwa lata temu sklepu, rodzina pani Kucharskiej przyjęła spokojnie. Obyło się bez kontrowersji.

- Jadzia, ty uważaj co chcesz rozkręcić, mohery Cię zniszczą, tak jak to było ze sklepem na Mickiewicza - tak mówił mój mąż w tamtym czasie - mówi Kucharska.
Teraz nie ma żadnych problemów. Społeczeństwo oswoiło się z faktem, że takie sklepy istnieją. Istnieją, bo jest na nie zapotrzebowanie. W każdym większym mieście jest przynajmniej jeden taki sklep. Ich klienci to zwykli, normalni ludzie, żadnych dewiantów seksualnych. Są to ludzie, którzy pragną urozmaicić swoje życie w łóżku, walczący z seksualną nudą, pragnący doznawać nowych wrażeń.

Robią wiele, by do ich łóżka nie wkradła się rutyna i stagnacja. Czy to źle? Zdecydowanie nie. Łatwiej jest bowiem kupić prezerwatywy w sex-shopie, niż w osiedlowej aptece, gdzie kolejki zawsze są długie. A długa kolejka i zakup kondomów, rodzi zwłaszcza w małych miejscowościach niepotrzebne plotki. Wszyscy żyjemy w czasie kiedy seks opuszcza zacisze sypialni i zaczyna nam towarzyszyć na każdym kroku. Współczesny świat show-biznesu nie może się obejść bez skandali erotycznych i roznegliżowanych tancerek. Bywa to męczące, ale jednocześnie prowokuje do szczerych rozmów na ten temat. 

ZESTAW PYTAŃ DO EKSPERTA:

Skąd pewna niechęć, by nie rzec nienawiść do sex-shopów, zwłaszcza w mniejszych miastach?
To głownie wina tego, że ciągle jesteśmy pruderyjnym społeczeństwem, zwłaszcza w mniejszych miastach i miasteczkach. Chcielibyśmy wejść do takiego sklepu, ale boimy się co powie sąsiad. Boimy się, że będą krążyć plotki o moim rzekomym zboczeniu. Nienawiść bierze się, prawie tak jak zawsze z niewiedzy. Ludzie, zwłaszcza ci starsi wyrabiają sobie opinie o takich sklepach z zasłyszanych wypowiedzi, a nie doświadczenia.

Dlaczego ludzie uważają takie sklepy za swoistą jaskinię pornografii?
Właśnie ta niewiedza to powoduje. Pornografia owszem jest dostępna w tych sklepach, ale bez problemu kupimy takie filmy również w kiosku ruchu, empiku czy nawet na stacji benzynowej. Zasłonięte, czasem ukryte pod ladą, ale dostępne. Sex-shop to normalny sklep, oferujący specyficzne produkty. Ludzi starszych mogłoby do niego przekonać nastawienie na prokreację a nie tylko i wyłącznie hedonizm. 

Właśnie, skąd ta nie chęć starszych osób?
Po raz kolejny z niewiedzy, z błędnego obrazu takich punktów. Czasy kiedy mężczyzna zrobił swoje i nie dbał o partnerkę odchodzą do lamusa i starszym osobom trudno to pojąć. Wystarczy zacząć mówić o takich sklepach w pozytywnym znaczeniu. Sex to prokreacja i przyjemność a nie zło. (Źródło: gdansk.naszemiasto.pl, autor artykułu: Bartosz Markowski, data artykułu: 10.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Sposoby opolskich firm na oszukiwanie Urzędu Skarbowego

Nałożono około 250 mandatów na sumaryczną kwotę ponad 80 tys. zł - taki efekt jest na półmetku letniej akcji "Weź paragon". Niekwestionowany lider, właściciel firmy z Opola, dostał 20 mandatów.
Cała operacja jest przeprowadzana przez Urząd Kontroli Skarbowej, urzędy skarbowe oraz Urząd Ochrony Konkurentów i Konsumentów. Koncentruje się przede wszystkim na tym, czy właściciele firm rejestrują sprzedaż poprzez kasy fiskalne i dają klientom paragony. Głównym zamierzeniem jest zwalczanie szarej strefy i ochrona uczciwej konkurencji.

Od pierwszego dnia akcji w województwie opolskim zrealizowano 673 kontrole. Jednaj najgorzej przebiegły w Opolu, Nysie, Otmuchowie, Kędzierzynie-Koźlu i Ozimku.

Głównie kontrolowane były: obiekty gastronomiczne, dyskoteki, sezonowe punkty sprzedaży, zakłady fryzjerskie, optyczne, fotograficzne, motoryzacyjne, kontrolerzy pojawiają się na lokalnych festynach czy okolicznościowych imprezach. Najczęściej wytykanym błędem był brak cennika.

Zdarzało się, iż w zakładach optycznych nie przekazywano informacji o cenie produktów oferowanych wraz z usługą (np. okularów). Zdarza się również, iż ceny podawane są w widełkach "od" "do". Wniosek? Klient nie wie, za co i ile płaci. Kontrole wskazują także, że omijanie obowiązku ewidencjonowania sprzedaży jest nagminne.

- W ostatnich czasach niezwykle często używanym sposobem jest pozorowanie rejestrowania sprzedaży przez kasy fiskalne. wygląda to tak - handlujący "wbija" sprzedaż towaru lub usługi na kasę, jednakże w momencie wydania towaru i przyjęciu zapłaty sprzedaż zostaje anulowana. Kupujący nie dostaje w tym wypadku paragonu fiskalnego z kasy. Jeśli zaistniałaby potrzeba wymiany towaru lub jego zareklamowania, nie może tego uczynić bez paragonu. Tak samo interesujące są inne tłumaczenia nienabicia sprzedaży na kasę. Standardową wymówką jest brak czasu lub brak danych potrzebnych do zaewidencjonowania sprzedaży na kasie fiskalnej. Handlujący często tłumaczą się awarią kasy lub chwilowym brakiem energii elektrycznej - mówi Agnieszka Derkacz, rzeczniczka prasowa UKS w Opolu. Bywa też tak, że swoją pomysłowością zaskakują doświadczonych inspektorów. Handlujący używają atrap kasy fiskalnej, przyznają się do świadomego rejestrowania sprzedaży detalicznej przez kasy fiskalne w wybiórczy sposób na wyraźne polecenie właściciela sklepu, który nakazał nabijać na kasę np. co trzecią transakcję. Często ewidencjonowane na kasie są tylko transakcje dokonywane przez obcych, nieznanych klientów.

Jednakże widać już, iż podatnicy coraz częściej zgłaszają do UKS informacje o punktach, w których handlujący nie rejestrują obrotu przez kasy fiskalne. - Informacje te dotyczą też sytuacji, gdy pomimo prośby sprzedawca odmówił wydania paragonu lub faktury - tłumaczy Derkacz. Za nieewidencjonowanie sprzedaży grozi mandat karny. Najniższa grzywna wynosi 138,60 zł, maksymalna 2772 zł. Przedsiębiorca ma prawo odmówić przyjęcia mandatu. Wtedy sprawa trafia do sądu. (Źródło: Gazeta Wyborcza Opole, autor artykułu: Anna Pawlak, data artykułu: 08.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Wojenne zamieszanie z paragonami. Gdzie dać kontrole Urzędu skarbowego?

W prywatnych gabinetach lekarze niechętnie dają paragony emitowane przez kasy fiskalne pacjentom.
Jedynie przez ostatnie 3 miesiące kontrolerzy skarbowi za niepoprawną ewidencję poprzez kasy fiskalne ukarali 1371 osób. M.in. kelnerkę z Łańcuta, która nie wystawiła paragonu za skorzystanie z płatnej toalety. Ta usługa kosztuje złotówkę.

z dniem 1 maja br. kasy fiskalne powinny być m.in. u lekarzy, adwokatów, agencji detektywistycznych, ochrony, firm rekrutacyjnych, zakładów pogrzebowych, a nawet pomocy domowej i opiekunek do dzieci. Urzędy Skarbowe od chwili ich wdrożenia zapowiedziały intensywne kontrole osób objętych nowym obowiązkiem. Od początku maja za brak ewidencji skarbówka w województwie podkarpackim wystawiła mandaty na ponad 208 tys. zł. Jednakże nie jest wiadome, ilu wśród ukaranych jest lekarzy i prawników, których zarobki i odprowadzane z nich podatki są najwyższe.

Najtrudniej jest w gabinetach medycznych

Fakt, iż lekarze w dalszym ciągu niezbyt chętnie wydają pacjentom paragony drukowane przez kasy fiskalne, potwierdzają nasi czytelnicy. - Z jednym bolącym zębem chodziłem do dentysty trzy razy. Każdorazowo zmuszony byłem prosić o paragon z kasy fiskalnej. Recepcjonistka realizowała to z wielką łaską, zerkając na mnie tak, jakbym zrobił jej wielką krzywdę. Jednak podczas trzeciej wizyty już nie wytrzymałem i zrezygnowałem z paragonu z kasy - opowiada Stanisław z Rzeszowa.

Dodatkowo dodaje, iż niechęci nie ma z wystawianiem paragonów u tych medyków, którzy podwyższyli ceny swoich usług.

Za korzystanie z ubikacji również paragon fiskalny

- Nie różnicujemy podmiotów pod względem rodzaju prowadzonej działalności, ale czynu, za jaki został nałożony mandat ? wyjaśnia Teresa Piechowicz, rzeczniczka UKS w Rzeszowie.

- To duży błąd - informuje ekonomista Tomasz Soliński z Rzeszowa. - sprawdzenie ma sens wówczas, kiedy jest przemyślane, a jego efekty precyzyjnie zanalizowany.  Najpierw winny być objęte obszary, gdzie ryzyko oszustwa i strat dla budżetu są największe ? podsumowuje.

Ponieważ Urząd Kontroli Skarbowej nie ma pojęcia, kogo wpierw trzeba by było wziąć pod lupę, nie dziwi absurdalna sytuacja, jaka przydarzyła się kelnerce w łańcuckiej restauracji. W ubiegły piątek kontrolerzy UKS wlepili jej 150 zł kary za to, że nie wystawiła im paragonu za skorzystanie z płatnej toalety. Taka usługa kosztuje złotówkę.

Urząd Skarbowy twierdzi: Nieistotna kwota, ważna jest zasada

Czemu sprawdzanie w ramach akcji "Nie bądź jeleń, weź paragon? UKS zaczyna od końca? - Po pierwsze akcja nie jest skierowana konkretnie w jedną branżę. Chodzi o uświadomienie wszystkim potrzeby rzetelnego wydawania paragonów przy każdej transakcji, a nie o pokazowe ukaranie maluczkich - odpiera zarzuty Wiesława Dróżdż z biura Ministra Finansów.

- W świetle prawa wszyscy przedsiębiorcy są równi i obowiązują ich takie same zasady, bez względu na kwotę usług, jakie świadczą. Nie możemy przymykać oka na takie sytuacje jak w Łańcucie. Dążymy do tego, żeby wydawanie paragonu było powszechne, żeby klient nie musiał się o niego upominać ? tłumaczy.

Resort Finansów ma świadomość, iż problem istnieje, jednak nie posiada szacunków, jak duża ilość pieniędzy ulatnia się z budżetu wskutek rejestrowanie poprzez kasy fiskalne jedynie części usług. Rocznie w skali kraju mówi się o setkach milionów złotych.

? Straty pokrywamy z własnej kieszeni, dlatego najlepiej byłoby zgłaszać wszystkie swoje wątpliwości do lokalnego UKS. Pamiętajmy, że mamy prawo nie być oszukiwani przez nieuczciwych sprzedawców, lekarzy lub prawników - dodaje Dróżdż. (Źródło: nowiny24.pl, autor artykułu: Anna Janik, data artykułu: 08.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

W Rzeszowie wolno przybywa nowych taksówek

Od początku kwietnia w Rzeszowie przybyło jedynie  kilkanaście nowych taksówek od chwili, gdy zniesiono limit licencji na świadczenie usług przewozowych.
Do końca marca w Rzeszowie jeździło 580 taksówek. Na prośbę Zrzeszenia Transportu Prywatnego Rada Miasta nie zwiększała tego limitu.

W miesiącu kwietniu rozpoczęła funkcjonowanie nowa ustawa o transporcie drogowym, która zniosła limity i uwolniła rynek. Z tym dniem taksówkarzem może być każdy, kto nie był karany i przejedzie specjalistyczne badania lekarskie i psychologiczne. Dzięki takim krokom urzędnicy liczyli, iż zniesienie ograniczeń spowoduje szybki wzrost liczby taksówek.

- Prawda wyszła się całkiem inna. Przez cztery miesiące wydaliśmy tylko kilkanaście licencji. Patrząc na rynek usług transportowych w Rzeszowie nie jestem jednak zaskoczony. Obecnie aktywnych taksówek jest bardzo dużo i już teraz ciężko zarobić. W związku z czym mając w perspektywie zakup auta, kasy fiskalnej i taksometru wiele osób nie ryzykuje i szuka innej pracy ? mówi Krzysztof Wadiak, dyr. Wydziału Komunikacji Urzędu Miasta Rzeszowa.

By zostać taksówkarzem kandydat ma zgłosić się do wydziału komunikacji z zaświadczeniem o wpisie do ewidencji działalności gospodarczej oraz nadaniu numeru REGON i NIP. Wymagane jest też zaświadczenie o niekaralności, jak również orzeczenie lekarskie i psychologiczne.

Kandydat na kierowcę musi także ukończyć szkolenie z transportu drogowego organizowane przez Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji. Ostatni krok to przygotowanie auta. Musi być minimum czterodrzwiowe, wyposażone w zalegalizowany taksometr oraz kasę fiskalną i kogut. O przystosowaniu auta do przewozu osób musi zaświadczyć uprawniony diagnosta.
(Źródło: nowiny24.pl, autor artykułu: Bartosz Gubernat, data artykułu: 04.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Szara strefa wynikająca z małych płac

W takich branżach, jak: budownictwo, handel i naprawy - rozrasta się szara strefa. I nikt nie może sobie z tym poradzić.
Zwiększa się liczba bydgoszczan pracujących na czarno, gdyż oficjalnie za mało mogą zarobić. Przeprowadzone przez PIP pokazują, w których branżach najczęściej tak się dzieje.

Tworzone statystyki są nieubłagane: w województwie i Bydgoszczy najlepiej zarabiają architekci, inżynierowie, analitycy, a także - pracownicy elektrociepłowni, spółek sprzedających energię elektryczną i gaz.

Natomiast według  przeprowadzonych przez Państwową Inspekcję Pracy kontroli, w blisko połowie sprawdzanych firm kwitnie szara strefa. - To głównie budownictwo, handel, naprawy i przetwórstwo - mówi Katarzyna Pietraszak, rzeczniczka prasowa PIP w Bydgoszczy. - Kontrolą w ubiegłym roku objęto w sumie ponad 40 tysięcy pracowników województwa. Ujawniona szara strefa nie należy do najmniejszych.
Uzyskiwane informacje pokazują na to, iż na przykład w działalności zakładów naprawczych nielegalne dochody stanowią aż 40 procent wszystkich zysków!

- Szara strefa kwitła zawsze tam, gdzie tradycja kontroli instytucjonalnej była słaba albo tej kontroli w ogóle nie było - mówi dr Michał Cichoracki, socjolog z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego i Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy. - Takim przykładem są Włochy. Instytucje kontrolne nie były tam tak silne jak na przykład w Niemczech czy krajach Skandynawskich. Wydaje się więc, że w obecnej sytuacji w kraju mamy do czynienia z czymś podobnym. Brak ścisłej kontroli powoduje, że nie boimy sie pracować na czarno.

Barbara Grabowska, dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy w Bydgoszczy, uważa, że szara strefa jest wymuszana przez pracodawców. - Pracodawcy nie mają pieniędzy, więc idą na układ z fachowcami, żeby ich zatrzymać - mówi. - Minimalna oficjalna pensja, a reszta do ręki... To wcale nie znaczy, że pracownicy chętnie godzą się na taki układ.

Obecnie możemy się tylko domyślać, jak wygląda bydgoska szara strefa. Ogólnie wiadomo jedynie, iż czasami taksówkarze wyłączają kasy fiskalne, a klienci nie żądają wystawienia faktur od firm przewozowych. Kierowca ciężarówki w prywatnej firmie oficjalnie zarabia od 1200 do 1500 zł, ale jeszcze raz tyle dostaje do ręki, w gotówce.

Jak pokazują badania, na początku kariery zawodowej w Bydgoszczy absolwentowi z wyższym wykształceniem proponuje się pensję wynoszącą ok. 1800 zł brutto.
(Źrodło: express.bydgoski.pl, data artykułu: 01.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

W WC, gdy zapłacisz weź też paragon z kasy.

To nie żart, aż 150 zł kary dali kelnerce kontrolerzy Urzędu Skarbowego z Rzeszowa. Dlaczego? Ponieważ nie wydała im paragonu emitowanego przez kasy fiskalne za... skorzystanie z toalety w kawiarni.

W Rzeszowie dwóch pracowników UKS w piątek przyszło do kawiarni Diabeł Łańcucki, przyhotelowej rezydencji Alfred Palace w centrum Łańcuta. - Od razu zwróciliśmy na nich uwagę. Nas odwiedzają głównie obcokrajowcy, biznesmeni. Osoby te przyszły z reklamówką, nie byli w garniturach - informuje Stanisław Drabicki, właściciel Alfred Palace.

- Stanęli w drzwiach na taras. Oparli się o barierkę, niczego nie zamawiali. Czułam, jak mi się dziwnie przyglądają, gdy wybijałam paragony na kasie fiskalnej - mówi Urszula Ożóg, kelnerka Diabła Łańcuckiego. - Stali z 15-20 minut. W pewnym momencie jeden z nich wyszedł do toalety.

"Toaleta dla klientów kawiarni" - kartka z takim napisem jest na drzwiach toalety. Ogólnie wiadomo, iż jeśli nie jesteś klientem, to płacisz.

- Toaleta jest płatna? - spytał panią Urszulę kontroler po wyjściu z toalety. - Jest bezpłatna dla klientów - odpowiedziała kelnerka.

- Jednak ja nie jestem państwa klientem - powiedział inspektor.

- To złotówka.

Kelnerka wspomina: - Pobrałam złotówkę, potem odwróciłam się, by przygotować kawę, natomiast za moment panowie podeszli i pokazali legitymacje. wtedy poprosili  o  dowód osobisty. Byłam w szoku! Dostałam wypisany mandat na 150 zł za to, iż nie otrzymali paragonu drukowanego przez kasy fiskalne, za odpłatne skorzystanie z toalety. Starałam się im wytłumaczyć iż mogę to teraz zrobić i nabić to jako "dodatki". Odpowiedzieli: "Za późno". Kontrolerzy z UKS nawet nie powiedzieli mi, iż mam prawo odmówić przyjęcia mandatu.

- Metoda kontroli przypomina mi metody CBA. Z wydawaniem klientom paragonów było w porządku, to się przyczepili do toalety - ocenia szef Stanisław Drabicki.

Mandat zawiera jedynie paragraf artykułu wykroczenia skarbowego: "Karze (...) podlega także ten, kto wbrew przepisom ustawy dokona rejestracji sprzedaży z pominięciem kasy fiskalnej lub nie wyda dokumentu z kasy rejestrującej, stwierdzającego dokonanie sprzedaży".

- Nie taka jest idea naszej akcji! Sprawdzimy ten przypadek - obiecuje Wiesława Dróżdż z Ministerstwa Finansów. Od 23 czerwca skarbówka kontroluje czy puby i restauracje dają paragony klientom. Akcja ma tytuł "Nie bądź jeleń, weź paragon".

Jedynie Urząd Kontroli Skarbowej w Rzeszowie do poniedziałku wręczył 677 mandatów na ponad 100 tys. zł. Jednak nikt nie wie, ile z nich za brak "paragonów toaletowych". - My nie prowadzimy takiej ewidencji - mówi Teresa Spiechowicz z rzeszowskiego UKS-u. A historię z Łańcuta uzasadnia w mailu: "Operacja pobierania zapłaty przez restauratorów za wykorzystywanie toalety przez osoby, które nie są  ich klientami jest rodzajem usługi, która w przypadku świadczenia na rzecz osób fizycznych nie prowadzących działalności gospodarczej podlega obowiązkowi ewidencjonowania na kasie rejestrującej - w identyczny sposób, jak każda inna usługa wykonywana w ramach prowadzonej działalności gospodarczej".

Pani Urszula nie zamierza zapłacić mandatu. Jednakże opłaty za toaletę nadal będą. - My nie prowadzimy "usługi toaletowej", dlatego też nie wiem, za co mielibyśmy dawać paragon - twierdzi właściciel Alfred Palace.

- Ta historia podważa autorytet państwa. Kara za coś takiego jest bezsensowna - komentuje Jeremi Mordasewicz, ekspert zarządu Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". (Źródło: rzeszow.gazeta.pl, autor artykułu: Marcin Kobiałka, data artykułu: 01.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Założenie e-sklepu spożywczego, to niewielkie nakłady, a spore zyski

Środki potrzebna na założenie takiego biznesu nie muszą być duże. Można oszacować, iż jest to inwestycja na poziomie kilkunastu tysięcy złotych, która może się zwrócić w ciągu kilku miesięcy. Co najważniejsze, nie potrzeba półek sklepowych ani magazynów. Sklep tego typu powinien być czynny ciągle. Dodatkowo nie ponosimy  opłat za lokal, który wymaga dużego kapitału  już na starcie. Tak naprawdę wystarczy nam komputer z dostępem do internetu oraz miejsce na szybko schodzące  produkty spożywcze. Ponadto nie musimy zaprzątać sobie głowy wystrojem, który by przyciągał klientów.

Natomiast niezmiernie istotne jest, aby klienci kojarzyli sklep w sieci internetowej. Dodatkowo winniśmy oferować produkty, które posiadamy u siebie lub które możemy szybko nabyć w hurtowni lub u producenta. Zakupy przez internet będą rosły ciągle. Jeszcze do niedawna wzrastały średnio, co roku o 100 proc. Teraz wzrost jest trochę mniejszy.

W jaki sposób stworzyć internetowy sklep?

Zanim za to się zabierzemy, trzeba zarejestrować firmę. Najprościej to zrobić poprzez gminną ewidencję działalności gospodarczej w urzędzie gminy. Następnie należy stworzyć nazwę sklepu - domenę. Natomiast nazwa firmy nie powinna być taka sama jak nazwa e-sklepu. Przygotować należy wystrój witryny internetowej, kolorystykę, sposób wyświetlania produktów oraz nazwy poszczególnych działów e-sklepu, np. wędliny, nabiał, pieczywo, alkohole, napoje bezalkoholowe.

Jednym z najtańszych sposobów na proste stworzenie internetowego sklepu spożywczego jest założenie go na znanych portalach aukcyjnych, m.in. na Allegro.pl czy eBay.pl. Należy jednak pamiętać, że nie stajemy się częścią portalu, lecz funkcjonujemy jako autonomiczna firma.

Należy również zarejestrować się na portalu jako firma, a następnie krok po kroku tworzyć stronę e-sklepu spożywczego.

- Stworzenie dobrej, wyróżniającej się wśród innych witryn, internetowej strony e-sklepu jest wyzwaniem. Należy włożyć w to trochę serca i poświęcić trzeba sporo czasu, by później nie żałować, że źle zainwestowaliśmy kapitał ? informuje Robert Janicki z Warszawy, informatyk specjalizujący się w graficznym opracowywaniu witryn internetowych.

Najlepiej e- sklep promować na popularnych witrynach internetowych i w prasie lokalnej lub regionalnej. Można także wynająć specjalną firmę, która zajmie się pozycjonowaniem sklepu w wyszukiwarkach. Adresy można znaleźć w internecie (np. poprzez Google).

Jakie są koszty i zyski

Koszty inwestycyjne przy zakładaniu e-sklepu są niewielkie. Na początku wystarczy kupno dwóch komputerów średniej klasy wraz z odpowiednim oprogramowaniem, łącznie za około 9 tys zł Koszt opracowania wystroju witryny e-sklepu oraz stworzenie domeny powinien zamknąć się w granicach 9 tys. zł.

instalujemy również kasy fiskalne, koszt do 2000 zł. Przy pierwszym zatowarowaniu nie ma co przesadzać z zamówieniem produktów do naszego sklepu. Wystarczy, ze zakupimy produkty do dalszej odsprzedaży za około 5 tys. zł. Poza tym potrzebna jest porządna lodówka z zamrażarką za około 2 tys. zł. Taka wystarczy z powodzeniem.

Ponadto trzeba zastanowić się, w jaki sposób będziemy dystrybuować produkty. W tym przypadku nie należy polegać na usługach pocztowych, bo np. wędlina, może dotrzeć do klienta zepsuta. Trzeba skorzystać z usług firmy kurierskiej albo zatrudnić, co najmniej jednego przewoźnika z samochodem osobowym. W pierwszym jak i drugim przypadku miesięczny wydatek przy średnich obrotach to około 3 tys. zł.

Zarabiamy przede wszystkim na sprzedaży wysyłkowej produktów. Miesięcznie nasz dochód netto może wynieść około 30 tys zł. Oczywiście, jeśli e-sklep będzie dobrze prosperował. Można także uzyskać dodatkowe korzyści finansowe na sprzedaży powierzchni na witrynie w celach reklamy np. dostawców i producentów towarów, około 20 tys. zł miesięcznie. Jeżeli nasz e-sklep będzie w miarę dobrze prosperował, przez co najmniej około 10 miesięcy, to możemy pokusić się o sprzedaż np. polis ubezpieczeniowych i kredytów bankowych, jako pośrednictwo e-usług finansowych. Będzie to dodatkowe zajęcie i dodatkowy zysk.

Co należy zrobić, aby nie gromadzić zapasów?

Najlepiej nawiązać współpracę z kilkoma hurtowniami i producentami (np. piekarniami pieczywa). Obecnie niektóre hurtownie zajmują się nawet wysyłką paczek z produktami do klienta bezpośrednio. Oczywiście trzeba za to dodatkowo płacić, ale mimo to opłaca się w przypadku, gdy będzie, co najmniej kilkaset zakupów w spożywczym e-sklepie. Lepsze to niż trzymanie kilkaset kg wędliny w lodówce.

Praca w sklepie internetowym to ciężka praca. Każdy produkt trzeba sfotografować, dokładnie opisać, podać jego cechy charakterystyczne. Produkty zamówione do klienta powinny trafić jak najszybciej, najpóźniej w ciągu kilku godzin.

Sprzedaż artykułów spożywczych przez internet to także problem z pobieraniem zapłaty od klientów. Jest na to kilka sposobów.

Produkty można wysłać po wpływie pieniędzy za zamówienie na konto firmy. Można także stosować zapłatę przy odbiorze. Jeśli zapłatę otrzymujemy tylko na konto bankowe firmy albo za pobraniem przy odbiorze, to kasa fiskalna nie jest niezbędna. Trzeba jednak przyznać, że wielu klientów wymaga do wglądu paragonu fiskalnego z różnych powodów, dlatego lepiej zaopatrzyć się w takie narzędzie.

Kosztorys założenia e-sklepu spożywczego

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zyski z założenia e-sklepu spożywczego

 

 

 

 

 

( Źródło: inwestycje.pl, autor artykułu: Andrzej Okrasińśki, data artykułu: 01.08.2011)


Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Kto chce być jeleniem?

Akcja Ministerstwa Finansów "Weź paragon" w tym roku jest już na półmetku. W ramach tej akcji pracownicy urzędów skarbowych sprawdzają poprawne rejestrowanie  sprzedaży poprzez kasy fiskalne, przypominając zarazem o obowiązku wydawania paragonów przy każdej transakcji.
Sprawdzenia Urzędów Skarbowych realizowane się przede wszystkim w miejscowościach turystycznych. Kontrolerzy Urzędów skarbowych, udający zwykłych konsumentów, odwiedzają sklepy, stoiska z pamiątkami, parkingi, punkty gastronomiczne, wypożyczalnie sprzętu turystycznego itp. Z jednej strony patrzą - czy przedsiębiorcy wydają takie potwierdzenia z kasy fiskalnej (wiadomo, że kasy muszą mieć wszyscy, których obroty przekraczają 40 tys. złotych rocznie), z drugiej - zachęcają klientów do brania paragonów. Wiadomo powszechnie, iż klienci, kiedy nie zakupują droższych towarów, zwykle nie zabierają wręczanych im przy zakupie pokwitowań, a gdy ich nie dostają - nie upominają się o nie.
Natomiast posiadając paragony fiskalne, nad wyraz łatwiej dochodzić potem swoich praw, jeśli towar okaże się felerny bądź wykonana usługa złej jakości. Dodatkowo - co jest istotne z punktu widzenia urzędów skarbowych - wydany paragon stanowi potwierdzenie, że naliczony w cenie podatek sprzedawca odprowadza do budżetu państwa, a nie chowa do własnej kieszeni.
Bieżącą akcję Resort Finansów, przypominającą o konieczności wystawiania oraz przechowywania paragonów, wspiera Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a promuje rysunek znanego rysownika Andrzeja Mleczki "Nie bądź jeleń, weź paragon", umieszczony na plakatach i kartkach pocztowych.
Należy pamiętać o tym, że handlujący może odmówić przyjęcia reklamacji, kiedy nie mamy dowodu zakupu, ponieważ bez niego często nie jesteśmy w stanie udowodnić, że dany produkt kupiliśmy właśnie w danym sklepie. Faktem jest, iż zawartą transakcję można też udokumentować potwierdzeniem płatności kartą, wyciągiem z konta, a nawet zeznaniem osób, które nam towarzyszyły przy zakupach, jest to jednak zwykle bardziej kłopotliwe od okazania paragonu. Potwierdza on bowiem jednoznacznie - co kupiliśmy, gdzie, kiedy i po jakiej cenie.
O pobraniu i zachowaniu paragonu emitowanego przez kasy fiskalne trzeba pamiętać szczególnie, gdy nabywamy artykuły przemysłowe, ponieważ ich wady mamy prawo reklamować w ciągu aż dwóch lat od dokonania zakupu. Dotyczy to też kupowania na wyprzedażach rzeczy przecenionych.
- Paragon przydaje się także w sytuacjach nietypowych. Zgodnie z prawem, to, czy będziemy mogli oddać pełnowartościową rzecz, która po prostu nam się nie podoba lub nie pasuje, zależy tylko od dobrej woli sprzedawcy. Dlatego ma on prawo wymagać przedstawienia paragonu, dołączenia metek, czy dostarczenia pudełek. Warto również wiedzieć, że w przypadkach zwrotu lub wymiany to właśnie paragon staje się często nośnikiem informacji, na którym sprzedawca wpisuje odpowiednią adnotację, że wymiana lub zwrot będą możliwe w ciągu umówionego z klientem terminu. Gdy nie otrzymaliśmy paragonu od sprzedawcy, powinniśmy zgłosić ten fakt Urzędowi Kontroli Skarbowej - radzi Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK. (Źródło: dziennikpolski24.pl, data artykułu: 01.08.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Sprzedaż oscypków - bez podatku, bez zezwolenia, bez sanepidu

Sprzedaż oscypków na Krupówkach jest rzeczywiście poza kontrolą. Znacząca ilość stoisk, pomimo nakazu, nie jest zgłoszona do sanepidu. Natomiast te, które były skontrolowane, nie dopełniają wymogów higieny - informuje sanepid. Ponadto sprzedawcy handlują na czarno - nie rejestrują działalności gospodarczej, nie płacą podatków, a pracowników handlujących serkami zatrudniają bez umowy.

Na dzień dzisiejszy nikt tak naprawdę nie ma pojęcia, jaka jest stoisk handlujących serami na Krupówkach. Tych, które mają prawo handlować na deptaku, jest 13. Pozostałych o wiele więcej.

Przechodząc latem Krupówkami można zobaczyć, iż niemal codziennie w różnych jego miejscach wyrastają jak grzyby po deszczu stragany z góralskimi serami. Sprzedawcy bez żadnych oporów robią biznes w najlepsze.
Nie posiadają zarejestrowanej działalności gospodarczej, nie prowadzą sprzedaży przez kasy fiskalne. Ponadto nie odprowadzają podatków. Nikt nie wie, skąd biorą sery, nie zgłaszają się do sanepidu. Natomiast mają na tym interesie kokosy - mówi anonimowo jeden z handlarzy pamiątek na Krupówkach. Każdego dnia pojedyńcze stoisko z serami może przynieść obrót rzędu 1500 złotych.

Zznaczy to, iż nikt nie sprawuje kontroli - także sanitarnej - nad sprzedawaną żywnością. To widać przede wszystkim w wynikach przeprowadzanych przez sanepid inspekcji.

- W trakcie ostatniej kontroli po sprawdzeniu 23 stoisk inspektorzy zakopiańskiego sanepidu nałożyli 20 mandatów na ponad 6500 złotych - mówi Anna Armatys, rzecznik małopolskiego sanepidu.
Osoby ukarane nade wszystko nie wiedzieli, skąd pochodzą sery. Nie było badań potwierdzających, że osoby sprzedające mogą pracować przy żywności. Jak dodaje Armatys, w wielu przypadkach stoiska nie były w ogóle zgłoszone do sanepidu.

Natomiast - jak podkreślają pracownicy stacji sanitarno-epidemiologicznej - stoiska z serkami w dni upalne powinny być wyposażone w lodówki, w których należy przetrzymywać produkty spożywcze, handlujący powinien mieć dostęp do czystej wody, a także zapewnioną możliwość skorzystania z węzła sanitarnego, który nie jest ogólnie dostępny. Żaden kupujący nie dostanie tutaj paragonu emitowanego przez kasy fiskalne.

Jednakże podobne niedociągnięcia istnieją również na stoiskach, które zostały rozdzielone przez Biuro Promocji Zakopanego. Te jedynie legalnie zajmują pas drogowy na deptaku.

Aby coś takiego zmienić, przed rokiem Biuro Promocji Zakopanego zapowiadało, że fasiągi, z których sprzedawane są sery, zostaną zastąpione zamykanymi budkami w kształcie wielkiego oscypka. Takie przed rokiem ustawiono niedaleko molo w Sopocie. Jest w nich miejsce na małą lodówkę, na pojemnik z wodą i grill. Jak dotąd jednak na deptaku nic się nie zmieniło.

- Biję się w piersi, zapowiadałem rewolucję, jeśli chodzi o sposób handlowania na Krupówkach. Jednak zaraz po tym pojawiły się zawirowania dotyczące usunięcia stąd w ogóle drobnych handlarzy. Nadal rozważamy wprowadzenie budek na Krupówkach. Problem w tym, że są one dosyć duże i musiałyby stanąć na deptaku na stałe, podczas gdy fasiągi znikają na noc. Dlatego jeżeli dostanę zgodę od rady miasta, że budki będą mogły stanąć na dwa, trzy lata, wtedy je postawimy - zapowiada Andrzej Kawecki, dyrektor Biura.  (Źródło: gazetakrakowska.pl, autor artykułu: Łukasz Bobek, data artykułu: 26-07-2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Dla wrocławskich sklepikarzy 22 tysiące złotych kary

Wynik jest imponujący: 130 mandatów na kwotę 22 tysiące złotych - to właśnie rezultat tygodnia akcji Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu pt. Weź paragon. Kontrolerzy Skarbowi ukarali już 770 dolnośląskich właścicieli punktów handlowych, usługowych i gastronomicznych. W trakcie pięciu miesięcy tego roku na Dolnym Śląsku wręczyli dokładnie 1595 mandatów na sumę 275 tys. zł. Akcja powtarzana jest co roku w okresie ferii zimowych i wakacyjnym. Obecnie będzie trwała do końca sierpnia.
Z tego też powodu dla handlujących wakacje wcale nie są czasem relaksu. Mogą się spodziewać w każdym momencie kontroli kas fiskalnych. Najczęściej kontrolerzy skarbowi zaglądają do miejscowości turystycznych Dolnego Śląska, oprócz Wrocławia to Kudowa-Zdrój, Polanica, Duszniki-Zdrój, Karpacz, Szklarska Poręba czy Kłodzko. Akcja ma zmobilizować kasjerów i kasjerki do wydawania rachunków.

- Przekazujemy klientom zachętę do pobierania paragonu z kasy fiskalnej po zakupach. Inaczej nie będą mogli składać reklamacji - tłumaczy Michał Kaczmarek, rzecznik UKS.

Kontrolerzy urzędow odwiedzają sklepy, kioski, stragany, bary, restauracje, gabinety kosmetyczne i wypożyczalnie sprzętu sportowego. Kontrole nie omijają także przewoźników. Urzędnicy pracują także w godzinach popołudniowych, wieczornych, a nawet nocnych. - Wtedy sprzedawcy najmniej się ich spodziewają - tłumaczy Kaczmarek.

Kontrolerzy skarbowi w czasie kontroli do pewnego momentu zostają anonimowi. Ich zachowanie nie różni się od zachowania zwykłego klienta, zakupują jakiś towar i obserwują, czy sprzedawca wydaje im paragon emitowany przez kasy fiskalne. Wiadomo, że jest to jego obowiązek, jednak nie odpowiada za to, że klient rachunek mu zostawia. - Handlujący powinien umożliwić klientowi pobranie paragonu, dać mu go lub położyć w widocznym miejscu obok kasy - wyjaśnia rzecznik Urzędu Kontroli Skarbowej. Odradza kasjerom odruchowe wyrzucanie rachunków do kosza. - Sprzedawcy, który nie wyda jednego paragonu, grozi mandat w wysokości prawie 140 zł - przestrzega Kaczmarek. Po wykonanej transakcji inspektor ujawnia się i wpisuje do rejestru skontrolowaną placówkę.

Iwona Domagała, ekspedientka w cukierni S.R. Jaworscy przy ul. św. Antoniego we Wrocławiu, spodziewa się kontroli. - Co jakiś czas nas sprawdzają, więc raczej mnie nie zaskoczą. Paragony klientom daję odruchowo, dlatego się nie boję - mówi sprzedawczyni.

W wypadku, kiedy sprzedający nie posiada kasy fiskalnej, pomimo faktu, iż taki jest jego obowiązek, ma prawo liczyć się z karami rzędu 2800 zł. Wysokie mandaty grożą też przedsiębiorcom, którzy nie nabijają cen sprzedawanych artykułów do kasy. Niektórzy próbują w ten sposób więcej zarobić. Urzędnicy podkreślają, że jest to niezgodne z zasadami uczciwej konkurencji.

Maciej Mazur, 27-letni wrocławianin, mówi, że on zbiera paragony. Bierze je od sprzedawcy zwłaszcza wtedy, gdy kupuje jakieś urządzenie, które może się zepsuć i trzeba będzie to reklamować. Na przykład sprzęt elektroniczny. - Co jakiś czas przeglądam rachunki i wyrzucam te, których już nie potrzebuję, bo czas reklamacji się skończył. To dobry system - radzi pan Maciej.

Paragon fiskalny w celu reklamacji

Jaki jest powód brania paragonu emitowanego przez kasy fiskalne? Ponieważ, to właśnie on  jest podstawą reklamacji zakupionego towaru, jeśli jest wadliwy lub po prostu nam nie odpowiada. Paragony fiskalne są dokumentami, na których oprócz wykazu produktów, ich liczby i cen powinny znaleźć się dane firmy, która nam je sprzedaje (nazwa, adres i NIP). Warto też zwrócić uwagę na regulaminy sklepów znajdujące przy kasach. Niektóre z nich zastrzegają sobie, że zwrotu lub wymiany można dokonać tylko w określonym czasie od daty zakupu. Dotyczy to zwłaszcza odzieży. Na artykuły RTV, AGD, obuwie czy meble dostajemy dłuższą gwarancję. Przez ten czas należy przechowywać paragon. Najlepiej w? lodówce, bo wtedy tusz nie blaknie tak szybko. Zawsze zapytajmy o możliwość wystawienia faktury. ( Źródło: dolnyslask.naszemiasto.pl, autor artykułu: Marta Gołębiowska, data artykułu: 03.07.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Obława na bandytów w nocy

Na sklep spożywczy do napadu doszło w dniu wczorajszym (04.07) w Lotyniu. Trzech zamaskowanych mężczyzn około godziny 20.00 weszło do pomieszczeń kończącej pracę placówki. Od przerażonej ekspedientki zażądali natychmiastowego wydania całej gotówki z kasy fiskalnej. Chwilkę później mając kasę fiskalną pod pachą, zbiegli.
O wydarzeniu błyskawicznie powiadomieni zostali złotowscy policjanci. Ci o pomoc poprosili także kolegów ze Szczecinka, gdyż pojazd, którym uciekali sprawcy mógł udać się właśnie w tą stronę. Rozpoczęły się blokady dróg i kontrole przejeżdżających pojazdów.
Według nieoficjalnej informacji, sprawcy zostali zatrzymani. Dwóch z nich ujęto podczas obławy w Turowie. Udało się ich schwytać w aucie, w którym podczas ucieczki uszkodzona została opona oraz miska olejowa. W samochodzie policjanci zabezpieczyli atrapę broni.
Błyskawicznie okazało się, iż nie ma jeszcze jednego mężczyzny. Tu sprawnością działania popisał się jeden ze szczecineckich dzielnicowych, który szybko ustalił personalia kolejnego podejrzanego. Do jego drzwi policjanci zapukali wczesnym rankiem.
Dwóch sprawców, to mieszkańcy Szczecinka. Trzeci, to mieszkaniec jednej zmieszkaniec miejscowości powiatu szczecineckiego. Na gościnne występy udali się do pobliskiego Lotynia. Powód? Oczywiście pieniądze. W chwili obecnej wszyscy mężczyźni przebywają w złotowskiej Policyjnej Izbie Zatrzymań. Prawdopodobnie jeszcze dziś usłyszą zarzuty. Na przemyślenie swojego czynu będą mieli kilka najbliższych lat. (Źródło: temat.net, data artykułu: 05.07.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Zapragniesz kupić chleb? Zapłać za to SMS-em

Obecnie tylko w niektórych polskich miastach za pomocą telefonu można już zakupić bilety miejskiej komunikacji czy też komórką zapłacić za parkowanie. Na Opolszczyźnie do takiego rozwiązania przygotowuje się m.in. Kędzierzyn-Koźle.

Przedsiębiorstwo SkyCash jednak planuje iść o krok dalej i chce umożliwić kupowanie za pomocą aparatu wielu innych produktów, w tym także żywności.

- Rozwiązanie jest nowatorskie i stanowi doskonałą alternatywę dla gotówki, płatności bezstykowych, czy kart płatniczych - informuje Dariusz Mazurkiewicz, dyrektor zarządzający SkyCash Poland S.A.

Firma, która zapragnie wprowadzić takie usługi, będzie być wyposażona w kasę fiskalną firmy Novitus SA. Na polskim rynku działa już ponad 300 tys. takich urządzeń.

Telefonem komórkowym zapłacimy podobnie jak kartą bankomatową

Handlujący wpierw zeskanuje produkty. Następnie kupujący wprowadzi do komórki kwotę zakupów, numer sklepu i zatwierdzi to PIN-em. Kasa fiskalna otrzyma sygnał o zapłacie i wydrukuje paragon fiskalny.

Jednak najpierw trzeba założyć konto w SkyCashu i przelać na nie pieniądze, np. kilkaset złotych z których korzystać będziemy przez miesiąc.

- Jest to bardzo przejrzysta forma płatności - poinformował Wiesław Klimek, szef Działu Obsługi Elektronicznych Transakcji Novitus S.A.

- Użytkownik telefonu sam wprowadza kwotę. Może też później przeglądać swoje wydatki. Biznes otrzymuje pieniądze natychmiast po dokonaniu zakupów. Dla nas to doskonałe potwierdzenie innowacyjności rozwiązań stosowanych w kasach fiskalnych Novitus - dodaje Klimek.

W zbliżających się tygodniach obie firmy uruchomią program pilotażowy w wybranych punktach z kasami fiskalnymi Novitus. W kolejnych miesiącach planowane jest wprowadzenie rozwiązania w wielu miejscach na terenie całej Polski. (Źródło: strefabiznesu.nto.pl, data artykułu: 05-07-2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Donieść, nie donieść.. oto jest pytanie

Ku chwale cnoty, która powinna być nagradzana, natomiast występek surowo karany. Co roku kilkanaście tysięcy Polaków donosi do urzędów skarbowych

"Nasza kochana ciocia jest nieraz niesamowicie pazerną i skąpą. Odizolowała się od rodziny, a sama zbija kapitał. Z mieszkania uczyniła fortecę, ma urządzenia alarmowe i antywłamaniowe, nikogo nie wpuszcza do mieszkania. Co roku zmienia umeblowanie i instaluje coraz droższe wyposażenie lokalu. Skąd ma tyle pieniędzy? Na rolety, na alarmy, na nowe meble? Jest coraz bardziej chytra i imponuje, że stać ją na wszystko. Przecież w firmie państwowej zarobki takie, że starcza na opłaty i na życie".

- Czy właśnie tak wygląda typowy donos do skarbówki? - zadajemy pytanie Andrzejowi Bartyskowi, inspektorowi kontroli skarbowej z Gdańska.

- Nie mówimy donosy, bo można kogoś skrzywić. Dla nas to doniesienia.

- Ten list jest paskudny.

- Istnieją osoby, których zamiarem jest tylko dokuczyć. W tym wypadku powodem może być zazdrość, bo sąsiad zmienił samochód drugi raz w roku. Czasami można zwątpić w człowieka. Kiedyś dostaliśmy wiadomość, iż w warzywniaku nie nabijają na kasę. W związku z czym wezwaliśmy właściciela, zbladł i powiedział, że przyjmuje kilkaset złotych mandatu. Jednakże zapytał, jak wygląda sprzedawczyni, która nie srzedawała przez kasy fiskalne. Wówczas okazało się, że to jego siostra, czasami opiekowała się interesem. Podjeżdżał dostawczak i sprzedawała prosto z auta. Facet wyszedł zdruzgotany.

Andrzej Bartyska urzęduje w niewielkim biurowcu wciśniętym między falowce Przymorza - gdańskiego blokowiska z lat 70. Szykowny budynek skarb państwa odzyskał za niezapłacone podatki. Jest dobrze strzeżony, portier wpuszcza nas tylko dlatego, że byliśmy umówieni. Inspektor obiecał, że posłuchamy prawdziwych donosów. Posłuchamy, bo nam je tylko przeczyta, żeby nie zdradzić danych autorów.

Najbardziej aktywnymi obuywatelami w donoszeniu w roku 2010 byli mieszkańcy Opola, Katowic i Rzeszowa. Najmniej - warszawiacy oraz mieszkańcy Łodzi, Kielc i Krakowa

Hit sezonu - atrapa kasy fiskalnej

"Bardzo uprzejmie proszę o sprawdzenie majątku. Państwo ci kupili nieruchomość o powierzchni ok. 1500 m kw., na której wybudowali dwa domy. Według uzyskanych informacji, kupili też graniczącą działkę z zamiarem wybudowania następnych budynków Mając ponad 40 lat i na utrzymaniu kilkoro dzieci nie zgromadzi się takiego majątku. Prawdopodobnie ten pan pracował za granicą. Z poważaniem, lojalny obywatel".

- Czy dokonujecie sprawdzenia każdej informacji?

- Raczej tak. W pierwszej kolejności przez wydział kontroli nieujawnionych źródeł przychodów - oni mają dostęp do baz danych. Zaglądamy do dokumentów w urzędach skarbowych, sprawdzamy darowizny. Prowadzimy też biały wywiad. Ale czasem życie płata figle.

Dzięki naszemu rozpoznaniu przekonaliśmy się, iż pewien pan obdarował dzieci wysokimi kwotami, natomiast nie posiadał właściwie żadnych dochodów. Był już na emeryturze, żona też. Urzędnicy sprawdzili, że mieszkają w starej kamienicy, a przez ich konta przeszły wielkie pieniądze. Skąd? Zaprosiliśmy go, żeby się wytłumaczył. A on wyciągnął karteczkę A5, gdzie było napisane, że trafił "6" w totolotka kilka lat wcześniej. Rozdzielił te swoje miliony między dzieci i zapłacił 10-procentowy podatek od darowizn.

- W takim wypadku, kto głównie donosi?

- Właściciele firm zazdrośni o nie zawsze uczciwą konkurencję, która te same towary i usługi sprzedaje taniej, bo nie płaci podatków i składek ZUS. Najczęściej chodzi o niezgłoszoną działalność gospodarczą albo sprzedaż prowadzoną w internecie. Ogrom sygnałów dotyczy branży budowlanej, ludzie skarżą się na taksówkarzy i właścicieli pubów, restauracji i sklepów.

Natomiast największym przebojem na skalę ogólnopolską pomorscy urzędnicy skarbowi uznają atrapę kasy fiskalnej zbudowaną przez sklepikarza z Gdańska. Podróbkę zrobił tak fachowo, że trzeba było zatrudnić rzeczoznawcę. Do wykrycia tego oszustwa przyczynił się paragon drukowany tę kasę, który jeden z klientów przesłał do UKS. - Paragony fiskalne nie miały unikatowego numeru kasy - wyjaśnia Andrzej Bartyska.

Prawdziwy skarb dla służb

"Przepraszam, że nie podaję nazwiska, bo boję się zemsty ze strony tej pani. Wynajmuje pokoje wczasowiczów wraz z wyżywieniem i agroturystyką. Ceny pokoi są wysokie i wyżywienia również. Z ust tej pani wiem, że nie miała kontroli sanepidu. Jako podatnik zapytuję, na jakiej podstawie wyżej wymieniona obywatelka, posiadając inne obywatelstwo, może prowadzić taką działalność. Ta pani się śmieje, że w Polsce może zarobić duże pieniądze, nie płacąc podatków".

Andrzej Bartyska: skrzywdzony księgowy albo wspólnik to skarb dla służb. Narzeczona wystawiona do wiatru też - tak mówili Amerykanie - prawdziwi agenci, którzy kiedyś przyjechali nas szkolić.

Kobiety, które zostały porzucone szukają często sprawiedliwości, czasami zemsty, ale są takie, które kończą rozmowę "chciałam się wygadać".

"Uprzejmie informuję, że mój były małżonek żyje w konkubinacie z panią, właścicielką gabinetu medycznego. Do niedawna produkował materiały medyczne. W trakcie sprawy rozwodowej firmę przepisał na konkubentkę celem zaniżenia alimentów dla dzieci. Przedstawił dokument, że zarabia 2 tys. zł, co jest ewidentnym fałszerstwem. Będąc w związku z nim, budowałam tę firmę i wiem, że kilka lat temu zarabiał prawie 10 tys. zł. Udało mi się ustalić, że mój były małżonek z konkubentką dokonują przestępstw podatkowych, polegających na nie wystawianiu faktur i zaniżaniu wynagrodzeń dla pracowników. Osiągnięty przez nich poziom życia można nazwać luksusowym. Zamieszkują w domu jednorodzinnym, jeżdżą samochodem volvo i 3 razy do roku lecą na bardzo drogie wczasy zagraniczne. Jestem 54-letnią kobietą bez pracy i możliwości zatrudnienia, mam na utrzymaniu syna, który jest dzieckiem specjalnej troski. Mój były małżonek płaci na niego 1000 zł, co nie wystarczy na leki i opiekę. Proszę o kontrolę".

- Otrzymujemy listy, które kryją ludzkie tragedie - mówi Bartyska. - Zgłaszają się także ludzie zwyczajnie wykorzystani lub oburzeni. "Ja się nie zgadzam", powiedział mi jeden z nich, płacę podatki, a sąsiad ma firmę na czarno. Skoro on nie płaci, to mamy jako społeczeństwo mniej".

W jaki sposób doprowadzić u niej do kontroli?

Urzędnik skarbowy przekłada kartkę: - Przeczytam wam najbardziej typowe, inaczej będziemy tu siedzieć do rana.

* Pismo z zakładu karnego: "Wiem, że jest zadłużony w urzędzie na dużą kwotę. Posiada w okolicach Gdańska dom i wynajmuje go odpłatnie. Nie odprowadza podatku, bo urząd go gania za długi. Ten człowiek mnie wrobił i dlatego siedzę w więzieniu. Skontrolujcie firmę jego żony. Z poważaniem".

* Pismo od oszukanego: "Uprzejmie donoszę, że pan jest czołowym złodziejem mienia państwowego. Uprawia niecny proceder produkcji fałszywego złota. Dodaje tombak i sprzedaje ludziom, o czym się sama przekonałam. Jest mnie winien 6o tys. zł, powiedział, że jak nie zamknę mordy, to jego ludzie mnie załatwią. Ma układy ze złodziejami z kopalni miedzi, którzy dostarczają mu surowców. W pubie po paru kieliszkach chwalił się, że płaci 10 procent tego, co powinien. Wszędzie ma dojścia i przekupionych ludzi. Nikogo się nie boi, taki jest silny. Nie dajcie się nabrać na jego sztuczki".

* Pismo od praworządnego: "Uprzejmie informuję, że przedsiębiorca uszczupla Skarb Państwa przez fałszywą dokumentację. Mając na uwadze trudną sytuację finansową budżetu czuję się zobligowany jako praworządny obywatel płacący całe moje życie podatki, więc proszę o skontrolowanie tego podmiotu. Przepraszam, że nie podaję nazwiska, jako że jest to mój sąsiad i boję się odwetu".

* Pismo z prośbą: "Proszę o pomoc w zakresie donosu. Znam osobę, która oszukuje na pieniądze. Znajoma pracuje na umowę o dzieło już 10 miesięcy. Pobiera przy tym zasiłek dla bezrobotnych i korzysta z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Ciągle jęczy, że ma ciężko i mało jej. Wie, jaką ja mam sytuację, a ja nie beczę jej w rękaw, tylko wiążę koniec z końcem jak się da. Boję się napisać, o kogo chodzi. Nie chcę, żeby się domyśliła, kto ma jej oszustw dosyć. Proszę podpowiedzieć, kogo i jak powiadomić, żeby zrobili z tym porządek. Bo w urzędach to mają albo bajzel, albo ma jakieś znajomości. Jak nasłać na nią kontrolę? Proszę o pomoc".

W Polsce najczęściej donoszą, gdyż są uprzedzeni do bogacenia się

- Polska statystyki informuje, iż każdego roku o kilkanaście procent więcej osób śle donosy - rozmawiamy z dr. Wiesławem Baryłą z Uniwersytetu Gdańskiego. Specjalizuje się w psychologii moralności.

- W związku z faktem, iż Polacy niespecjalnie donoszą na osoby zaśmiecające lasy, niesprzątające po psach, łamiące przepisy ruchu drogowego, znęcające się nad rodzinami - by wymienić tylko kilka częstych tematów donosów w Skandynawii, Szwajcarii i Niemczech - można być pewnym, że jednym z powodów donoszenia do US jest uprzedzenie do bogacenia się dzięki własnej przedsiębiorczości. Już starożytni Grecy odnosili się wrogo do wzbogacenia przez przedsiębiorczość - w przeciwieństwie do bogactwa prawomocnie odziedziczonego. Chrześcijaństwo, w szczególności XV-wieczny katolicyzm, wrogość tę usankcjonowało, jako postawę przybliżającą do życia wiecznego. Tradycję wrogości do przedsiębiorczego bogacenia się kultywowali najpierw XIX-wieczni i XX-wieczni socjaliści, a po II wojnie PZPR-owskie prawodawstwo i propaganda. Polacy mają więc mocne kulturowe oparcie dla podejrzliwości w stosunku do bogactwa.

- Patrząc na to, to pan jest za czy przeciw?

- Donoszenie do Urzędu Skarbowego nie jest czymś złym, wręcz przeciwnie, martwi mnie niewielka liczba donosów do innych urzędów. Państwo, słusznie pozbawiając obywateli prawa do samodzielnego wymierzania sprawiedliwości, wzięło na siebie obowiązek dbania o sprawiedliwe, a przynajmniej zgodne z uchwalonymi regułami prawnymi - funkcjonowanie wszystkich obywateli, w imię dobra wspólnego. Potrzeba sprawiedliwości jest potrzebą psychologiczną, ludzie dla zaspokojenia tej potrzeby sa gotowi poświęcać czas, pieniądze, a nawet własne zdrowie i życie. Przyjmując i czyniąc użytek z donosów US, pozwalają ludziom realizować potrzebę takiego wpływania na rzeczywistość, żeby cnota była nagradzana, a występek surowo karany.

Z pewnością pewna jest śmierć i podatki

Donoszenie po polsku to najczęściej biała koperta z zadrukowaną kartką A4. Królują drukarki komputerowe. Ręczne donosy to rarytas. Starsi Polacy ślą listy, młodzi - maile.

W 2010 r. najbardziej aktywni byli mieszkańcy Opola, Katowic i Rzeszowa - jedna dziesiąta procent napisała donosy do Urzędu Kontroli Skarbowej. Najmniej - warszawiacy oraz mieszkańcy Łodzi, Kielc i Krakowa. Średnio 10 do 20 procent doniesień kończy się kontrolą.

Urząd Kontroli Skarbowej ma prawo nakazać nakazać zwrot ukrytego podatku wraz odsetkami, nałożyć mandat od 140 zł do prawie 2,8 tys. zł lub grzywnę od 5 tys. zł do kilkunastu milionów. W przypadku przestępstw podatkowych na ogromną skalę grozi pozbawienie wolności.

- Najbardziej bezpośrednią przyczyną donosów do US jest ich niebywała skuteczność - mówi Wiesław Baryła. - Jakoś tak jest w cywilizowanych krajach, że instytucje skarbowe działają bodaj najskuteczniej ze wszystkich instytucji państwa, wliczając w to policję i prokuraturę. Nie na darmo mówi się, że pewne na tym świecie są tylko śmierć i podatki, a Ala Capone mimo licznych zbrodni, których się dopuścił, wsadzono do więzienia za niepłacenie podatków.

Zasadniczym prawem psychologicznym jest prosta formuła dotycząca siły motywacji. Zależy ona od iloczynu subiektywnie oszacowanych: prawdopodobieństwa sukcesu oraz wartości tego sukcesu. Ukaranie nieuczciwości innych jest dla ludzi bardzo wartościowe - nagradzające, a efektywność działania US odpowiada za wysokie prawdopodobieństwo sukcesu. A w dodatku wszystko to niemal bez kosztów własnych, anonimowo, bez składania zeznań przed sądem, bez narażania się na odwet.

W związku z czym ludzie tak bardzo chętnie składają donosy do skarbówek.

Liczba donosów do izb skarbowych


Miasto               2009    2010    procent mieszkańców, którzy złożyli donosy w 2010 roku
Białystok             62       180       0,06%
Bydgoszcz          260      250       0,07%
Gdańsk              300      350       0,08%
Katowice           350      410       0,1%
Kraków             370      350       0,05%
Kielce               120      100       0,05%
Łódź                 290      300       0,04%
Lublin               250      260       0,07%
Opole              130       140       0,1%
Poznań             450      460       0,08%
Rzeszów           180      200       0,1%
Wrocław           330      400       0,06%
Warszawa         550      650       0,04%

(Źródło: Gazeta Wyborcza, autor artykułu: Bożena Aksamit, Krzysztof Katka, data artykułu: 12.07.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Uciekanie przed płaceniem podatków przez lekarzy i prawników

Kasy fiskalne zostały wprowadzone u lekarzy i prawników, przez co ich zarobki wyszły z szarej strefy. Obecnie przedstawiciele tych profesji masowo zaczęli korzystać z leasingu, by nie płacić wyższych podatków.
Samochody, sprzęt medyczny czy meble biurowe - nieważne co, byle było w leasingu. Właśnie tę strategię od pierwszych dni maja przyjęli przedstawiciele wolnych zawodów, na których fiskus nałożył obowiązek posiadania kas fiskalnych.

Kasa fiskalna znaczy przymus okazania wszystkich dochodów i podzielenia się zarobkami z fiskusem, natomiast widmo zapłacenia wyższych podatków wyzwoliło pomysłowość w generowaniu kosztów, które obniżają podstawę opodatkowania.

Oczywiście dzięki temu zarabiają na tym firmy leasingowe. Długie kolejki chętnych jeszcze się do nich wprawdzie nie ustawiają, ale wzrost obrotów jest bardzo wyraźny.

Jedynie w czerwcu BZ WBK Finanse & Leasing wyleasingował prawnikom i lekarzom auta, sprzęt i urządzenia o wartości 3,5 razy większej niż w marcu tego roku. Identycznie dzieje się u konkurentów, np. w Raiffeisen-Leasing Polska czy Pekao Leasing.

- Przedstawiciele wolnych zawodów zaczęli aktywnie poszukiwać rozwiązań, które umożliwią im wykazanie jak największych kosztów podatkowych - potwierdza Tomasz Jędraszewski, wiceprezes BZ WBK Finanse & Leasing. - Przedsiębiorcy są bardziej skłonni do realizowania nowych inwestycji - dodaje Piotr Gąska z Millennium Leasing.

Firmy udzielające leasingu oczekują, iż to dopiero początek boomu, który ich czeka. W maju przedstawiciele wolnych zawodów zainstalowali u siebie ponad 30 tys. kas fiskalnych, w czerwcu drugie tyle. Jednakże liczba instalowanych kas fiskalnych będzie dalej rosła, ponieważ następni przedsiębiorcy będą przekraczać roczny próg 40 tys. zł dochodów z obsługi osób fizycznych, który zobowiązuje ich do prowadzenia ewidencji w kasie fiskalnej. Firmy leasingowe kuszą ich atrakcyjnymi promocjami.

Ministerstwo Finansów zakłada, iż w tym roku nowe obowiązki podatkowe obejmą 300 tys. osób. (Źródło:Dziennik Gazeta Prawna, data artykułu 14.07.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Kasy fiskalne kradzione wraz z pieniędzmi

Aż nieprawdopodobne, w dwa tygodnie zrobił 11 włamań. Zatrzymali go zielonogórscy policjanci z wydziału dw. z przestępczością nieletnich

Tym stawiającym kropkę na i skokiem dla złodzieja był ostatni w centrum Zielonej Góry. Dokonał włamania się do jednego z barów i skradł kasę fiskalną wraz z pieniędzmi. Jednakże teraz nie był zbytnio ostrożny i zostawił ślady. Policjanci z zielonogórskiej komendy nie mieli trudności z rysopisem. Złodzieja zarejestrowały kamery monitoringu.

Funkcjonariusze doszli do wniosku, iż podobną osobę tej samej nocy, w centrum miasta, już legitymowali. Był bardzo podobny do sprawcy włamania. Podejrzenia potwierdziły się. Jeszcze tego samego dnia sprawca został zatrzymany. Okazał się nim 32-letni mieszkaniec Zielonej Góry.

W czasie przeszukania jego mieszkania kryminalni ujawnili część skradzionych łupów, m.in. kasa fiskalna, pieniądze, zegarki skradzione dwa tygodnie wcześniej z zakładu zegarmistrzowskiego, kurtki skórzane.

- Kradł głównie pieniądze i przedmioty, które mógł później sprzedać, m.in. komórki, perfumy i wiertarki - mówi młodszy aspirant Lidia Kowalska z KMP w Zielonej Górze.

Sprawca był już wcześniej notowany za kradzieże. Prokurator rejonowy w Zielonej Górze zastosował wobec niego dozór policyjny.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra, 14.07.2011

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Muszelka inny czas, kasa fiskalna inny

Czy działanie elektronicznego systemu mierzącego czas na basenie na Targówku jest prawidłowe? Tam czas biegnie nieco szybciej niż ten pokazywany przez kasę fiskalną ? informują mieszkańcy dzielnicy.
Informacje o fakcie, iż coś jest nie tak z czasem na basenie przy ul. Balkonowej, uzyskaliśmy od oburzonego mieszkańca Targówka (nazwisko znane redakcji).
Zakupił wraz z rodziną 45 minut pływania. Z kasy fiskalnej otrzymał paragon, na którym widniała godz. wejścia - 17.56, przy wyjściu wybiło godz. 18.39. Czyli wszystko w porządku ? 43 minuty. Jednakże, jakże się zdziwił, kiedy kontrolerka kazała mu... dopłacić.
- Przekroczył pan czas - usłyszał. A wtedy ukazała mu widniejący na dole tego samego paragonu dodatkowy komunikat, a tam: wejście - 17.55 (czyli minuta przed wykupieniem paragonu), a wyjście ? 18.40 (czyli minuta później). Dwie minuty różnicy. A jak się później okazało, nawet trzy.
- Czy to celowe oszustwo i dodatkowy sposób zarabiania pieniędzy na nieświadomych spóźnialskich, którzy nie zwracają na to uwagi? - pyta wzburzony informator.
Postanowiliśmy wyjaśnić te rozbieżności u dyrektora SZP ZOZ Targówek, który zarządza pływalnią.
- W żadnym wypadku nikogo nie oszukujemy - kontruje natychmiast dyrektor Marcin Jakubowski. ? Pierwszy czas, to godziny drukowania paragonu w kasie fiskalnej. Ale on nie jest istotny dla pływających. Istotny jest natomiast czas mierzony przez elektroniczny system obsługi klienta od momentu fizycznego wejścia przez bramkę na basen do momentu wyjścia ? wyjaśnia.
Z jakiego powodu czasy te się różnią? - Tak samo jak różnią się zegarki. Pani ma godz. 14.59 a ja godz. 15 - podaje przykład.
Jednakże kiedy porówna się te czasy, wówczas okazuje się, że ten w systemie biegnie o co najmniej 120 sekund szybciej od tego w kasie. Tak gdyby zegar w wodzie przyspieszał. - Wszystko powinno być w porządku. System obsługuje firma zewnętrzna. Co noc jest on dostrajany do czasu europejskiego - tłumaczy Jakubowski.
Na niekorzyść pływających na tym basenie działa jeszcze jedno. Gdy chcemy wykorzystać wykupione 45 minut do maksimum (np. od godz. 9.15 do 10 i wyjdziemy równo o 10, system policzy to jako 10.01).
A to już minuta kary. Każda minuta spóźnienia kosztuje 30 lub 60 groszy (zależnie od rodzaju biletu). Po naszej interwencji dyrektor przyznał, że można by zrezygnować z kary za pierwszą minutę, bo dziś traci zawsze pływający. - Przemyślimy to - stwierdził.
Muszelka jest dziś jedyną czynną pływalnią na Targówku. Odwiedzi ją ponad tysiąc osób dziennie. (Źródło: zw.com.pl, autor artykułu: Izabela Kraj, data artykułu: 15-07-2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Pracownicy urzędów skontrolują, czy górale sprzedają przez kasy fiskalne

Oj, będziemy mieli gorący okres dla sprzedających na Krupówkach. Jednak nie z uwagi na gorącą aurę. Atmosferę zapewne podgrzeją pracownicy zakopiańskiego Urzędu Skarbowego i krakowskiego Urzędu Kontroli Skarbowej.
Kontrolerzy planują na Krupówkach zrealizować akcję "Weź paragon", co w praktyce oznacza, że będą sprawdzać, czy górale nabijają na kasy fiskalne sprzedaż towarów i usług, a także to, czy wydają paragony. Handlujący na deptaku nie ukrywają, że paragonu to i sami turyści nie chcą brać.

Obecna akcja urzędników pionu finansowego odbędzie się pod hasłem "Nie bądź jeleń, weź paragon".
- Głównym gospodarzem akcji jest Urząd Kontroli Skarbowej. Dołączamy się do nich także my - mówi Małgorzata Kabata-Żbik, naczelnik zakopiańskiej skarbówki.

Działania takie potrwają do końca sierpnia i będą polegały na kontrolach prowadzonych przez urzędników. - Będziemy obserwować, głównie na Krupówkach i pod Gubałówką, czy handlujący wydają swoim klientom paragony - objaśnia naczelnik zakopiańskiej skarbówki.

Praktycznie będzie to wyglądało tak, że pracownicy skarbowi w cywilu będą wędrować po Krupówkach i przyglądać się, jak idzie biznes. Np. usiądą sobie w restauracji i będą podpatrywać, czy sprzedawane posiłki i napoje będą nabijane na kasy fiskalne i czy wydawany jest paragon.

- Będziemy kontrolować wszelkie punkty, które świadczą usługi. Usługi przewozu osób, usługi parkingowe, wypożyczalnie sprzętu i inne - mówi Wojciech Prawdzic-Lewandowski, rzecznik prasowy krakowskiego Urzędu Kontroli Skarbowej.

Jak dodaje Kabata-Żbik, kontrole będą odbywać się nie tylko w godzinach pracy urzędów. - Będą także popołudniami, wieczorami, a nawet w nocy w dyskotekach - zapowiada. Wypoczywający pod Giewontem nie dbają o paragony.

- Nawet się denerwują, gdy się im daje do towaru kwitek. Narzekają, że wszędzie same kwity, przy gazecie, przy obiedzie, w ubikacji - mówi Maria Gruszkowa, która na Krupówkach handluje prasą.
- Mało kto na Krupówkach daje paragon na przykład do oscypków - potwierdza Marianna Kowalczuk, turystka ze Stalowej Woli.

Pracownicy Urzędów Skarbowych, którzy będą "polować" na Krupówkach, mogą nałożyć surowe kary nie tylko na właścicieli lokalu gastronomicznego czy punktu handlowego, ale także na pracowników.
- W sytuacji, gdy kontrolerzy dopatrzą się uchybień, mogą nałożyć mandat gotówkowy lub kredytowany. Wysokość mandatu waha się od 138,66 zł do 2772 zł - mówi Wojciech Prawdzic-Lewandowski z Urzędu Kontroli Skarbowej. Na obecnym etapie pracownicy urzędów skarbowych wystawili mandaty w 900 przypadkach na kwotę ponad 200 tysięcy złotych. Zaś pracownicy Urzędów Kontroli Skarbowej od stycznia do połowy lipca nałożyli już 2576 mandatów karnych na kwotę 520 tysięcy złotych.
(Źródło: gazetakrakowska.pl,data artykułu: 18.07.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Dlaczego kasy fiskalne nie znajdują się u weterynarzy?

Zobowiązanie montowania kas fiskalnych m.in. przez weterynarzy w dalszym ciągu nie jest przestrzegany - skarżą się rolnicy
Weterynarze nas oszukują - zauważa rolnik Kazimierz Czajka. - Pomimo, iż istnieje już zobowiązanie rejestracji przez kasy fiskalne, jedynie mała część z nich wystawia nam paragon i to jeszcze nie wyszczególniając w nim jakie leki używa. No tak, a potem jesteśmy zdziwieni, skąd taki wysoki rachunek. Z dniem 1 maja weszło rozporządzenie Ministra Finansów nakładające obowiązek używania kas fiskalnych m.in. przez adwokatów, lekarzy i weterynarzy. Jednakże okazuje się, że unikają oni wypełniania tego obowiązku, tłumacząc, że dotyczy on podatników, których roczny obrót w 2010 roku przekroczył 40 tys zł. Natomiast znacząca liczba lekarzy, nawet jeśli takie dochody miała, to ich nie wykazywała, tym bardziej, że bez kas było to trudne im do udowodnienia. Identycznie jest z weterynarzami. Ci, którzy jeżdżą do pacjentów na wizyty domowe muszą mieć ze sobą przenośną kasę fiskalną. Jak podkreślają nie jest to dla nich wygodne rozwiązanie, ale kara za brak urządzenia może być dotkliwa.
- Trudno nam ocenić czy wszyscy zobowiązani do tego podatnicy, zainstalowali kasę. To wykażą dopiero kontrole, które będą prowadzone w lipcu - zapowiada
Janusz Tuszyński, zastępca naczelnika Urzędu Skarbowego w Krotoszynie. (Źródło: krotoszyn.naszemiasto.pl, data artykułu: 29.06.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Kliencie nie bądź jeleniem, pobierz paragon

Dlaczego klient ma brać paragon? Pracownicy Urzędów Skarbowych w Poznaniu objaśniali ten fakt w środę przechodniom na Starym Rynku.
Taki kawałek niepozornego papieru może okazać się całkiem przydatny. Próbowali o tym wczoraj przekonać poznaniaków urzędnicy Kontroli Skarbowej, którzy w białych koszulkach z rysunkiem Andrzeja Mleczki stawili się na rynku. Obrazek ilustrował hasło "Nie bądź jeleń, weź paragon!" i pojawił się także na pocztówkach rozdawanych przechodniom. Informację o paragonach można było też usłyszeć z głośników jeżdżącego po rynku samochodu.

Pracownicy urzędów starali się wytłumaczyć, jakie korzyści płyną z brania paragonów. Mając przy sobie dowód zakupu, ułatwiamy sobie m.in. złożenie reklamacji i mamy możliwość porównywania cen. Ale z braniem przez poznaniaków paragonów bywa różnie. Znacząca ilość osób stwierdza, iż zajmują tylko miejsce w portfelu. Są jednak i tacy, którzy paragony zbierają skrupulatnie. - Kiedyś zostałam oszukana przez kasjerkę. Jednakże od tamtej pory zawsze sprawdzam, czy ceny się zgadzają - opowiada pani Magda. Maturzystka Alina dowody zakupu kolekcjonuje ze względu na budżet. - Lubię zbierać paragony, bo dzięki temu wiem, ile i na co wydaję. Łatwiej jest mi oszczędzać.

Pamiętać należy jednak, iż nie zawsze możemy być pewni, że to, co otrzymujemy od sprzedawcy, jest paragonem fiskalnym. - Zdarza się, że klienci dostają z kasy zwykły wydruk. Wówczas ta operacja nie zostaje zarejestrowana, a handlujący unika płacenia podatku VAT - przestrzega Małgorzata Spychała, rzecznik prasowy poznańskiej Izby Skarbowej. Prawdziwy dowód zakupu musi być zatytułowany "paragon fiskalny".

Przeprowadzana akcja polega nie tylko na wychodzeniu do konsumentów, ale także kontrolach sprzedawców. Od 22 czerwca Urząd Kontroli Skarbowej wystawił im 808 mandatów na kwotę 231 tys. zł, a to dopiero pierwszy miesiąc kampanii. - Dostajemy coraz więcej zgłoszeń od samych klientów, którzy nie dostają paragonów. To świadczy o tym, że coraz więcej ludzi dostrzega problem - mówi Grażyna Hermann-Perek, rzecznik prasowy UKS. Akcja "Weź paragon" organizowana jest przez Izbę Skarbową i Urząd Kontroli Skarbowej w Poznaniu. (Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań, data artykułu: 20.07.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Ogrom gotówki w neseserze

Przygotowane portrety pamięciowe bandytów, jak również pozostawione przez nich ślady, w tym również zapachowe, umożliwiły toruńskiej policji na zatrzymanie podejrzanych o dokonanie głośnego napadu na mężczyznę, który przewoził fiatem 126p ponad 59,5 tysiąca złotych.
W dniu 8 sierpnia 1997 roku przy ulicy świętego Józefa w Toruniu doszło do opisywanego napadu. Pracownik odwoził do banku dzienny utarg z hurtowni, w której pracował. Kiedy służbowym fiatem 126 p opuszczał siedzibę spółki, jego auto staranowało audi 80, które chwilę wcześniej z piskiem opon ruszyło z pobocza drogi.

Szyba pękła od uderzenia nogi

Z pojazdy wypadło dwóch mężczyzn. Jeden przystawił kierowcy małego fiata lufę pistoletu do głowy, a drugi w tym czasie nogą wybił boczną szybę ?malucha? i wyciągnął neseser, w którym znajdowała się gotówka.

Wtedy bandyci rozpoczęli ucieczkę. Wpierw pobiegli w kierunku osiedla UMK, następnie zmienili trasę i  zaczęli kluczyć pomiędzy domami stojącymi przy ulicy Balonowej. Napadnięty przez cały czas podążał ich śladem. Cały czas krzyczał o pomoc, jednak jego nawoływania nie przynosiły rezultatu. Po kilkunastu minutach gonitwy, napastnicy wsiedli do samochodu i uciekli gubiąc ścigającego ich mężczyznę.

Ten z pobliskiej jednostki wojskowej telefonicznie zawiadomił policję. Zabezpieczono porzucone przez napastników audi 80 (okazało się, że  kilka dni wcześniej auto zostało skradzione).

Po tygodniu obaj  podejrzanych  zatrzymano - 20-letni:  Rafał T. i  Łukasz W. chociaż zostali rozpoznani przez poszkodowanego i niektórych świadków  ich ucieczki, w śledztwie nie przyznali się do dokonania napadu rabunkowego. Nie odnaleziono skradzionych  przez nich pieniędzy i pistoletu, którym mieli się posługiwać podczas napadu.

Jaką przedstawiono im listę zarzutów?

Prokurator Okręgowy skierował do sądu akt oskarżenia zarzucił  Rafałowi T. i Łukaszowi W. przyjęcie  samochodu audi 80 od nieustalonej osoby wiedząc, że auto pochodzi z kradzieży oraz dokonanie napadu.

Rafała  T. prokurator  oskarżył także o sfałszowanie czeku jednego z banków i wyłudzenie na jego podstawie 300 złotych. Oprócz tego Rafał W. wspólnie z  24-letnim Piotrem D. odpowiedzieli przez sądem za kradzież kasy fiskalnej należącej hotelu "Polonia" i jej sprzedanie... pracownicy tego hotelu za 500 złotych.

Piotr D. został ponadto oskarżony o dokonanie czynnej napaści na dwóch policjantów, podczas próby wylegitymowania go. (Źródło: nowosci.com.pl, data artykułu: 25.07.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Młody Polak, a pierwszy kontakt z rynkiem pracy

Na jesień na polski rynek pracy trafi ok. 600 tys. tegorocznych absolwentów szkół zawodowych i techników oraz uczelni. Jednakże znacząca ich część zasili szeregi bezrobotnych albo wyląduje w szarej strefie, bo pracy dla młodych jest niewiele.
Polskie przedsiębiorstwa nie "palą się" do ich zatrudniania, uważając, iż brakuje im doświadczenia. W sytuacji wciąż wysokiego bezrobocia wolą 30 ? 40-latków, których nie muszą przyuczać do zawodu. To m.in. dlatego stopa bezrobocia wśród młodzieży do 25. roku przekracza 25 proc. Należy również pamiętać, iż z zasady jest ono dwukrotnie wyższa niż dla pozostałych osób. Młodzi mają niewielkie doświadczenie, a w razie kłopotów na rynku pracy to oni w pierwszej kolejności są zwalniani - firmy oszczędzają wtedy kluczowych, zwykle starszych, pracowników.
Jednakże nie ma żadnych znaków, które mówiłyby, że ta sytuacja w najbliższym czasie się poprawi, bo prognozowany w tym roku 4-proc. wzrost PKB nie będzie generował nowych miejsc pracy. W przyszłym roku wzrost ma być jeszcze niższy. - Młodzi czują się jak w potrzasku, bo nie mają nawet gdzie zdobyć potrzebnych praktycznych umiejętności - mówi prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.
Pracodawcy w bieżącym roku nie chcą ich przyjmować na bezpłatne staże, bo rząd o połowę zmniejszył środki na aktywizację zawodową: zamiast 7 mld zł jest na to tylko 3,3 mld zł. ? A to właśnie absolwenci byli głównie beneficjentami tych pieniędzy - dodaje Kryńska.
Jedną z młodych bezrobotnych jest Maria Jabłczewska, ubiegłoroczna absolwentka politologii w Łodzi. Od wielu miesięcy szuka pracy. - Byłam we wszystkich urzędach i instytucjach państwowych w mieście, ale wszędzie odsyłali mniej z kwitkiem - mówi. - Poszłam nawet na rekrutację do supermarketu, ale nic z tego nie wyszło, bo nie umiem obsługiwać kasy fiskalnej. Teraz pracuję dorywczo w barze, bez żadnej umowy.
Oczywiście nie jest ona jedyna. Profesor Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych wskazuje, że absolwenci pracujący na czarno najczęściej znajdują zatrudnienie w handlu, gastronomii, rzemiośle albo przy pracach sezonowych. W najgorszej sytuacji są absolwenci wydziałów humanistycznych oraz liceów ogólnokształcących, którzy dalej się nie kształcą: aż 70 proc. z nich ma obniżone poczucie własnej wartości, a 50 proc. nie widzi możliwości zrobienia kariery w Polsce. Sęk w tym, że za granicą wcale nie jest wiele lepiej. Rzesze młodych bezrobotnych są także w Irlandii, Portugalii, Grecji, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii. - Tylko znacząca poprawa koniunktury może poprawić sytuację absolwentów na rynku pracy - przekonuje prof. Kryńska.
Specjaliści od ekonomii bardzo sceptycznie podchodzą też do ewentualnego wprowadzania rządowych programów pomocy. - Do tej pory większość programów, które miały wyrównać szanse na rynku pracy, nie przyniosło spektakularnych efektów - twierdzi Maciej Bukowski z Instytutu Badań Strukturalnych. - Tak było z programem -Pierwsza praca- czy Solidarni 50+.
Według niego jedynym rozwiązaniem jest wcześniejsze rozpoczynanie kariery zawodowej przez młodych ludzi, a także większa współpraca biznesu z uczelniami i szkołami. Przełomowy może być ten rok, bo wiele uczelni już proponuje nowe kierunki, które mają kształcić młodych ludzi na potrzeby konkretnych firm. A od października szkoły będą musiały monitorować kariery swoich uczniów. Te, które nie będą mogły się niczym pochwalić, znikną z rynku.
Co piąty młody Europejczyk bez pracy
Z danych Eurostatu wynika, że stopa bezrobocia wśród ludzi do 25. roku życia w UE wynosi 20,3 proc., a w strefie euro 19,6 proc. Najtrudniejsza sytuacja jest w Hiszpanii, gdzie pracy nie może znaleźć aż 44 proc. młodych. Sytuację nie do pozazdroszczenia mają także Słowacy, Litwini i Irlandczycy, gdzie bezrobocie wśród młodych wynosi odpowiednio 35, 34 i 31 proc. Praktycznie we wszystkich krajach UE bezrobocie wśród młodych jest znacznie wyższe niż w pozostałych grupach wiekowych. Przykładowo w Szwecji wynosi ono ponad 20 proc., podczas gdy bezrobocie ogólne to 7,4 proc. We Włoszech stopa bezrobocia młodych jest aż 3,5 razy wyższa od ogólnej i wynosi 28,5 proc. Na tym tle korzystnie wypadają Niemcy - 7,9 proc. bezrobotnych wśród młodych i 6 proc. ogółem. (Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, artykuł z dnia: 25-07-2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Kolejna akcja Urzędów skarbowych  'Paragon' ruszyła!

Specjalnie do tego przygotowane grupy inspektorów z Urzędów Skarbowych do końca wakacji będą sprawdzały czy prowadzący działalność gospodarczą wydają paragony fiskalne emitowane przez kasy fiskalne. Nikt nie wie, jak wielu dokładnie jest kontrolerów, natomiast jest wiadome, iż kontrole będą odbywały się przez cała dobę, głównie w nocy.
Tylko w poprzednim roku fiskus wystawił na Dolnym Śląsku mandaty za prawie 300 tys. zł. Wrocławskie kwiaciarki kasy fiskalne mają od 10 lat i twierdzą, że kontroli skarbowej się nie boją. Jednak z klientami mają czasem kłopot, bo nieraz płacą szybko i wychodzą nie biorąc paragonu.

W Dolnośląskiej Informacji Turystycznej w ciągu dnia przewijają się tłumy turystów. Każda transakcja to paragon fiskalny, który jest podstawą do wszelkich reklamacji, a również potwierdzeniem np. tego, że dany przedsiębiorca opłaca podatki.

Kontrolerzy wierzą, że i tym razem dolnośląscy przedsiębiorcy zaskoczą ich swoją pomysłowością. W zeszłym roku niektórzy mieli nawet atrapy kasy fiskalnej i fałszywe paragony.
(Autor: Katarzyna Sudnik, źródło: tvp.pl, 27.06.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Sklep internetowy jest pomysłem na przyszłe życie.

- Najbardziej istotne to, aby klienci kojarzyli sklep. Jednak nie jest to łatwe. Kiedy w wyszukiwarce wpisujesz "kurtka dziecięca", wyskakuje tysiące propozycji - opowiada Dominika Wójcik-Skolimowska, właścicielka sklepu internetowego Domilandia.pl.
- W momencie kiedy otwierałam swój, był rok 2007, sprzedaż w necie nie była tak popularna, jak jest to dzisiaj, jednak wszystkie badania, do jakich docierałam pokazywały, że tę branżę czeka świetlana przyszłość: zakupy przez internet rosły każdego roku o 100 proc. - opowiada Wójcik-Skolimowska. Kiedy miałam wybrać branżę, to nie był dla mnie problem.

- Kiedy narodził się mój syn, poszukiwałam dla niego ciekawych, ładnych ubrań dobrej jakości. Jednak nie było to również takie proste, jak myślałam. Pomyślałam, że skoro ja mam problem, to pewnie inni rodzice również. Dlatego też postanowiłam, iż zapełnię tę niszę - mówi właścicielka Domilandii.

Wiadomo, najpierw trzeba było pokonać wszelkie formalności związane z uruchomieniem sklepu. Pomyśleć również o zakupie kasy fiskalnej.

W teorii wszystko wydaje się łatwe: otwarty 24 godziny na dobę, bez czynszu za lokal, bez wielkich inwestycji na starcie. Potrzebny jest komputer i minimum miejsca na najszybciej schodzący towar. Nie trzeba nawet inwestować w półki i martwić się o widoczny z daleka neon.

Jednakże należy posiadać środki finansowe na założenie strony.

Panią Wójcik-Skolimowskiej nie było na to stać.

Tak też bywa, no ale sobie poradziła. Jak?

Można wynająć sklep

W pełni przygotowane sklepy można wydzierżawić.

Takie oferty przedstawia wiele firm informatycznych - wystarczy w wyszukiwarce Google wpisać hasło "załóż sklep internetowy", a natychmiast pojawią się linki do firm, oferujących stworzenie sklepu od A do Z. Samo założenie sklepu trwa kilkanaście minut. Naturalnie najpierw należy wybrać nazwę swojego sklepu (domenę).

Cena gotowego sklepu zależy od wielu czynników - m.in. od liczby produktów, które chcemy zaoferować. Stawki zaczynają się od 30 zł miesięcznie. Co ważne, oprogramowanie można bezpłatnie wypróbować i w każdej chwili się wycofać.

Sposobem na łatwe stworzenie e-sklepu jest założenie go na popularnych portalach aukcyjnych, takich jak Allegro.pl czy eBay.pl. Wbrew pozorom nie oznacza to, że staniemy się częścią portalu bez szans na wyróżnienie się w natłoku innych aukcji. Mamy pełną kontrolę nad wyglądem e-sklepu (możemy wybrać nazwę, kolorystykę, sposób wyświetlania produktów, nazwy działów), a dodatkowo nasz sklep może mieć własny adres, który będziemy reklamować wśród klientów. Jak to działa? Trzeba zarejestrować się na portalu jako firma, a potem krok po kroku tworzyć stronę. Trwa to kilka minut.

Teraz trzeba wypromować nazwę

Pani Wójcik-Skolimowska na początku działalności założyła konto na Allegro.

- Od samego początku używałam tam nicka "Domilandia". W ten sposób wypromowałam nazwę i wyrobiłam sobie renomę wśród młodych matek - tłumaczy właścicielka e-sklepu.

W tym momencie pomógł również mąż - w ramach urodzinowego prezentu wykupił reklamę w Google'u, tzw. linki sponsorowane. Bizneswoman zatrudniła też firmę zajmującą się pozycjonowaniem sklepu w wyszukiwarkach. Koszt tej usługi zależy od liczby tzw. słów kluczowych, jakie chcemy pozycjonować - płaci się za każde słowo. Ale dzięki temu sklep znajdzie się w pierwszej dziesiątce wyników wyszukiwania wyświetlanych na stronie. Co ważne, takim firmom płaci się za efekt - tylko wtedy, gdy nasz e-sklep znajdzie się odpowiednio wysoko w wynikach wyszukiwania. ( Autor: Przemysław Poznański, źrodło: http://gospodarka.gazeta.pl, data artykułu: 2011-06-22)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Ze sklepu wychodź z paragonem z kasy fiskalnej!

Jeżeli dokonujesz zakupów w sklepie, np. jakieś pieczywo, parę plasterków wędliny, sok, smaczny batonik. Za takie zakupy zapłacisz mało i może dlatego z pogardą patrzysz na paragon, który podsuwa ci kasjerka. To bardzo źle, gdyby któryś z tych produktów okazał się przeterminowany, nie zareklamujesz go bez paragonu wydrukowanego przez kasy fiskalne.

Od dnia dzisiejszego wychodzą w teren inspektorzy Urzędu Kontroli Skarbowej w Katowicach. Oni będą bardzo skrupulatnie sprawdzali, czy sprzedawcy dają klientom wydruki z kasy fiskalnej. Akcja "Weź paragon" ma zachęcić także nas, kupujących, do brania dowodu zakupu zawsze, niezależnie od ceny i wagi towaru.

Powyższa akcja w tym roku prowadzona jest nie tylko przy udziale skarbówki, ale także pracowników Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, powiatowych rzeczników konsumentów, Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej.

- Paragon to podstawowy dowód dokonanych przez nas zakupów, który może okazać się niezbędny przy składaniu reklamacji. Powinien być czytelny i zawierać m.in. nazwę przedsiębiorcy, datę sprzedaży, nazwę towaru i jego cenę - mówi Katarzyna Kielar, rzeczniczka WIIH w Katowicach.

Z kolei Joanna Kruz, rzeczniczka Urzędu Kontroli Skarbowej w Katowicach, przypomina, że bez paragonu trudniej jest prowadzić domowe rachunki.

- Ułatwia on porównywanie cen przy kolejnych zakupach w innym sklepie - wyjaśnia.
Co ważne w dobie zatruć - w razie kupna zepsutego towaru czy nieświeżej potrawy, nie mamy podstaw do interwencji i odszkodowania.

Wydrukowany przez kasy fiskalne paragon jest również narzędziem do walki z nieuczciwą konkurencją - przedsiębiorca rejestrujący wszystkie towary w kasie fiskalnej, jest w gorszej sytuacji niż osoba, która tego nie robi i omija płacenie podatków.

- Wydawanie paragonu pozwala na kontrolę prawdziwych obrotów przedsiębiorców i ocenę realnej sprzedaży towarów lub usług. Tak więc paragon, jako dowód zakupu, ma wpływ na ograniczanie szarej strefy w gospodarce - tłumaczy Jacek Przypaśniak, dyrektor UKS w Katowicach. Dlatego inspektorzy będą karać mandatami nieuczciwych sprzedawców.

W 2010 r., w ramach prowadzonej latem akcji "Weź paragon", kontrolerzy wystawili 1.065 mandatów na kwotę 212.650 zł.
(Autor: Beata Sypuła, źródło: dziennikzachodni.pl, data artykułu: 22.06.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Bierz paragon z kasy, gdy kupujesz na plaży lody!

Ponoć każdy klient jest zachęcany do brania paragonów przy robieniu zakupów. Ponieważ jest to tylko ponoć, inspektorzy będą przeprowadzać kontrole sprzedawców, aby sprawdzić, czy wydają dowody zakupu z kasy fiskalnej.
- Kolejna z rzędu akcja "Weź paragon" jest obecnie ukierunkowana na klientów, jak i osoby prowadzące działalność gospodarczą. Zależy nam żeby zmobilizować klientów do tego, by żądali paragonu, bo wówczas przedsiębiorcy są zmobilizowani, by je wydawać ? przekonywała Alicja Jurkowska, rzecznik Urzędu Kontroli Skarbowej.
W magazynie "Z kraju i ze świata" zauważyła, że dzięki temu ich działalność jest bardziej rzetelna.
Wg jej zdania paragon fiskalny winniśmy otrzymać także przy małych transakcjach, np. lodów na plaży, gdyż osoba, która je sprzedaje i nie wprowadza zakupu do kasy fiskalnej zaniża swoje obroty i nie płaci odpowiedniej wielkości podatków.
- Są również takie przypadki, iż zakupując coś w czasie imprez masowych otrzymujemy paragon i okazuje się, że jest na nim tylko połowa zakupionych przez nas towarów. Znaczy to, iż handlujący wbił do kasy fiskalnej jedynie połowę rzeczy. Dlatego też w takiej chwili winniśmy zgłosić się do urzędu kontroli skarbowej ? tłumaczył Mirosław Kucharczyk, Izba Skarbowa w Warszawie.
Inspektorzy będą kontrolować restauracje, bary, czy sezonowe punkty sprzedaży. Będzie ich można spotkać przede wszystkim w kurortach wakacyjnych nad morzem, w górach, czy na Mazurach.
Akcja "Weź Paragon" potrwa do końca wakacji. W ubiegłym roku podczas ujawniono 13 tysięcy nieuczciwych przedsiębiorców, na których nałożono mandaty o łącznej wartości 3 milionów złotych. (Autor: Zuzanna Dąbrowska, źródło: polskieradio.pl, data artykułu: 22.06.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Urzędy skarbowe planują kontrole nad mazurskimi jeziorami

Kontrolerzy z urzędu skarbowego w Olsztynie rozpoczynają już akcję "Weź paragon".
Inspektorzy ruszają do miejscowości turystycznych Warmii i Mazur, aby przekonać się, czy punkty handlowe, usługowe i gastronomiczne (w tym prowadzone sezonowo) ewidencjonują obroty poprzez kasy fiskalne, a co za tym, czy odprowadzają podatki w prawidłowej wysokości.

Kontrolerzy informują też o tym, co zyskują klienci biorąc paragony. Jest to nie tylko dokument, dzięki któremu możliwe jest składanie reklamacji, gdy kupiony towar okaże się wadliwy. To także dowód uczciwej konkurencji.

W ubiegłorocznej akcji letniej UKS w Olsztynie wystawił 1200 mandatów na kwotę 280 tys. złotych za wykroczenia skarbowe związane z nieprawidłowościami w rejestrowaniu sprzedaży detalicznej przez kasy fiskalne. Na nieuczciwych przedsiębiorców nakładane są mandaty w wysokości od 138,60 zł do 2772 zł.
(Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn, data artykułu: 21.06.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Zwiększa się dostępność płatności mobilnych SkyCash i Novitus

Firma SkyCash, system płatności przez komórkę oraz giełdowa spółka Novitus, największy producent kas fiskalnych w Polsce, wdrażają rozwiązanie umożliwiające  bezpieczne i natychmiastowe płatności telefonem komórkowym w handlu i usługach.

Nowoczesna technologia umożliwia płacenie komórką w punktach handlowo-usługowych wyposażonych w kasy fiskalne Novitus. W Polsce działa ponad 300 tys. takich urządzeń. SkyCash umożliwia płacenie za pośrednictwem komórek wyposażonych w systemy Android, Blackberry OS, iOS, Symbian i Windows, a także z użyciem Java. Wymagany jest przy tym telefon z dostępem do Internetu.

Płatności komórką wyglądają tak samo, jak standardowe zakupy. Sprzedawca wprowadza do kasy fiskalnej informacje o zakupionych towarach lub usługach. Klient zatwierdza kwotę transakcji kodem PIN i wysyła ją na skrócony numer identyfikujący firmę. Kasa drukuje paragon fiskalny, czyli wymagany prawem dokument, zawierający m.in. dane sprzedawcy, informacje o cenie produktu oraz naliczonym podatku od towarów i usług (VAT).

W nadchodzących tygodniach firmy wprowadzoną technologiczną możliwość płatności SkyCash i uruchomią program pilotażowy w wybranych punktach, gdzie znajdują się kasy fiskalne Novitus. W kolejnych miesiącach planowane jest wprowadzenie rozwiązania w wielu miejscach na terenie całej Polski.

System pozwala na dokonywanie drobnych płatności, ale też większych niż 50 zł, a pieniądze natychmiast trafiają do właściciela sklepu, czy punktu usług.
(Źródło: telepolis.pl, data artykułu: 21.06.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Tylko to, co łaska, oddajemy Kościołowi ZUS

Mojego tatę dopiero co pochowała gosposia na Podlasiu. W potoku smutnej opowieści wyławiam kwestię praktyczną.
- Pytam księdza, ile płacę - opowiada Jasia. - "Co łaska", mówi proboszcz. Ksiądz więc dostaje 800 złotych.
- Boższ... - wyrywa mi się. Taka kwota to dwie trzecie jej miesięcznych zarobków.
- Ale ksiądz wystawił mi rachunek do ZUS-u i zwrócili co do grosza.

Jakże to? - zastanawiam się. Teraz już nie o tym, jaka jest wartość dniówki kapłana, jednak jak wygląda zapis w ZUS. Czy zwrócą każdą kwotę, wypisaną przez księdza na druczku KP? Czy są jakieś limity? Czy może istnieje jakaś umowa między ZUS-em a Kościołem? Jakaś państwowo-kościelna komisja zasiłkowa, o której dowiemy się znów za późno? I czy jest jakaś granica przyzwoitości w wyciąganiu pieniędzy z państwowej kasy? A raczej z naszej, do której przez całe życie odkładamy sobie na własny pogrzeb. Do tej samej skarbonki, co na leczenie i na mizerną emeryturę. Nie jest to żaden prezent od państwa, żadne pocieszenie na otarcie łez, lecz oszczędności każdego człowieka pracującego.

W momencie, gdy nadchodzi dzień, kiedy będziesz musiał pogrzebać kogoś bardzo bliskiego, ostatnia rzecz, o jakiej myślisz, to pieniądze. Wtedy masz poczucie obowiązku i gest. Ale mimo całej rozpaczy nie możesz oprzeć się wrażeniu, że ze wszystkich stron wyciągają się do ciebie jakieś lepkie ręce. W szpitalu, w kościele, na cmentarzu. Jednak Ty z wdzięcznością wkładasz w nie pieniądze, bo ci dobrzy ludzie robią za ciebie czarną robotę. W naszym dostatnim, cywilizowanym świecie, fantastyczne zakłady pogrzebowe prześcigają się w jakości, bogatej gamie towarów i elegancji usług. Ty tylko wybierasz z katalogu odcień uchwytów przy trumnie i krój liter na tabliczce. Tym spokojniej, że mocą jednego podpisu cedujesz na zakład odbiór zasiłku pogrzebowego z Zus-u w Twoim imieniu.

W związku z czym nie dziwię się, iż w chwili, gdy rząd zapowiedział niedawno obcięcie zasiłku pogrzebowego, przedsiębiorcy z branży pogrzebowej uderzyli na alarm: "To sięganie do kieszeni zmarłych!". W kraju, gdzie największe święto ogólnonarodowe obchodzi się 1 listopada, nie może być nic bardziej gorszącego.
według mnie jednak może. Kiedy za duchową ostatnią posługę Kościół pobiera "co łaska" z publicznej kasy . Więc jeszcze raz pytam: który urzędnik państwowy przełożył tę łaskę na cyferki?
z dniem 1 marca 2011 r. zasiłek pogrzebowy został zmniejszony z 6400 zł do 4 tysięcy, a i tak bijemy rekordy w Europie. W roku 2009 ZUS oraz KRUS wypłaciły świadczenie pogrzebowe na łączną kwotę blisko 2,3 mld złotych. Nie widziałam statystyk, ile z tego pobrał Kościół. Nie wiem, czy są takie dane, bo księżowski rachunek nie przechodzi poprzez kasy fiskalne. Nie mówimy tu o opłatach poza wszelką księgowością.

Ale to właśnie dzięki jednemu księdzu i jednemu pogrzebowi w jeden wieczór znalazłam pomysł na uratowanie narodowego budżetu.

Wszyscy oddajmy Kościołowi ZUS, NFZ i OFE. Zdaję sobie sprawę, że to już było, ale jak zwracać, to zwracać. Jeśli nie chcemy zrzucać się na ZUS, to składajmy na tacę, co łaska. Może starzy fachowcy poradzą sobie z tym lepiej niż państwo.

Kościół, który pierwotnie opiera się na idei równości i ubóstwa, zebrał swój majątek z tacy. Pomińmy dla uproszczenia  ponadpaństwową dominację Kościoła w Europie i narzucony z tego tytułu przymusowy podatek - dziesięcinę. Zapomnijmy na chwilę o zdobywaniu ogniem i mieczem nowych owieczek, mirry, złota i kadzidła w innych częściach globu. Zostańmy przy misji chrześcijańskiej Kościoła, czyli pomocy bliźniemu. Wierni przez wieki przepisywali spadki i majątki na klasztory i te wszystkie działania, których się Kościół podjął w społeczeństwie. Dzięki tej powszechnej zrzutce pełnił funkcje opiekuńcze - budował szpitale, szkoły, sierocińce i domy starców. 

Urodziłam się w tzw. państwie socjalistycznym: państwie świeckim, opartym na idei równości, która była o tyle oczywista, że stan posiadania większości był bliski zeru. W moim kraju te funkcje przejęło państwo. Zbudowało 1000 szkół na Tysiąclecie, a także to wszystko, co się nazywa państwową służbą zdrowia i systemem opieki, choćbyśmy nie wiem jak wieszać dziś na nim psy. Zanim to wszystko ostatecznie zbankrutuje i na ruinach powstanie komercyjna opieka prywatna, nie widzę powodu, żeby zapominać o dorobku wspólnym. 
Matka w latach 80. na kierowniczym stanowisku w banku zarabiała 40 dolarów miesięcznie, ojciec jako lekarz niewiele więcej. Ich prawdziwe dochody szły na szkoły, szpitale i żłobki.
Ja jednak jestem przeciwna by oddawano w ich i moim imieniu, co budowali i zbierali moi rodzice dla siebie, dla mnie i dla swoich wnuków. A także dla zupełnie nieznanych im emerytów, pacjentów i cudzych dzieci.

Doskonale wiadomo, zę od ładnych paru miesięcy toczy się dyskusja o majątku Kościoła. Ostatni wątek: że Kościół za komuny dużo więcej stracił niż ostatnio odzyskał. W połowie zeszłego wieku chyba wszyscy ludzie, żyjący na naszych ziemiach więcej stracili niż odzyskali. Życie, dom, bliskich, godność, majątek. I nie opracowano cudownego sposobu na rekompensatę. Nie widzę powodu więc, żeby wybiórczo przywracać jakieś status quo antem. Pozwolę sobie na wyznanie obrazoburcze: nie godzę się na nienaruszalną i wieczną świętość własności prywatnej. Ale jeśli już, to mam pomysł.

Dlatego też, bardzo uprzejmie proszę o przeprowadzenie referendum, czy naród zgadza się na przekazanie Kościołowi wyżej wymienionych instytucji... Skoro oddajemy Kościołowi majątek, zebrany przez wieki na pomoc potrzebującym, to niech przejmie na siebie opiekę nad chorymi, starcami i sierotami. Jak w średniowieczu.

Natomiast do tego czasu, korzystając z wolności słowa, próbuję się przebić z innym oświadczeniem:  nie podoba mi się, że w XXI wieku z budżetu państwa, czyli z ulg podatkowych, buduje się kościoły i święte figury. Ta prosta prawda dotarła do mnie, gdy z kamerą Telewizji Objazdowej przyglądałam się budowie Chrystusa w Świebodzinie. Pół reportażu o dziwo do dziś wisi w internecie. Z jednego odcinka został tylko tytuł. Kiedy w końcu odsłonięto dziwaczną budowlę, która przerosła pomnik w Rio de Janeiro,  pisano o niej dużo i do śmiechu , ale mało (patrz wcale) o jej koszcie. A zdawało mi sie, że to bardzo ciekawe. Napisałam tekst do ilustrowanej gazety dla podróżników - spadł. "Właściciel ma inną wrażliwość" - usłyszałam. ( Autor: Maria Wernikowska, źródło: http://wiadomosci.onet.pl, data artykułu: 17.06.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Za kilka kilometrów płacisz 200 zł!

Zastanówmy się, jaki może być koszt przejazdu kilku kilometrów taryfą w Warszawie?
Nawet 200 złotych - taką specjalną, pseudotaksówką. Sprawdził to reporter TVN24, jak również wielu innych warszawiaków. Kierowcy-oszuści nie podają wprost ceny i umieszczają ją w niewidocznym miejscu. Kiedy ta oszukańcza praktyka zostanie definitywnie ucięta? Dopiero w przyszłym roku.
Pani Edyta Tkacz mieszkanka stolicy, która została naciągnięta przez pseudotaksówkarza, relacjonuje: - Kiedy dojechałam na ul. Limanowskiego na Mokotów, co powinno kosztować mnie jakieś 30 zł, kierowca taksówki zażądał 214 zł.

- Kiedy nie chciałam zapłacić, pan zaczął mi ubliżać. Stwierdził, że jeśli nie zapłacę, będę miała kłopoty - wspomina druga.
Tacy kierowcy-oszuści głównie jeżdżą czarnymi luksusowymi limuzynami, mające naklejone na prawym boku żółto-czarne szachownice.
To jest ich stwierdzenie: -To jest wolny kraj, demokracja. Może się pan czuć oszukany-
Takich oszukańczych praktyk na sobie samym doświadczył reporter "Prosto z Polski". Dziennikarz wsiadł do taryfy przy Dworcu Centralnym. W aucie, którym jechał znajdowała się kasa fiskalna, jednak taksometru już nie. Natomiast cennik znajdował się na przedniej szybie auta. Nie był on widoczny z fotela pasażera.

- To jest prywatna firma, ja jestem kierowcą i jeżdżę według przejechanych kilometrów. Przejechaliśmy 4 km to jest 80 zł, do tego start 50 zł - mówił nagrany ukrytą kamerą "taksówkarz". Natomiast na stwierdzenie, że to jest "chyba jakieś nieporozumienie" kierowca odpowiedział: - Proszę pana, to jest wolny kraj, demokracja. Może się pan czuć oszukany, ale ja jestem zmuszony jechać z panem na policję.

Jednak już na komisariacie oszust, który przed momentem próbował naciągnąć reportera na najdroższy kurs życia, zaczął go oskarżać. Identycznie postępował wobec innych pasażerów. Jak opowiada Anna Zagroździńska, również oszukana przez "taksówkarza", kiedy nie zamierzała zapłacić za paragon z kasy fiskalnej oszusta, ten zaczął jej grozić i mówić, iż stanie się jej krzywda.

Jednak ostatecznie w wypadku reportera TVN24 sprawa rozeszła się po kościach. Oszust odstąpił od wszelkich oskarżeń. Nie zamierzał nawet wziąść pieniędzy za kurs.
Licencję można cofnąć

Miejski rzecznik konsumentów w Warszawie jest zdania, że tego rodzaju zachowania mają na celu wprowadzenia pasażera w błąd, co do rodzaju i ceny usługi i mogą być uznane za niewłaściwe praktyki.

Skargi, które wpłynęły do warszawskiego ratusza zostały właśnie przekazane do starosty wołomińskiego. Bo dopiero cofnięcie licencji przez organ, który jej udzielił, może pozbawić przedsiębiorcę prawa do wykonywania działalności. Dwóm poprzednim przedsiębiorcom stosującym analogiczną praktykę - z ceną za kilometr ponad 20 zł, decyzją Prezydent Warszawy licencje zostały cofnięte.

Problem jednak w tym, że dwie poprzednie firmy, to ten sam nieuczciwy przewoźnik, tyle że dzisiaj firma zarejestrowana jest pod innym nazwiskiem. Jej poprzednim właścicielem był Marek A., czyli kierowca, który wiózł reportera TVN24.

Przedtem był Kraków

Zaledwie trzy dni temu za podobne praktyki sąd w Krakowie skazał innego "taksówkarza" Edwarda Z. Ten z kolei za kilometr chciał 90 zł, dawał paragon z kasy , a gdy klienci nie mieli żądanej kwoty, wymuszał zaświadczenie o zadłużeniu z odsetkami rosnącymi o 50 procent dziennie. Krakowski pseudotaksówkarz usłyszał wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu na trzy za oszustwo i wyłudzanie pieniędzy. Twierdzi, że jest niewinny.
Edward Z. oferował w pobliżu dworca PKP w Krakowie usługi przewozowe. Przyciągał pasażerów tablicą "To nie jest postój TAXI". - Bardzo ciekawym wybiegiem było to, że największym napisem na tej tablicy był napis TAXI. Natomiast maleńkimi literami, niewidocznymi z wyjścia z dworca głównego, było napisane, że nie jest to postój taksówek. Zagranie dość dobrze pomyślane marketingowo ? oceniał Marek Anioł ze Straży Miejskiej w Krakowie.

Opłata była tak wysoka, że w efekcie jego klienci np. za kurs z ul. Lubicz na ul. Conrada (kilka kilometrów) w Krakowie płacili 177 zł, choć wcześniej taksówką jeździli tam za 18 zł, a z ul. Lubicz na ul. św. Anny (jeszcze bliżej) płacili 134 zł, zamiast - jak wcześniej - 12,60 zł. Skazany oszukał w ten sposób kilkadziesiąt osób.

Aby do kwietnia

Zanim jednak licencja zostanie cofnięta, ofiarą nieuczciwych pseudotaksówkarzy padają kolejne ofiary. Problem ma zostać rozwiązany w kwietniu 2012 roku, kiedy to w życie wejdzie nowa ustawa o transporcie drogowym. Wtedy tzw. przewóz osób zostanie zlikwidowany, a na rynku pozostaną tylko licencjonowane taksówki.
( Źródło: tvn24.pl, data artykułu: 16.06.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

To już drugi raz dokonał włamania do tej samej pizzerii.

Teraz również wpadł w ręce policji.
33-latek w związku z kolejnym włamaniem do tej samej pizzerii, gdzie były kasy fiskalne, już drugi raz został zatrzymany.
W piątek na gorącym uczynku ujęli go terespolscy policjanci.

33-letni Mariusz M. z Terespola dokonał włamania do pizzerii przy ul. Topolowej dwa tygodnie temu, skąd z szuflady kasy fiskalnej ukradł ponad 7000 zł.

Kolejnego dnia został zatrzymany przez policjantów. Udowodniono mu wówczas również parę włamań do piwnic w blokach mieszkalnych. Zarzucono mu działanie w warunkach recydywy. Prokurator orzekł dozór policji. Mężczyzna jednak kontynuował przestępczy proceder.

W czasie ostatniej nocy patrol prewencji przyłapał 33-latka, gdy z kombinerkami i śrubokrętem usiłował wyłamać drzwi do tej samej co wcześniej pizzerii. Na widok policjantów porzucił narzędzia i próbował uciekać. Szybko jednak został złapany i osadzony w policyjnym areszcie.

- Jeszcze dzisiaj usłyszy kolejne zarzuty, za które grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności - zapowiada Jarosław Janicki, oficer prasowy bialskiej policji. (Źródło: dziennikwschodni.pl, data artykułu: 17.06.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Weź paragon na wakacjach, nie pozwól się oszukać.

Wszystkie urlopy sprzyjają kupowaniu. Jednak, by takie kupowanie pozostało w pamięci jako przyjemny akcent letniego wypoczynku, trzeba pamiętać o zabraniu paragonu za kupiony towar.
To prawda, paragon emitowany przez kasy fiskalne jest jedynym dowodem pozwalającym na ewentualną reklamację towaru lub jego zwrot. Z tego też powodu, jak podpowiada Wiesława Dróżdż z Ministerstwa Finansów, warto pamiętać o zachowaniu paragonu, a w przypadku gdy sprzedawca go nie wydrukuje, poprosić o jego wydanie.
- Rejestrowanie sprzedaży na kasie fiskalnej gwarantuje, że sprzedawca odprowadza należny podatek do budżetu państwa, a nie do własnej kieszeni - dodaje Wiesława Dróżdż.
Przez naszą rozmówczynię podkreślane jest, iż jest to niezbędny warunek do tworzenia podstaw uczciwej konkurencji.
Z dniem 22 czerwca zacznie się w całym kraju kolejna akcja resortu finansów 'Weź paragon'. Jej głównym celem jest podniesienie poziomu świadomości dotyczącej korzyści płynących z wydania i brania paragonu z kasy zarówno u sprzedawców, jak i kupujących.
- W czasie wakacji letnich w całym kraju, ze szczególnym uwzględnieniem miejscowości turystycznych, będą przeprowadzane kontrole punktów sprzedaży, sklepów i barów pod kątem wydawania paragonów - ostrzega Wiesława Dróżdż.
Do kupujących trafią wydrukowane na zlecenie resortu finansów pocztówki ze specjalnie przygotowanym rysunkiem autorstwa Andrzeja Mleczki oraz informacją o tym, jakie korzyści daje posiadanie paragonu z kasy fiskalnej.
- Mamy nadzieję, że w ten sposób przyczynimy się do podniesienia u klientów świadomości sensu żądania paragonu za zakupiony towar. Do akcji przyłączył się także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów - dodaje nasza rozmówczyni. (Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, data artykułu: 2011-06-16)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Kontrolerzy Skarbowi ruszają na łowy. Mają prawo ukarać kilka razy

Wakacyjną kontrolę punktów handlowych wg dziennika Bałtyckiego, gdzie zainstalowane są kasy fiskalne, zapowiada urząd skarbowy. Kompleksowa akcja prowadzona będzie na znacznie większą skalę niż ta ubiegłoroczna.
- W naszym powiecie nie ominiemy żadnej miejscowości - zapewnia Rafał Selin, zastępca naczelnika US w Pucku. - Choć główny nacisk kłaść oczywiście będziemy na pas nadmorski - zaznacza.

Inspektorzy oczywiście sprawdzą, czy sprzedawcy rzetelnie wydają klientom paragony fiskalne emitowane przez kasy fiskalne. I czy wcześniej nabili na nie sprzedany towar. Jak? Na wszelkie możliwe sposoby. - Owszem, "zakupy kontrolowane" też będą, choć to tylko jedna z możliwości - mówi Selin. - Nasi inspektorzy będą na przykład stać w kolejkach i przyglądać się pracy sprzedawcy - dodaje.

Jednakże należy pamiętać, iż fakt wydania paragonu przez sprzedawcę nie oznacza jednak, że uniknął on kłopotów. Pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej lub też  skarbówek mogą bowiem sprawdzić także zawartość kwitka. - Bywało, że na paragonie widniały towary z zerową stawką VAT, a klient kupił zupełnie coś innego, co było obciążone podatkiem - mówią inspektorzy z US w Pucku. To też nieprawidłowość.

Kontrolerzy wykazują również inne sytuacje, w których handlowcy wyłudzali podatek - kasy fiskalne pracujące w trybach awaryjnych czy np. stojące na ladach atrapy.

zaczynająca się w najbliższym czasie kontrola będzie bardziej intensywna niż przed rokiem. Przede wszystkim zwiększy się liczba osób, które pojadą w teren. Obok inspektorów z UKS, będą pracownicy US w Pucku i posiłki z innych urzędów na Pomorzu.

Takie sprawdzanie ma wyeliminować szarą strefę handlu, czyli tych, którzy zarabiają i nie odprowadzają podatku. A jest ona naprawdę duża, co udowodniła ubiegłoroczna akcja "Paragon".

W powiecie puckim wpływy z wakacyjnego podatku VAT od wszystkich osób, które zarejestrowały kasy fiskalne, wzrosły o dziewięć milionów złotych. A osiem mln zł dopłacili ci, którzy działalność zarejestrowali nad morzem. - To odpowiednio wzrost o 15 i 11 procent - wylicza Selin. - Naprawdę dużo.

Jednak skąd takie wpływy? Jest to efekt kontroli, nikt nie ma co do tego wątpliwości. Wieści o sprawdzaniu punktów handlowych szybko się rozchodziły wśród osób prowadzących działalność w turystycznych miejscowościach. A sprzedawcy zaczęli rygorystycznie pilnować wydawania klientom paragonów, bo za uchybienia inspektorzy nakładali kary od 150 zł do nawet 2,5 tys. zł. Teraz będzie tak samo.

- Raczej nie ma co liczyć na pobłażliwość, bo kary będą sięgać maksymalnego pułapu - zapowiadają w nadmorskiej skarbówce.

Nie jest istotne, czy handlujący nie da paragonu za np. pudełko zapałek, czy za zakupy za kilkaset złotych. - Nie o sumy chodzi, ale o fakt, że ktoś oszukał Skarb Państwa - tłumaczy Rafał Selin.

Inspektorzy gwarantują, iż znajdą się w maksymalnej liczbie punktów. A wybrane osoby mogą sprawdzać - i w razie konieczności karać - nawet kilka razy. - Akcja oczywiście będzie koordynowana - mówi Selin - ale chodzi też w niej o to, żeby podatnicy sami pilnowali swoich obowiązków. (Autor: Piotr Niemkiewicz, źrodło: Dziennik Bałtycki, data artykułu: 13.06.11)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Przyszłością gospodarki może być Bitcoin - waluta hakerów

Dwa lata temu Bitcoin startował jako sen sieciowych anarchistów o pieniądzu odpornym na inflację i niezależnym od politycznych nacisków. Prawdą jest, iż od tego czasu  jego wartość skoczyła z 20 centów do ponad 20 dol.
Napster ponad dekadę temu zmienił zasady gry panujące w świecie show-biznesu, pozwalając ludziom ściągać muzykę i filmy z internetu zupełnie za darmo. W następnej kolejności Wikipedia zrewolucjonizowała dostęp do zasobów wiedzy i informacji, a ostatnio portal WikiLeaks podważył monopol klasycznych mediów na kontrolę władz. Obecnie przygotowuje się kolejna internetowa rewolucja. Jednak teraz w obiegu finansowym. Jej zwiastunem jest bitcoin (BTC), nowa, stworzona przez grupę tajemniczych internetowych hakerów cyberwaluta, która może stać się pierwszą realną sieciową alternatywą dla rozliczeń w dolarach czy euro.
Dokładne zrozumienie, jak dokładnie działa projekt Bitcoin, nie jest proste i wymaga od osoby przyzwyczajonej do papierowego pieniądza albo bankowych przelewów otwarcia się na całkiem wysoki poziom abstrakcji. Fizycznie bitcoin nie jest bowiem ani monetą, ani nawet wirtualną sumą zapisaną na naszym bankowym koncie. Bitcoin to raczej unikalny ciąg cyfr zapisywany na twoim komputerze. Na przykład 15VjRaDX9zpbA8LVnbrCAFzrVzN7ixHNsC. Jeśli chcesz użyć go do zapłaty za jakiś towar albo usługę w internecie, znajdujesz sklep akceptujący takie transakcje i przelewasz wirtualny pieniądz na adres odbiorcy. W odróżnieniu od tradycyjnego systemu bankowości elektronicznej po drodze nie ma jednak żadnego centralnego serwera, który gromadzi i weryfikuje te dane. Wszystko odbywa się na tej samej zasadzie co ściąganie muzyki z sieci w systemie peer-to-peer (P2P).
Tysiące komputerów zwykłych użytkowników połączonych na zasadzie darmowego oprogramowania (tzw. open source) zastępują w tym wypadku bazy danych utrzymywane przez banki czy firmy obsługujące karty kredytowe. To one na podstawie specjalnego algorytmu notują, że X przekazał pieniądz do Y, a ten z kolei dalej do Z. Kiedy płacimy, unikalny kod użytej monety zostaje zapisany na komputerze sprzedawcy. A system automatycznie sprawdza, czy kombinacja liczb rzeczywiście należała do danego komputera. Wszelkie podróbki i fałszerstwa są więc w praktyce wykluczone. W realnym świecie sklep przyjmie płatność, jeśli położymy na ladzie wyciągniętą komuś z portfela stuzłotówkę. Gdy mamy do czynienia z kryptowalutą, nie ma możliwości obrotu skradzionym pieniądzem.

Wirtualne fedrowanie
Bitcoina od dolara, euro czy złotego odróżnia jeszcze jedna rzecz. Nie emituje go ani amerykański Fed, ani EBC, ani nawet żaden pomniejszy bank centralny na którejś z karaibskich wysp. Nikt też odgórnie nie ustala jego kursu ani w żaden sposób nie gwarantuje wartości takiego pieniądza. Skąd więc biorą się tajemnicze bitcoiny? Najkrócej mówiąc: z kilku tysięcy komputerów o bardzo wysokich mocach obliczeniowych rozmieszczonych na całym świecie i podłączonych do sieci. Tylko w niewielkim stopniu przypominają one zwykłe pecety. Najczęściej są zmontowanymi własnym sumptem przez komputerowych pasjonatów wielkimi hybrydami z superszybkimi kartami graficznymi. Ich zadaniem jest bezustanne przetwarzanie skomplikowanego matematycznego algorytmu. Wiele z nich tak się podczas tego procesu nagrzewa, że musi być trzymana na przykład na balkonie, by zapewnić technicznemu monstrum odpowiednie chłodzenie. Co 10 minut na zasadzie losowej jeden z kilku tysięcy komputerów odkrywa nowego bitcoina.

Emitowanie wirtualnych monet ruszyło w 2009 roku i dziś jest ich w obiegu nieco ponad 6 mln. Nie będą jednak odkrywane w nieskończoność. Algorytm został napisany w ten sposób, że system może wygenerować najwyżej 21 mln bitcoinów. Liczba taka zostanie osiągnięta w 2034 roku i wówczas program uzupełniania podaży pieniądza przestanie działać. Ma to być niezawodny sposób na uniknięcie widma inflacji i uczynienia z bitcoina globalnej, niezależnej od nikogo, wiarygodnej waluty przyszłości. Jednak skąd to wszystko wiemy? Dokładnie z manifestu opublikowanego w 2009 roku przez oficjalnego twórcę projektu Bitcoin Satoshiego Nakamoto. Nakamoto prawdopodobnie nie istnieje, bo w realu nikt go nigdy nie widział, ale przedsięwzięcie reprezentuje kilku blogerów z różnych krajów świata. Ich nazwiska niewiele zresztą czytelnikowi powiedzą. Najbardziej znany Gavin Andresen mieszka w Amherst w amerykańskim stanie Massachusetts i prowadzi blog.

Jednakże są trudności z uznaniem go za mózg całej operacji. Bitcoin ? identycznie jak wiele programów opensource'owych ? zrodził się bowiem w hermetycznym światku komputerowych geeków i hakerów, którzy rywalizują ze sobą nie tyle z chęci biznesowego zysku, ile stworzenia czegoś wiekopomnego. Równocześnie ? jakkolwiek dziwnie to brzmi ? dzielą się na okrągło swoimi ideami. - Pomysł na zbudowanie nowej, niezależnej, popularnej i bezpiecznej waluty internetowej elektryzował nas przynajmniej od końca lat 90. - mówi w rozmowie z 'DGP' Nick Szabo, który sam lansował przed laty projekt bitgold, w ogólnym zarysie mocno przypominający bitcoina. Oprócz Szabo nad własnym systemem pracowali też tacy słynni w swoim środowisku hakerzy kryptografowie, jak Wei Dai czy Kalifornijczyk Hal Finney. Nakamoto wyprzedził ich wszystkich, choć Szabo nie jest do końca pewien, czy któryś z jego rywali nie ukrywa się za pseudonimem twórcy bitcoina.

Obecnie jednak nie ma to większego znaczenia. Dla hakerów liczy się, że system ruszył i już można go nazwać najbardziej zaawansowanym cyberpieniądzem w historii internetu. Jedynie w maju tego roku portal Mt.Gox, na którym handluje się za pomocą bitcoinów i wymienia je na amerykańską walutę, zanotował obroty rzędu 6 mln dol. Kto zainwestował w bitcoiny odpowiednio wcześnie, dziś może cieszyć się z sowitych zysków. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku za bitcoina płacono kilkadziesiąt centów, w lutym wirtualna waluta złamała granicę jednego dolara, w maju skoczyła do 8 dolarów i wszyscy zaczęli spodziewać się rychłego załamania. Tymczasem w pierwszych dniach czerwca na Mt.Gox płacono już... grubo ponad 20 dolarów. Według niemieckiego 'Spiegla' największy bitcoinowy potentat (jeden z pionierów ich odkrywania) dysponuje dziś ok. 300 tys. sztuk cyberwaluty. Gdyby ktoś kupił je od niego po obecnym kursie, dałoby mu to okrągłe 6 mln dol.

Czy jednak ta niegdysiejsza zabawa hakerów zapaleńców, która już przynosi liczone w milionach dolarów zyski, może stać się w przyszłości konkurencyjnym wobec dolara i euro środkiem rozliczeń finansowych? Eksperci mają problem z oceną perspektyw rysujących się przed bitcoinem. Zwolennicy podkreślają rewolucyjną siłę tkwiącą w jego niezależności i alternatywności.

- Bitcoin potencjalnie może uzupełnić światowy system finansowy o coś, czego obecnie bardzo brakuje - mówi nam Nick Szabo. Podkreśla, że dziś inwestor jest skazany na lokowanie pieniędzy albo w kontrolowanym przez banki centralne pieniądzu, albo w metalach szlachetnych. Niestety, żadna z tych opcji nie jest idealna. Kurs walut jest podatny na motywowane politycznie procesy inflacyjne czy dewaluację, natomiast złoto wymaga albo dzielenia się zyskiem z pośrednikami, albo skazywania się na koszty składowania.

- Bitcoin może się stać połączeniem najlepszych cech obydwu. Jego kurs wyznacza zdrowa gra podaży i popytu, ale też łatwo go przechowywać i handlować nim online bez angażowania osób trzecich - dodaje Szabo. Cyberpieniądz fascynuje też sprzedawców, dla których oparcie na nim modelu płatniczego oznaczałoby uniezależnienie się od obsługujących transakcje banków czy urzędów pocztowych. Redukcja tych kosztów mogłaby dać im z kolei pole do dalszego obniżania cen i pomóc w zdobyciu nowych klientów.

Bitcoin to także idealny środek wsparcia drobnych internetowych przedsięwzięć, z którego już korzystają blogerzy szukający środków finansowych na swą sieciową działalność i organizacje pozarządowe. Kto zaufa kryptowalucie Cyberwaluta - jak każdy nowatorski pomysł - budzi jednak również wiele obaw. Po części uzasadnionych. Swoich pieniędzy w bitcoiny nie zainwestowałby na przykład Sylvain Poirier, francuski matematyk i ekonomista, który sam od lat zajmuje się budową wiarygodnej cyberwaluty. - Jego twórcy może i są genialnymi kryptografami, ale nie mają pojęcia o polityce monetarnej. Nie wiedzą, że nie można ufać pieniądzowi, którego wartość nie jest oparta na niczym, nie wspiera jej absolutnie nikt, a jej kurs jest wysoce niestabilny - mówi w rozmowie z 'DGP'. Jego zdaniem bitcoin to nic innego jak mała bańka spekulacyjna nadmuchana przez medialne zainteresowanie tematem, która wkrótce pęknie, zostawiając swoich amatorów z nic niewartym ciągiem cyfr na twardych dyskach komputerów.

Podobnego zdania jest Michael Froomkin, ekspert ds. nowych narzędzi finansowych ze szkoły prawa uniwersytetu wMiami. - Siłą tradycyjnych walut jest to, że mieszkańcy i podmioty gospodarcze jakiegoś kraju muszą jej używać, bo po prostu nie mają innego wyjścia. W ten przymusowy sposób tworzy się zaufanie do pieniądza, które nie powstanie raczej w sposób spontaniczny. Bitcoin nie może liczyć na status nowego dolara - mówi w rozmowie z nami. Załóżmy jednak, że cyberpieniądz uniknie spektakularnego załamania kursu i zacznie tworzyć wokół siebie aurę przewidywalności. Czy wtedy jest skazany na los waluty przyszłości? Możliwe.

Po drodze na pewno będzie musiał stawić czoła śmiertelnemu zagrożeniu ze strony władz państw narodowych, które nie będą tolerowały monetarnej konkurencji. - Pewnie zostanie poddany regulacji. Na przykład jako papier wartościowy, którym zresztą zgodnie z definicją jest - dodaje Froomkin. Są jednak i tacy, którzy widzą w bitcoinie olbrzymi potencjał i napawa ich to lękiem o przyszłość światowej gospodarki. Jason Calacanis, wpływowy amerykański bloger i inwestor z branży IT, już zdążył nazwać projekt cyberwaluty ?najniebezpieczniejszym przedsięwzięciem ery internetowej, jaki do tej pory dane nam było oglądać?. Jego zdaniem anonimowy kanał obrotu tylko przyspieszy wzrost wpływów przestępczości zorganizowanej, która będzie mogła na potęgę prać brudne pieniądze.

Rządy z kolei stracą w ten sposób ważne źródło podatkowych dochodów, co zaowocuje ich nieuchronną destabilizacją. Nie mówiąc już o globalnym systemie finansowym, który ulegnie rozchwianiu do tego stopnia, że uwikłanie amerykańskich banków w spiralę kredytów hipotecznych sprzed trzech lat będzie tylko zabawnym wspomnieniem lekkiego kataru u osoby chorej na galopujące suchoty.

Zapłacić bitcoinami
Na razie fenomen bitcoina i jego rosnąca popularność bazują na fascynacji nowością. Jednak w dłuższym okresie prawdziwym testem powodzenia kryptowaluty stanie się jej faktyczna użyteczność w zwykłej gospodarczej codzienności. I to nie tylko wśród nielicznej grupy internetowych pasjonatów z Doliny Krzemowej, lecz również w krajach takich jak Polska.

Jak to wygląda dziś? Wizyta na polskim forum poświęconym cyberwalucie może napawać optymizmem. Strona jest żywa, ma wiele wątków i odnosi się wrażenie, że bitcoin trafił u nas na podatny grunt. Trudności pojawiają się, gdy próbujemy skontaktować się z kilkoma sklepami, które na forum ogłaszają gotowość do przyjmowania płatności w walucie przyszłości.

- Niestety nie przyjmujemy ofert w systemie bitcoin. Pojawił się problem, jak zgodnie z prawem zaksięgować taką wpłatę - mówi nam szef internetowego sklepu zoologicznego Zoozone.pl Łukasz Kulak. Nieco więcej zaradności wykazał Grzegorz Pyta, informatyk z Przygodzic w województwie wielkopolskim, który jest też (jak sam twierdzi) pierwszą osobą w Polsce, która kupiła bitcoiny (dziś takich osób jest kilkaset). Jego założony 1 lutego 2011 roku sklep internetowy z częściami samochodowymi od momentu powstania akceptuje płatności w nowej walucie.

- Działa to tak: klient przelewa mi bitcoiny. Jako osoba prywatna wymieniam mu je na złotówki i płacę z własnej kieszeni za towar, który zamówił. Firma przyjmuje wpłatę w złotówkach i nabija na kasę fiskalną. Potem wysyła zamówiony towar z dołączonym paragonem lub fakturą. Podatek jest płacony w złotówkach - tłumaczy nam Pyta. Problem polega jednak na tym, że jak dotąd nikt nie skorzystał z jego usługi. Historia biznesu pokazuje jednak, że dworowanie sobie z nowatorów jest wprawdzie łatwe, ale nie przynosi chluby, gdy ci stawiają wreszcie na swoim. Twórców Napstera, pierwszego portalu wymiany muzyki w systemie P2P, niemal od pierwszego dnia działalności ciągały po sądach firmy fonograficzne i legendy muzyki z Metallicą na czele. Po dwóch latach sądowej walki założyciele musieli zamknąć serwis.

Spopularyzowana przez nich metoda zaowocowała jednak powstaniem całej sieci podobnych przedsięwzięć w różnych krajach świata. Sprawiło to, że twórcy filmów i muzyki musieli zacząć szukać nowych modeli zarabiania na swoich produktach, których mimo zabezpieczeń nie dało się ochronić przed kopiowaniem. Podobnie może być z bitcoinem. Pomysł nie jest idealny. Choć lepszy od wszystkich dotychczasowych prób popularyzacji niezależnej cyberwaluty zakończonych fiaskiem (patrz ramka), może nie przetrwać w obecnej formie. Sama idea ma jednak przed sobą duże perspektywy. W naszym życiu będzie bowiem coraz więcej internetu, a postępująca globalizacja bez wątpienia poprowadzi świat w kierunku większej współpracy. Wówczas pomysł cyberwaluty jako alternatywy wobec dolara i euro czy też waluty pomocniczej jakiejś formy globalnego rządu będzie miał duże szanse powodzenia. Czy stanie się to za lat 10, 50 czy 100? Tego nikt dziś nie może przewidzieć.

Trudne początki cyberpieniądza
Bitcoin to nie pierwsza próba popularyzacji alternatywnej cyberwaluty. Żadnej z nich nie udało się jednak jak dotąd zdobyć dużej popularności i zagrozić pozycji tych najbardziej uznanych systemów pieniężnych.

Historycznie jedną z pierwszych prób był projekt DigiCash rozkręcany od 1990 roku przez Amerykanina Davida Chauma, jednego z najsłynniejszych kryptografów świata. Podobnie jak w przypadku bitcoinów system był w zasadzie stuprocentowo bezpieczny. Zbankrutował jednak w 1998 roku z powodu braku zainteresowania.

Marzenia o alternatywnym pieniądzu powróciły w 2003 roku, gdy wystartowała sieciowa gra ?Second Life?. Jej sensem było prowadzenie drugiego życia w świecie online przy pomocy tzw. awatarów, czyli własnych komputerowych wcieleń. A ponieważ świat Second Life miał być lustrzanym odbiciem rzeczywistości, ważnym elementem stała się ekonomia z wirtualną walutą linden dolarem. Gracze mogli kupować ten pieniądz, płacąc zupełnie realnymi środkami finansowymi, a następnie nabywać za nie wirtualne nieruchomości czy samochody. Wlatach 2005 ? 2006, gdy 'Second Life' święciła największe triumfy, twórcy gry informowali o miesięcznych obrotach sięgających 3 mln dol. Moda na linden dolara stopniowo jednak gasła wraz ze spadającą liczbą aktywnych użytkowników. Choć dziś w 'Second Life' gracze mają 20 mln zarejestrowanych kont, stale bawi się w nią nie więcej niż kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

Najnowszą falę cyberpieniądza przyniosła ekspansja portali społecznościowych. Jest on na przykład dość popularny wśród użytkowników liczącego 20 tys. profili serwisu Hub Culture.Wprowadzona w życie w 2007 roku waluta ven pozwala robić zakupy w istniejących na kilku kontynentach Hub- -Pawilonach oraz dokonywać mikropłatności przez internet.Wartość vena jest powiązana z koszykiem kilku walut i dóbr (np. kredytów na handel dwutlenkiem węgla). Członkowie społeczności mogą też domagać się wpłat w venach za dostęp do niektórych stron online. Innym typem alternatywnych e-walut są systemy oparte na złocie. Ich pierwowzorem były certyfikaty posiadania kruszcu, którymi płacili sobie amerykańscy biznesmeni na przełomie XIX i XX w. Rewolucja internetowa doprowadziła do renesansu tego modelu. Najstarszą ze złotych walut alternatywnych był system e-gold stworzony w 1996 roku. Jego twórcy chwalili się, że liczba posiadaczy tego typu kont wzrosła z miliona w 2003 roku do 5 mln w 2008 roku. Mniej więcej w tym samym czasie twórcom e-gold zaczął jednak deptać po piętach amerykański Departament Sprawiedliwości oskarżający system o to, że jest pralnią brudnych pieniędzy. W 2009 roku e-gold został zlikwidowany.W jego miejsce wyrosły jednak nowe, takie jak pecunix, gbullion czy e-dinar. Za każdym razem schemat działania waluty jest podobny. Za prawdziwe pieniądze klient kupuje cyberwalutę w jednym z internetowych kantorów.Wartość e-golda czy pecuniksa jest oparta na aktualnej rynkowej cenie grama albo uncji złota.Walutą można płacić w rozliczeniach pomiędzy członkami systemu, podobnie jak linden dolarami czy venami. System - ze względów bezpieczeństwa - pozostaje jednak zamknięty na klientów z zewnątrz, więc jego siła nabywcza jest ograniczona. Jej zwolennicy podkreślają, że cyberwaluta oparta na złocie jest niepodatna na polityczną manipulację kursem i zależy wyłącznie od rynkowej ceny kruszcu.

Prócz bitcoina eksperci duże nadzieje na przyszłość wiążą z powstającym właśnie na zasadzie wolnego oprogramowania systemem Ripple.Według jego twórców system miałby być opartym na systemie peer-to-peer (P2P) portalem społecznościowym, na którym mogłyby się odbywać transakcje sprzedaży czy kredytowania. Pomiędzy użytkownikami nie byłoby żadnych pośredników w postaci banków narzucających stronom transakcji określoną walutę. Teoretycznie będzie to znakomite środowisko na rozwijanie projektu bitcoin, być może jednak Ripple stworzy zupełnie nowy system pieniężny. Na pełne rozwinięcie konceptu przyjdzie jednak jeszcze trochę poczekać.
( Autor: Rafał Woś, źródło: Dziennik Gazeta Prawna, data artykułu: 12.06.11)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Bycia przedsiębiorcą ucz się od dziecka

Faktem jest, iż zainteresowanie kursami dla najmłodszych, na których dzieciaki poznają tajniki ekonomii, jest ogromne. Dlatego też nie dziwi, iż pojawia się coraz więcej ofert wakacyjnych szkoleń z biznesu.
Czym jest inflacja, z jakiego powodu produkty drożeją, w jaki sposób można założyć własną firmę - dziś coraz więcej rodziców wychodzi z założenia, że im wcześniej ich pociechy poznają tajniki ekonomii i biznesu, tym lepiej poradzą sobie w życiu. Już od 3 ? 4 lat przybywa w Polsce wszelkiego rodzaju kursów i szkoleń biznesowych dla dzieci i młodzieży. Natomiast w tym roku po raz pierwszy w ofercie wakacyjnej szkół i biur podróży pojawiły się dziecięce kolonie, na których zamiast zdobywać patent żeglarski czy uczyć się gry w tenisa, młodzi obozowicze dowiedzą się, jak być skutecznym przedsiębiorcą. Mimo wątpliwości ekspertów, czy tego typu zajęcia są odpowiednie dla tak małych dzieci, popularność zarówno kursów, jak i obozów biznesowych rośnie. Na zajęcia na dziecięcych uniwersytetach co roku brakuje miejsc, a wakacyjne wyjazdy - choć to zupełna nowość na rynku - sprzedają się na pniu.
Młodzi liderzy przyszłego biznesu
W roku 2008 powstał Ekonomiczny Uniwersytet Dziecięcy i działa w Warszawie, Katowicach, Bełchatowie i Poznaniu, podczas każdej rekrutacji na kolejny semestr zajęć przeżywa oblężenie. - Otrzymujemy mnóstwo pytań z całej Polski, a podczas rekrutacji zawsze jest długa lista rezerwowa - mówi Agnieszka Orzeszkowska z Uniwersytetu Dziecięcego. Co semestr przyjmuje on 120 - 160 uczniów w każdym z oddziałów. Już od dawna rodzice biją się o miejsca dla swoich pociech, gdyż obowiązuje zasada ?kto pierwszy, ten lepszy?. Ponadto przyciągaczem jest fakt, że za udział dziecka w zajęciach nic się nie płaci (projekt współfinansuje m.in. Narodowy Bank Polski). W trakcie semestru wykładowcy akademiccy przeprowadzają dla dzieci w wieku 11 - 13 lat sześć wykładów po 30 - 40 min każdy. W trakcie zajęć dzieci poznają najważniejsze terminy ekonomiczne oraz zdobywają praktyczną wiedzę na temat tego, jak zaciągnąć kredyt, pomnażać pieniądze czy skutecznie zarządzać czasem. Każdy uczeń - niczym prawdziwy student - otrzymuje indeks, do którego na koniec kursu wpisywane jest zaliczenie na podstawie obecności. - Na zakończenie chętni biorą udział w teście z wiedzy ekonomicznej - opowiada Orzeszkowska. Ponadto informuje, że co semestr wszyscy uczniowie dobrowolnie przystępują do egzaminu, za który przewidziane są nagrody. - Najlepszy uczeń otrzymuje laptopa - mówi. Niektóre dzieci podstawy ekonomii poznają jeszcze wcześniej - tak jak wychowankowie 12 wrocławskich przedszkoli, którzy w zeszłym roku uczestniczyli w programie -Przedsiębiorczy przedszkolak- przeprowadzonym przez urząd miejski we współpracy z jednym z komercyjnych banków. Odwiedzający placówki Krasnal Złotóweczka pokazywał dzieciom kasy fiskalne, tłumaczył, jak działają bankomaty, w jaki sposób oszczędzać pieniądze i jak nie dać się nabrać na fałszywe promocje w sklepach.
Wakacje z przedsiębiorcą
właśnie te olbrzymie zainteresowanie kursami biznesowymi dla najmłodszych nie umknęło uwadze organizatorów obozów wakacyjnych. Dlatego właśnie w tym roku po raz pierwszy pojawiły się oferty szkół biznesowych, a nawet zwykłych biur podróży, które wyszły z pomysłem na wyjazdy połączone z nauką przedsiębiorczości. Inicjatywę chwalą sobie rodzice. - Zamiast spędzać czas w bezsensowny, mało produktywny sposób, jak to ma często miejsce na koloniach, dziecko ma szansę zdobyć praktyczne umiejętności, które mogą okazać się przydatne w przyszłości - mówi nam Magdalena Skórska, która chciałaby wysłać swojego 12-letniego syna na jeden z takich obozów. Niektóre firmy organizujące wyjazdy obiecują ich uczestnikom bardzo wiele. -Zostań tygrysem biznesu! Pokażemy ci, jak w łatwy sposób gospodarować dostępnymi środkami, jak pozyskiwać nowe i - co najważniejsze - jak je pomnażać!? - czytamy w ofercie biura turystycznego Juwentur z Koszalina. Wyjazd przeznaczony jest dla dzieci w wieku 7 - 13 lat. Cena - 1560 zł za 12 dni. Na obozach biznesowych dużą część czasu wypełniają wykłady. W ich trakcie najmłodsi poznają podstawowe pojęcia ekonomiczne (takie jak dochód, inflacja), uczą się, jak podpisywać umowy z kontrahentami, a nawet w jaki sposób nawiązywać kontakty biznesowe. - Jedną z zabaw będzie projekt pt. -Prowadzimy własny biznes-, w ramach którego obozowicze zaproszeni zostaną na rozmowę kwalifikacyjną - mówi Danuta Stelmaszyk. Na jej podstawie opiekunowie podzielą ich na zespoły, by następnie na czas obozu stworzyły własne firmy, które będą miały za zadanie promować swoje produkty, planować kampanie marketingowe i prowadzić małą księgowość. - W ramach takiego przedsiębiorstwa każdy będzie miał stanowisko i zakres obowiązków. Będzie więc np. prezes, jego zastępca czy księgowy - opowiada Stelmaszyk. Na koniec wyjazdu każdy uczestnik otrzyma certyfikat tygrysa biznesu, który odbierze podczas balu biznesmena. Z kolei szkoła biznesu Asbiro (należąca do Kamila Cebulskiego, obdarzonego przydomkiem najmłodszego polskiego milionera, który dużych pieniędzy dorobił się już jako licealista) na podobny obóz - tym razem dla dzieci powyżej 13. roku życia - zaprosiła przedsiębiorców. Znaleźli się wśród nich są m.in. Michel Marbot, twórca Malmy (jednej z największych firm produkujących makarony), czy postać bardziej kontrowersyjna - Sławek Sikora, biznesmen, który był pierwowzorem jednego z bohaterów filmu -Dług- Krzysztofa Krauzego (został skazany za morderstwo i ułaskawiony). Za dziesięć dni spędzonych w towarzystwie kilkunastu przedsiębiorców trzeba zapłacić 1,5 tys. zł. Jak opowiada Dominika Wach ze szkoły Asbiro, zarówno na tegoroczny obóz, jak i wcześniejsze comiesięczne zjazdy integracyjne w Warszawie przyjeżdża najwięcej osób w wieku 16 - 18 lat. - Co ciekawe, zazwyczaj to one namawiają rodziców na taki wyjazd - mówi. Mimo że obóz zaplanowany jest na drugą połowę sierpnia, zebrano już niemal komplet uczestników. Moda na biznesowe obozy i szkolenia dla najmłodszych dociera do nas z Zachodu ? głównie ze Stanów Zjednoczonych, gdzie od wielu lat podobne inicjatywy cieszą się niesłabnącą popularnością. Organizowane są tam obozy podobne do tych polskich (np. Teen Entrepreneur Boot Camp czy Small Business Camp for Teens). Powstały też ich kolejne wariacje, jak chociażby internetowe kursy prowadzenia biznesu dla dzieci (przykładowo TeachingKidsBusiness. com dla osób w wieku 8 - 17 lat, którym kolejne etapy kursu są przesyłane odpłatnie drogą e-mailową). W ramach niektórych przedsięwzięć dzieci mogą założyć na jeden dzień własną firmę, dzięki której zarobią drobne pieniądze.

Osoby 40-letniej już nie przekonasz
Wszyscy wykładowcy chwalą sobie spotkania z dziećmi. - Warren Buffet powiedział, że gdyby miał do wyboru poprowadzić wykład dla 16- lub 40-latków, wybrałby tych pierwszych, bo zdania 40-latków i tak już nie zmieni - ironizuje prezes firmy BNI Polska Grzegorz Turnia, jeden z przedsiębiorców prowadzących obozowe wykłady. - Dzielę się ze słuchaczami własnym doświadczeniem, opowiadam także o zawodowych porażkach - tłumaczy. Przed każdym spotkaniem prosi ich o napisanie na kartach pytań, na które chcieliby usłyszeć odpowiedź. Na tej podstawie planuje cały wykład. Młodzi ludzie najczęściej pytają o to, ile zarabia, jak założyć własną firmę i czy dany pomysł na biznes jest opłacalny. - Zero teorii, tylko praktyka - kwituje Turnia. Nieco mniej entuzjazmu wykazują eksperci. Zdaniem psychologa biznesu Izabeli Kielczyk przed wysłaniem dziecka na tego typu kurs lub obóz rodzice powinni się poważnie zastanowić. - Rodzi się pytanie, na ile np. taka rozmowa kwalifikacyjna jest zabawą, a na ile stresem dla naszej pociechy. Poza tym nie każde dziecko musi się znać na prowadzenie biznesu w tak młodym wieku - uważa Kielczyk. O ile w przypadku kursów organizowanych m.in. przez Ekonomiczny Uniwersytet Dziecięcy nie ma wątpliwości co do tematyki zajęć i wykładowców (w internecie dostępne są nagrania ze spotkań z dziećmi), o tyle mała dociekliwość rodziców w kwestii obozów, na które chcą wysłać własne dziecko, może dziwić. Jak przyznają sami organizatorzy, nie zadają oni pytań, kto prowadzi zajęcia, jakie ma kwalifikacje, w jakiej formie zostaną przeprowadzone szkolenia i ile czasu zajmą. Bardziej interesuje ich, czy będzie zagwarantowane bezpieczeństwo i dojazd w obie strony. A więc standardowe pytania jak przy okazji obozów żeglarskich czy zwykłych kolonii. Izabela Kielczyk nie ma wątpliwości, że szkolenia biznesowe dla najmłodszych są znakiem naszych czasów. Taki kurs lub wyjazd traktowany może być przez rodziców jako inwestycja, a nie tylko zapewnianie dziecku wakacyjnych rozrywek. W ten sposób ci, którzy osiągnęli sukces, popychają dziecko, by poszło jak najszybciej w ich ślady, a ci, którym się nie powiodło, spełniają swoje niezaspokojone ambicje. ( Autor: Tomasz Żółciak, źródło: Dziennik Gazeta Prawna, data artykułu: 12.06.11)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Przyjazny sąsiad składa donos na podatnika

Podatnicy zaczynający prowadzenie działalności gospodarczej bywają mniej wyczuleni na pewne zachowania, które na rynku stanowią standard. Zdarza się, że 'prawo dobrego sąsiada' w czasach demokracji przetrwało i ma się świetnie.

Nasz sąsiad zazdrości i patrzy, jak prowadzona firma rozwija się i zaczyna przynosić wymierne korzyści. A do tego liczy, a liczyć potrafi bardzo skrupulatnie, choć w szkole orłem nie był. Okazuje się, że prawo podatkowe również zna i wie, że bez kasy fiskalnej można sprzedać rocznie nie więcej niż na kwotę 40 tys. zł. Dlatego też teraz policzymy, w jaki sposób sąsiad może dojść do wniosku, że powinien jako przykładny obywatel donieść Urzędowi Skarbowemu o zauważonych nieprawidłowościach.
Dzienny obrót , który jest objęty zwolnieniem

Wiadomo, że rok ma 365 dni, jednak handel odbywa się tylko w części z nich. Im mniej dni sprzedaży w roku, tym teoretycznie więcej w te dni można sprzedać poza kasą fiskalną (czyli w ramach limitu 40 tys. zł).

W analizie przyjmiemy dwa warianty:

1) Nowak prowadzi sklep spożywczy tylko w dni robocze

Ilość dni w roku    Dni pracujące 2011    Roczny limit zwolnienia    Limit 'dzienny'
365                                252                   40 000 zł                   158,73 zł


Prawdą jest, iż przekroczenie limitu dziennego nie skutkuje natychmiastową sprzedażą poprzez kasy fiskalne, jednak przebiegły sąsiad wie, że ustawiająca się codziennie kolejka pod sklepem oznacza nic więcej, jak tylko wielokrotne przekraczanie limitu.

Obrót opodatkowany (w analizowanym przykładzie 158,73 zł) to kwota obrotu sprzedaży po odjęciu naliczonego podatku, czyli kwota netto. Oceńmy w takim wypadku ile, po doliczeniu najwyższej kwoty podatku - 23% - wyniesie dzienny dopuszczalny utarg w sklepie.

Utarg netto    Utarg brutto (w kasie)
158,73 zł          193,65 zł


2) Nowak handluje w święta

Jeśli wydarzyłoby się, iż handel prowadzony jest przez 365 dni w roku i była zapisywana w zeszycie (ewidencji przychodu, ewidencji sprzedaży), dziennie sklepikarz nie mógłby osiągnąć więcej niż 109,59 zł, czyli 133,70 zł brutto.

Ilość dni w roku    Dni sprzedaży    Limit zwolnienia    Limit dzienny    Brutto
365                       365                   40.000 zł          109,59 zł       133,70 zł


Uwaga! Nie jest to jeszcze koniec. Jeżeli handel został rozpoczęty w danym roku, to limit tej sprzedaży na rzecz osób fizycznych i rolników ryczałtowych obniżony jest o połowę. Do limitu nie wlicza się m.in. fakturowanej sprzedaży na rzecz przedsiębiorców

Jakie są skutki niewydania paragonu?

Kupno kasy fiskalnej to jedno (przedsiębiorca ma na to 2 miesiące, licząc od pierwszego dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym nastąpiło przekroczenie obrotów w przypadku limitu 40 tys. zł), drugie to wydawanie paragonów przy każdej transakcji. Może się zdarzyć, że przedsiębiorca będzie rejestrował obrót detaliczny przez kasy fiskalne, jednak nie da paragonu.

Sprzedaż bez wydania paragonu jest karane mandatem w wysokości od 200 zł to 2000 zł, choć rzadko przekracza 500 zł. Zgodnie z Kodeksem karny skarbowym nie może on być niższy niż 1/10 pensji minimalnej. W przypadku odmowy jego przyjęcia, sprawa trafia pod wokandę, gdzie grozi grzywna w wysokości do 180 stawek dziennych, gdzie 1 stawka dzienna nie może być niższa niż 1/30 pensji minimalnej (art. 48 k.k.s.).

Ponoć złożony donos to tylko informacja

Ponoć polskie prawo podatkowe nie zna pojęcia 'donosu', niemniej informacje przesyłane do organów podatkowych podlegają weryfikacji. Zazwyczaj powoduje to wszczęcie czynności kontrolnych i jeśli potwierdzą się podejrzenia, ukaranie nierzetelnego przedsiębiorcy. Ze statystyk urzędów skarbowych wynika, że ponad połowa przesyłanych informacji o naruszeniu prawa okazuje się zasadna, stąd traktuje się je rzeczowo i z reguły podlegają sprawdzeniu i weryfikacji. Donos nie musi posiadać formy pisma urzędowego, nie musi być również imienny. Jest wyłącznie informacją, która równie dobrze może okazać się fałszywa.  ( Autor: Piotr Szulczewski, Analityk -Bankier.pl, źródło: bankier.pl, data artykułu: 10.06.11)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Po remoncie otwarto dworzec wschodni - ale tylko na chwilkę.

W błysku fleszy otwarto podmiejską część Dworca Wschodniego, jednak po uroczystości od razu ją zamknięto. Kasjerki musiały wrócić na ulicę do kontenerów.
Jacek Prześluga z zarządu PKP mówił rano dziennikarzom- Jest gotowa równo na rok przed Euro 2012 -. Niewielki dworcowy pawilon od strony ul. Lubelskiej zyskał nowy blask. W środku pasażerów wita przyjemny chłód klimatyzacji. Wnętrze rozjaśnia ułożony na ścianach beżowy kamień - trawertyn. Posadzkę wykonano z szarego i ciemnego granitu. Pozytywne wrażenie robi też stalowo-szary wystrój toalet. Podmiejski dworzec podobał się też pierwszym pasażerom, którzy mogli kupić bilet w ponownie otwartych tam kasach Kolei Mazowieckich.
Jednakże radość pasażerów trwała bardzo krótko. Gdy dziennikarze zaproszeni na tzw. briefing prasowy odjechali, pracownicy zaczęli wypraszać podróżnych. Oczywiście zamknięto również kasy. - Nasze kasjerki musiały odłączyć kasy fiskalne i wrócić do kontenerów. Jakież to dziwne, bo przedstawiciele PKP mówili, że podmiejski dworzec będzie działać normalnie. Obecnie otrzymaliśmy informacje, że zostanie otwarty dopiero 13 czerwca - narzekała po południu Donata Nowakowska, rzeczniczka Kolei Mazowieckich.

- Tam trwają jeszcze odbiory, ale nieprawda, że trzeba będzie czekać do 13 czerwca. Dworzec zostanie otwarty w czwartek w południe. W środę kasy były tylko testowane - stwierdził Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP. Jeszcze w poniedziałek kolejarze zarzekali się jednak, że podróżni zaczną korzystać z podmiejskiej części w środę. Pod koniec zeszłego roku wykonawcy remontu z firmy Strabag mówili z kolei o maju.

Jednak wszystko wskazuje na to, iż jeszcze długo z podmiejskiego dworca nie będzie można wejść do najbliższego tunelu, by najkrótszą drogą dostać się do peronów. Pasażerowie mają chodzić dookoła do dwóch pozostałych tuneli. Kolejarze próbowali tłumaczyć, że to Strabag wymaga zamknięcia bezpośredniego dojścia.

W połowie drogi jest remont głównej części Dworca Wschodniego - od strony ul. Kijowskiej. Z głównej hali został tylko szkielet - konstrukcja dachu i podpory. Na razie większość robót koncentruje w niższej części, bliżej torów.

Kiedy remont będzie zakończony, to dworzec ma zachować duch projektu Arseniusza Romanowicza, którego autorstwa jest też Dworzec Centralny. Wschodni po oddaniu w 1969 r. uzyskał nawet tytuł Mistera Warszawy dla najładniejszego budynku stolicy. W trakcie budowy mocno oszczędzano jednak na materiałach. Do tego przez wiele lat nie mógł doczekać się remontu, co doprowadziło go do katastrofalnego stanu. Trzy lata temu zajął ostatnie miejsce w dworcowym rankingu "Gazety".

Jednakże perony i przejścia podziemne na Wschodnim jeszcze długo będą fatalnie wyglądać . Zarządzająca nimi spółka PKP Polskie Linie Kolejowe przed Euro 2012 nie przeprowadzi tam generalnego remontu. Planuje tylko nieduże prace, które mają poprawić estetykę - ich zakres jest wciąż ustalany. Kolejarze chcą m.in. wymienić nawierzchnię na czterech z siedmiu peronów.

Natomiast Zarząd Transportu Miejskiego od strony ul. Lubelskiej ma zbudować niewielki dworzec autobusowy. Tu przeniesie dalekobieżne kursy z przeznaczonego do likwidacji dworca PKS Stadion. Przetarg na budowę powinien być ogłoszony w trzecim kwartale tego roku. Urzędnicy twierdzą, że zdążą z pracami na Euro 2012.
(Źródło: warszawa.gazeta.pl, autor artykułu: Krzysztof Śmietana, data artykułu: 09.06.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Na Litwie - rolnik i kasy fiskalne

Pewnym z powodów, według których litewski rząd zatwierdził decyzję o wprowadzeniu obowiązku posiadania kas fiskalnych na zadaszonych targowiskach, jak przyznał Kazys Starkevičius, minister rolnictwa jest fakt - że kasy fiskalne nie pozwolą sprzedawcom artykułów spożywczych ukrywać polskich produktów oraz ukrywać części przychodów, gdyż sprzedawcy będą musieli objąć ewidencją wszystkie produkty.
Natomiast prezes Litewskiej Izby Rolnej Bronius Markauskas uzupełnił, iż po wprowadzeniu obowiązku posiadania kas fiskalnych handel na targowiskach stanie się bardziej przejrzysty.
Natomiast uważa, że podstawowym problemem jest to, że w Polsce jest niższa stawka podatku VAT na mięso oraz warzywa, te produkty są nielegalnie sprowadzane na Litwę i sprzedawane na targowiskach. Zainstalowanie kas fiskalnych ujednolici warunki działalności dla wszystkich.
Rząd Litwy spodziewa się uzyskać z targowisk dodatkowe wpływy do budżetu w wysokości 50 - 100 mln LTL, ale zamierza rekompensować koszty nabycia około 2000 kas fiskalnych, przeznaczając na ten cel około 3 mln LTL.
Wyznaczono już okres przejściowy na nabycie kas fiskalnych: luty - maj 2011 r. Ci, którzy zarejestrują kasy fiskalne w lutym 2011 r. otrzymają rekompensatę w wysokości 100 %, w marcu - 80 %, kwietniu - 60 % w maju - grudniu - 50 % kosztów nabycia aparatu.
Obecnie na Litwie działa 108 targowisk z zadaszonymi pawilonami. Szacuje się, że w poprzednim roku obrót artykułami spożywczymi na targowiskach stanowił 5,5 % obrotów przedsiębiorstw handlujących żywnością.
ebi./WPHI w Wilnie (Źródło: spedycja.pl, data artykułu: 10.01.2011).

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Marchewka zamiast wódki na paragonie z kasy

Podatniczka będąca właścicielką sklepu spożywczego w Bytomiu, pomimo cofniętego jej rok temu zezwolenia na sprzedaż alkoholu, nadal nim handlowała, księgując używki, jako... warzywa.

Wszystko wyszło na jaw w takcie kontroli sklepu przy ul. św. Piotra, prowadzonej przez bytomskich policjantów i pracowników Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej. Podczas sprawdzania okazało się, że 35-letnia właścicielka od maja zeszłego roku nie ma zezwolenia na sprzedaż alkoholu, a mimo to handluje nim, księgując go w kasie fiskalnej jako warzywa. Kontrolerzy znaleźli w sklepie 165 litrów piwa, 50 litrów wódki oraz 15 litrów wina, które prawdopodobnie zostaną zarekwirowane. Nieuczciwej handlarce grozi też wysoka grzywna. (źródło: katowice.gazeta.pl, data artykułu: 07-06.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Z dniem 1 lipca piwo w wagonie restauracyjnym

Pasażerowie pociągów będą mogli spożywać w wagonach restauracyjnych i w bufetach piwo i alkohol o zawartości do 4,5 proc.
Z dniem 1 lipca 2011 r. zmienią się zasady sprzedawania alkoholu. Wtedy piwo i napoje o zawartości do 4,5 proc. alkoholu będą dostępne do spożycia w pociągach komunikacji krajowej w wagonach restauracyjnych i bufetach.
Właśnie tę możliwość wprowadza ustawa z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (t.j. Dz.U. z 2007 r. nr 70, poz. 473 z późn. zm.). Jednak jej surowe zasady zostały złagodzone ustawą z 25 marca 2011 r. o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców.
? Za usunięciem zakazu podawania alkoholu w wagonach restauracyjnych i bufetach przemawia przede wszystkim chęć wyeliminowania nielegalnej sprzedaży alkoholu w pociągach ? tłumaczy radca prawny Wojciech Biernacki z Kancelarii Radców Prawnych Biernaccy.
właśnie w ten sposób sprzedaż prowadzona jest w innych krajach Unii Europejskiej.
Alkohol będzie też mógł być sprzedawany w sklepach na wydzielonych stoiskach bez konieczności sprzedaży przez odrębne kasy fiskalne.
Doprowadzi to z pewnością obniżenie kosztów prowadzenia sklepu. Przedsiębiorca będzie mógł wtedy ograniczyć dodatkową obsługę kasową związaną na przykład z nadzorem nad pracą kasjerek i dodatkową ochroną gotówki w kasie.
Według zdania autorów nowelizacji wdrożone zmiany nie utrudnią weryfikacji danych dotyczących obrotu sprzedawanym alkoholem, bo zintegrowane systemy informatyczne pozwolą sprawdzić wysokość obrotu alkoholem. Ponadto ograniczenie wymogów skróci czas obsługi klientów, gdyż będzie ich obowiązywała kolejka tylko do jednej kasy.
Podstawa prawna
Art. 5 ustawy z 25 marca 2011 r. o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców (Dz.U. z 2011 r. nr 106, poz. 622).
(Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, data artykułu: 2011-06-06)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Rusza akcja letnia "Weź paragon z kasy"

Część pracowników skarbowych w ramach ogólnopolskiej akcji "Weź paragon" już przygotowuje się do jej letniej edycji. Kontrolerzy sprawdzą, czy wszyscy zobowiązani do wydawania paragonu przedsiębiorcy wywiązują się z tego obowiązku.

Na przykład od 22 czerwca 2011 zmaksymalizowane operacje kontrolne będą prowadzone przez Urząd Kontroli Skarbowej w Krakowie. Dotyczyć one będą nie tylko podatników działających sezonowo, jak również całorocznie. Szczególnie pod obserwację trafią m.in. podmioty świadczące usługi w zakresie handlu, gastronomii, przewozu osób, parkingowe. Kontrolowane będą obiekty rekreacyjne i wypożyczalnie sprzętu sportowego.

równocześnie klienci będą uświadamiani z korzyściami, jakie niesie ze sobą wzięcie paragonu emitowanego przez kasy fiskalne. zakładane są plany akcji plakatowej, a także wręczanie pocztówek z wymienionymi korzyściami płynącymi z wzięcia paragonu.

Kliencie pamiętaj, biorąc paragon:
Dużo łatwiej możesz dochodzić swoich praw, jeżeli towar nie odpowiada deklarowanej jakości lub usługa została wykonana nienależycie.
W całości masz pewność, że zapłacony przez Ciebie, naliczony w cenie i uwidoczniony na paragonie podatek, zostanie odprowadzony do budżetu państwa.
Z pewnością przyczyniasz się do likwidacji szarej strefy, tym samym zwiększasz nakłady np. na szkolnictwo, służbę zdrowia czy bezpieczeństwo.
Całkowicie masz pewność, że sprzedawca stosuje zasady uczciwej konkurencji.
W tym wypadku masz możliwość rachunkowej i rzeczowej kontroli przeprowadzonej transakcji. Możesz dokonać porównań cenowych na rynku.

Tegoroczna akcja letnia "Weź paragon" ma na celu przede wszystkim likwidację zjawiska nieuczciwej konkurencji. Oprócz tego sprzedawca nieewidencjonując sprzedaży uszczupla wpływy do budżetu państwa.

Z tego też powodu kontrolerzy sprawdzą po pierwsze, czy dany przedsiębiorca obligatoryjnie musi prowadzić rejestrację przez kasy fiskalne (w niektórych przypadkach nie liczą się bowiem osiągane obroty). Należy pamiętać, że wymóg rejestracji sprzedaży za pośrednictwem kasy fiskalnej bez względu na osiągnięte obroty dotyczy m. in. usług przewozu osób w komunikacji samochodowej, usług przewozu osób taksówkami, sprzedaży wyrobów tytoniowych, napojów alkoholowych.

Samo posiadanie kasy to nie wszystko. Kontrolowane również będzie rejestrowanie poprzez kasy fiskalne każdej transakcji. Nadal bowiem nie rejestrowanie obrotów na kasie fiskalnej i nie wydawanie paragonów są najczęściej spotykanymi przez pracowników UKS przewinieniami ze strony przedsiębiorców.

Mandaty gotówkowe lub kredytowane w zależności od skali wykroczenia może wynieść od 138,60 do 2.772 złotych.
Wojciech Lewandowski, Rzecznik prasowy Urzędu Kontroli Skarbowej w Krakowie:
- Zobowiązanie rejestracji za pośrednictwem kasy fiskalnej wynika z ustawy o podatku od towarów i usług, a o obowiązku wydawania paragonów stanowi rozporządzenie Ministra Finansów w sprawie kryteriów i warunków technicznych, którym muszą odpowiadać kasy rejestrujące oraz warunków ich stosowania. Przepisy kodeksu karnego skarbowego za czyn zabroniony stanowiący wykroczenie skarbowe uznają naruszenie obowiązków wynikających z przepisów dotyczących podatku od towarów i usług, czyli naruszenie obowiązku fiskalizacji sprzedaży na kasie rejestrującej oraz naruszenie obowiązku wydawania paragonów.

Naruszenia obowiązku fiskalizacji sprzedaży na kasie rejestrującej i wydawania paragonów nie rozpatruje się pod względem uszczupleniowym. Innymi słowy wartość uszczuplonego podatku jest bez decydującego znaczenia z punktu widzenia istoty popełnionego czynu. Tym samym nawet, jeżeli kwota niezaewidencjonowanej sprzedaży z obiektywnego punktu widzenia jest niska, nie można dawać pozwolenia na łamanie prawa podatkowego gdyż pozwolenie takie mogłoby prowadzić do wytworzenia się w społeczeństwie bezprawnych wzorców zachowań, co jest niewątpliwie niedopuszczalne.- (Autor artykułu: Barbara Sielicka, źródło: Bankier.pl )

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Urzędy skarbowe zaczynają kontrole - co będą kontrolować?

Okresem wytężonej pracy dla inspektorów kontroli skarbowej zawsze jest początek wakacji. Od 22 czerwca do 31 sierpnia będą prowadzić wzmożone kontrole podatników, zwłaszcza w miejscowościach turystycznych. Fiskus weźmie pod lupę, m.in. lokalne gastronomiczne, rozrywkowe, stoiska sezonowe, a także imprezy plenerowe.
Błędy będą podlegały karze. Pracownicy urzędów zamierzają też uczyć podatników i osoby prywatne prawidłowego wypełniania obowiązków podatkowych. Sprzedawców - rejestrowania każdej sprzedaży przez kasy fiskalne. Klientów - obowiązkowego brania paragonów. Takie wnioski są z sondy przeprowadzonej przez -DGP- w urzędach kontroli skarbowej (UKS).
- Postaramy się, aby nasz udział w tegorocznej edycji zawierał nowe, zaskakujące elementy strategii edukacyjno-prewencyjnej oraz kontrolnej - zapowiada Andrzej Bartyska z UKS w Gdańsku.
Postępowanie urzędów skarbowych
Działania kontrolne UKS realizowane są przez cały rok, również w czasie wakacji.
- W okresie wakacyjnym, tj. od 22 czerwca do 31 sierpnia ze szczególną uwagą inspektorzy będą się przyglądać, czy podatnicy rzetelnie wywiązują się z obowiązków związanych z ewidencjonowaniem obrotu przy użyciu kasy rejestrującej - wyjaśnia Agnieszka Derkacz z UKS w Opolu.
Andrzej Bartyska dodaje, że przestępcy podatkowi nie odpoczywają latem, więc czas wakacji jest dla urzędników okresem intensywnych działań kontrolnych we wszystkich obszarach zagrożeń.
- Przeprowadzimy kontrole zarówno przedsiębiorców, jak i osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. W sprawdzanych firmach poszukamy ukrytych dochodów oraz wyłudzonych podatków, koncentrując uwagę na wykorzystaniu w działalności gospodarczej pustych faktur oraz powiązań o charakterze przestępczym - wymienia Andrzej Bartyska.
Objaśnia również, iż kontrole podatników PIT ukierunkowane zostaną na ujawnienie niezgłoszonej do opodatkowania działalności gospodarczej oraz źródeł pochodzenia majątku.
Jolanta Strojna z UKS w Kielcach stwierdza, że zainteresowanie urzędników skupi się na punktach handlowych, usługowych, gastronomicznych oraz rozrywkowych w miejscach atrakcyjnych turystycznie.
- Pracownicy Urzędów Skarbowych zjawią się na takich imprezach plenerowych, jak np. Piknik Country czy inscenizacja bitwy pod Grunwaldem - zdradza Mirosława Torenc z UKS w Olsztynie.

Bogusław Jóźwik z UKS w Szczecinie zwraca uwagę, że wakacje to czas specyficzny. Do wielu turystycznych miejscowości przybywają w poszukiwaniu zarobku liczni przedsiębiorcy z innych części kraju. Liczba działających punktów sprzedaży wszelkiego rodzaju towarów i usług znacznie wzrasta.
- W tych warunkach działania inspektorów skarbówki realizowane są przede wszystkim w trybie uproszczonym, w ramach tzw. postępowań mandatowych - tłumaczy Bogusław Jóźwik.
Inspektorzy urzędów będą mogli zjawić się dosłownie wszędzie, np. w sklepach i punktach usługowych, na targowiskach i bazarach, a nawet w autokarach i busach kursujących między najbardziej popularnymi miejscowościami całego regionu.
- Kontrolerzy będą obecni poza oficjalnymi dniami i godzinami pracy urzędu, a więc także w weekendy czy też w porze nocnej - ostrzega Bogusław Jóźwik.
Podstawowa zasada, to uczciwość
Rejestrowanie przez kasy fiskalne jedynie części sprzedaży prowadzi do nieprawidłowego opodatkowania, ale też sprzyja nieuczciwej konkurencji wśród sprzedawców, a kupującym nieposiadającym paragonu utrudniają reklamację.
Anna Baran z UKS w Zielonej Górze zauważa, że wielu sprzedawców wykorzystuje klimat relaksu i wypoczynku. W takich warunkach łatwiej zapominamy o tym, by zażądać paragonu. Coś takiego ułatwia nieuczciwym sprzedawcom ukrywanie skali rzeczywistej sprzedaży.
- Choć w okresie wakacyjnym może się zdarzyć, że inspektor kontroli skarbowej nałoży mandat na sprawcę za dokonanie sprzedaży z pominięciem kasy, to nie liczba wystawionych mandatów będzie najważniejsza - stwierdza Teresa Piechowicz z UKS w Rzeszowie.
Rozmówczyni uzupełnia, iż chodzi o to, aby wydawanie paragonu z kasy fiskalnej było powszechne. Według niej, kiedy tak się stanie, akcja edukacyjna na temat korzyści wynikających z faktu posiadania paragonu z kasy rejestrującej i wagi rzetelnej ewidencji sprzedaży nie będzie już potrzebna.
- Chcemy by nieprawidłowości, jakie ewentualnie zostaną stwierdzone, będą jedynie wynikiem błędów, nie zaś celowego działania ze strony sprzedawców - ocenia Izabela Głowacka z UKS w Białymstoku.
Obecne wyniki nie zadowalają
rzeczywista praktyka w zakresie postępowań mandatowych pokazuje, że wielu przedsiębiorców obowiązki podatkowe traktuje wybiórczo, podobnie jak konieczność ewidencjonowania sprzedaży przez kasy fiskalne i wydawania paragonów.
Pani Mariola Grabowska z UKS w Łodzi wyjaśnia, że np. tylko podczas wizyty na kilku imprezach plenerowych i targach, w kwietniu i maju br., inspektorzy kontroli skarbowej nałożyli 70 mandatów na łączną kwotę 25 tys. zł. Właściciele stoisk z wyrobami jubilerskimi, częściami samochodowymi, a przede wszystkim punktów gastronomicznych i ogródków piwnych, uczestnicząc w takich imprezach, czują się zwolnieni z obowiązku ewidencjonowania sprzedaży w kasach fiskalnych.
- Bywa tak, iż kasy są włączane dopiero na widok inspektorów bądź stoją nieużywane, gdyż sprzedawcy nie potrafią ich obsługiwać. Pewni właściciele firm nie mają nawet liczby kas adekwatnej do liczby punktów sprzedaży - stwierdza Mariola Grabowska.
Ponadto informuje, że łącznie, w wyniku wykrytych nieprawidłowości w okresie kwietnia i maja br., nałożono blisko 700 mandatów na kwotę ponad 180 tys. zł.
Z kolei z danych Joanny Kruz z UKS w Katowicach wynika, że w I półroczu br. w tym urzędzie wystawiono 1473 mandaty karne skarbowe na łączną kwotę 289 854 zł. Dla porównania w 2010 r. nałożono 4814 mandatów na kwotę 923 863 zł.
- W przypadku wykrycia podczas kontroli nieprawidłowości, np. odstępowania od ewidencjonowania towarów na kasie fiskalnej, na sprzedawców nakładane są mandaty. W tym roku najniższa kwota mandatu to 138,60 zł, najwyższa to 2772 zł - wylicza Joanna Kruz.
Grażyna Hermann-Perek z UKS w Poznaniu wyjaśnia, że podatnicy nie rejestrują zarówno biletów wstępu na imprezy, jak i sprzedaży alkoholu i papierosów.
Zaznacza również, że często ujawnianym przypadkiem jest sprzedaż piwa z zaniżoną stawką VAT. Sprzedawca wydając piwo, na kasie rejestruje towar, określając go jako napoje ? ze stawką 8-proc. (przewidzianą np. dla soku), zamiast piwo ? ze stawką 23-proc. Każdy taki przypadek jest bezwzględnie karany.
Najważniejsza jest edukacja
Głównym założeniem wakacyjnej akcji UKS jest uświadomienie nabywcom towarów korzyści wynikających z egzekwowania prawa do odebrania paragonu dokumentującego sprzedaż.
Marek Kostyła z UKS Lublin opowiada nam, że inspektorzy i pracownicy UKS będą rozprowadzać m.in. kartki pocztowe, które będą zawierać informacje o przyczynianiu się do likwidowania szarej strefy, wspieraniu uczciwej konkurencji, możliwości skutecznej reklamacji, możliwości zwiększania nakładów na cele publiczne.
- Rzeczywiście obok akcji edukacyjnej skierowanej głównie do nabywców, inspektorzy będą wymierzać mandaty nieuczciwym sprzedawcom, którzy nie rejestrują sprzedaży na kasach fiskalnych - zastrzega Marek Kostyła.
Także Bartosz Stróżyński z UKS w Bydgoszczy stwierdza, że celem akcji -Weź paragon- jest uświadomienie klientom wymiernych korzyści płynących z żądania paragonów fiskalnych, dzięki którym: mogą łatwiej dochodzić swoich praw w przypadku reklamacji wadliwego towaru lub usługi; wiedzą za co i ile płacą, przez co łatwiej mogą porównywać ceny proponowane przez sprzedawców; przyczyniają się do likwidacji tzw. szarej strefy; wspierają przedsiębiorców uczciwie działających na rynku; mają wpływ na zwiększenie nakładów na cele publiczne, m.in. ochronę zdrowia, oświatę, bezpieczeństwo. Zabrany paragon jest dowodem na to, że wynikający z niego podatek przekazany zostanie do budżetu państwa.
Pewne urzędy, jak np. UKS w Olsztynie, zaczęły już akcję edukacyjną wśród najmłodszych. Pracownicy urzędów odwiedzają szkoły, gdzie w sposób jasny i zrozumiały tłumaczą, czym są podatki, skąd biorą się pieniądze w budżecie państwa i zachęcają do upominania się o paragony fiskalne.
(Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, data artykułu: 2011-06-08)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Skradzenie kasy podczas włamania do sklepu rybnego

Policjanci z Trzebini zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy w nocy z soboty na niedzielę włamali się do sklepu rybnego. Oficerowie policji odzyskali skradzioną kasę fiskalną.

Policjanci patrolujący nocą trzebnickie zauważyli wybitą szybę w sklepie rybnym. Następnie rozpoczęli przeczesywanie pobliskich podwórek. Na jednym z nich spostrzegli mężczyznę, który z wielkim zapałem kopał kasę fiskalną. mężczyzna zauważając policjantów rzucił się do ucieczki. Podczas ucieczki wyrzucił napoczętą konserwę rybną. Nie udało mu się jednak zbiec, a gdy został zatrzymany, miał przy sobie 30 zł i puszkę z rybkami. Był pijany - miał ponad 2,5 promila alkoholu


Policjanci schwytali także kolegę zatrzymanego, który razem z nim włamał się do rybnego. Jest nim 23-letni mieszkaniec Trzebnicy.

Podejrzani czekają teraz na decyzję prokuratury w policyjnej izbie zatrzymań. Grozi im do dziesięciu lat więzienia. (Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław, data artykułu: 06-06-2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

TVP Katowice daje nagrody dla dziennikarzy

17. Przegląd i Konkurs Dziennikarski Oddziałów Terenowych TVP SA przyznał w kategorii "Autor najlepszego reportażu" pierwszą nagrodę dostała Brygida Frosztęga-Kmiecik z TVP Katowice za reportaż "Wygrać emeryturę".
Bohaterem tego reportażu jest 61-letni uliczny skrzypek, prowadzący swoje usługi za pośrednictwem kasy fiskalnej i dający paragon każdemu, kto mu wrzuci pieniądze do puszki.

Drugie miejsce w tej kategorii zdobyli Bożena Klimus i Jan Zub, także z TVP Katowice (reportaż "Chcę do domu").

Pan Adam Sojka zdobył jedna z dwóch równorzędnych drugich nagród (pierwszej nie przyznano) w kategorii "Najlepszy program publicystyczny" za magazyn "Ekosonda".

Trzeba przyznać, iż konkurencja była znacząca. W kategorii "Autor najlepszej relacji reporterskiej" (w tym przekazu na żywo) nie przyznano nagrody, były tylko trzy wyróżnienia. Dostali je: Alicja Popiel z TVP Kraków (za materiały o beatyfikacji Jana Pawła II i Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy), Tomasz Wolny z TVP Poznań (materiał ?500 dni do Euro?) i Fabian Zając z TVP Szczecin (materiały: "(Nie) jestem przestępcą", "Na wnuczka").

Również przyznano dwie równorzędne trzecie nagrody: Bożenie Olechnowicz z TVP Gdańsk ("Grudzień 1970 w Gdyni." Z planu filmu "Czarny czwartek") oraz Aleksandrze Rek i Magdalenie Majewskiej z TVP Łódź (?Tajemnica kamienicy?). Pierwszej nagrody dla autora najlepszego programu publicystycznego nie przyznano. Dwie równorzędne drugie nagrody otrzymali: Paulina Rubczak z TVP Bydgoszcz (program "Nowe idee") i wspomniany nasz kolega Adam Sojka z TVP Katowice ("Ekosonda"), a trzecie miejsce w tej kategorii zajęli: Katarzyna Oborska-Marciniak z TVP Opole ("Żyjmy zdrowo") oraz Dagmara Prystacka, Barbara Kożeniewska i Paweł Marciniak z TVP Poznań ("Teleskop gospodarczy").

W tej kategorii jury wyróżniło także: Aleksandrę Białek-Kuczys z TVP Szczecin ("Eko Obywatel") oraz Piotra Zbrozińskiego i Grzegorza Czerniaka z TVP Warszawa ("Tele Eko").

W kategorii "Autor najlepszej rozmowy/debaty" przyznano tylko wyróżnienie - Jolancie Erol z TVP Warszawa (materiał "Zagrożone szkoły"). Jury PIK przyznało również wyróżnienie specjalne za zdjęcia dla Jacka Grzelaka z TVP Lublin (reportaż "Dom na skale") i wyróżnienie honorowe, które dostał Mikołaj Wawrzeniuk z TVP Białystok za reportaż "Reality show: wybory". XVII edycję PIK zorganizowano w Gdańsku.(Źródło:tvp.pl, data artykułu: 01.06.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Porady prawne będą zwolnione przez Ministra z podatku.

Prawnicy w najbliższą sobotę zamierzają doradzać osobom najuboższym za darmo. Jednakże obawiają się kar za niezapłacony VAT. W związku z czym proszą ministra finansów o gwarancję bezpieczeństwa
Wg nieoficjalnych informacji minister finansów Jacek Rostowski wyrazi zgodę się na zwolnienie z podatku VAT bezpłatnych porad świadczonych przez adwokatów i radców prawnych. I to nie jednorazowo, lecz na stałe. Byłby to oczekiwany przełom i spełnienie postulatu od lat stawianego przez środowiska zaangażowane w prawniczą działalność pro bono na rzecz najuboższych. Szczegóły decyzji mają być znane dzisiaj.

Będzie kasa fiskalna, czy nie

4 czerwca Naczelna Rada Adwokacka będzie organizowała dzień bezpłatnych porad. Taka akcja adresowana do osób, których nie stać na prawnika, zainicjowana jeszcze przez prezes Joannę Agacką-Indecką. Organizowana dwa razy do roku, wiosną i jesienią, zakorzeniła się już w środowisku.

Do tej pory odbywała się na zasadzie milczącego porozumienia: adwokaci od bezpłatnych porad nie płacili podatku, a fiskus ich za to nie ścigał, chociaż przepisy nie przewidują zwolnienia z VAT nieodpłatnych usług prawniczych. W tym roku sytuacja jest o tyle nowa, że od

Z dniem 1 maja adwokaci mają obowiązek ewidencjonować swoje usługi przez kasy fiskalne i wydawać klientom paragony. Jeśli tego nie zrobią, grożą im surowe konsekwencje karne skarbowe. Kasy wzmogły więc ich niepokój co do skutków doradzania za darmo.

- Koledzy mają obawy. Pytają mnie, czy wolno im udzielać porad bez zarejestrowania ich w kasach fiskalnych, a ja przecież nie mogę im powiedzieć, że tak - tłumaczy prezes NRA Andrzej Zwara.

Ogromna niepewność przed akcją

- Niepewność sytuacji spowodowała, że w tym roku do udziału w akcji w naszej izbie zgłosiło się mniej adwokatów niż w latach ubiegłych - przyznaje Jerzy Glanc, dziekan Pomorskiej Izby Adwokackiej.

NRA zwróciła się więc do ministra sprawiedliwości oraz do ministra finansów z oficjalnymi zapytaniami o VAT w razie świadczenia pomocy prawnej pro bono.

Prezes NRA napisał także do premiera. W rozmowie z "Rz" podkreślił, że wie o tym, iż minister Krzysztof Kwiatkowski z dobrą wolą interweniował w tej sprawie u swojego kolegi z rządu, który ma głos decydujący.

- Jeżeli jednak adwokatura nie dostanie odpowiedzi na swoje pisma, to będzie zmuszona odwołać sobotnią akcję - mówi prezes Zwara.

Wszystko wskazuje na to, że być może nie będzie takiej potrzeby. (Źródło: rp.pl, autor: Ireneusz Walencik, data artykułu: 31-05-2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Będzie łatwiej o bilety w Krakowie, w strefie C

Właściciele aut zostawiający pojazdy w strefie płatnego parkowania w Krakowie denerwują się, iż za karty postojowe nie mogą otrzymać w kioskach faktury. Również narzekają, iż na Kazimierzu nadal mają problem z samym zakupem "biletów". W niektórych miejscach wskazanych przez Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu sprzedaż "postojówek" nie jest prowadzona.
Zgodnie z opinią kierowców pozostawiających samochody w strefie C karty postojowe winny być rejestrowane przez kasy fiskalne tak samo, jak każdy inny sprzedawany produkt. - Jeśli zakupujemy np. bilety MPK, to możemy dostać w każdym kiosku rachunek - denerwuje się Mikołaj Haszczyk, mieszkaniec Bronowic. - Planowałem kupić kilkanaście kart i wziąć fakturę na firmę, a w każdym z kiosków, w których prowadzona jest ich sprzedaż, usłyszałem, że nie ma takiej możliwości - dodaje kierowca.

Sprzedający bilety stwierdząją, iż te reguły narzuciła im firma City Parking Group opiekująca się strefą. - Opłata za parkowanie to danina na rzecz miasta - tłumaczy Radosław Wilkiewicz z City Parking Group. - Nie podlega ona opodatkowaniu, nie jest więc fiskalizowana, i ani kioskarze, ani my, nie możemy wystawiać za nią faktury. Zasada jest podobna jak w przypadku parkomatów, gdzie sam bilet pełni jednocześnie funkcję rachunku. Firmy mogą się starać o wydanie faktury z zerowym VAT-em. W tym celu z kupionym biletem trzeba się zwrócić do Biura Obsługi Strefy Płatnego Parkowania przy ul. Kalwaryjskiej - dodaje.

Przedstawiciele City Parking Group mają też inną wiadomość dla kierowców. W najbliższych dniach poprawi się dostępność kart postojowych. - Na terenie całej strefy "C" zacznie pracować 23 inkasentów. Będą ubrani w rozpoznawalne kamizelki i można od nich kupić tzw. postojówkę - mówi Wilkiewicz.

Natomiast w ZIKiT zapewniają zaś, że z umieszczonej w internecie listy punktów, w których można kupić kartę postojową, znikną te miejsca, gdzie sprzedaż jeszcze nie jest prowadzona. Chodzi np. o kiosk przy ul. Dietla 77. - U nas jest jednak szansa, że bilety pojawią się lada dzień - twierdzi Czesław Domagała, właściciel kiosku.
(Źródło: krakow.naszemiasto.pl, autor: Arkadiusz Maciejowski, data artykułu: 2011-05-31)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Dajesz niemowlaka, otrzymujesz paragon fiskalny

Z dniem 1 maja żłobki mają obowiązek rozliczać się z rodzicami poprzez kasy fiskalne. Jednakże większość dyrektorów nie ma bladego pojęcia, że bez zarejestrowania transakcji nie wolno im już przyjmować od rodziców żadnych należności.
Obecne przepisy, które weszły w życie 1 maja, obowiązują żłobki do rejestrowania wpłat od rodziców poprzez kasy fiskalne i wydawania im paragonów. A wszystko z powodu, iż nie są już, jak dotąd, placówkami opieki zdrowotnej, lecz świadczą tzw. usługi pomocy społecznej bez zakwaterowania. Dlatego też Zespół Żłobków Miasta Stołecznego Warszawy tydzień temu ogłosił przetarg na zakup 34 kas fiskalnych. Śląscy dyrektorzy nie wiedzą jednak, że kupienie takiej kasy to konieczność.

Pani Beata Klimas, dyrektorka Żłobka Miejskiego w Chorzowie, dowiedziała się o tym od nas. - Święty Jacku! Dlaczego mam wydawać 3 tys. zł na kasę, skoro żłobki nie są płatnikami VAT-u? Jeśli będę zmuszona do takiego wydatku, znów nie kupię nowych szafek dla dzieci - martwi się.
Jednak z konieczności posiadania kasy mogłaby zostać zwolniona, gdyby kazała rodzicom płacić za żłobek wyłącznie przelewem. Jednakże nie chce jednak odbierać im możliwości regulowania należności bezpośrednio w placówce. - Jedni rodzice wolą przelew, ale inni chętniej płacą gotówką, kiedy przychodzą odebrać dziecko. Wystawiamy im pokwitowania, do tej pory takie rozwiązanie się sprawdzało - mówi Klimas.

Całkowicie zbita z tropu zadzwoniła do magistratu, do Wydziału Zdrowia i Pomocy Społecznej, gdzie usłyszała, że urzędnicy sami nie wiedzą, po co placówce zwolnionej z VAT-u kasa fiskalna, dlatego wysłali zapytanie w tej sprawie do Izby Skarbowej w Katowicach. Jednak jeszcze nie otrzymali odpowiedzi. Natomiast znajoma pracownica jednego z urzędów skarbowych wyjaśniła Klimas, że problem wynika z przeoczenia Ministerstwa Finansów, które w rozporządzeniu zapomniało umieścić żłobków na liście placówek zwolnionych z obowiązku posiadania kasy. Poradziła, by Klimas, tak jak robią to inni dyrektorzy, napisała do Izby wniosek o indywidualną interpretację przepisów.

Pan Adam Dylus, dyrektor Żłobka Miejskiego w Katowicach, nie planuje pisać takiego wniosku, bo uważa, że przyjmowanie wpłat gotówkowych to przeżytek. - Rodzicom wygodniej zrobić przelew - twierdzi. Jednak przyznaje, że kasy nie kupił dotąd z innego powodu: o nowym przepisie po prostu nie wiedział. Zadziwieni są także rodzice. - Cały czas płacę za żłobek gotówką, bo po co mam zostawiać na poczcie czy w banku prowizję od transakcji? Rozumiem wprowadzenie kas np. do gabinetów lekarskich, bo tam chodzi o duże pieniądze i prowadzona jest normalna działalność gospodarcza. Ale w publicznych żłobkach to absurd. Chodzi chyba tylko o to, żeby producenci kas mogli zarobić - uważa pani Agnieszka z Chorzowa.

Michał Kasprzak, rzecznik katowickiej Izby Skarbowej, wyjaśnia jednak, że obowiązek rozpoczęcia ewidencji obrotu nie ma związku z koniecznością płacenia VAT-u. - Podatnicy, niezależnie czy posiadają status podatnika "czynnego" czy też "zwolnionego", jeżeli w trakcie roku podatkowego przekroczą kwotę obrotów w wysokości 40 tys. zł, tracą prawo do zwolnienia z obowiązku ewidencjonowania go przy użyciu kasy - wyjaśnia Kasprzak.

Jednakże Ministerstwo Finansów, do którego zwróciliśmy się z prośbą o wyjaśnienie sprawy, nie pozostawia złudzeń: żłobek musi mieć kasę fiskalną i od tej zasady nie ma żadnych odstępstw. (Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice, data artykułu: 2011-05-30)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Złoty interes rozkręcił na ubrankach z Wielkiej Brytanii. dzięki pomysłowi..żony

- By rozkręcić własny dochodowy biznes ważny jest dobry pomysł i nie trzeba mieć dużo pieniędzy - mówi Grzegorz Ropiejko z Białegostoku, który zarabia na handlu sprowadzanymi z Anglii ciuszkami dla dzieci.
Grzegorz Ropiejko: - Wszystko rozpoczęło się od tego, że urodził się nam syn. Był to rok 2009. Wówczas akurat pracowałem trochę w Anglii. Kiedyś przyjechała do mnie żona i zauważyła, że tam są tanie ciuchy dla maluchów. Przeznaczyliśmy na to nasze oszczędności, jakieś 8-10 tys. Powiem, że na początku byłem przeciwny, ale żona była pewna, bo wiedziała, ile kosztują ciuchy dla dziecka w Polsce, a ile w Anglii. Ja nie miałem o tym zielonego pojęcia i nigdy mnie to nie interesowało.

Daria Kania: Chcieliście otworzyć sklep?

- Takie było założenie. Myśleliśmy, że będziemy sprzedawać w detalu: znajomym, sąsiadom, na Allegro komu tylko się da. Dokonaliśmy nawet zakupu kasy fiskalnej. Ale jak się zaczyna robić interes, to nigdy nie wiadomo, w jakim kierunku to się rozwinie...

A u was jak się rozwinęło?

- Towar zaczął schodzić, wszyscy byli zadowoleni z ceny i z jakości. I wtedy pomyślałem sobie - czemu nie sprzedawać tego do naszych okolicznych sklepów wielobranżowych czy hurtowni? U nas na Podlasiu jest sporo takich prywatnych sklepów, a ja mam duszę handlowca, więc sam zacząłem jeździć po okolicy z ubraniami z Wielkiej Brytanii.
Jak często jeździ pan do Anglii po towar?

- Na początku zdarzało się, że co dwa tygodnie.

Tylko sam?

- Ależ nie, razem ze szwagrem. Jeździliśmy jego samochodem dostawczym do Londynu. Około 30 godzin jazdy w jedna stronę. Po drodze: jakieś zawieruchy, gradobicia, a my twardo do przodu. W Londynie podjeżdżaliśmy busem z tyłu sklepu, żeby łatwiej było załadować towar od razu z magazynu. I już. Wracaliśmy z powrotem do kraju.

Czy to były takie zwykłe sklepy czy hurtownie?

- Cóż, w Anglii nie ma czegoś takiego jak hurtownia. To są najnormalniejsze sklepy, które mają na zapleczu hurtowe składy.

Jaka była reakcja ekspedientek? Nie patrzyły krzywo, jak pan tyle toreb ładuje?

- No, patrzyły. Było duże zdziwienie. Zwykłe Angielki kupowały towar za dziesięć funtów, a ja za trzy tysiące. Ale traktowali nas jak wszystkich innych klientów. Z tą tylko różnicą, że nie stałem w kolejce. Składałem zamówienie i czekałem z boku, aż załadują wszystko do busa.

Jak było na granicy?

- Dzisiaj może pani wszystko przewieźć, na co tylko ma pani paragon. W dowolnej ilości. Właśnie to mnie przekonało. Jakbym miał zapłacić cło, to już by się tak nie opłacało.

Faktycznie. Ile można na tym interesie zarobić?

- Zysk wynosi 100 proc., nawet po odjęciu wszystkich kosztów. Za każde zainwestowane 2,5 funta mamy drugie tyle z powrotem w kieszeni (śmiech). Nie wiem, czy powinienem to mówić, bo teraz pewnie wszyscy moi klienci będą chcieli sami tam jeździć...
Pewnie im się nie będzie opłacało.

- Wszyscy tak myślą

Będąc w Wielkiej Brytanii wybiera pan duże miasta czy raczej mniejsze?

- Te sklepy, w których ja się zaopatruję, to sieciówki, mają ustalone takie same ceny na całą Anglię. Nie ma znaczenia, gdzie się pojedzie.
Jak to wygląda dzisiaj?

- Głównie dostaję zamówienia od klientów i je realizuję. Ludzie proszą mnie, żeby przywieźć im taki model albo inny. Są też prawdziwe hity, np. takie specjalne body z rękawkami dla dziecka, na które mam więcej zamówień, niż na raz mogę przywieźć. Niektóre produkty tak szybko schodzą, że nawet w Anglii brakuje ich w sklepach. Zdarza się czasem, że muszę objeżdżać wszystkie punkty w okolicy, żeby zrealizować minimalne zamówienia.

Polski rynek zbytu jest aż tak wielki?

- Oczywiście. Duża liczba Polaków było lub mieszkało kiedyś w Anglii i doskonale znają tamtejsze marki, które u nas są niedostępne. I kiedy teraz wchodzą do sklepu na Podlasiu i widzą te produkty, są bardzo zdziwieni, a potem od razu je kupują, nie patrząc nawet na cenę. A przecież po nałożeniu mojej marży i marży właścicieli sklepów wcale nie wychodzi tak tanio.

Być może przyzwyczajeni do cen brytyjskich sądzą, że zapłacą tyle samo?

- Ależ nie, gdyż nie protestują przy płaceniu. Moim zdaniem kupują je, bo wiedzą, że to są rzeczy wysokiej jakości. W Polsce w ogólnym obiegu są dwa rodzaje ubrań dla dzieci; albo bardzo drogie i dobre, albo tanie, produkowane w Chinach, które rozlatują się przy wkładaniu dziecku przez głowę. Nie ma średniego poziomu ubrań, i to jest właśnie ta nisza, którą wypełniam. W Polsce za jedno body o rozmiarze np. 44 trzeba zapłacić ok. 10 zł, a na Wyspach ok. 4.

Jak dużo należy mieć pieniędzy na start?

- Tak naprawdę wystarczy dwa tysiące złotych zainwestować. I, jak się zarobi na czysto te dwa tysiące - inwestować dalej. Wymagania? Samochód dostawczy, żeby przywieźć towar, i znajomość języka, żeby się jakoś dogadać.

Patrząc w ten sposób, jest to czysty zysk?

- Niby tak, ale są też minusy. Rok temu się pogorszyło, przyszedł kryzys i obroty siadły. Ludziom żyje się coraz ciężej. Zaczęli oszczędzać na wszystkim, także na dzieciach. Tak jest do dzisiaj. Towar nadal się sprzedaje, ale już nie tak dobrze jak wcześniej.

Przerzucił się pan na inną branżę?

- Nie zrezygnowałem z tego. Nadal widzę, że ten interes ma ogromny potencjał. Idę teraz jednak w kierunku Białorusi. Raz w tygodniu tam jeżdżę i widzę, że jest spore zapotrzebowanie. Ciężko wprawdzie oszacować z góry, ile się zarobi, bo ich waluta jest niestabilna, ale rynek zbytu jest ogromny.

Tam też pan jeździ od sklepu do sklepu?

- Nie, tam jest inaczej. Znam dobrze rosyjski, więc szybko znalazłem hurtownie, które skupują towar i zarabiają, odsprzedając go do dalej. Na dzień dzisiejszy nadal prowadzę ten interes, ale zacząłem też inną działalność w zupełnie innej branży, gdzie są jeszcze większe pieniądze do zarobienia. W przyszłości chcę zostawić tę działkę innym ludziom, ja będę tym zarządzał, ale dam też zarobić innym. Wówczas ciągnęliby to moi pracownicy, no i ja - na ile mi wystarczy czasu.

Myślał pan kiedyś o byciu oficjalnym przedstawicielem jednej z tych firm w Polsce?

- Nie ma takiej możliwości. Gdybym przedstawił taki biznesplan w jakimś banku, i oni by się zgodzili, to bez mrugnięcia okiem bym w to wszedł. Ale takie firmy nie chcą czegoś takiego robić. To są bardzo duzi gracze operujący wielkimi pieniędzmi. Oni sami za dwa-trzy lata założą sobie swoje sklepy w Polsce - jak już zrobili to np. w Hiszpanii - i będą mieli z tego większy zysk niż ze sprzedaży licencji prywatnym inwestorom.
(Data artykułu: 2011-05-27, źródło: gospodarka.gazeta.pl)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Skala machlojek paragonowych w naszych sklepach

Szacuje się, iż nawet do trzech miliardów złotych rocznie może tracić budżet państwa w związku z nierzetelnym ewidencjonowaniem transakcji sprzedaży przez kasy.
Wg urzędników kontroli skarbowej, co drugi sprzedawca próbuje oszukiwać. Oczywiście sposoby mają różne. Czasami nieuczciwi sprzedawcy ukrywają kasy fiskalne, inni nie wydają paragonów klientom, jeszcze inni anulują transakcje lub w ogóle ich nie ewidencjonują. - Handlowiec, szczególnie w sklepach osiedlowych ma upatrzone osoby, znajome twarze. Są to zwykle stali klienci, zakłada więc, że nie są pracownikami organów skarbowych i sprzedaży dla tych osób nie ewidencjonuje ? opowiada Andrzej Bartyska z Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku.
W związku z czym, w takich przypadkach zazwyczaj tylko, co druga, trzecia transakcja jest wprowadzana do kasy fiskalnej. Kara za tego typu "machloje" wynosi od 140 zł do 2700 zł. W ubiegłym roku tylko na Pomorzy wystawiono 4 tys. mandatów na łączną kwotę 1 miliona złotych.
Wiadomo, że dla sprzedawców jest to, mimo wszystko, gra warta świeczki, bo brak paragonu to 23 proc. VAT-u w kieszeni i do tego prawie 20 proc. podatku dochodowego.
Andrzej Bartyska przypomina, że sprzedawca ma obowiązek wydać paragon klientowi. Jednak ten nie zawsze go daje, a klient nie zawsze pamięta, aby go wziąć.
Właśnie z takimi nieuczciwymi klientami walkę postanowiło podjąć Ministerstwo Finansów, które 20 czerwca rozpocznie akcję edukacyjną dla klientów pod hasłem: "Weź paragon". ? Chcemy, żeby wszyscy wiedzieli o tym, że w tych zakupach pobierane są podatki. Te podatki bez paragonu niekoniecznie będą wpływały do budżetu państwa, a wiec stracimy na tym wszyscy ? tłumaczy Małgorzata Brzoza, rzecznik Ministerstwa Finansów.
Że nieuczciwych sprzedawców nie brakuje, bardzo łatwo się przekonać. ? Staraliśmy się porównać obroty podmiotów. Sklepy, gdzie był w pobliżu zaparkowany samochód komandosów skarbowych, w dniu w którym działaliśmy wykazywały od kilku do kilkunastu razy większe obroty niż zazwyczaj ? twierdzi Baryska z Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku.Z przedstawionego obrazu wyłania się prawdziwa skala problemu.(źródło: polskieradio.pl, data artykułu: 25.05.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Znane ogródki na Piotrkowskiej pod lupą Urzędu Skarbowego

Aż 15 mandatów na łączną kwotę ponad 6 tys. zł nałożyli pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej na właścicieli ogródków piwnych przy ul. Piotrkowskiej oraz punktów małej gastronomii na stadionie Startu, gdzie odbywała się impreza pod nazwą Moto Weteran Bazar.
Jest to efekt dwudniowej akcji (13 i 14 maja), która miała na celu sprawdzenie rzetelności ewidencjonowania obrotów przez kasy fiskalne. Skontrolowano kilkadziesiąt punktów.

- Imprezy plenerowe, takie jak np. Święto Łodzi, są dla właścicieli placówek handlowych i gastronomicznych okazją do większych zysków - mówi Mariola Grabowska, rzecznik prasowy UKS. - Wraz ze wzrostem obrotów rośnie ryzyko sprzedawania towarów z pominięciem kasy fiskalnej i tym samym zaniżania przychodów, a w konsekwencji także podatków. Podczas kontroli nasi pracownicy odkryli, że w niektórych ogródkach nie było w ogóle kas fiskalnych. A na Moto Weteran Bazarze handlowcy nie nadążali z obsługą spragnionych klientów i praktycznie w ogóle nie ewidencjonowali sprzedaży. Np. właściciel kilku punktów od rana do godzin popołudniowych zdążył zarejestrować w kasie... dwie transakcje.

"Zapominalscy" dostali mandaty w wysokości od 200 do 600 zł. Urząd Kontroli Skarbowej zapowiada podobne akcje na kolejnych punktach, gdzie prowadzi się sprzedaż przez kasy fiskalne. ( źródło: lodzkie.naszemiasto.pl, data artykułu: 2011-05-18)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Ogólne podejrzenia skarbówki, gdyż lekarze nie płacą podatków

Wg informacji I Urząd Skarbowy w Kielcach ostrzega lekarzy i dentystów przed kontrolami, gdyż "w powszechnej ocenie społecznej i służb skarbowych" unikają oni płacenia podatków. - To uogólnione pomówienie całego środowiska - oburzają się lekarze.
Posiadamy kopię pisma, jakie w ostatnich tygodniach I Urząd Skarbowy w Kielcach wysłał do około 200 lekarzy i stomatologów. "Zgodnie z Konstytucją RP każdy Obywatel ma obowiązek świadczeń na rzecz Państwa" - poucza najpierw Dorota Litwin, kierownicza działu obsługi bezpośredniej I US w Kielcach.

Następnie objaśnia, dlaczego wysłała pismo: "Obowiązuje ogólna zasada powszechności i realności opodatkowania, co oznacza, że opodatkowaniu podlega każdy przychód lub dochód. (...) W powszechnej ocenie społecznej i służb skarbowych, prowadzący działalność gospodarczą w zakresie ochrony zdrowia ludzkiego nie respektują w pełni tego obowiązku prawnego. Ten zakres działalności będzie zatem stanowił istotny obszar kontroli podatkowej (sprawdzanie godzin przyjęć, ilości pacjentów, wysokości pobieranych odpłatności za usługi itp.)".
Pod koniec urząd daje jednak szansę na odkupienie win: "Dużą wątpliwość budzi realność deklarowanych przychodów. Proszę o przesłanie merytorycznej informacji dotyczącej zaistniałego stanu".

Z dniem 1 maja gabinety lekarskie muszą mieć kasy fiskalne, ale tylko te osiągające roczny przychód powyżej 40 tys. zł. Gdy deklarują mniejsze przychody, kasa ich nie obowiązuje.

Świętokrzyska Izba Lekarska nic nie wiedzą o akcji skarbówki. - Są to uogólnione pomówienia. Wynikają z rozpowszechnionych głosów, że lekarze nie płacą podatków. Trzeba się tym zająć na posiedzeniu rady lekarskiej. Koledzy, którzy otrzymali takie pisma, powinni się zwrócić do nas - mówi Włodzimierz Gajewski, członek prezydium ŚIL, któremu zacytowaliśmy pismo skarbówki.

- Płacimy podatki tak jak każdy, to nie jest prawda, że ich unikamy - oponuje Urszula Chonin, rzeczniczka praw lekarza przy ŚIL. - To bulwersujące, że takie pisma przyszły do naszych kolegów - dodaje.

Szczerze oburzony jest doradca podatkowy obsługujący jeden z kieleckich prywatnych gabinetów stomatologicznych. - Nie można tak stygmatyzować całej grupy zawodowej. Każdy przypadek jest indywidualny. Aby stwierdzić, czy ktoś nie płaci należnego podatku, potrzebna jest kontrola, a nie jakaś powszechna ocena społeczna - mówi.

Gajewski przyznaje z kolei, że mogą być lekarze, którzy ukrywają dochody, ale jego zdaniem to wyjątki. - Jest jakiś margines, jak w każdym zawodzie. Jeżeli coś się może zdarzać, to się zdarza. Od tego są kontrole, żeby to wykryć. Zawsze można posadzić urzędnika pod gabinetem, sprawdzić, ilu pacjentów przyjąłem, zapytać ich, ile mi zapłacili za wizytę i porównać z tym, co wykazałem w dokumentacji. Jestem na to przygotowany - mówi.

Pracownicy urzędu nie widzą nic niestosownego w takim piśmie. - To działanie profilaktyczne, ordynacja podatkowa daje nam możliwość takiego profilaktyczno-ostrzegającego działania. Lekarze powinni być nam nawet wdzięczni. Nie ma tu złośliwości z naszej strony - mówi Tadeusz Daszkiewicz, zastępca naczelnika I US w Kielcach. Według niego powoływanie się na "powszechną ocenę społeczną" to nic złego. - W całej Polsce jest opinia, że pewne grupy zawodowe unikają płacenia należnych podatków. Wysłaliśmy takie pisma tylko do tych gabinetów, co do których mamy uzasadnione zastrzeżenia. Trudno mi uwierzyć, że lekarz prowadzi przez trzy lata gabinet i cały czas do niego tylko dokłada - podkreśla Daszkiewicz.

Stwierdza też, że pisma, z których pierwsze zostały wysłane na początku kwietnia, już dały efekt. Wyjaśnienia odesłało dwie trzecie adresatów. Jak się tłumaczą? - Na podsumowanie będzie czas, gdy dostaniemy wszystkie odpowiedzi - odpowiada wicenaczelnik.

W ostatnich latach urząd nie wysyłał takich pism do innej grupy zawodowej, ale do lekarzy - tak. Listy podobnej treści otrzymali pięć lat temu. (Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce, data artykułu: 2011-05-17)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Nerwowy właściciel sklepu wyrzucił ze sklepu inspektorki Urzędu Skarbowego

Jak zwykle miała to być rutynowa kontrola, jednak skończyła się rękoczynami. Inspektorki Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku właściciel sklepu, w którym sprawdzały kasy fiskalne, potraktował pięściami. Posiniaczone kobiety zawiadomiły policję. Agresorowi grożą nawet trzy lata więzienia.
- Takich sytuacji jest coraz więcej - ubolewa Andrzej Bartyska, rzecznik UKS.

Opisywana awantura wywiązała się w jednym ze sklepów przy Długim Targu w centrum Gdańska.
- Sprzedaż drogich towarów szła tam na całego, bo w środku znajdowała się akurat zagraniczna wycieczka. Natomiast ekspedienci tego nie ewidencjonowali - wskazuje Bartyska.

Zauważając ten fakt dwie inspektorki wyciągnęły legitymacje i wydały zalecenie, aby zyski wbić na kasy. Sprzedawca jednak przyznał się, że tego nie robił. Wówczas pojawił się właściciel sklepu, którego niespodziewana kontrola doprowadziła do szewskiej pasji.

- Zaczął krzyczeć, że kobiety mają się wynosić, bo przeszkadzają mu w handlu. W końcu nerwy tak puściły temu damskiemu bokserowi, że chwycił najpierw jedną inspektorkę za łokieć oraz kark i wyrzucił ze sklepu, po czym wrócił po drugą, wykręcił jej nadgarstki i też wywlókł na zewnątrz - opowiada Bartyska. \ Chwilę potem mężczyzna wyrzucił jeszcze na ulicę sprzęt kontrolerek - pieczątki, protokoły, druki mandatowe oraz torebki.

Obecnie sprawą zajmuje się już policja.
- Zostało wszczęte postępowanie z artykułu, który mówi o naruszeniu nietykalności funkcjonariusza publicznego. Sprawa zostanie przekazana do prokuratury - informuje st. sierż. Aleksandra Siewert z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. - Za popełnienie takiego przestępstwa grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności - dodaje.

Wiadomo doskonale, że kontrole pomorskiego fiskusa potrafią działać przedsiębiorcom na nerwy świadczy fakt, że coraz częściej wyżywają się oni na inspektorach. Jak podaje rzecznik, kontrolowani przez nich dzielą się na trzy grupy - spokojni, biorący na litość oraz agresywni i pyskujący.
- Sytuacje, gdy trafiamy na tę trzecią grupę może nie są nagminne, ale zdarzają się - mówi Bartyska. - Na przykład w ubiegłym roku w jednym z klubów przy ul. Długiej został zaatakowany funkcjonariusz specgrupy - dodaje.

Wyrywkowe kontrole kas fiskalnych UKS przeprowadza codziennie w wybranych miejscach na terenie województwa pomorskiego. W ubiegłym roku za nierejestrowanie na nich obrotów inspektorzy nałożyli kilka tysięcy mandatów na rekordowo dużą kwotę ponad miliona złotych.

Urząd Skarbowy szykuje się już do kolejnej edycji corocznej akcji "Weź paragon". Rozpocznie się ona w czerwcu. Pod lupę wzięci zostaną głównie handlarze, którzy rozkładają stoiska przy plażach i na ulicach. (autor artykułu: Ewelina Oleksy, źródło artykułu: gdansk.naszemiasto.pl,  data artykułu: 2011-05-1)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Dwójkowe inspekcje

PODATKI. Ferie to okres terenowych kontroli skarbowych
Około 6,8 tys. mandatów na łączną kwotę prawie 1,5 mln zł - to efekty dwuletnich (2008-2009) działań krakowskiego Urzędu Kontroli Skarbowej, wyłącznie w zakresie badania prawidłowości używania kas rejestrujących i wydawania paragonów.
Rzecznik prasowy krakowskiego UKS, Wojciech Prawdzic-Lewandowski, potwierdza, że sprzedaż z pominięciem kasy fiskalnej i niewydawanie paragonów to jedne z częstszych nieprawidłowości, jakie stwierdzają w czasie kontroli pracownicy UKS.
W bieżącym roku mandat np. za brak ewidencjonowania obrotu na kasie rejestrującej może wynieść od 131,70 do 2634 zł. Wojciech Prawdzic-Lewandowski przypomina, że niektóre grupy podatników mają obowiązek rejestrowania sprzedaży na kasach fiskalnych bez względu na wartość obrotów. Są to np. podatnicy świadczący usługi przewozu pasażerów w komunikacji samochodowej. Prawdzic-Lewandowski dodaje, że właśnie w popularnych "busach" bardzo często trafiamy na przypadki nieewidencjonowania sprzedaży. 
Kolejnym miejscem, gdzie najczęściej można spotkać sprzedawców unikających ewidencjonowania obrotu, są targowiska. Sprzedawcy robią to również wówczas, kiedy wartość osiąganych przez nich obrotów i ich działalność wiąże się z obowiązkiem instalacji kasy fiskalnej. Miały miejsce przypadki, że sprzedawcy korzystali z kas tylko do godz. 16, bo uważali, że później kontrolerzy już nie pracują. Prawdzic-Lewandowski mówi, że wielokrotnie tacy nierzetelni podatnicy byli mocno zdziwieni, gdy nawet wieczorem niczym niewyróżniający się z tłumu kontroler wyciągał legitymację i rozpoczynał kontrolę.
Nadchodzący okres ferii zimowych zapowiada się dla kontrolerów krakowskiego UKS bardzo pracowicie. Dwuosobowe zespoły kontrolne wyruszą śladem wypoczywającej młodzieży i jej rodziców. "Skarbowe dwójki" będą sprawdzały parkingi, busy, restauracje i sklepy.
Kontrolerzy przyjrzą się, czy sprzedawcy, którym w tym czasie zwielokrotniają się obroty, stosują się do przepisów. (Autor: Jacek Świder, źródło: dziennikpolski24.pl, data artykułu: 15.01.2010)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Nie było powtórki z kasowego szaleństwa.

Przedsiębiorstwa, które sprzedają kasy fiskalne były przekonane, że pod koniec kwietnia nie wyrobią się z zamówieniami. Z dniem 1 maja lekarze, prawnicy i przedstawiciele innych wolnych zawodów muszą drukować paragony. Jednak szaleństwa nie ma.
Przedsiębiorstwa sprzedające kasy zakładały ruch jak na początku roku, kiedy to zmieniły się stawki podatku VAT. W tamtych dniach po kasy ruszyli wszyscy przedsiębiorcy prowadzący sprzedaż detaliczną. - Rzeczywiście ruch jest większy, ale nie taki, jakiego się spodziewaliśmy. Była grupa klientów, którzy zostawili sprawę na ostatnią chwilę, ale największy szczyt jest już za nami - mówi Grzegorz Rokicki, właściciel firmy Agropoligraf sprzedającej kasy fiskalne. Identycznie wypowiada się Anna Lewandowska z firmy ProKas. - W styczniu mieliśmy stu klientów dziennie, teraz stu miesięcznie - opowiada.

Firmy sprzedające kasy zapewniają, że wiele osób nie wiedziało o zmianie przepisów. - Przychodzili do nas klienci, którzy dowiedzieli się o tym na tydzień przed upływem terminu. Zdarzały się przypadki, że lekarka kupiła kasę, zaczęła drukować paragony, a później okazało się, że w ogóle nie miała takiego obowiązku - opowiada Lewandowska.
Z dniem 1 maja lekarze, prawnicy i inni przedstawiciele wolnych zawodów muszą ewidencjonować wszystkie przychody. Właśnie już teraz kasę fiskalną powinni mieć przedsiębiorcy, którzy w ubiegłym roku zrobili powyżej 40 tys. zł obrotu. Jednak uwaga! Chodzi tu tylko o obrót na klientach indywidualnych, a nie firmach. Czyli jeśli kancelaria prawna w 2010 r. miała 30 tys. obrotu w fakturach dla firm i 30 tys. dla osób fizycznych, to nie podlega obowiązkowi.

Kasę fiskalną można kupić już za tysiąc złotych. 90 proc. ceny zostanie zwrócone przedsiębiorcy, ale nie więcej niż 700 zł. Hitem sezonu są kasy z pamięcią elektroniczną. Przedstawiciele wolnych zawodów chętnie wydają kilkaset złotych więcej za taki gadżet. Stomatolodzy i lekarze najczęściej sięgają po kasy w kolorze białym. Prawnicy wybierają eleganckie czarne i szare.

Ci, którzy nie musieli kupić kasy przed 1 maja, nie mogą tracić czujności. Jeżeli przekroczą w tym roku 40 tys. obrotu na klientach indywidualnych, też będą musieli udać się po kasę. Dlatego trzeba obserwować obroty. Na kupienie sprzętu będą mieli dwa miesiące. - Weźmy pod uwagę taki przykład: jeśli lekarz w czerwcu osiągnął poziom 40 tys. przychodu z klientów indywidualnych, to kasę musi mieć od 1 września - tłumaczy Agnieszka Pawlak, rzecznik Łódzkiej Izby Skarbowej.

W najgorszej sytuacji są osoby, które rozpoczęły działalność w tym roku. Dla nich pułap przychodu wynosi tylko 20 tys. Mało tego, obowiązek posiadania kasy powstaje od razu w dniu przekroczenia limitu. Oznacza to, że właściciele nowych firm muszą obserwować obroty praktycznie codziennie.

(Źródło: wyborcza.biz, data artykułu: 10.05.2011)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Policjanci z Gryfic zatrzymali 27-latka, który skradł z kasy fiskalnej 1000 złotych.

Okazało się, że mężczyzna jest sprawcą jeszcze trzech podobnych przestępstw do których doszło na terenie powiatu gryfickiego. Wczoraj Sąd zadecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Grozi mu do 12 lat więzienia.

W miniony poniedziałek w godzinach popołudniowych dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Gryficach otrzymał zgłoszenie, iż na terenie jednego ze sklepów w Gryficach nieznany sprawca dokonał rozboju w sklepie.

Przestępca zagroził sprzedawczyni użyciem siły fizycznej, następnie z kasy fiskalnej skradł pieniądze w kwocie 1000 złotych.Policjanci, którzy przybyli na miejsce przestępstwa niezwłocznie udali się za zbiegłym z miejsca zdarzenia przestępcą. Zatrzymano go kilka ulic dalej i przewieziono do policyjnego aresztu. Policjanci odzyskali również skradzione pieniądze.

W czasie przeprowadzanych ze sprawcą czynności procesowych wyszło na jaw, że jest on sprawcą jeszcze trzech innych podobnych przestępstw do jakich doszło na terenie powiatu gryfickiego. 27-latek dokonał rozboju z użyciem noża w grudniu 2010r. w sklepie spożywczym w Płotach jak również w miesiącu lutym w dwóch innych sklepach w Gryficach, gdzie były kasy fiskalne ukradł po 500 złotych.

Policja i Prokuratura wystąpiła do Sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Sąd przychylił się do tego wniosku i zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy. Za popełnione przestępstwa grozi mu kara do 12 lat więzienia.

Postępowanie w sprawie prowadzi KPP Gryfice. (źródło: gs24.pl, data artykułu: 24.02.11 )

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Większe ceny i podatki mogą powiększyć szarą strefę w handlu

Zwiększające się ceny żywności, wyższe stawki VAT na poszczególnie produkty i usługi, pędzące w górę ceny benzyny, wzrastające koszty energii oraz podwyższenie minimalnego wynagrodzenia za pracę - to czynniki, które mogą pogorszyć i tak już trudną sytuację drobnych sprzedawców detalicznych. Handel to jedna z gałęzi gospodarki, która, według GUS, jest szczególnie podatna na unikanie płacenia podatków - obecna sytuacja może znów skłonić sprzedawców do poszukiwania rozmaitych dróg obniżenia kosztów działalności.

Rosną - stawki i ceny

Bieżący rok kalendarzowy z pewnością przyniesie drobnym detalistom szereg negatywnych zmian, które mogą skłonić ich do poszukiwania alternatywnych źródeł oszczędności i dochodu. Nade wszystko oczekiwane są znaczne podwyżki cen żywności, co odbije się mocno przede wszystkim na małych placówkach, które nie są w stanie konkurować cenowo z hipermarketami i silnymi sieciami handlowymi.

- Oficjalnie Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej podaje, że spodziewany wzrost cen żywności wyniesie w tym roku około 4-5%, jednak na podstawie wieloletniego doświadczenia w działaniu na rynku spożywczym w Polsce mogę stwierdzić, że predykcje te mogą być znacznie zaniżone ? komentuje Łukasz Gajewski, prezes Target BPO, firmy specjalizującej się w outsourcingu sprzedaży.

Potężne susze w Rosji, powodzie w Australii, ciągle rosnące ceny energii, powiększajace zapotrzebowanie na żywność w Chinach, spekulacje na giełdzie towarów ? to tylko niektóre z czynników, które podnoszą ceny na światowych rynkach. Bank Światowy wydał opinię, ze rosnące ceny są wręcz zagrożeniem dla światowego wzrostu i stabilności społecznej. Zgodnie z obliczeniami ONZ, w zeszłym roku, zaledwie od czerwca do grudnia zboża podrożały o 57 proc., a cukier o 77 proc. Zwiększone zapotrzebowanie na produkty i wzrost cen na zagranicznych rynkach będą miały odzwierciedlenie także w rosnących cenach w Polsce. Nie trzeba z resztą długo czekać na pierwszych oznak zmian. Artykuły spożywcze w krajowych sklepach już są dużo droższe i nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała szybko ulec poprawie.

Nowy rok przyniósł także kilka innych istotnych zmian, które po raz kolejny uderzą we właścicieli drobnych placówek detalicznych. Od 1 stycznia wzrosła stawka podatku VAT na wiele produktów. Jest wprawdzie część asortymentu, za sprzedaż której trzeba będzie państwu zapłacić mniej, podwyżki dotyczą jednak przede wszystkim tych produktów, które sklepikarze sprzedają z wyższą marżą np. słodyczy. Na tym jednak nie koniec wzrostu obciążeń. Dla przedsiębiorców ważne są także zmiany w wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, które jest w tym roku wyższe o 5,2 % w stosunku do roku poprzedniego. Również wzrost cen usług transportowych, spowodowanych zwłaszcza zmianami ceny benzyny, która zbliża się do kwoty 5 zł za litr, może stać się sporym obciążeniem dla drobnych sprzedawców detalicznych. Jeśli dodać do tego podwyżki cen energii elektrycznej i innych mediów, prognozy dotyczące zysków ze sprzedaży nie napawają optymizmem.

Jak nie wypaść z rynku?

Małe sklepy najdotkliwiej odczują podwyżki cen i opłat. Ich bronią w konkurencji z hipermarketami jest jakość produktów, ta jednak staje się dla wielu konsumentów mniej istotna, gdy wzrastają obciążenia domowych budżetów. To właśnie sklepy wielkopowierzchniowe będą przyciągać wszystkich tych, którzy boleśnie odczują wzrosty cen produktów.

- Konkurując z hipermarketami mniejsze sklepy pracują na małych marżach. Nie będą mogły pozwolić sobie na pokrycie kosztów podwyżek, jak zapewne początkowo zrobią hipermarkety. Spowoduje to wzrost cen, co dodatkowo zmniejszy atrakcyjność małych placówek. Pojawia się więc pokusa, aby obejść prawo i uchronić się przed utratą zysków czy wręcz całego biznesu ? tłumaczy Łukasz Gajewski.

Sprzyja temu również psychologiczna i ekonomiczna presja otoczenia biznesowego. Kiedy konkurencja zaczyna uciekać się do stosowania nieuczciwych zabiegów, zyskując przy tym przewagę, uczciwie prosperujący przedsiębiorca jest narażony na straty. Chcąc uchronić się przed wypadnięciem z rynku może być zmuszony, by pójść w ślady swoich rywali.
- Nie można również zapomnieć o powszechnym przyzwoleniu społecznym dla tych sposobów obchodzenia prawa, które są traktowane jako przejaw życiowej zaradności ? wyjaśnia Marek Rosłan, psycholog ekonomiczny. - Może to wynikać z historycznych doświadczeń polskiego społeczeństwa, gdy oszukiwanie władzy i czerpanie z tego tytułu osobistych korzyści było synonimem sprytu i odwagi. Sytuacji dodatkowo nie poprawia skomplikowany system podatkowy, a także powszechnie wyrażany w badaniach socjologicznych pogląd, że wpływy z owych podatków są marnotrawione.

Ryzyko to część tej gry ? czyli metody na przetrwanie

Po licznych kontrolach w 2010 roku zmniejszyła się skala szarej strefy w handlu, jednak obecna sytuacja na rynku może zmusić detalistów do większego ryzyka i powrotu do dawnych praktyk. Część stosowanych zabiegów może wiązać się bezpośrednio z unikaniem płacenia podatków. W praktyce oznacza to między innymi wystawianie fałszywych faktur lub nieewidencjonowanie sprzedawanych produktów - czyli nienabijanie transakcji na kasę fiskalną, niewydawanie paragonów klientom, sprzedawanie części towaru znajomym i zaufanym klientom ?na zapleczu?. Innym sposobem na ominięcie kosztów podatkowych może być nielegalne zatrudnienie pracowników, fikcyjne tworzenie umów o dzieło w miejsce etatów lub zmuszanie pracowników do przechodzenia na samozatrudnienie. Częstymi praktykami są też: otwieranie nowej działalności (zazwyczaj przez członka najbliższej rodziny) po wygaśnięciu dwuletniej ulgi w opłacaniu składek do ZUS dla nowych firm, przerejestrowywanie już istniejących podmiotów, nierzadko obarczonych długami, na osoby trzecie, a także zaniżanie wymiaru pracy zatrudnionych ? np. odprowadzanie składek za część etatu, a przekazywanie reszty wynagrodzenia w formie darowizny.

Faktem jest, że przeprowadzone przez urzędników kontrole budzą niewątpliwy lęk przedsiębiorców. Najwyższa kara za wykroczenie skarbowe w 2010 roku wynosiła 26 340 zł. Obecnie (w wyniku podwyższenia minimalnego wynagrodzenia za pracę, które ma wpływ na system naliczania kar oparty na stawkach dziennych stanowiących część wynagrodzenia), kara grzywny może wynieść nawet 27 730 zł, co przy obrocie sklepu w wysokości 60-100 0001 miesięcznie, może stanowić kwotę znacznie przekraczającą miesięczne przychody placówki. Dla wielu właścicieli sklepów gra toczy się jednak obecnie o przetrwanie i są oni skłonni do podjęcia nawet znacznego ryzyka.

- W bezpośrednich rozmowach wielu sklepikarzy daje do zrozumienia, że boi się o przyszłość swojego biznesu, a 2011 rok zapowiada się wyjątkowo pesymistycznie ? mówi Łukasz Gajewski. ? Nikt nie przyznaje się oficjalnie do obchodzenia prawa, ale sprawne oko może dostrzec pierwsze oznaki zmian. Mniejsza otwartość w rozmowach o finansach, ukryte na zapleczu nieoznakowane partie towaru, niewykładanie opakowań gratisowych na półki, to drobne elementy, które sugerują, że właściciel sklepu może poszukiwać alternatywnych metod ratowania swojego biznesu.

Jest wiele sposobów na ograniczenie prawdopodobieństwa wykrycia nadużyć przez państwo. Jednym z nich jest działanie niezgodne z przepisami poza czasem pracy kontrolerów i urzędników, innym stosowanie wielu zabiegów, trudnych do wykrycia. Może to być np. złe oznaczanie towaru, nabijanie niektórych produktów na kasę pod inną nazwą (i z inną stawką VAT), handlowanie próbkami nieprzeznaczonymi do sprzedaży, rozdzielanie opakowań promocyjnych. Można również spotkać się z zabiegami ewidentnie godzącymi w kupujących, choć te należą do znacznie mniej powszechnych (sklepikarzom zależy wszak na utrzymaniu klientów) - umieszczanie innych cen towarów na półce i kasie, nadmierne glazurowanie produktów mrożonych w celu zwiększenia ich objętości, sprzedaż produktów przeterminowanych, rozcieńczanie alkoholu lub przestrajanie wag sklepowych.
Wyższy podatek nie zawsze przynosi zysk państwu

Obecne podwyżki podatków zapewne nie są ostatnimi, które czekają nas w najbliższym czasie. Tymczasem ekonomiści i organizacje branżowe zwracają uwagę, że istnieją pewne granice opodatkowania, których przekroczenie wiąże się z negatywnymi następstwami dla budżetu. Sytuację tą obrazuje krzywa Artura Laffera. Istnieje punkt w wysokości opodatkowania, po przekroczeniu którego dochody państwa z pobieranych podatków zaczynają gwałtownie maleć. Gdy handel i produkcja oraz praca zarobkowa stają się nieopłacalne, przedsiębiorcy albo ograniczają działalność, rezygnują z jej prowadzenia lub zaczynają funkcjonować właśnie w szarej strefie.

- Politycy podnosząc podatki powinni zdawać sobie sprawę z tego, że dalsze obciążenia fiskalne mogą skierować część drobnych przedsiębiorców na zasiłek. Właściciele niewielkich sklepików mogą być tu jedną z najliczniejszych grup ? komentuje Paweł Farfał, Ekspert Instytutu Outsourcingu.

Uczciwość w europejskim rankingu

Z raportu prof. Friedricha Shneidera z Wydziału Ekonomii Uniwersytetu Johannesa Keplera w Linzu (2010) wynika, że w udział polskiej szarej strefy w PKB wyniósł 27,2%. To więcej niż chociażby na Słowacji (18,9%), w Niemczech (14,7%) czy Czechach (18,9%). Największy udział szarej strefy w Europie występuje na Łotwie (42%), w Estonii (39,9%) oraz Rumunii (37%). Średnia dla całej Europy wynosi ok 14-15%. Jednak, jeśli chodzi o wartość szarej strefy, Polska plasuje się mniej więcej w połowie stawki (tj. 117 mld. dol.). Zaznaczyć należy, iż w ostatnich dwóch latach wzrost wartości polskiej szarej strefy jest jednym z najniższych w Europie. Czy uda nam się utrzymać pozycję jednego z liderów biznesowej uczciwości? Obecne wzrastające obciążenia drobnych przedsiębiorstw stawiają tu duży znak zapytania.
(źródło: inwestycje.pl, data artykułu: 09.03.2011)

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Małolaci i piwo

Mogą kupić piwo bez przeszkód. Doskonale wiadomo, iż sprzedaż alkoholu nieletnim jest w naszym kraju przestępstwem. Eksperyment przeprowadzony przez "Życie Bytomskie" - pokazał coś innego, w Bytomiu jest to przestępstwo popełniane powszechnie i bez najmniejszych skrupułów. Do tego operację sprzedaży przeprowadza się przez kasy fiskalne.

W latach 90. dziennikarze "Życia Bytomskiego" zrealizowali pewien eksperyment. Poprosiliśmy 17-letnią dziewczynę, aby w kilkunastu sklepach spożywczych w centrum Bytomia próbowała kupić piwo. Cała operacja była obserwowana przez pełnoletniego dziennikarza. Wówczas w 3 sklepach naszej "prowokatorce" udało się dokonać alkoholowego zakupu. Jak się jednak okazuje - był to bardzo dobry wynik, a sprzedawcy wykazywali się wówczas sporą dyscyplina. W dzisiejszych czasach jest o wiele gorzej.
Od tamtego czasu eksperyment jest bowiem co kilka lat powtarzamy. Korzystamy w tym względzie z pomocy młodzieży bytomskich liceów, która spędza cały dzień w redakcji w ramach zajęć praktycznych "Dnia Przedsiębiorczości". Kiedy zobaczą, jak wygląda praca w redakcji "Życia Bytomskiego", spróbują samodzielnie dokonać korekty lub zaproponować, jakimi fotografiami zilustrować dane artykuły - otrzymują zadanie praktyczne. Mają służyć w prowadzeniu dziennikarskiej prowokacji: nabycia piwa przez osobę poniżej 18. roku życia. Ostatecznie nieletni piwa nie kupują, gdyż zgodnie z instrukcją - kiedy sprzedawca wbije kwotę do kasy fiskalnej i postawi alkohol przed nieletnim klientem, "nasz" nabywca wycofuje się z transakcji stwierdzając, że zapomniał pieniędzy.
Obecnie podobny eksperyment zrealizowaliśmy w pierwszym tygodniu kwietnia. "Podstawionym" kupującym była 17-letnia uczennica jednego z bytomskich ogólniaków. Specjalnie wybraliśmy dziewczynę, która nie wygląda na osobę pełnoletnią. Odwiedziła 10 sklepów w centrum Bytomia. Tylko w dwóch nich ekspedientki stanowczo zażądały okazania dowodu osobistego i wobec jego braku odmówiły sprzedaży puszki piwa. - W czterech kolejnych sklepach ekspedientki, chcąc wyzbyć się wyrzutów sumienia i wierząc w prawdomówność bytomskiej młodzieży, pytały o wymagane 18 lat - relacjonuje nastolatka. - Pytanie okazywało się jednak formalnością, gdyż ostatecznie i tak łamały prawo, chcąc sprzedać alkohol. W pozostałych czterech sklepach nie padło żadne z pytań o wiek, a zakup możliwy był bez jakichkolwiek problemów. Każda osoba dostała przy tym paragon z kasy fiskalnej.
Eksperyment pokazuje jasno, że w Bytomiu kupno alkoholu nie sprawia osobom małoletnim żadnego kłopotu. Nie jest to możliwe jedynie w 20 procentach sklepów. W 80 procentach placówek - młodzież piwo kupi bez żadnego problemu, ewentualnie dla formalności zostanie tylko spytana o wiek, choć przepisy wyraźnie mówią, że w razie wątpliwości sprzedawca ma prawo żądać okazania dowodu osobistego. Tym samym napotykamy kolejny przepis prawa powszechnie łamany. Warto przypomnieć, że sprzedaż alkoholu nieletnim nie jest wykroczeniem, lecz przestępstwem. Podlega karze grzywny, która orzekana jest w postępowaniu karnym. Dodatkowo grozi także kara administracyjna - pozbawienie koncesji na sprzedaż alkoholu. Nie da się jednak ukryć, że taka kara jest raczej strachem na wróble, a sprzedawcy (przynajmniej w Bytomiu) powszechnie bimbają sobie z obowiązującego prawa. Dzieje się tak zapewne również z tej przyczyny, że pomiędzy sprzedawcą a nieletnim kupującym alkohol wytwarza się wspólnota interesów i żadna ze stron nie jest zainteresowana w ujawnieniu sprawy. ( źródło: zyciebytomskie.pl, autor: (MH), współpraca: DOROTA FURMIANI )

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Złodziej od fiatów i kas fiskalnych

 

Był specjalistą w kradzieży samochodów marki fiat, jak również kas fiskalnych. Upodobał sobie modele cinquecento i uno ?gdyż znał je najlepiej, posiadał sposób na błyskawiczne i bezproblemowe ich uruchomienie nie posiadając kluczyków. Złodziej jest w wieku 19-lat. Byl zatrzymany w dniu wczorajszym przez policjantów, którzy zajmują się zwalczaniem przestępczości samochodowej w domu swojej dziewczyny. Był tym faktem ogromnie zaskoczony i nad wyraz przestraszony odwiedzinami policjantów, aż schował się pod łóżko.

W kwietniu br. na ulicy Przedwiośnia w Katowicach nieznajomy złoczyńca skradł fiata cinquecento. Parę godzin później uszkodzony i ogołocony z wyposażenia samochód został znaleziony w lesie w Mysłowicach. Przeprowadzone przez policjantów czynności śledcze umożliwiły ustalenie danych osobowych złodzieja. Okazał się nim 19-letni mieszkaniec Katowic. Chłopak obawiając się zatrzymania ukrywał się. W dniu wczorajszym namierzono go w domu jego dziewczyny. Był tym faktem ogromnie zaskoczony i nad wyraz przestraszony odwiedzinami policjantów, aż schował się pod łóżko. W czasie przesłuchania powiedział policjantom o kradzieżach fiatów w Katowicach, Czeladzi i Siemianowicach Śląskich. Kradł modele cinquecento i uno - gdyż znał je najlepiej, posiadał sposób na błyskawiczne i bezproblemowe ich uruchomienie nie posiadając kluczyków.
W przeciągu ostatnich miesięcy skradł osiem aut. Jednakże nie tylko samochody były jego  -specjalnością-. 19-latek podejrzewany jest także o kradzieże kas fiskalnych ze sklepów w Katowicach, Imielinie, Jaworznie i Siemianowicach Śląskich. Sumarycznie udowodniono mu jedenaście tych kradzieży. Prowadzący tę sprawę policjanci stwierdzili, że w ukradzionych kasach mogło znajdować się ponad 20.000 złotych. Śledztwo w temacie kradzieży kas jest finalizowane. W niedługim czasie akt oskarżenia trafi do sądu. ( data artykułu: 21-10-2009, źródło: naszemiasto.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Zapytanie dot. Kas fiskalnych

 

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu skierowałem do Ministra Finansów zapytanie w szczególnie ważnej dla wielu przedsiębiorców kwestii, nt. kas fiskalnych: 
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Od wielu lat przedsiębiorcy, jak również i doradcy podatkowi zaznaczają konieczność zrealizowania mechanizmów dających stabilność prawa w tym zakresie. Przygotowanie rozporządzenia na ostatni moment po prostu uniemożliwia przedsiębiorcom wcześniejsze poznanie przepisów, jak również odpowiednie przygotowanie się do możliwych zmian.
16 lipca 2009 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł niekonstytucyjność przepisów tyczących się kas fiskalnych i stwierdził, że w ustawie nie znajdują się jasne wytyczne, które winien brać pod uwagę resort finansów, zwalniając przedsiębiorców z zobowiązania montowania kas. Spisane teraz w ustawie warunki tyczące się kas fiskalnych są nieprecyzyjne, nie ma możliwości na ich podstawie określenia, jakie podmioty można zwolnić z obowiązku instalowania kas. Obecnie jest bardzo trudna sytuacja. Tak Rada Ministrów, jak i Sejm i Senat posiadają mało czasu, aby poprawić niekonstytucyjne przepisy.
W jakim czasie resort planuje przedstawić nowelizację przepisów dotyczących się kas fiskalnych? Jakie grupy właścicieli firm będą brane pod uwagę w ustawie, czy też w rozporządzeniu i czy obowiązkiem montowania kas będą objęci lekarze i prawnicy? To szczególnie częste pytanie, które my jako posłowie dostajemy - w temacie przymusu posiadania wydruku z kasy fiskalnej przy sprzedaży gazet czy zakupie nawet kwiatka. Czy te grupy zawodowe są rozpatrywane także w aspekcie objęcia ich montowaniem kas rejestrujących? Jeśli proces legislacyjny nie będzie odpowiednio wcześniej ukończony, przedsiębiorcy realizujący sprzedaż na rzecz osób nieprowadzących działalności gospodarczej zostaną zmuszeni do zakupu kas fiskalnych i rejestrowania obrotów w tych urządzeniach. Dlatego też, panie ministrze, proszę o odpowiedź: Jaki jest tryb, jaka jest sytuacja bieżąca i czy zdążymy, bo czasu jest naprawdę niewiele? Bardzo proszę. ( autor: Andrzej Pałys , data artykułu: 26-10-2009, źródło: wiadomosci.onet.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Za pięć groszy przed sąd

Kioskarka - emerytka została oskarżona o narażanie Skarbu Państwa na stratę 5 gr. Nie wprowadziła bowiem do kasy fiskalnej zapłaty za ksero. Sprawa trafiła do sądu grodzkiego, a ten skazał ją na grzywnę 500 złotych. Kobieta odwołała się od wyroku.

Sąd Rejonowy w Łodzi przesłuchał obie strony sporu, wyrok w tej sprawie poznamy w piątek. Jak informuje reporter TVN24, kioskarka mówiła przed sądem, że nie wprowadziła przyjętych 30 groszy do kasy fiskalnej, bo takie było polecenie szefa. Przedstawiciel kontroli skarbowej twierdził, że choć sprawa dotyczy kilku groszy, to nie można mówić o niskiej szkodliwości czynu.

Zaznaczył, że niewprowadzanie pieniędzy do kas fiskalnych jest nagminne

Podatek, którego nie zapłaciła kioskarka to 5 groszy - 22 procentowy podatek VAT.
Kontroler poprosił o ksero legitymacji
Pani Ewa Stokowska pracowała w kiosku, obsługiwała tam także maszynę ksero. Nie wprowadziła do kasy fiskalnej kwoty kilkudziesięciu groszy za ksero.
- To było 30 groszy, a należny od tego podatek to 5 groszy. I tę właśnie kwotę stracił Skarb Państwa - mówi reporterowi TVN24 pani Ewa. - Wszedł klient, poprosił o skserowanie legitymacji studenckiej, tę usługę wykonałam, pieniądze zainkasowałam. Nie nabiłam do kasy, gdyż nie miałam kodu dostępu - tłumaczy. Wyjaśnia, że ksero obsługiwała w kiosku od niedawna, a pieniądze za skserowane strony odkładano w oddzielne miejsce.
Mężczyzna, który skserował legitymację okazał się kontrolerem Urzędu Skarbowego. Szef pani Ewy otrzymał mandat za brak nadzoru w wysokości 200 zł. Jej samej zaproponowano mandat 120 złotych. Kioskarka odmówiła, bo stwierdziła, że za tę samą sprawę ukarałoby dwie osoby, a poza tym nie czuje się winna. Urzędnicy z kontroli skarbowej argumentowali jednak, że nie powinna była wykonywać poleceń szefa. Sąd grodzki skazał kioskarkę na grzywnę 500 zł i 140 zł na pokrycie kosztów postępowania sądowego.(źródło aga//kwj, tvn24.pl)

 

Zdaniem sędzi Doroty Siewierskiej nie ma znaczenia, że Skarb Państwa stracił tylko dwa grosze. Kobieta złamała prawo i nie można jej za to nie skazać. - Gdyby nie zapadł wyrok skazujący, zachęcałoby to innych Polaków do łamania prawa podatkowego. A takiego przyzwolenia być nie może - mówiła sędzia. Dodała, że emerytura kobiety wynosi 1,7 tys. zł, jeździ ona toyotą i stać ją na zapłacenie tej kary. Kary, która ma zadziałać na nią wychowawczo.

Z wyrokiem nie zgadza się oskarżona. Kobieta przyznała, iż jest osobą upartą i "nie odpuści tej sprawy tak szybko". Dodała, że będzie się odwoływać do skutku.(źródło interia.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

We Wrzeszczu bandyta zagroził ekspedientce, iż ją zamorduje

 

Czas grozy przeżyła sprzedawczyni pewnego sklepu spożywczego we Wrzeszczu, kiedy przed kasą w miejsce klienta stanął przestępca.

- Mężczyzna wszedł do sklepu, pochwycił 27-letnią pracownicę za kołnierz i krzyknął jej, iż ją zamorduje, jeśli ona nie wyda mu pieniędzy - mówi sierż. Aleksandra Malinowska, rzecznik prasowy KMP Gdańsk. Z kasy fiskalnej skradł 110 zł i wyleciał ze sklepu. W ten sam sposób zrobiła ekspedientka, wrzeszcząc, iż została napadnięta. W pościg za złodziejem pobiegł świadek zajścia i to on dorwał sprawcę. Przestępcą okazał się 37-letni gdańszczanin, który dostał się już policyjnego aresztu.

- Śledczy zawnioskują o jego tymczasowe aresztowanie -poinformowała Malinowska. Wydało się, że mężczyzna był już wcześniej karany. Obecnie z pewnością wróci do więzienia. Za czyn rozboju grozi mu 12 lat za kratkami.  ( autor: E.Oleksy, data artykułu: 13.01.2010, źródło: gdansk.naszemiasto.pl/)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Wakacyjne kontrole ewidencji sprzedaży na kasach dały fiskusowi zarobić

 

Trzy miesiące tegorocznych wakacji okazały się bardzo owocne dla fiskusa - pisze "Gazeta Prawna". Inspektorzy kontroli skarbowej, którzy sprawdzali przedsiębiorców działających sezonowo wystawili mandaty karne, opiewające łącznie na kilkaset tysięcy złotych. Kontrole miały miejsce głównie w regionach wypoczynkowych - nad morzem, w górach.  
Według sondy dziennika, przeprowadzonej w urzędach kontroli skarbowej, podatnicy przede wszystkim nie rejestrują swoich firm, nie ewidencjonują obrotów lub nie używają kas fiskalnych i nie wydaja paragonów.

Sam tylko Urząd Kontroli Skarbowej w Szczecinie wystawił 832 mandaty karne na kwotę 220 tysięcy złotych.
( Źródło: bankier.pl, 04.09.2009 )

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

W samolotach  Air Polonii nie kupisz już napojów i posiłków - powodem spór o kasę fiskalną

 

Od 1 maja pasażerowie latający samolotami linii Air Polonia nie mogą kupić ani napojów, ani posiłków. Sprzedaż na pokładach samolotów wstrzymano z powodu niejasnych przepisów nowej ustawy o VAT. Okazuje się, że przewoźnik, który sprzedaje te towary pasażerom, powinien zamontować w swych samolotach kasy fiskalne. Trudno jednak ustalić, czy ewidencję sprzedaży na kasie powinna prowadzić Air Polonia, czy może firma LOT Catering, której towar jest sprzedawany w taniej polskiej linii lotniczej. Innych przewoźnicy posiłki wliczają w cenę biletu lotniczego, natomiast podróżujący tanimi liniami muszą płacić za posiłki dodatkowo.
Air Polonia i LOT Catering mają problemy z interpretacją art. 83 ust. 1 pkt 8. Zgodnie z nim "usługi związane z obsługą startu, lądowania, parkowania i ładunków oraz innych o podobnym charakterze usług świadczonych na rzecz przewoźników powietrznych oraz innych podmiotów wykonujących rejsy w transporcie międzynarodowym" są objęte zerową stawką podatku VAT. Tą samą stawką objęta jest również dostawa (czyli sprzedaż) towarów służących zaopatrzeniu środków transportu lotniczego używanych do wykonywania transportu międzynarodowego (art. 83 ust. 1 pkt 18).Trudność polega na tym, że towary sprzedawane na liniach obsługiwanych przez Air Polonię są własnością firmy LOT Catering, z którą linie mają podpisaną umowę. Wynika z niej jasno, iż sprzedawane na pokładach samolotów Air Polonia produkty są oddane liniom w komis.
- Nie dokonujemy sprzedaży w rozumieniu przepisów ustawy o VAT, bo sprzedającym jest LOT Catering. My bierzemy posiłki w komis, a resztę niesprzedaną LOT Catering otrzymuje z powrotem - wyjaśnia Rafał Czaplicki, członek zarządu Air Polonia.(...)
Grażyna J. Leśniak, artykuł pochodzi z "Podatkowego przeglądu prasy" przygotowanego przez PricewaterhouseCoopers, Rzeczpospolita 10.05.2009

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

W samolotach  Air Polonii nie kupisz już napojów i posiłków - powodem spór o kasę fiskalną

Od 1 maja pasażerowie latający samolotami linii Air Polonia nie mogą kupić ani napojów, ani posiłków. Sprzedaż na pokładach samolotów wstrzymano z powodu niejasnych przepisów nowej ustawy o VAT. Okazuje się, że przewoźnik, który sprzedaje te towary pasażerom, powinien zamontować w swych samolotach kasy fiskalne. Trudno jednak ustalić, czy ewidencję sprzedaży na kasie powinna prowadzić Air Polonia, czy może firma LOT Catering, której towar jest sprzedawany w taniej polskiej linii lotniczej. Innych przewoźnicy posiłki wliczają w cenę biletu lotniczego, natomiast podróżujący tanimi liniami muszą płacić za posiłki dodatkowo.
Air Polonia i LOT Catering mają problemy z interpretacją art. 83 ust. 1 pkt 8. Zgodnie z nim "usługi związane z obsługą startu, lądowania, parkowania i ładunków oraz innych o podobnym charakterze usług świadczonych na rzecz przewoźników powietrznych oraz innych podmiotów wykonujących rejsy w transporcie międzynarodowym" są objęte zerową stawką podatku VAT. Tą samą stawką objęta jest również dostawa (czyli sprzedaż) towarów służących zaopatrzeniu środków transportu lotniczego używanych do wykonywania transportu międzynarodowego (art. 83 ust. 1 pkt 18).Trudność polega na tym, że towary sprzedawane na liniach obsługiwanych przez Air Polonię są własnością firmy LOT Catering, z którą linie mają podpisaną umowę. Wynika z niej jasno, iż sprzedawane na pokładach samolotów Air Polonia produkty są oddane liniom w komis.
- Nie dokonujemy sprzedaży w rozumieniu przepisów ustawy o VAT, bo sprzedającym jest LOT Catering. My bierzemy posiłki w komis, a resztę niesprzedaną LOT Catering otrzymuje z powrotem - wyjaśnia Rafał Czaplicki, członek zarządu Air Polonia.(...)
Grażyna J. Leśniak


Artykuł pochodzi z "Podatkowego przeglądu prasy" przygotowanego przez PricewaterhouseCoopers Rzeczpospolita 10.05.2009

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

W Rzeszowie bezdomni uczą się języka angielskiego lub np. , obsługi kasy fiskalnej - pozwalającej zdobyć zawód. Za wszystko płaci unia.

 

Ryszard Krzanowski ulotkę informującą o kursach zawodowych znalazł w schronisku im. Brata Alberta w Rzeszowie. - Jestem podopiecznym MOPS-u. Do schroniska przychodzę na posiłki - wyjaśnia i opowiada o sobie: - Jestem z wykształcenia elektronikiem, od sześciu lat bez pracy.

Ale z zawodu zupełnie wypadł, bo przez długie lata był we Francji. Zdecydował się na kurs dający kwalifikacje zawodowe kucharza małej gastronomii. - Trudno nadrobić zaległości w elektronice, a kuchnia zawsze mnie interesowała - twierdzi.
Spotykamy go w czteroosobowej grupie mężczyzn, którzy przyszli na zajęcia z języka angielskiego. Zbigniew, technik elektryk, po 30 latach pracy w zawodzie od trzech jest bez pracy. - Nigdy tak długiej przerwy w pracy nie miałem - mówi. W ramach projektu zrobił kurs operatora wózków widłowych. Zakłada, że jeśli nie uda się mu znaleźć w Polsce pracy, po zakończeniu projektu, wyjedzie jej szukać zagranicę. Kurs językowy się przyda.
Trzeci z mężczyzn Stanisław, także ukończył kurs operatora wózków widłowych, ale w projekcie chciał wziąć udział z bardzo konkretnego powodu - chce zrobić prawo jazdy. - Nigdy wcześniej nie było mnie na to stać - wyjaśnia.
Łukasz Krzyż, najmłodszy w tej grupie, na kurs sprzedawcy z obsługą kas fiskalnych, organizowany też w ramach tego projektu, został skierowany przez urząd pracy.
Wszyscy czterej za sobą mają już kursy zawodowe, do października będą chodzić na język angielski, a będą mogli wybrać jeszcze kurs komputerowy lub prawa jazdy.
Paweł Karst, pracownik socjalny w Centrum Integracji Społecznej przy rzeszowskim Towarzystwie Pomocy im. Brata Alberta, które realizuje kurs, wyjaśnia: - W projekcie mogli wziąć udział bezdomni, ubodzy, korzystający z pomocy MOPS-u oraz uzależnieni, którzy poddają się terapii. Celem było zdobycie nowych kwalifikacji zawodowych przez uczestników, ale chodziło także o reintegrację społeczną i zawodową osób zagrożonych marginalizacją lub wykluczeniem społecznym. Proponowaliśmy trzy kursy: kucharza małej gastronomii, operatora wózków widłowych oraz sprzedawcy z obsługą kasy fiskalnej. Każdy mógł sobie wybrać jeden z kursów.
Gdy autorzy przygotowywali projekt, pojawił się pomysł dołożenia do pakietu zajęć z języka angielskiego. - Z jednej strony dziś wielu pracodawców wymaga, by pracownicy, których przyjmują do pracy znali angielski. To podobnie jak obsługa komputera, czy posiadanie prawa jazdy kat. B - podstawowe umiejętności wymagane na rynku pracy.
Z drugiej strony - świat się otwiera, granice znikają. Chcieliśmy więc dać szansę poznania podstaw języka, tym którzy zdecydują się próbować swoich sił w poszukiwaniu pracy zagranicą. Chcieliśmy, aby mieli możliwość korzystania z ofert pracy, które się tam pojawiają - wyjaśnia Paweł Karst.
Nie wszystkim, którzy marzyli o zdobyciu nowych kwalifikacji, spodobały się obowiązkowe zajęcia z angielskiego. - Wiele z tych osób z nauką angielskiego zetknęła się u nas po raz pierwszy, bo w szkole mieli rosyjski. Niektórzy z tego powodu w ogóle zrezygnowali z udziału w programie. Ale ci, którzy się zdecydowali także entuzjastycznie do tych zajęć nie podeszli. Jednak kursy, które oferowaliśmy są drogimi kursami. Kosztują ok. 3 tys. zł, wielu na nie nie stać. Przełknęli więc angielski, by móc w nich uczestniczyć. A teraz traktują te zajęcia jak na to czasem bywa na studiach: lubi, nie lubi przyjść musi. Ale jest też wiele osób, które do zajęć się przykładają i są zadowolone - tłumaczy Karst.
Kursy zostały poprzedzone zajęciami z psychoterapeutą, który miał zmotywować uczestników do podjęcia najpierw nauki, potem pracy. Nauczyć ich umiejętności radzenia sobie ze stresem, zachowania w konfliktowych sytuacjach, podniesienia samooceny. - Były też zajęcia z doradcą zawodowym. Uczestnicy uczyli się komunikacji, pisania CV, listu motywacyjnego, autoprezentacji - wylicza Paweł Karst.
Na realizację kursu Towarzystwo dostało 500 tys. zł. - 85 proc. tej kwoty pochodzi z funduszy unijnych z programu Kapitał Ludzki, 15 proc. z budżetu państwa - informuje Karst.
(źródło: Gazeta Rzeszów)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

W powiecie garwolińskim brak energii sparaliżował życie

 

Niedawne, jednodniowe zaatakowanie zimy sprawiło dużo problemów mieszkańcom naszego regionu. W powiecie garwolińskim energia elektryczna było niedostępna przez kilka godzin, na szczęście nie zakłóciło to prawidłowej pracy szpitala.

?Mieszkańcy powiatu, przez takie warunki atmosferyczne, jakie mieliśmy: opady mokrego śniegu, złamane drzewa, awarie elektryczne narażeni zostali na różnego rodzaju trudności. Zanik energii doprowadził do problemów z komunikacją, przerw w dostawie wody i innych komplikacji życia codziennego. Na pierwszych posiedzeniach sztabu kryzysowego udało się jednakże doprowadzić do działań zapobiegających utrudnieniom w Szpitalu Powiatowym. Agregat prądotwórczy zadziałał bezproblemowo, a paliwo zostało dostarczone z jedynej czynnej tego dnia stacji paliw w PKS-ie- powiedział Radiu Podlasie Grzegorz Woźniak, starosta garwoliński .

Przez parę godzin nie było łączności telefonicznej, spadło również ciśnienie wody. Placówki handlowe i instytucje ograniczały prowadzoną działalność do koniecznego minimum.

?Urzędy pracowały, jednakże w nieco mniejszym wymiarze, ponieważ sprzętu elektronicznego nie dało się wykorzystywać. Handel w oparciu o kasy fiskalne nie miał możliwości funkcjonowania, ponieważ kasy nie pracowały z braku prądu, a wykonywanie go bez kas fiskalnych wymaga zgody ministra finansów. Taka sama sytuacja dotyczyła stacji paliw, które nie posiadały własnego zasilania w energię elektryczną. Jedynuym wyjątkiem jest tutaj stacja paliw w garwolińskim PKS-ie, który zaopatrywał w materiały pędne wszystkie powiatowe służby ratownicze- dodaje Tadeusz Czamara, dyrektor Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Garwolinie. ( data artykułu: 27-10-2009, źródło: radiopodlasie.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Urzędnicy skarbowi w roli tajniaków podczas kontroli ewidencji sprzedaży na kasach fiskalnych

 

Urzędnicy wysłani przez fiskusa mają prawo do kontroli w przedsiębiorstwie i mogą to zrobić po  okazaniu legitymacji. Niczym tajni agenci wkraczają do akcji, gdy są świadkami przestępstwa lub wykroczenia skarbowego - informuje w dzisiejszym wydaniu -Gazeta Prawna-.
-Nasza czytelniczka, prosząca o zachowanie anonimowości, jest właścicielem salonu fryzjerskiego. Do jej salonu przyszedł klient, który poza usługą strzyżenia kupił trzy kosmetyki. Gdy doszło do zapłaty, okazało się, że nie był to zwykły klient, a pracownik urzędu skarbowego, który sprawdził, czy usługa została prawidłowo zaewidencjonowana. Niestety nie była. Podatniczka otrzymała karę w postaci mandatu? - czytamy w -Gazecie Prawnej-.
?Mimo że takie działania fiskusa mogą wydać się sceną z filmów o tajnych agentach, ale są one zgodne   z prawem i zdarzają się coraz częściej. Dokonanie sprzedaży z pominięciem kasy fiskalnej lub innej ewidencji jest przestępstwem skarbowym, zagrożonym karą grzywny do 180 stawek dziennych (w 2009 roku do 3 mln zł). W przypadku przestępstw małej wagi wymierzana jest kara za wykroczenie skarbowe, zazwyczaj w postaci mandatu do 2552 zł? ? czytamy dalej.

W opisanej sytuacji pracownik fiskusa był świadkiem popełnienia przestępstwa skarbowego, mógł więc wszcząć kontrole natychmiastowo. Na to zezwala bowiem Ordynacja podatkowa. Takie prawo mają również inspektorzy urzędów kontroli skarbowej. Warto jednak wiedzieć, że prowokacja jest zakazana. ( Pauliny Bąk -Agenci fiskusa kontrolują firmy- w -Gazeta Prawna-, Źródło: bankier.pl, 31.08.2009 )

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Urząd Skarbowy, też da się oszukać...

 

Wakacje są rajem nie tylko dla posiadaczy nadmorskich ośrodków i restauracji, ale również dla kupców. Kiedy nadchodzi lato, jak grzyby po deszczu otwierają swoje sezonowe punkty. Mają w kramach pamiątki, skórzane paski, ceramiczne kubki, bawełniane staniki. Ogólnie mówiąc można dostać wszystko - no, może poza paragonami drukowanymi przez kasy fiskalne.

Problem omijania opodatkowania znany jest pracownikom szczecińskiego Urzędu Kontroli Skarbowej od dawna. Wielokrotnie też prowadzona była przez nich akcja -Kasa fiskalna-, której zamierzeniem jest sprawdzenie rzetelności sprzedawców w zakresie rejestrowania obrotu i podatku należnego. W bieżącym roku na sezonowe kontrole Urzędy Skarbowe położyły szczególny nacisk. Inspektorzy wyruszyli w teren wspierani przez tzw. specjalnie utworzone, umundurowane grupy realizacyjne. Zjawienie się takich grup wywołuje ogromny popłoch wśród handlowców.

Kontrolujący są bardzo zadowoleni z efektów swojej pracy. Od 1 czerwca dali już 360 mandatów karnych, których łączny wartość wyniosła 101 tys. zł.

- Najczęściej przeprowadzamy je w czasie weekendów - przyznaje Bartosz Bęczkowski ze szczecińskiego Urzędu Kontroli Skarbowej. - Początkowo obserwujemy stoiska handlowe, a następnie, jeśli stwierdzamy nieprawidłowości, przystępujemy do dalszych czynności.

Urzędnicy stwierdzają, że ich skomasowane akcje mają skutek prewencyjny.

- Gdy pojawiamy się w konkretnym rejonie i przystępujemy do działania, zaraz rozchodzi się wieść o naszej bytności - mówią. - Wówczas przedsiębiorcy pilnują prawidłowego rejestrowania sprzedaży przez kasy fiskalne. Strach przed kontrolą przynosi lepszy efekt niż mandat.

Jak oszukać skarbówkę, a w rezultacie wszystkich uczciwie pracujących rodaków?

- Po prostu, nie rejestrować sprzedaży za pomocą kas fiskalnych, a utargi wprowadzane do odpowiednich ewidencji zaniżać - dają rady nierzetelni handlowcy.

A jak ominąć obowiązek kupna kasy fiskalnej - No tutaj dano furtkę prawną ? odpowiadają. - Wystarczy w jednym roku założyć firmę, pokazać w niej niewielki obrót, a potem zawiesić działalność, by ponowić ją przed kolejnym sezonem.

Obowiązek fiskalizacji występuje po przekroczeniu 40 tys. zł obrotu. Na rozpoczęcie sprzedaży przy użyciu kasy przedsiębiorca ma dwa miesiące, ale licząc od miesiąca następnego po przekroczeniu określonego limitu. Jeżeli właściciel firmy wykaże, że limit ten przekroczył w lipcu, kasę fiskalną będzie musiał posiadać na stanowisku sprzedaży od 1 października. Wystarczy we wrześniu zlikwidować firmę, przed końcem roku otworzyć następną, zrobić w niej mały obrót i procedurę unikania fiskalizacji rozpocząć od początku. Z takiego rozwiązania mogą korzystać nawet właściciele sezonowych sklepów spożywczych, za wyjątkiem osób handlujących papierosami i alkoholem. (autor: Przemysław Weprzędz, data artykułu: 12.08.09, źródło: www.kurier.szczecin.pl )

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Urząd Skarbowy przy wyciągach oraz w wypożyczalni

 

Działalność gospodarcza typu: gastronomia, handel, właściciele wyciągów i wypożyczalni sprzętu sportowego poszła na całość. Pomimo ostrzeżeń przez policję skarbową, że ruszają na łowy - ilość oszukiwania podatkowego przy kasach fiskalnych przybrała bogate żniwo w postaci mandatów. Tylko przez dwa dni - ponad 12 tysięcy złotych, a przez dwa tygodnie - ponad 60 tysięcy złotych.>

Sprawdzanie kas fiskalnych w miejscowościach turystycznych - to obecnie top akcja Urzędu Kontroli Skarbowej. Pracowników Urzędów skarbowych można się spodziewać między godz. 10 a 18. Głównie naloty wykonywane są na terenie Ustronia, Wisły i Szczyrku. Do sklepu - zwłaszcza z alkoholem, do baru czy restauracji, wypożyczalni sprzętu, na wyciąg wpadają umundurowani przedstawiciele fiskusa ochraniający - także fizycznie - inspektorów. Stwierdzają rzetelność rejestracji sprzedaży za pomocą kasy fiskalnej.
- Kontrolowanie prowadzone jest zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami. Przeprowadzane są na terenie województwa śląskiego w okresie ferii zimowych - mówi Joanna Kruz, rzeczniczka prasowa UKS. - Potwierdziły niestety, pomimo dużej akcji informacyjnej, omijanie przepisów karnych skarbowych.
Ogrom mandatów nałożono w tzw. małej gastronomii, gdzie obsługę realizuje właściciel firmy lub jeden-dwóch pracowników. Najmniejsza ilość mandatów była udzielana na wyciągach narciarskich i w dużych ośrodkach turystyczno-rekreacyjnych. Podczas przeprowadzanych kontroli wyszły na jaw różne sztuczki, jak ujść wiedzy fiskusa. Rzadko który właściciel firmy pozwala sobie na brak kasy fiskalnej. Najczęściej spotykanym  przypadkiem jest jednakże omijanie okazji do zapłacenia podatku. Wbija się na kasę kolejne zakupy - co pozwala klientowi sprawdzić łączną kwotę do zapłaty - ale w końcowym rezultacie nie jest ona zatwierdzana na kasie. Tak oto nie ma podstawy do naliczenia podatku.

Inne grzechy spotykanych przez inspektorów - to wręcz odmówienie nałożonego mandatu. Wydarzyło się to dwukrotnie w miejscach, gdzie już kiedyś przyłapano sprzedawców na omijaniu kasy fiskalnej. Odmowa skończyła się wszczęciem postępowania karno-skarbowego z poważniejszymi skutkami finansowymi. Na razie w ciągu dwóch tygodni nałożono 306 mandatów, co będzie kosztowało przedsiębiorców 61,3 tys. złotych. ( autor: Beata Sypuła, źródło: Dziennik Zachodni, data artykułu: 16.02.2010 r. )

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Urząd Skarbowy pracuje nad morzem

 

Restauratorzy, właściciele barów, jak również sprzedawcy plażowych zabawek w nadmorskich miejscowościach  miejcie się  na baczności. Pracownicy Urzędów Skarbowych zaczęli sprawdzać m.in., czy wydawane są klientom paragony fiskalne z kas fiskalnych. Mandat zaczyna w tym wypadku oznaczać początek dużych kłopotów

Jak dowiedziała się -Rz-, zaczął się właśnie nalot umundurowanych służb kontroli skarbowej w ośrodkach atrakcyjnych turystycznie. Od razu na pierwszy odstrzał poszły miejscowości nadmorskie na Półwyspie Helskim ? Hel, Jastarnia i Jurata. Ale to nie wszystko. Inspektorzy sprawdzają przedsiębiorców prowadzących działalność w gastronomii i handlu aż po Ustkę. Wcześniej zawitali do Malborka, a obecnie zapowiadają się z wizytą na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku.

Rejestracja obrotu na kasie fiskalnej

15,8 tys. mandatów karnych wymierzyli inspektorzy kontroli skarbowej w pierwszym półroczu 2009 r."

Służby skarbowe wzięły na cel miejscowości, w których jest duże skupienie handlu i gastronomii sezonowej. Tam podatnicy będą sprawdzani pod kątem legalności działalności gospodarczej i wypełniania obowiązku, jaki nakłada na nich ustawa o podatku od towarów i usług. Dokładnie chodzi o jej art. 111 ust. 1, na podstawie którego podatnicy sprzedający towary i świadczący usługi na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych mają zobowiązanie rejestrowania obrotu i kwot podatku należnego z zastosowaniem kas fiskalnych.

Od lat dawanie paragonów fiskalnych potwierdzających transakcję każdemu nabywcy towaru lub usługi jest bardzo poważnym problemem, z którym zmaga się skarbówka. Z tego też powodu kilka lat temu ruszyła nawet ogólnopolska akcja -Weź paragon- skierowana bezpośrednio do klientów. Teraz służby postanowiły na poważnie rozliczyć podatników z ich obowiązków wobec fiskusa.

- Co roku nad morze ciągną nie tylko turyści z całego kraju, ale i handlujący, którzy w miesiąc potrafią zarobić tam tyle, ile u siebie przez cały rok. Nie może więc i nas tam zabraknąć ? powiedział nam jeden z urzędników. I tak powstał pomysł wysłania specjalnej grupy realizacyjnej (odpowiednik policyjnych antyterrorystów) jako wsparcia inspektorów z Pomorza.

Akcja prowadzona jest w sposób całkowicie otwarty. A oprócz nieumundurowanych inspektorów kontroli skarbowej mieszkańcy i wczasowicze mogą się natknąć na oznakowane samochody kontroli skarbowej i umundurowanych funkcjonariuszy grup realizacyjnych. Wszystko po to, by pokazać swoją obecność i zniechęcić do omijania prawa.

- Rzeczywiście, taka akcja jest prowadzona. Co roku interesujemy się przedsiębiorcami handlującymi w miejscowościach atrakcyjnych turystycznie. W bieżącym roku jednak postawiliśmy także na prewencję, bo mandaty sypią się jak z rogu obfitości. Dlatego naszych nieumundurowanych inspektorów wsparły umundurowane grupy realizacyjne z innych urzędów kontroli skarbowej, poruszające się oznakowanymi samochodami kontroli skarbowej ? powiedział ?Rz? inspektor Andrzej Bartyska, rzecznik prasowy UKS w Gdańsku.

Statystyka bijąca na alarm

Tylko w jedną niedzielę, 19 lipca, inspektorzy wydali 40 mandatów. Natomiast w ciągu tygodnia od 27 lipca do 1 sierpnia w pasie nadmorskim nałożyli na podatników, którzy nie rejestrowali swojego obrotu na kasie fiskalnej, w sumie 132 mandaty karne na łączną kwotę przekraczającą 46 tys. zł. Ponadto 12 osób otrzymało wezwania do UKS w związku z wszczętym postępowaniem karnym skarbowym. Najbardziej oporny przedsiębiorca był ukarany grzywną dwa razy. Za trzecim razem inspektorzy skierowali wniosek o wszczęcie postępowania.

- Tym razem nie jesteśmy tak restrykcyjni wobec pracowników. Surowo karzemy za to ich pracodawców za brak nadzoru, a czasami nawet nieprzeszkolenia zatrudnionego do obsługi kasy fiskalnej ? powiedział nam jeden z inspektorów.

Z informacji uzyskanych w Departamencie Kontroli Skarbowej Ministerstwa Finansów wynika, że w letniej akcji mandatowej przeprowadzonej w miejscowościach nadmorskich inspektorzy z UKS w Szczecinie i w Gdańsku wymierzyli łącznie 372 mandaty na łączną kwotę 116 480 zł (z czego UKS w Szczecinie wystawił 240 mandatów na kwotę 70 tys. zł).

Niestety dla podatnika przyłapanego na sprzedaży poza kasą fiskalną i ukaranego mandatem (a ten może wynosić od 130 zł do nawet 2,5 tys. zł) wakacyjna przygoda ze skarbówką może się tak łatwo nie zakończyć. Inspektorzy zamierzają bowiem już po wakacjach przyjrzeć się bliżej ich działalności, a nawet posiadanemu majątkowi. ( autor: Grażyna J. Leśniak, data artykułu: 06-08-2009 )

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Taksówkarska batalia w Krakowie

 

Pocięte opony, pogróżki i zabawa w podchody z policją i strażą miejską. Tak można przedstawić krakowską wojnę cenową pomiędzy tradycyjnymi taksówkami a prywatnymi autami z naklejką "przewóz osób". Stawka jest cenna: dla klientów tanie przejazdy, dla kierowców - potężne zyski.
- Spod Bagateli pod Galerię Krakowską. Hmmm. Popatrzmy na GPS. Może być 12 zł? - w taki sposób zaczyna się rozmowa między kierowcą a klientem w nowej sieci pseudotaksówek iCar, która od paru tygodni uprzykrza życie w Krakowie licencjonowanym taksówkarzom.
Pomysł był prosty: wystarczy zarejestrować firmę i nazwać swoją ofertę "przewóz osób", aby w majestacie prawa przewozić pasażerów za mniejsze niż w tradycyjnych taksówkach stawki. Opłaca się firmie, gdyż przewożąc pasażerów w ten sposób nie trzeba płacić ani za licencję (wystarcza jedna na całą firmę, nie tak jak w taksówkach na każdego kierowcę), ani za taksometr (cena ustalana jest z góry), ani za koguta z napisem TAXI, ani za egzamin z topografii miasta, ani za zaświadczenie o zdrowiu czy niekaralności.
Opłaca się coś takiego również klientom, gdyż jazda z iCarem może być nawet o 30 proc. tańsza niż normalną taksówką, gdzie tylko za trzaśnięcie drzwiami płaci się 7 zł, do tego obowiązują taryfy nocne, strefy itd. Nic więc dziwnego, że telefon zgłoszeniowy u nowego przewoźnika cały czas się urywa, a 50 pojazdów, jakimi dysponuje iCar, pracuje bez przerwy.
Pomysł z "przewozem osób" to luka w polskim prawie, którą z sukcesem wykorzystywano już we Wrocławiu (tam jedna z sieci nazwała się Zapier... dla Ciebie) oraz w Warszawie (luźno powiązane z sobą grupy prywatnych kierowców zmonopolizowały kursy m.in. spod nocnych klubów czy dyskotek). Tego typu przewozy doceniane są też w Londynie i innych miastach Wielkiej Brytanii.
- W Krakowie to nowy pomysł, ale już hula znakomicie. Szefowie są zachwyceni. Kto by jeździł tak drogo, skoro można tanio? Więc jak, jedziemy za te 12 zł? - pyta nas młody kierowca, który miesiąc temu przesiadł się do iCara ze swej ciężarówki. Niestety, pod teatr Bagatela zamówiony iCar nie wjedzie, pojedziemy od Krupniczej Alejami. Jednym z minusów "przewozów osób" jest bowiem to, że nie mogą wjeżdżać do stref A i B ani zatrzymywać się na postojach.
Tymczasem zwykli taksówkarze pomstują. - Jakim prawem my mamy respektować tyle przepisów, a oni odbierają nam bezczelnie klientów, nie ponosząc żadnych kosztów ani obowiązków - piekli się kierowca z sieci Wawel. Inny, z Barbakanu, mówi bez ogródek: - Podobno iCara założyło kilku naszych byłych kolegów. Jak ich spotkam, to nogi z d... powyrywam. To rozbój w biały dzień!
Grzegorz Wasyl, kierownik wydającego licencje dla taksówkarzy i "przewozów osób" referatu w Urzędu Miasta Krakowa, jest innego zdania: - Sprawdziliśmy wszystkie za i przeciw. iCar działa legalnie. Jego właściciele wystąpili o licencję na przewóz osób i po spełnieniu warunków takową otrzymali. Ich kierowcy jeżdżą na odpisach jednej licencji, bo tak stanowi prawo. Też rozliczają się przez kasy fiskalne, ale mniej liczą za kursy. I nie muszą przejmować się żadnymi uchwałami radnych o minimalnych czy maksymalnych stawkach, bo u nich wszystko jest uznaniowe.
Wasyl potwierdza, że do magistratu lawinowo napływają skargi na iCar od taksówkarzy. - Gorąca sprawa tego lata - komentuje z westchnieniem.
Z iCarem jesteśmy blisko celu, jedziemy już nową Pawią. - Jakby zatrzymała nas straż, to wziąłem was stąd, spod Polibudy - uprzedza kierowca. Nam nie wolno tu jeździć. Ale spokojnie, staniemy tu z boku, byle nie przy postoju taxi. Jeszcze mnie wyzwiskami obrzucą...
Kierowca inkasuje 12 zł, wydaje kwitek i życzy miłego dnia.
- Oni nie mają miło, odbieracie im pracę - mówię, wskazując na taksówki na postoju.
- Bo jako monopoliści w cenowej zmowie czują się zagrożeni. Jak pan myśli, kto pociął mi pod domem komplet nowiutkich opon za dwa i pół tysiąca? Będzie coraz goręcej - prorokuje i odjeżdża, powiewając charakterystyczną chorągiewką na dachu.

Komentarz

Rok temu krakowskim taksówkarzom wystarczyła jedna noc, aby wszystkie korporacje solidarnie podniosły opłatę za "trzaśnięcie drzwiami" do 7 zł, a opłatę za kilometr do 2,3 zł. To była reakcja na uwolnienie przez radnych cen. Efekt jest taki, że gdy w Warszawie da się jechać taksówką nawet za półtora złotego (za kilometr), w Krakowie ludzie unikają taksówek, korzystając choćby z coraz lepszej komunikacji nocnej MPK. Będą też korzystać z iCara i podobnych wynalazków, bo nikt nigdzie nie lubi płacić więcej, jak może mniej.
Choć oferta "przewozów osób" to zwykły, nieregulowany właściwie żadnymi przepisami pic, to dla właścicieli taksówkarskich korporacji powinien to być sygnał nie do narzekania na "nieuczciwą" konkurencję, lecz do pomyślenia, czy aby cenowa zmowa nadal się im opłaca. ( autor: Rafał Romanowski, data artykułu: 21.08.09, źródło: wyborcza.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Pytanie dotyczące kas fiskalnych

 

Na ostatnim posiedzeniu Sejmu skierowałem do Ministra Finansów pytanie w bardzo istotnej dla wielu przedsiębiorców kwestii, a mianowicie w sprawie kas fiskalnych. Brzmiało ono tak:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze!

Od wielu lat przedsiębiorcy oraz doradcy podatkowi podkreślają konieczność wprowadzenia mechanizmów zapewniających stabilność prawa w zakresie urządzeń fiskalnych. Przygotowanie rozporządzenia na ostatnią chwilę w rzeczywistości uniemożliwia przedsiębiorcom wcześniejsze zapoznanie się z przepisami oraz odpowiednie przygotowanie się do ewentualnych zmian.

W dniu 16 lipca 2009 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodnych z konstytucją przepisach  dotyczących kas fiskalnych. TK uznał, że w ustawie nie ma precyzyjnych  wytycznych, które powinien brać pod uwagę Minister Finansów określając, których przedsiębiorców zwolnić z obowiązku posiadania kas fiskalnych. Obecne w ustawie kryteria są niejasne, nie można na ich podstawie jednoznacznie określić, których podatników można wyłączyć z obowiązku posiadania kas. Pojawia się więc skomplikowana sytuację. Zarówno Rada Ministrów, jak i Sejm i Senat mają niewiele czasu, aby poprawić niekonstytucyjne przepisy.

W jakim czasie ministerstwo finansów zamierza opracować nowelizację przepisów odnośnie kas fiskalnych? Których przedsiębiorców będzie dotyczyła ustawa bądź rozporządzenie i czy obowiązkiem instalacji kas zostaną objęci lekarze i prawnicy? Są  to nagminne pytania, które otrzymujemy jako posłowie - w sprawie konieczności wydruku paragonu z kasy fiskalnej przy sprzedaży gazet czy  kupnie kwiatka. Czy również i te grupy zawodowe są rozważane w kwestii objęcia ich obowiązkiem instalacji kas rejestrujących?  Jeżeli proces legislacyjny nie zostanie odpowiednio wcześniej zakończony, przedsiębiorcy dokonujący sprzedaży na rzecz osób nieprowadzących działalności gospodarczej będą musieli kupić kasy fiskalne i ewidencjonować obroty w tych urządzeniach. W związku z tym, panie ministrze, proszę o odpowiedź: Jaki jest tryb, jaka jest sytuacja na dzień dzisiejszy  i czy zdążymy z nowelizacją, bo czasu pozostało naprawdę niewiele?

Autor: Andrzej Pałys, źródło: andrzejpalys.blog.onet.pl,  data artykułu: 2009-10-26

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Posiadacz busa woził pasażerów w... bagażniku. Bez kasy rejestrującej.

 

Szokujące wyniki kontroli przewozu osób w Radziejowie (woj. kujawsko-pomorskie), a dopiero ciekawe metody unikania mandatu. Inspektorzy transportu drogowego w pewnym kontrolowanym busie natrafili na intrygujące rozwiązanie - kierowca zamontował w bagażniku dodatkową kanapę

- Wg nas służyła do przewożenia dodatkowych osób, jednakże przewoźnik zaklinał się, że służy mu jedynie do odpoczynku pomiędzy kursami - Informuje Alvin Gajadhur, rzecznik inspektora transportu drogowego. Kierowca chciał udowodnić inspektorom swoje uczciwe zamiary i poszedł spać.

Jednakże nie dane mu było ani przespać, ani przekonać inspektorów. Zabrali oni kierowcy dowód rejestracyjny i ukarali mandatem 250 zł za "za wykonanie niedozwolonych zmian konstrukcyjnych". Na przewoźnika czekała również dodatkowa kara od urzędników skarbówki, gdyż w samochodzie nie używał kasy fiskalnej.

( autor: Błażej Grygiel, data artykułu: 12.02.2010, źródło: TOK FM )

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Połowa zakupów w barach nie jest ewidencjonowana na kasie fiskalnej

 

- Połowa zakupów dokonywanych w pubach, dyskotekach i barach w sezonie wakacyjnym  w miejscowościach turystycznych na Warmii i Mazurach jest nielegalna - oceniają pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej w Olsztynie. Tylko co druga transakcja jest ewidencjonowana w kasach fiskalnych - powiedziała PAP rzeczniczka UKS w Olsztynie Mirosława Torenc.
Na nielegalnych transakcjach traci budżet państwa, bo nie są wówczas odprowadzane podatki.
"Przez dwa ostatnie sierpniowe weekendy kontrolerzy weszli do dyskotek, barów i pubów działających w godzinach wieczornych i nocnych na terenie miejscowości turystycznych. Połowa zakupów dokonywanych w lokalach nie była rejestrowana. Właściciele pubów są przekonani, że jeżeli prowadzą działalność wieczorami i nocą, to kontrolerzy ich nie sprawdzą"- powiedziała Torenc.
"Na razie chcemy pokazać właścicielom pubów, że kontroli mogą spodziewać się o każdej porze"- dodaje.
Kontrole miały charakter prewencyjny. Kontrolerzy pojawili się w pubach umundurowani, a samochody UKS były oznakowane i wyposażone w "koguty". . Właścicieli ukarano 29 mandatami na łączną kwotę 14 tysięcy złotych.

Wcześniej UKS na Warmii i Mazurach kontrolował sezonowe punkty gastronomiczne i handlowe. Tu także wyniki pokazały, że tylko połowa transakcji jest ewidencjonowana w kasach fiskalnych.(PAP) ( Źródło: bankier.pl, 29.08.2009 )

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasa fiskalna

drukarki fiskalne

Polski rząd poszukuje pieniędzy - Kasy fiskalne u lekarzy i adwokatów

 

Polski rząd poszukując pieniędzy planuje nałożyć podatki na najbiedniejszych: ludzi realizujących drobne usługi, korepetytorów, sprzątaczki, niańki.

Mało brakuje, a finansiści z rządu przedstawią pomysł nałożenia podatków na panie trudniące się najstarszym zawodem świata, albo żebraków na ulicach i pod kościołami. Intrygujące, że polski rząd poszukuje pieniędzy w kieszeniach najbiedniejszych, zostawiając całą szarą strefę lekarzy, dentystów, adwokatów, notariuszy,  czy też komorników w spokoju.
Dokładnie jak, za komuny, wszyscy wiedzieli, że marynarze dorabiają drugą, trzecią i czwartą pensję na handlowaniu artykułami z zachodu, tak obecnie wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, że lekarze, dentyści, adwokaci, notariusze i komornicy mają krocie opodatkowując jedynie mizerny ułamek własnych dochodów. Ja osobiście nigdy nie dostałem rachunku, ani tym bardziej faktury, kiedy dostawałem poradę  u lekarza czy dentysty w prywatnym gabinecie, w prywatnej kancelarii notarialnej czy adwokackiej.
Myślę, że wdrożenie kas fiskalnych dla lekarzy i dentystów mających prywatne gabinety, adwokatów i notariuszy, którzy mają prywatne kancelarie, nie wspominając o komornikach, przyniosło by ogromne dochody, które miałyby szansę załatać dziurawy budżet. Nie wspomnę już o czystej sprawiedliwości społecznej (taksówkarze mają już taki obowiązek).
-Leczę się u znanego specjalisty, który pracuje na trzech etatach, pierwszy w szpitalu, drugi w spółdzielni lekarskiej, a trzeci w prywatnym gabinecie. I o dziwo realizuje coś takiego w ciągu 8-12 godzin pracy. Posiada olbrzymi dom, domek letniskowy i dwa super auta. Może mi ktoś objaśni, gdzie  tkwi problem, bo jak żyję nie zobaczyłem jeszcze ubogiego medyka - mały fragment wypowiedzi anonimowego czytelnika "Kuriera Szczecińskiego".
Prawdą jest, że potężna część lekarzy, szczególnie kadra kierownicza, specjaliści i dentyści posiadają prywatne gabinety lekarskie. W przeciwieństwie do szeregowego lekarza czy pielęgniarki zarabiają potężne pieniądze. Gdyż tak naprawdę jedynie oni mają możliwość w czasie 8-12 godzin obskoczyć trzy, cztery etaty, nie wspominając o kopertach. Nie wspomnę już o cenach usług notarialnych, adwokackich, na które w przeważającej części nie wystawia się rachunków i faktur.
Dlaczego więc polski rząd poszukując pieniędzy nie nałoży podatków (wprowadzi kasy fiskalne) na jedną z najbogatszych grup społecznych w Polsce, jedynie wciąż sięga do kieszeni najbiedniejszych? Prawda jest jedna,  lekarze i adwokatura mają bogatą reprezentację w sejmie, w przeciwieństwie do najbiedniejszych, z którymi nie utożsamia się żaden klub sejmowy. ( data artykułu: 16.09.09, źródło: wiadomości24.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Okradli sklep i bar w Zamchu. Złodziei poszukuje policja

 

W jednym zamachu obrobili bar, sklep spożywczy i pomieszczenie gospodarcze w Zamchu pod Obszą. Okradziony 22-latek oszacował straty na 15 tys. Złotych.

Sprawcy wyłamali ramę okienną i pod osłoną nocy wpadli do baru, skąd skradli z kasy fiskalnej 1,5 tys. złotych i 600 euro. Następnie przenieśli się do znajdującego się w tym samym budynku sklepu spożywczego, skąd skradli 8,5 tys. złotych gotówki.
Ich łupem padły także papierosy za 2 tys. złotych oraz karty do telefonów komórkowych warte 1 tys. złotych - informuje Milena Wardach, rzecznik prasowy biłgorajskiej policji.
Włamywacze zajrzeli też na odchodne do pomieszczenia socjalnego, skąd zabrali telefon komórkowy i kamerę cyfrową warte 1,6 tys. złotych.
Za kradzież z włamaniem grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Policja poszukuje sprawców.

(data artykułu: 25.08.09, źródło: dziennikwschodni.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Ograbił z klucza siostrę, potem sklep i kasę

 

Mieszkaniec Kościana ukradł 3,2 tys. zł z kasy fiskalnej w jednym ze sklepów w centrum Kościana. Posiadał klucz, który skradł wcześniej ekspedientce - siostrze.

Złodziej, 23-letni mieszkaniec Kościana, działał bardzo rozmyślnie. Wpierw 2 maja siostrze skradł klucz do sklepu, w którym pracowała. Dzięki temu nie miał problemu z wejściem w nocy do tego sklepu i opróżnienia kasy fiskalnej. Ukradł 3,2 tys. zł.
W celu zatarcia śladów wrzucił klucz do Obry. A pieniądze wydał na spłatę długów i gry hazardowe.
-  Został wkrótce zatrzymany i usłyszał zarzut kradzieży. Czyn ten jest zagrożony karą więzienia do lat 5- mówi Mateusz Marszewski, rzecznik prasowy komendanta powiatowego policji w Kościanie.  ( data artykułu: 12.05.2010., źródło: panorama.media.pl )

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Obecny warzywniak nie powinien wyglądać jak stragan na bazarze

 

Do prowadzenia warzywniaka wymagany jest nade wszystko lokal o powierzchni 15?20 mkw. i pojazd dostawczy.

Sklep z warzywami i owocami osiągnie zyski jedynie w miejscu o dużym natężeniu ruchu.

- To nie musi być koniecznie centrum miasta. Najciekawszą lokalizacją są osiedla mieszkaniowe - stwierdza właściciel sklepu warzywnego Cebo w Dąbrowie Górniczej.

Dobrze, jeżeli w bezpośrednim sąsiedztwie nie funkcjonuje żaden bazar. Jak wynika z najnowszych badań Ipsos, aż 47 proc. sprzedawanych w Polsce owoców i warzyw kupowanych jest na bazarkach. W Unii Europejskiej to 33 proc.

Lokal wymagany na sklep warzywny nie musi być duży. Powinno starczyć 15?20 mkw. powierzchni sprzedaży. Musi posiadać własne zaplecze o wielkości minimum kilku metrów kwadratowych, do przechowywania towaru. W lokalu należy też wygospodarować pomieszczenie socjalne, w którym będzie toaleta oraz kącik kuchenny.

- Obecny warzywniak nie może wyglądać jak stragan na bazarze. Klienta ściągnąć może tylko zadbany, estetycznie urządzony sklep ? zauważa Paweł Kosowski, właściciel warzywniaka Jarzynka na warszawskim Mokotowie.

To znaczy, że należy liczyć się z inwestycją w jego wyposażenie. Warto zamówić regały przeznaczone tylko do ekspozycji owoców i warzyw. Najlepiej wyglądają te w kolorze drewna, w których towar jest przetrzymywany w plastikowych skrzynkach. Jeśli zależy nam na wyglądzie sklepu, nad regałem warto zainstalować lustro, które będzie odbijało eksponowany w koszach towar. To nadaje także obfitości ekspozycji. Wygodne są też regały na konstrukcji metalowej, w których jest możliwość łączenia elementów w dowolne ciągi. Za pojedyńczy regał o szerokości 1,2 metra i wysokości 2,3 należy zapłacić u producenta mebli sklepowych około 1,2?1,7 tys. zł. Wybierając rynek wtórny, zakupimy taki regał za połowę ceny. Można też wybrać wykonanie regałów u stolarza. Wtedy też zaoszczędzimy około 20?30 proc.

Na kupno kasy fiskalnej i wagi należy zarezerwować około 2?3 tys. zł. Wymagana będzie również lada sklepowa za około 250?300 zł. W lokalu konieczna jest klimatyzacja, szczególnie latem. Na klimatyzację trzeba wydatkować około 2?3 tys. zł.

Właściciel sklepu warzywnego powinien posiadać pojazd dostawczy. Najtrafniejszy będzie taki o pojemności do 1 tony towaru. Na kupno używanego auta trzeba przeznaczyć około 15?20 tys. zł.

Sklep warzywny działający na osiedlu winien być otwarty minimum do godziny 19.00, by dać możliwość zrobienia zakupów powracającym z pracy później. Winien też pracować w soboty. Długie godziny otwarcia powiązane są z koniecznością zatrudnienia pracownika. Na ten cel trzeba posiadać około 800?1100 zł miesięcznie. Następne 10 tys. zł trzeba przeznaczyć na zakup towaru.

Przed otwarciem działalności trzeba uzyskać zgodę na otwarcie sklepu. To wiąże się ze spełnieniem wielu wymagań i otrzymaniem zezwoleń m.in. od Państwowej Straży Pożarnej czy Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Kolejnym etapem jest złożenie pisemnego zgłoszenia o liczbie kas fiskalnych i miejscu ich użytkowania przed terminem rozpoczęcia prowadzenia ewidencji sprzedaży. Potem następuje instalacja kasy i jej fiskalizacja.

OTWARCIE SKLEPU WARZYWNO-OWOCOWEGO

Przed uruchomieniem sklepu z artykułami spożywczymi należy:

- opracować aranżację placówki zgodnie z przepisami technicznymi, wodno-kanalizacyjnymi

- zgłosić sklep do Państwowej Straży Pożarnej

- zgłosić sklep do Państwowej Inspekcji Pracy

- złożyć wniosek do Państwowej Inspekcji Sanitarnej o zatwierdzenie lokalu i wpisanie do rejestru zakładów podlegających kontroli organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej

- podpisać umowy z dostawcami mediów, z firmą wywożącą śmieci, prowadzącą deratyzację i dezynfekcję

- wystąpić o opinię kominiarską dotyczącą wentylacji pomieszczeń

- złożyć pisemne zgłoszenie o liczbie kas rejestrujących i miejscu ich użytkowania przed terminem rozpoczęcia ewidencjonowania sprzedaży

- dokonać instalacji i fiskalizacji kas, zgłosić kasy w terminie 7 dni do właściwego urzędu skarbowego

- wyposażyć placówki w urządzenia chłodnicze i meble

- zawrzeć umowy na dostawy towaru

(data artykuł: 26.08.09, źródło: gazetaprawna.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasa fiskalna

drukarki fiskalne

Nieuczciwi przedsiębiorcy karani mandatami fiskusa

 

Uczciwość przedsiębiorców jest kontrolowana przez pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Kontrolerzy podszywają się pod klientów i karzą mandatami tych, którzy nie rejestrują sprzedaży na kasie fiskalnej
Pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej sprawdzają, czy przedsiębiorcy sprzedają z "nabijaniem" na kasę fiskalną .
Właścicielka jednego z lokali opowiada, że do jej lokalu przyszły dwie młode kobiety, które pytały o ofertę i  chciały też skorzystać z toalety. Po chwili poinformowały, że reprezentują Urząd Kontroli Skarbowej. Wyszły z niczym, bo wszystko było w porządku - dodaje kobieta. Niestety w wielu lokalach przedstawiciele fiskusa dopatrzyli się nieprawidłowości.
Jarosław Borawski, wicedyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Olsztynie, informuje, że w ciągu jednego  tygodnia na szlaku wielkich jezior wystawiano mandaty na kwotę 70 tysięcy złotych, z czego znaczy procent wypisano w powiecie giżyckim. Akcja "Paragon na Mazurach" potrwa do końca sierpnia. ?Fiskus odwiedza  właścicieli wszelakich obiektów gastronomicznych, wypożyczalni sprzętu wodnego, barów, dyskotek, toalet. Borawski zapewnia, że sprawdzeni zostaną również przedsiębiorcy  wypożyczający jachty.

Nie wszyscy jednak przejmują się mandatami. Zdarza się również tak, że nieuczciwy Kowalski jest gotów zapłacić mandat nawet trzy razy dziennie, niewiele robiąc sobie z nałożonych kar, bo biznes jest bardzo zyskowny. Borawski podsumowuje, że na takiej nieuczciwości traci państwo. Nie wszyscy też boją się UKS. Mazurska akcja spotyka się z pewną akceptacją rzetelnych przedsiębiorców, dla których nie ewidencjonujący dochodów stanowią nieuczciwą konkurencję. Szara strefa nie płaci podatków, w związku z czym może oferować atrakcyjniejsze ceny. ?Urząd Kontroli Skarbowej może zastosować poważniejsze konsekwencje niż kilkuset złotowe mandaty. Dane przedsiębiorstwo może zostać poddane drobiazgowej kontroli z dłuższego okresu prowadzenia działalności gospodarczej. Jeżeli okaże się, że zobowiązania podatkowe powinny być wyższe niż zadeklarowano, takiemu przedsiębiorcy grozi już nie mandat, ale wysoka kara. ( Autor:  Anna Baranowska, źródło: gizycko.wm.pl, data artykułu, 16.07.2010 )

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Nieczytelne recepty

 

Powstał duży problem. Sąd Najwyższy wydał wyrok, w którym jednoznacznie określa recepty
nieczytelne jako nieprawidłowe i które nie podlegają refundacji, co jest na pewno 90% recept wystawianych obecnie w Polsce. Może doprowadzić to do pozbawienia leków refundowanych przeważającej części chorych w naszym kraju. Inny sąd określił, że: aptekarz powinien posiadać świadomość, iż jeśli nie dopuści do realizacji recepty cała odpowiedzialność za stan zdrowia pacjenta spadnie na niego oraz, że NFZ zabierając aptekom refundację tak naprawdę poszukuje oszczędności, co nie ma żadnego związku z dobrem pacjenta.
Według prezesa rady Śląskiej Izby Aptecznej, doktora farmacji, Stanisława Piechuli: - To lekarz powinien ponosić odpowiedzialność za wystawiane recepty, ponieważ w przeciwnym wypadku cierpieć będą chorzy, którym apteki będą odmawiać realizacji recept na leki refundowane albo proponować całkowitą odpłatność za lek, albo staranie się o poprawienie recepty, co nie ma żadnego odniesienia do społecznej uczciwości i poszanowania prawa, które gwarantuje pacjentowi lek jako
świadczenie gwarantowane. Apelowanie zaś wiceministra Twardowskiego o poprawne wypisywanie recept jest jedynie mydleniem oczu i odwracaniem uwagi od odpowiedzialności za wystawianie recept, którym chce się obciążyć chorych.
Jednakże pacjenci również winni, według naszego zdania kontrolować lekarzy, sprawdzać wystawiane recepty, poprawność wpisanego PESEL-u, czy nazwy leków są czytelne. Nabazgrane jak kura pazurem recepty powinni odrzucać. - W telewizji jakaś lekarka tłumaczyła, że lekarze tak źle piszą, ponieważ są zmuszeni spieszyć się, gdyż mogą przeznaczyć na jednego pacjenta jedynie 15 minut. To śmiechu warte. My z zasady nie powinniśmy realizować 70% recept, gdyż z trudem domyślamy się, często pytając osoby przy okienku na jaką dolegliwość ma być przeznaczone lekarstwo, jaką nazwę leku lekarz napisał - informuje nas jedna z otwockich farmaceutek. - To problem, z którym aptekarze borykają się od zawsze. Cudownie, że ten problem ujrzał światło dzienne. Wierzę, że doczekamy się wymogu, aby recepta mogła być wypisywana i rejestrowana w komputerze i drukowana. Przecież nie jest to żadnym problemem, gdyż istnieją już miniaturowe drukarki. Potrzeba jedynie malutkiej chęci, aby lekarze zmienili swoją mentalność, jednak to może być najtrudniejsze.
Próbowaliśmy pytać lekarzy o to czemu tak nonszalancko wypisują recepty, przedzwoniliśmy do trzech i żaden z nich nie chciał się wypowiadać. - To rozdmuchany problem ? powiedział jeden. - Może ktoś lobbuje w NFZ, by nam na siłę wcisnąć laptopy i drukarki ? oczywiście na nasz koszt, tak jak w handlu i usługach wciska się wszystkim kasy fiskalne. A to tylko po to, aby świat rzeczywiście upodobnić do wizji orwellowskiej... ( data artykułu: 23-10-2009, źródło: linia.com.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Nie zarejestrowali kas fiskalnych i ukradli miliony sprzedając bilety

 

Onet.pl informuje: Prokuratura Okręgowa w Słupsku oskarżyła szefów firmy Rami-Ustka, która zajmuje się przewozami pasażerskimi o przywłaszczenie 1,5 mln zł, wyłudzenie 98 tys. zł podatku VAT oraz nieuiszczenie 280 tys. zł podatku dochodowego od osób fizycznych.

Rzecznik słupskiej prokuratury, Beata Szafrańska,  poinformowała, że przesłany w piątek, 29 grudnia 2006 roku do sądu akt oskarżenia obejmuje cztery osoby: prezesa, wiceprezesa, księgową oraz jednego pracownika spółki.
Prokuratura sądzi, że prezes Mariusz R. oraz jego zastępca Jacek R., którzy nie są ze sobą spokrewnieni przywłaszczyli 1,5 mln zł pomiędzy 28 lutego 2003 roku, a 14 grudnia 2005 roku. W celu uzyskania takich korzyści zainstalowali i wykorzystywali do sprzedaży biletów w autobusach spółki 5 niezarejestrowanych kas fiskalnych. Szafrańska tłumaczy: kasy fiskalne wydawane były niczego nieświadomym konduktorom przez pracownika Romana Z. Uzyskany dzięki tym kasom utarg Z. przekazywał później bezpośrednio swoim szefom.

Ponadto księgowa Iwona R., żona prezesa spółki, nie wpisywała tak uzyskanych pieniędzy do deklaracji podatkowych i w ten sposób ukrywała przywłaszczone pieniądze spółki.

Śledztwo wszczęto w grudniu 2005. Na jego początku prezes i księgowa trafili do tymczasowego aresztu. Po trzech miesiącach sąd zamienił areszt na poręczenie majątkowe oraz zakaz opuszczania kraju wraz z zabraniem paszportu i dozór policji. Oskarżeni będą odpowiadać przed sądem z wolnej stopy.

Za przywłaszczenie pieniędzy oraz przestępstwa skarbowe grożą wysokie grzywny pieniężne oraz do 10 lat więzienia. ( Źródło: tur-info.pl, data artykuLu: 2007-01-03)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Nie zamierza oddać sklepu, gdyż lubi ludzi

 

Czy jest możliwe, aby pół życia poświecić sklepowi? Oczywiście. Anna Cieślik (64 l.), sklepowa ze wsi Mikołajew na Mazowszu nie wyobraża sobie dnia bez codziennej krzątaniny po GS-ie. Handluje w nim już 20 lat. Czy teraz, gdy GS przejął prywatny właściciel, pani Ania nadal będzie mogła ratować ich w potrzebie?

Każdego dnia o 7 rano staje za ladą sklepu gminnej spółdzielni. Zawsze w swoim ulubionym bereciku i z uśmiechem na twarzy. Kiedy inni dopiero co otwierają oczy budząc się ze snu, ona zdąży już przyjąć dostawę świeżego chleba i umyć podłogę. - Ja kocham ludzi i kocham ten sklep -  mówi pani Anna. Niedawno GS kupił prywatny właściciel. Pani Anna nie potrafi myśleć, że przestanie tu pracować.

Ten właśnie sklep dał jej radość i siłę, by mogła znosić trudy życia. 20 lat temu pociąg zabił jej męża. W tym czasie z prawie dorosłymi dziećmi przeniosła się do Mikołajewa. Oj, Nie było łatwo. Jednak dostała posadę sklepowej. - Od razu pokochałam mieszkańców wsi. I już wiedziałam, że zostanę tu, dopóki będę mogła - informuje ekspedientka.

Nawet, gdy wprowadzono obowiązek, by w każdym sklepie była kasa fiskalna, nie poddała się. - Podliczałam w zeszycie produkty, to się musiałam potem na kasie nauczyć je nabijać. Nie było łatwo, ale się zaparłam - opowiada kobieta.

Osoby we wsi nie wyobrażają sobie GS-u bez pani Ani. - Ona wysłuchuje naszych narzekań i radości. Zna dziadków, ojców i dzieci każdej rodziny. Zawsze da chleb i mleko na zeszyt, a nawet odbiera renty za sąsiadów, których nie ma w domu. Jak jej tu może nie być - martwi się Zofia Nawrocka (74 l.), mieszkanka wsi.

Jakieś pięć lat temu pani Ania przeżyła napad na siebie w GS-ie. Bandyci skrępowali ją wtedy taśmą i okradli z całego utargu. Jednak pani Ania tym się nie przejęła. Ponownie uśmiechnięta stanęła za ladą GS-owskiego sklepu. - Będę tu pracować z oddaniem do śmierci. Modlę się tylko, by nowy właściciel zechciał mnie zostawić - mówi z nadzieją sklepowa.

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Ministerstwo Finansów o kontroli "piekarza z Legnicy"

Środki przekazu od ponad roku informują o sprawie "piekarza z Legnicy" - Waldemara Gronowskiego. Według relacji pana Gronowskiego przekazywał on nieodpłatnie pieczywo instytucjom zajmującym się działalnością charytatywną, a restrykcyjne działania administracji skarbowej doprowadziły do upadku jego przedsiębiorstwa. W opinii kontroli skarbowej jest to dezinformacja, a sprawa ta jest jedną ze spraw typowych dla zjawiska szarej strefy - poinformowało Ministerstwo Finansów.
Kontrola rozpoczęła się w 2005 r., po dwukrotnym ukaraniu pana Gronowskiego mandatem karnym za pomijanie kasy fiskalnej w trakcie działalności handlowej. Takie wykroczenie jest jednym z zachowań typowych dla szarej strefy - pomijając kasę fiskalną, unika się ewidencjonowania sprzedaży, a w rezultacie zmniejsza się swój podatek. Kontrola skarbowa stara się walczyć z tym zjawiskiem m.in. przez sprawdzanie wydawanych paragonów (akcja "weź paragon").
W przypadku stwierdzonego łamania prawa często rozpoczyna się całościową kontrolę skarbową. Kontrolerzy otrzymali ponadto sygnał o zaniżaniu przez Przedsiębiorstwo Wielobranżowe INKOP-BIS należące do Waldemara Gronowskiego przychodów ze sprzedaży oraz o zatrudnianiu przez niego pracowników bez umowy o pracę.
W tej sytuacji podjęcie kontroli było uzasadnione, ponieważ zgodnie z art. 1 ustawy z 28 września 1991 r. o kontroli skarbowej (j.t. Dz.U. z 2004 r. nr 8, poz. 65 ze zm.) celem kontroli skarbowej jest m.in. ochrona interesów i praw majątkowych Skarbu Państwa oraz zapewnienie skuteczności wykonywania zobowiązań podatkowych i innych należności stanowiących dochód budżetu państwa.
Przebieg postępowania

Wyszczególnienia

-Wielkość zaewidencjonowanej sprzedaży w szt.

-Wielkość niezaewidencjonowanej sprzedaży wg wyliczeń biegłego w szt.

-Wielkość sprzedaży łącznie w szt.

-chleb

-615 115

384 610

-999 725

-bułki zwykłe

-288 446

-563 328

-851 774

-bułki słodkie

-16 238

-38 764

-55 002

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Ludzie młodzi z Łodzi

 

"Młodzi w Łodzi" najnowsze hasło mające promować miasto i jego świetlaną przyszłość, przedstawiające możliwości jakie przyniesie ze sobą zamieszkanie w tym mieście i bardzo świetlaną wizję przyszłości. I co? Ano nic...

Łódź wbrew hasłu "Młodzi w Łodzi" nie jest pomocna młodym ludziom. Jestem zła, sfrustrowana i mam wszystkiego powyżej dziurek w nosie,  to nie jest przyszłościowe miasto. Mija rok mojego pobytu w Łodzi. Przedtem mieszkałam na wsi, jakieś 40 kilometrów od Łodzi. Tam ukończyłam technikum, gdyż Polska potrzebuje specjalistów, techników, inżynierów. Jeszcze w czasie mojego  mieszkania na wsi przyjęłam pracę na stacji. Z kilku powodów: malutki rynek pracy, brak znajomych w gminie. Chciałam zaliczyć staż; nie dostałam stażu, więc zabrakło mi pieniędzy na zakończenie studiów. Dostawałam ok 1200 zł za 280 godzin pracy. Doszłam do wniosku że, to nie dla mnie. Ponieważ "Młodzi w Łodzi", to stwierdziłam, jadę. I pojechałam.
Rozpoczęłam pracę w agencji ochrony. Dostałam pracę jako recepcjonistka. Mój czas pracy to ponad 200 godzin. Również w święta i niedziele. Następnie zaczęłam pracować w nocy i dopadł mnie kryzys. I trach. Skończył się zarobek pieniędzy, a zaczęła harówka za mierne grosze. Zaszłam w ciążę i wtedy dano mi wymówienie. Los ze mnie zakpił,  po paru dniach poroniłam.
Obecnie ponownie poszukuję pracy. Ukończyłam technikum i nic. Trochę lepiej poznałam bardzo specyficzny rynek pracy w Łodzi. Nie posiadam doświadczenia, by być zatrudnioną w sklepie spożywczym, a poznanie obsługi kasy fiskalnej to nie taka prosta sprawa. "To wysoce specyficzna branża, wymagająca" -usłyszałam takie stwierdzenia w niejednym sklepie. W Łodzi w sklepie spożywczym da się zarobić ok 1000 do 1200 zł. Na wsi skąd pochodzę nikt nie wymaga doświadczenia. Możliwe, że na wsi prędzej się uczą. Zarobki bywają różne: od 1400 do 1600 zł.
W ostatnim czasie zobaczyłam ogłoszenie, w którym poszukiwano sprzątaczki. Nie mogłam uwierzyć w to co napisano, więc obejrzałam bliżej te ogłoszenia. Jeżeli macie ochotę być sprzątaczką w Łodzi musicie posiadać od roku do trzech lat doświadczenia i wykształcenie zawodowe. Stwierdziłam, że spróbuję pracować w sklepie samoobsługowym. Nawet było interesująco. Szczególne, gdy powiedziano mi, że dostanę od 800 do 900 złotych.
Głowa mi pęka od natłoku myśli. Od dawna nie czułam się tak źle. Przecież nie posiadam żadnych wygórowanych ambicji. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem szczególnie mądra, jednak uważam, że praca za 800 zł spowoduje, że będę pozbawiona godności.
Łódź to miasto, z którego młodzi ludzie uciekają. Nie ma pracy ani dla młodych ani dla starszych ludzi, bo nikt nie ma zamiaru "dziadka" zatrudnić. Wskaźnik bezrobocia ma już ponad 8 proc. Ale najgorzej mają kobiety. Nie ma dla nich żadnej pracy. Jeśli w dodatku ma się dziecko tak jak ja i chciałoby się wyszukać pracę jednozmianową, jest to praktycznie niemożliwe. Nie do pozazdroszczenia jest los młodych kobiet z dziećmi w Łodzi.  ( data artykułu: 2009-10-23, źródło: Wiadomości24.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasa fiskalna

drukarki fiskalne

Kradzież wszech czasów. W Bytowie rozbił szybę za 1000 złotych, ukradł... 1,50 zł w bilonie z kasy fiskalnej.

 

Skradł 1,50 złotych w bilonie, a rozbił przy tym szybę o wartości tysiąca złotych. Szaloną "fantazję? pokazał Łukasz C., mieszkaniec Bytowa.
Do kradzieży z włamaniem doszło w nocy. Mężczyzna przyuważył sobie sklep odzieżowo-pasmanteryjny przy ulicy Śródmiejskiej w Bytowie. Dużą szybę wystawową rozwalił cegłą.

W środku sprawcę zainteresowała kasa fiskalna. Pobrał z niej zawinięty bilon, a realnie jedno i dwugroszówki. Jak przeliczył dało mu to ogółem 1,50 złotych. O dziwo mężczyzna nie wziął znajdujących się obok kilku monet dwuzłotowych.

W końcu poprzewracał wieszaki z ubraniami i zbiegł. Policja zatrzymała go zaraz po włamaniu na ulicy Sikorskiego. Był nieźle pijany. Łukaszowi C. grozi od roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności. (autor: Andrzej Gurba, data artykułu: 17.08.09, źródło: gp24.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Kontrola biletów, a kasy fiskalne

 

Pasażerowie podmiejskich busów płacą opłatę za przejazd, ale kierowcy nagminnie nie wydają im biletów drukowanych przez kasy fiskalne. W ten sposób okradani są pracodawcy oraz cierpi na tym również fiskus.
Inspekcja Transportu Drogowego, Izba Celną i Urząd Kontroli Skarbowej przeprowadzają dużo kontroli, które kończą się mandatami i postępowaniami karnoskarbowymi. Niestety tego  procederu nie udaje się zlikwidować od lat. Mimo że takie zachowanie kierowców trwa od lat, to większość pasażerów wciąż  jest zdziwiona, że nie dostaje biletu, za który płaci.
Pasażerka z Głowna do Łodzi, pani Joanna Matuszewska, opowiada: Jeżdżę busami do pracy. Rzadko kiedy kierowcy wręczają bilety. Gdy ostatnio zapytałam jednego, dlaczego nie dał mi paragonu, odpowiedział mi -po co?. Jeszcze bardziej denerwujące jest to, że kierowcy nie tłumaczą, dlaczego raz biorą za kurs 3 zł, a innym razem 4 zł na tej samej trasie w busie tego samego przewoźnika.
Rzecznik UKS w Łodzi, Mariola Grabowska, potwierdza spostrzeżenia pasażerów: Prowadzimy okresowe kontrole i jeszcze nie zdarzyło się, by nie kończyły się one mandatami dla kierowców. Wobec przyłapanych na tym procederze przewoźników wszczynamy postępowania karnoskarbowe. Kierowcy najczęściej dostają mandaty w wysokości kilkuset złotych, ale zdarzają się też kary przekraczające tysiąc złotych. Maksymalna wysokość mandatu to 2.552 złote.
Inspektorzy transportu drogowego, skarbówki oraz celnicy, oprócz rutynowych kontroli, połączyli swoje siły i zorganizowali w zeszłym roku trzy wspólne akcje. Kierowców, którzy nie wydawali biletów postanowili namierzyć na drogach wyjazdowych z Łodzi w kierunku Andrespola, Konstantynowa Łódzkiego, Pabianic, Brzezin, Tuszyna, Zgierza, Strykowa i Poddębic. Podając się za pasażerów  skontrolowali 47 busów, z czego w aż 35 kierowcy nie wydawali pasażerom biletów. Kontrolerzy wręczyli mandaty od 400 do 1.500 złotych, na łączną kwotę blisko 10 tys. zł. W tym roku naloty na busy są przewidziane jesienią.
Raporty z kontroli inspektorów mówią  często, że w kontrolowanym autobusie był tłok, a z kasy fiskalnej wynikało, że kierowca wiózł... powietrze. W wielu przypadkach kierowcy nie uruchamiają  nawet  kasy drukującej paragony. Gdy organizowana jest akcja poranna i popołudniowa, to zdarza się, że jeden szofer busu zostaje przyłapany na omijaniu przepisów dwukrotnie. Często bywają przypadki, że kontrola czeka na bus na próżno, gdyż kierowcy przekazują sobie informacje o kontroli i wówczas pojazdy nie wyjeżdżają w ogóle w trasę.
Zupełnie niecodzienny przypadek miał miejsce w piątek o godz. 8.30 przed szpitalem w Pabianicach  w autobusie PKS. Jeden z naszych czytelników będący pasażerem tego autobusu, zapłacił kierowcy za kurs do Łodzi, ale biletu nie dostał. Na przystanku przy rondzie Lotników Lwowskich kierowca zatrzymał pojazd i... w pośpiechu rozdał bilety wszystkim pasażerom. Okazało się, że na następnym przystanku wsiadł kontroler  i nie miał podstaw do stwierdzenia nieprawidłowości.

Prezes PKS w Łodzi, Eugeniusz Smuklerz, powiedział, że zdarzają się przypadki, że kierowcy nie wydają biletów, a pieniądze biorą do kieszeni, ale pierwszy raz słyszy, żeby kierowca miał układ z kontrolerem. Zapowiedział przeprowadzenie śledztwa.
Najwyższy mandat za wykroczenie skarbowe, czyli np. niewydanie biletu wynosi 2 552zł,  a aż 74,4proc. kierowców busów nie wydaje pasażerom paragonów z kasy fiskalnej.
Brak biletu nie pozwala między innymi dociec, dlaczego kurs na tej samej trasie kosztuje 3 zł albo 4

(Autor: Marcin Bereszczyński, źródło: Polska Dziennik Łódzki, data artykuLu: 24.8.2009  )

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Komu potrzebne są "miedziaki"?

 

Do reklamowych tricków, które mają wywołać uczucia taniości u kupujących, jako ceny zakończone na 99 groszy zdążyliśmy już dawno przywyknąć. Przecież to wspaniałe uczucie  zapłacić za nowy telewizor 999,99 zł, a nie  czterocyfrową sumę 1000 zł!

Praktycznie cała psychologia bierze w łeb, ponieważ rzadko kiedy komiczna groszowa reszta jest wydawana. Obecnie bardzo często przy kasie usłyszymy: "grosz będę pani/panu winna" lub "grosz odda pani/pan przy okazji". Z reguły w dwie sekundy po takich deklaracjach obie strony transakcji już nie pamiętają o długu, a opłacony paragon z kasy zaokrągla się do niekłopotliwej kwoty. Przecież życie byłoby bardziej proste bez najdrobniejszych miedziaków?
Nie biorąc pod uwagę nielicznej warstwy oligarchii zarabiającej od kilku średnich krajowych wzwyż i obracającej wielokrotnościami 10 zł, społeczeństwo doświadcza puchnących portfeli, jednak nie przez   raptowne podwyżki płac. Kumulują się z każdorazowych zakupów miedziane drobniaki (w wypadku, gdy nie zaistnieje w/w deklaracja przyszłej spłaty zadłużenia), z których największy pożytek mieliby młodzi adepci cymbergaja w wieku od 4 do 7 lat. Jak piasek w rzecznych zakolach odkładają się 1-, 2- i 5-groszowe nominały, posiadające siłę nabywczą bilona u schyłku komuny (inaczej mówiąc żadną). Różnica jest taka, że 20 lat temu posiadający pełne pomysłu głowy Polacy wpychali tamte blaszki w automaty do gry na promach skandynawskich (czyli mówiąc prościej zamienniki np. duńskich koron), a dziś nie istnieją nawet automaty TP SA, które przyjęłyby 5 groszy zgodne wymiarem z o wiele droższymi żetonami.
Toniemy w groszach

, grosze nas obciążają, groszy takich nie sprzedamy na złom (ba, gdyby była to czysta miedź...), zostaniemy skazani na ich posiadanie i przekazywanie dalej. Z reguły o ładne kilkanaście sekund przedłuża się obsługa każdego klienta w sklepie spożywczym, ponieważ sprzedawcy handlujący przez kasy rejestrujące błagalnie pytają o te śmieszne końcówki w celu łatwiejszego wydania reszty. Dłuży się wygrzebywanie z zakamarków pugilaresów doprowadzające w razie niepowodzenia do werbalnego określenia długu do spłacenia przy okazji będącej efemerydą już przy kasie. Organizowane są bardzo często, jakże szczytne imprezy typu "góra grosza", ale trzeba współczuć woluntariuszom liczącym uzbierane ciężarówki menniczego quasi-złomu.
Bardziej postępowi w tej kwestii są pospolici straganiarze prowadzący kramiki owocowo-warzywne i rzadko kiedy bawiący się w kołomyje związane z paragonami fiskalnymi. Tam kwoty rozliczenia już od dawna zaokrąglane są do 5 bądź 10 groszy i nikt na tym nie jest stratny. Statystycznie rzecz biorąc stosowanie zaokrągleń raz w dół raz w górę daje sumaryczny bilans koncentrujący się wokół zera wraz z rosnącą liczbą transakcji. Nie ma tu pola do bogacenia się, chyba że nastąpi notoryczne zawyżanie w górę (przerabiane w wielu krajach rezygnujących niegdyś z rodzimej waluty w imię przystąpienia do strefy euro - zostało to swego czasu solidnie oprotestowane).
Te zdroworozsądkowe, oddolne ułatwienia rozliczeń są w rzeczywistości odzwierciedleniem procedur wdrożonych już w niektórych krajach naszego regionu. Np. na Węgrzech już od 2006 r. wycofano bilon o nominałach 1 i 2 forintów, a wszelkie rachunki zaokrąglane są do 5 forintów (około 8 gr). Pozostałe w obiegu 5-forintówki również traktowane są co najmniej komicznie: na przykład w słynnej z wiadomych produktów miejscowości Tokaj można skorzystać z maszyny wytłaczającej z owej monety pamiątkową eliptyczną blaszkę z odciśniętym regionalnym motywem. U nas takie traktowanie prawnego środka płatniczego otarłoby się o paragraf, jednak węgierska inicjatywa wydaje się pomysłowa.
W Czechach elementarnym krokiem postąpienia jest 1 korona opiewająca na ok. 16 groszy (halerze de facto nie uczestniczą w obiegu, a jeśli już to na głębokiej prowincji i zakrawa to na folklor). Nawet w Rumunii, gdzie przeciętna płaca ledwie sięga połowy polskiej, praktycznie nie używa się blaszek o nominałach poniżej 10 bani (1 lej będący równowartością 100 bani kwotowany jest prawie na równi ze złotym).
Podsumowując, w atmosferze drukowania taniego pieniądza deflacja nam nie grozi, a nadreprezentatywność klepaków w portfelu Polaka-szaraka zamiast efektu bogactwa rodzi jedynie efekt fizycznego przeciążenia. Dlatego należałoby powoli rozpocząć publiczną dyskusję nad celowością dalszego utrzymywania w obiegu nominałów niższych od 10 groszy. Ułatwienie rozliczeń byłoby bezdyskusyjne bez uszczerbku dla stron transakcji. Niewykluczone, że kwestia ta z czasem stanie na najwyższych forach europejskich, gdyż 5 eurocentów dla Niemca czy Francuza ma mniej więcej taką samą siłę nabywczą, co nasze 5 groszy. (autor: Bartosz Stawiarski, Wealth Solutions, data artykułu:  18.10.2009, źródło: wyborcza.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Kasa fiskalna w dorożce zasilana z dynama?

 

Górale nie kryją swojego oburzenia na wieść o konieczności posiadania kasy fiskalnej. "Gdzie mam tą kasę włożyć? Chyba koniowi pod ogon. A z czego zasilać to cholerne urządzenie? Dynamo z roweru przyczepić? Niech ten urzędnik, który to wymyślił przyjedzie tu do Zakopanego i sam zobaczy jakie ma pomysły"- uskarża się pan Staszek z Gubałówki.
Przeciwko nowemu pomysłowi opowiada się także starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski : "To nie jest dobry pomysł, aby górali trudniących się wożeniem turystów nagle obarczać obowiązkiem kas fiskalnych. Górale wprost pytają jak mają się rozliczać z owsa kupionego dla konia".

Ministerstwo Finansów nie podaje konkretnych odpowiedzi na temat obowiązku posiadania kas fiskalnych przez dorożkarzy. Anna Sobocińska z Ministerstwa Finansów stwierdza tylko, że trwają prace nad nowymi uregulowaniami i ta sprawa jest jeszcze w toku.

Mimo że na razie sprawa jest mglistym projektem, już teraz dorożkarze czują się zagrożeni. Jak sami twierdzą turystom żal wydać kilkadziesiąt złotych na przejażdżkę bryczką po Zakopanem. Gdy dojdą inne opłaty będzie gorzej.

( M.K.  "Gazeta Krakowska", źródło: twoja-firma.pl, 20.07.2005 )

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Jak dokonać korekty sprzedaży zaewidencjonowanej w kasie fiskalnej w przypadku zmiany zamówienia


Podatnik pyta: Czy istnieje możliwość nie anulowania wystawionych paragonów fiskalnych, lecz gdy wartość zaliczki nie ulega zmianie zmienić specyfikację zamawianych towarów na wewnętrznym dokumencie zamówienia, bez korekty obrotu fiskalnego?

INTERPRETACJA INDYWIDUALNA

Na podstawie art. 14b § 1 i § 6 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa (t. j. Dz. U. z 2005 r. Nr 8, poz. 60 ze zm.) oraz § 2 i § 5 rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 20 czerwca 2007 r. w sprawie upoważnienia do wydawania interpretacji przepisów prawa podatkowego (Dz. U. Nr 112, poz. 770 ze zm.), Dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach działając w imieniu Ministra Finansów stwierdza, że stanowisko Spółki przedstawione we wniosku z dnia 29 marca 2010 r. (data wpływu do tut. organu 1 kwietnia 2010 r.) o udzielenie pisemnej interpretacji przepisów prawa podatkowego dotyczącej podatku od towarów i usług w zakresie anulowania paragonu fiskalnego dokumentującego wpłatę zaliczki w przypadku zmiany zamówienia przez klienta, gdy wartość zaliczki nie ulega zmianie - jest nieprawidłowe.

UZASADNIENIE

Dnia 1 kwietnia 2010 r. wpłynął do Izby Skarbowej wniosek o udzielenie pisemnej interpretacji przepisów prawa podatkowego w indywidualnej sprawie dotyczącej podatku od towarów i usług w zakresie anulowania wystawionego paragonu fiskalnego dokumentującego wpłatę zaliczki w przypadku zmiany zamówienia przez klienta, gdy wartość zaliczki nie ulega zmianie.

W przedmiotowym wniosku przedstawiono następujące zdarzenie przyszłe:
Wnioskodawca prowadzi działalność gospodarczą polegającą na sprzedaży detalicznej mebli. Spółka oferuje klientom do sprzedaży towary będące na składzie i eksponowane w sklepach oraz meble zamawiane i dostarczane na indywidualne zamówienia klientów. Klient zobowiązany jest wpłacić zaliczkę na zakup mebli, a przed wydaniem towarów uzupełnić ją do wysokości 100% wartości zamówienia.
Zgodnie z § 5 ust. 1, § 7 ust. 1 i § 10 rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 18 grudnia 2009 r. w sprawie zwrotu podatku niektórym podatnikom, wystawiania faktur, sposobu ich przechowywania oraz listy towarów i usług, do których nie mają zastosowania zwolnienia od podatku od towarów i usług, Spółka wystawia faktury VAT dla podmiotów gospodarczych, a także na życzenie klienta dla osób fizycznych, na sprzedany towar lub na wpłaconą zaliczkę. Każda transakcja ewidencjonowana jest na kasie fiskalnej. W przypadku wpłaty zaliczki przez klienta wartością faktury VAT jest wartość wpłaconej zaliczki.

Zgodnie z § 10 ust. 4 pkt 6 ww. rozporządzenia, faktura potwierdzająca otrzymanie części lub całości należności przed wydaniem towaru, powinna zawierać między innymi dane dotyczące zamówienia, a w szczególności nazwę (rodzaj) towaru, cenę netto, ilość zamówionych towarów, wartość zamówionych towarów, stawki podatku, kwoty podatku oraz wartość brutto zamówienia. Bywa, że po przyjęciu od klienta zaliczki i wystawieniu faktury VAT na tę zaliczkę, klient zmienia decyzję co do rodzaju zamawianego produktu, a tym samym zmianie może ulec wartość całego zamówienia. Nie następuje jednak przy tym zmiana wartości wpłaconej zaliczki. W opisanej sytuacji Spółka wystawia korektę faktury VAT, a następnie wystawia nowy dokument ze zmienionymi danymi zamówienia - zgodnie z interpretacją indywidualną nr PO1/443-43/06/2299 z dnia 12 stycznia 2007 r.
Spółka przymierza się do zmiany systemu sprzedażowego w jednostkach detalicznych i zamierza zmienić sposób wystawiania dokumentów. Spółka rozpatruje następujący sposób: w przypadku gdy do danej wpłaty zaliczki wystawiono wyłącznie paragon fiskalny, po zmianie zamówienia przez klienta gdy wartość zaliczki nie ulega zmianie następowałaby zmiana wyłącznie specyfikacji zamówienia uwidoczniona tylko na wewnętrznym dokumencie zamówienia, bez korekty obrotu fiskalnego.

W związku z tym padło pytanie:

Czy Spółka po zmianie systemu sprzedaży może nie anulować wystawionych paragonów fiskalnych, lecz gdy wartość zaliczki nie ulega zmianie zmienić specyfikację zamawianych towarów na wewnętrznym dokumencie zamówienia, bez korekty obrotu fiskalnego?
Zdaniem Wnioskodawcy, w przypadku paragonów fiskalnych potwierdzających wpłatę zaliczki na zakup towarów, Spółka nie widzi konieczności anulowania wystawionych już paragonów w sytuacji, gdy nabywca zmienia  zamówienie, ale nie zmienia się wartości zaliczki. Zmiana specyfikacji zamówienia może nastąpić poprzez zmianę wewnętrznej dokumentacji samego zamówienia.
Na podstawie obowiązującego prawa stanowisko Wnioskodawcy w sprawie oceny przedstawionego zdarzenia przyszłego okazuje się za nieprawidłowe.
Zgodnie z art. 5 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz. U. Nr 54, poz. 535 ze zm.), zwanej dalej ustawą o VAT, opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług podlega odpłatna dostawa towarów i odpłatne świadczenie usług na terytorium kraju.
Na podstawie  art. 29 ust. 1 ustawy o VAT podstawą opodatkowania jest obrót, z zastrzeżeniem ust. 2-22, art. 30-32, art. 119 oraz art. 120 ust. 4 i 5. Obrotem jest kwota należna z tytułu sprzedaży, pomniejszona o kwotę należnego podatku. Kwota należna obejmuje całość świadczenia należnego od nabywcy. Obrót zwiększa się o otrzymane dotacje, subwencje i inne dopłaty o podobnym charakterze mające bezpośredni wpływ na cenę (kwotę należną) towarów dostarczonych lub usług świadczonych przez podatnika, pomniejszone o kwotę należnego podatku.

Na mocy  art. 29 ust. 2 ustawy o VAT, w przypadku gdy pobrano zaliczki, zadatki, przedpłaty lub raty, obrotem jest również kwota otrzymanych zaliczek, zadatków, przedpłat lub rat, pomniejszona o przypadającą od nich kwotę podatku. Dotyczy to również otrzymanych zaliczek. (Źródło: podatki.biz, data artykułu: 19.07.2010 ).

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Internetowa sprzedaż pod lupą Urzędów Skarbowych

 

Kasy fiskalne dla lekarzy i prawników, zaostrzenia w odliczaniu VAT od samochodów z kratką, podatek od wakacyjnych zarobków - fiskus łata dziurę budżetową jak tylko mu się udaje i wszędzie poszukuje dodatkowych pieniędzy. Powód jest prosty - kryzys finansowy i spadek wpływających pieniędzy do kasy państwa. Teraz na celownik wzięty będzie handel w  internecie. US chce, żeby urzędnicy mieli rozbudowane uprawnienia, które pomogą im namierzyć handlujących w internecie i unikających zapłacenia podatków. Kijem na nieuczciwych będą  bardzo wysokie kary finansowe.
Nad nielegalnie handlującymi w internecie gromadzą się coraz bardziej czarne chmury. Urzędnicy chcą aktywniej walczyć z szarą strefą w internetowym handlu i raz na zawsze zerwać ten nielegalny proceder. Dzięki temu wszystkiemu mają powiększyć się wpływy do budżetu. Wg opinii MF zadowoleni powinni być także przedsiębiorcy, gdyż kontrola drastycznie zmniejszy ich nieuczciwą konkurencję.
Wszystko to dzięki nowelizacji ustawy o kontroli skarbowej. Przewiduje ona uprawnienia Urzędu Skarbowego do zażądania danych od portali czy banków prowadzących konta podawane do transakcji internetowych, jak również od wydawców m.in. prasy, którzy zamieszczają reklamy handlarzy. Podmioty będą zmuszone do przekazania informacji o swoich klientach: o obrotach i stanach ich kont, kredytach, pożyczkach, posiadanych papierach wartościowych, transakcjach, kontrahentach. Wszystko to jasne bez wiedzy podatników.
Urzędnicy o takie dane będą mogli występować już na etapie wstępnym czynności, stanowiących podstawę do ewentualnego wszczęcia i przeprowadzenia postępowania kontrolnego lub przygotowawczego. Wszystko te działania po to, aby jak najszybciej wykryć podmioty prowadzące nieujawnioną działalność w Internecie.

Od takiego żądania będą mogły się jednak odwołać, ale za chroniczny brak współpracy grozić im będzie kara do 5 tys. zł. Co do samego internauty, który omija obowiązek podatkowy, będzie zmuszony go zapłacić wraz z odsetkami, może również zostać na niego nałożona wielotysięczna grzywna, a nawet więzienie. Dla Urzędu Skarbowego podejrzani są głównie bezimienni sprzedawcy, obracający dużą ilością towarów, posiadający tylko Nick. Drugim śladem jest posiadanie przez sprzedawcę kilku kont bankowych.
E - handel wciąż zwiększa swoje obroty, w związku z czym zaczął on reprezentować dla Urzędu Skarbowego istotny obszar zainteresowań. W końcu stawką są setki milionów złotych. W Internecie powinny jednak obowiązywać zasady działalności gospodarczej, ponieważ pole do nadużyć jest potencjalnie większe niż w handlu tradycyjnym.
Z każdą aktywnością w sieci wiążą się pewne obowiązki podatkowe. W grę wchodzą tu takie obciążenia, jak: podatek dochodowy od osób fizycznych, podatek od towarów i usług, podatek od czynności cywilnoprawnych, a czasem również akcyza. Zobowiązania podatkowe będą zależały od sposobu prowadzenia działalności.
Firmy prowadzące działalność w Internecie muszą zarejestrować działalność, odprowadzić należne podatki i składki ZUS. Muszą ustalać dochód na podstawie prowadzonej dokumentacji podatkowo - księgowej, ewentualnie wpłacać zaliczki na podatek dochodowy. Może się również zdarzyć, że działalność handlowa podlega opodatkowaniu VAT, co z kolei wiąże się z obowiązkiem rejestracji jako podatnik VAT, prowadzeniem rejestru VAT, składaniem deklaracji i rozliczaniem tego podatku, wystawianiem faktur. Nasuwa się więc zapytanie, z jakiegoż to powodu  te zasady mają nie dotyczyć wszystkich handlujących w sieci?
MF chce się także przyjrzeć aukcją internetowym, czy nie są one hazardem. Pod baczne oko trafią takie portale jak Podbij.pl czy Oligoo.pl. Licytacje rozpoczynają się tam od jednego grosza. Aby w niej brać udział, trzeba najpierw zakupić punkty na portalu, którymi podbija się cenę. Wydarzają się sytuacje, gdy w ostatniej chwili ktoś inny podbija cenę, a wtedy gracz nie ma ani licytowanego przedmiotu, ani pieniędzy. I w tym wypadku MF dopatruje się znamion hazardu.

Warto w tym wypadku zauważyć, że licytacja nie jest hazardem. W czasie licytacji ktoś wystawia przedmiot za określoną stawkę, wygrywa ten, który da więcej, a nie ten co ma szczęście. Hazard natomiast jest związany zazwyczaj z ogromnymi kwotami, ryzykiem, jest grą której wynik to przypadek. Jaki więc jest sens wprowadzania nowych definicji, skoro obowiązujące terminy są jasne i przejrzyste. Inicjatywa resortu, krytykowana przez serwisy aukcyjne, podoba się niezależnym ekspertom. Nie uważają jej za bezpodstawną. Nie mają wątpliwości, iż w wypadku, gdy zachodzi podejrzenie o hazard, mając na uwadze obostrzenia wynikające z polskiego prawa, właściwe organy muszą podjąć działania w celu wyjaśnienia sprawy i wyciągnięcia ewentualnych konsekwencji.
Urząd Skarbowy chce również sięgnąć do kieszeni podmiotów zajmujących się handlem zdjęciami w sieci. Osoba, która regularnie umieszcza zdjęcia na portalu licząc na to, że je sprzeda powinna zarejestrować działalność i odprowadzać podatek, bez względu na to, czy uda jej się je zbyć. Również osoba, która sporadycznie sprzedaje zdjęcia, musi wykazać swój przychód.
Nie ulega jednak żadnym wątpliwościom, iż w kwestii nielegalnego handlu w Internecie trzeba zrobić coś konkretnego. Uderza to bowiem przede wszystkim w uczciwych przedsiębiorców. Nie ma prawa być tak, że jedni zakładają firmy, rozliczając się ze swoich dochodów z e-handlu, a inni bezkarnie zatajają zyski z działalności w sieci. Trzeba to jednak zrobić w sposób przemyślany, który nie spowoduje, że na -czarną listą- fiskusa trafią jednorazowi sprzedawcy.

Urząd Skarbowy może bowiem swoja nadgorliwością zniszczyć małe podmioty. Oby się więc nie okazało, że ścigane będą pojedyncze osoby za drobne uchybienia, podczas gdy wyłapywane powinny być duże transakcje. ( data artykułu: 12.08.09, autor: BS, źródło: bankier.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasa fiskalna

drukarki fiskalne

Inspektorzy skarbowi udając wczasowiczów tropią nieuczciwych przedsiębiorców na plażach

 

Stają w kolejkach i zachowują się jak normalni wczasowicze. A po chwili sprzedawcę czaka  niespodzianka: Jestem z urzędu skarbowego - usłyszy zaskoczony. Fiskus na masową skalę sprawdza, czy handlowcy w miejscowościach turystycznych używają kas fiskalnych.
Ekspedientka ze sklepu spożywczego w Krasnobrodzie cieszy się z takiej akcji: bardzo dobrze, że wzięli się za tych handlarzy! My płacimy podatki i to, co zarobimy w sezonie, musi nam wystarczyć na cały rok. A oni odbierają nam klientów  licząc na szybki zysk.
Wynik wzmożonej kontroli pracowników Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie w miejscowościach wypoczynkowych, to dotychczas 200 wystawionych mandatów na ponad 42 tys. zł.
Marek Kostyła, rzecznik Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie, podsumowuje: nasi kontrolerzy sprawdzili w ciągu trzech tygodni kilkaset punktów handlowych, gastronomicznych i usługowych na Roztoczu, Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim, w Kazimierzu Dolnym, Zamościu.
Pracownicy UKS byli wspierani przez kontrolerów z miejscowych urzędów skarbowych. Wszyscy tropili, czy sprzedawcy używają kas fiskalnych i wydają klientom paragony. Kontrole były prowadzone w soboty i niedziele, popołudniami, gdyż wówczas ruch w miejscowościach wypoczynkowych jest największy. Pracownicy fiskusa udawali zwykłych turystów: stawali w kolejkach i patrzyli, czy sprzedawcy ewidencjonują transakcje na kasie fiskalnej.
Kostyła mówi, że część kontrolowanych przedsiębiorców nie rejestrowała całości sprzedaży, a w niektórych punktach kasy fiskalne nie były w ogóle używane. Brak takiej ewidencji towaru powoduje zaniżenie podatku.
Grzywna za brak kasy może sięgnąć nawet 2,6 tys. zł. W praktyce mandaty są uzależnione od skali wychwyconych nieprawidłowości i zasobności ukaranego. Na niższy mandat może liczyć pracownik zarabiający 800 zł, wyższy otrzyma właściciel sklepu czy baru.
Sprzedawcy mają mieszane odczucia na temat kontroli. Właściciel baru w Okunince żali się: Nie ma dnia, żebym nie miał na głowie kontrolerów. Sieją zamęt, płoszą klientów, dezorganizują pracę, zaglądają do każdego kąta.
Inny przedsiębiorca twierdzi znowu,  że jemu fiskus nie przeszkadza. Prowadzi on od ponad 20 lat jeden z najpopularniejszych barów nad Jeziorem Białym. Dodaje: na wszystko mam kasy fiskalne. Niech się boją ci, którzy mają je tylko na alkohol. Skoro wszystkie papiery mam w porządku i sumiennie płacę podatki, to nie mam się czego obawiać.

Fiskus zapowiada, że kontrole będą prowadzone aż do końca wakacji. Obejmie nimi nie tylko punkty handlowe i gastronomiczne, ale także okoliczne stacje paliw i przewoźników. (Autor: Dariusz Jędryszka, źródło: dziennik wschodni.pl, data artykułu: 21.07.2010)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy

kasa fiskalna

Historia z kasami fiskalnymi to jaskrawy przykład ..

 

faworyzowania konkretnych grup podatników. Fryzjerzy i taksówkarze muszą je instalować, a prawnicy i lekarze - nie. Ale już wkrótce te przywileje zostaną zniesione.
Od kilku lat kolejni ministrowie finansów specjalnym rozporządzeniem zwalniają różne grupy zawodowe z obowiązku posiadania kas. Z uzasadnienia tych przepisów nie wynika, dlaczego te, a nie inne grupy zostały potraktowane łagodniej. Pod koniec zeszłego roku rzecznik praw obywatelskich zaskarżył rozporządzenie ministra finansów do Trybunału Konstytucyjnego. Rzecznik uważa, że te przepisy są niezgodne z konstytucją. Trybunał sprawą jeszcze się nie zajął, ale MInisterstwo Finansów chyba zaczęło się przygotowywać do wyroku sędziów. Wiceminister finansów Maciej Grabowski pracuje nad rozwiązaniami, dzięki którym o zwolnieniach z kas będzie decydowała ustawa, a nie rozporządzenie. Nowe przepisy prawdopodobnie nakażą lekarzom i prawnikom wprowadzenie kas fiskalnych już w przyszłym roku.

Ta zmiana większe znaczenie będzie miała w przypadku prawników, bo akurat usługi lekarzy są zwolnione z VAT, a ponadto wielu z nich rozlicza się na zasadach karty podatkowej, gdzie rejestracja przychodów nie ma znaczenia. Tymczasem prawnicy powinni odprowadzać VAT.
Zapowiedzi zmiany prawa już sprowokowały głosy oburzenia ze strony tych grup zawodowych. - Kasy fiskalne należy instalować w przypadku masowej sprzedaży na rzecz konsumentów, np. w supermarketach. Nie ma sensu wprowadzać ich w gabinetach lekarskich, ponieważ nie spełnią swojego zadania - mówił w "Pulsie Biznesu" prof. Witold Modzelewski, który wprowadził w Polsce system kas fiskalnych. - Chyba znowu uaktywniło się lobby ich producentów - dodaje.
Wierzę, że prof. Witold Modzelewski jest niezależnym ekspertem, i co prawda udziela też porad prawnych znękanym podatnikom, ale absolutnie nie reprezentuje lobby prawników. Argumentem za zwolnieniem niektórych przedsiębiorców nie może być to, że i tak będą oszukiwać. Wprowadzenie kas ma znaczenie psychologiczne. Każdy klient czy pacjent - widząc, że zapłata za usługę nie jest nabijana w kasie - będzie wiedział, że konkretny prawnik czy lekarz oszukuje fiskusa. Powaga obu renomowanych zawodów na tym ucierpi. Niewykluczone, że choćby adwokaci będą zwyczajnie się wstydzili takich praktyk.
Dlatego jestem za kasami fiskalnymi. Nie dlatego, że chcę, by fiskus zebrał wielkie żniwo w prawniczej i lekarskiej branży. Wolę, aby minister finansów obniżał podatki, zachęcając w ten sposób do podatkowej uczciwości. I równo traktował wszystkich podatników.

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Fiskus kontroluje stoki narciarskie

 

Rozpoczęcie ferii zimowych dla uczniów to również początek zwiększonych kontroli przedsiębiorców, którzy najwięcej zarabiają na ich wypoczynku. Inspektorzy kontroli skarbowej ruszają w teren i  będą sprawdzać głównie tych, którzy mają obowiązek stosowania kas fiskalnych.

Dzieci i młodzież z pięciu województw: kujawsko-pomorskiego, lubuskiego. małopolskiego, świętokrzyskiego i wielkopolskiego, ma ferie zimowe od trzech dni. Wielu uczniów korzysta z wolnego  czasu  w zimowych kurortach. Miejsca te odwiedzają również inspektorzy z urzędów kontroli skarbowej (UKS). Urzędnicy będą kontrolować podatników funkcjonujących w miejscowościach turystycznych, czy rejestrują wszystkie transakcje sprzedaży w kasach fiskalnych. Wizyty inspektora mogą spodziewać się głównie restauratorzy, właściciele dyskotek, wyciągów narciarskich czy budek z pamiątkami.

Pan Krzysztof ze Szczyrku jest przygotowany na kontrolę skarbową: prowadzę restaurację przy stoku od dwóch lat i każda sprzedaż jest wprowadzana do kasy fiskalnej. Niestety nie wszyscy przedsiębiorcy są tak uczciwi. Resort Finansów podkreśla, że akcje  kontrolowania podatników mają charakter nie tylko prewencyjny, ale także zmierzają do ograniczenia szarej strefy w miejscowościach wypoczynkowych. Andrzej Parafianowicz, wiceminister finansów nadzorujący UKS, mówi, że  w trakcie ferii policja czy inspektorat transportu drogowego dbają o bezpieczeństwo wypoczywających dzieci, i zapowiada, że urzędnicy zajmą się szarą strefą i zadbają o klimat uczciwej konkurencji wśród oferujących zimowe atrakcje.

Działalność sezonowa

Wzmożone kontrole skarbowe u przedsiębiorców działających sezonowo nie są nowym pomysłem ministerstwa finansów.  Korzystając z uroków zimy, zaaferowani jazdą na nartach czy snowboardzie młodzi ludzie nie zwracają uwagi, czy za skipass lub gorącą herbatę dostaną paragon fiskalny, czy nie. Dlatego możliwości oszustw są duże. Urzędy zapewniają, że akcja kontroli ma naormalny przebieg. Kontrole prowadzone są na bieżąco, tak jak w latach poprzednich ? mówi Elżbieta Domagała z UKS w Bydgoszczy. Również Bogusław Jóźwik ze szczecińskiego UKS zapewnia, że nie planuje w związku z feriami zimowymi specjalnych akcji mandatowych: kontrole prawidłowości rejestrowania obrotów na kasach fiskalnych wobec podmiotów prowadzących działalność handlową prowadzimy przez cały rok. Choć niewykluczone, że w zależności od konkretnych sytuacji czy zdarzeń zwiększymy działania w tym okresie.

Grzywna za błędy

W zeszłym roku podczas podobnej operacji w trakcie ferii zimowych inspektorzy kontroli skarbowej za wykroczenia związane z kasami fiskalnymi wystawili ponad 30 tys. mandatów na łączną kwotę ponad 7 mln zł, w tym najwięcej za niewydawanie paragonów fiskalnych. Przedsiębiorcy, u których stwierdzono nieprawidłowości, mają łącznie obroty w wysokości 300 mln zł. Szarą strefę można ostrożnie szacować na 400 ? 500 mln zł. To głównie wynajmujący prywatne kwatery.

Każdy, kto sprzedaje towar lub usługę z pominięciem kasy fiskalnej i nie wyda za taką transakcję paragonu potwierdzającego sprzedaż, popełnia wykroczenie. Do odpowiedzialności karnej z tego tytułu może być pociągnięty również właściciel lub kierownik sklepu, który nie dopełnił obowiązku nadzoru. Najwyższy mandat z tego tytułu wynosi 2634 zł.

Autor: Ewa Matyszewska, źródło: Dziennik Gazeta Prawna, data artykułu: 2010-01-20

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

fiskalne

kasy

Ferie zimowe dobrym okresem zarobkowym dla Fiskusa

 

Urzędy skarbowe wysłały swoich pracowników w teren ? wzmożono kontrole skarbowe podatników w okresie ferii. Pierwszymi  efektami tych działań są mandaty - wystawiono ich już  kilkaset, głównie za brak ewidencji wszystkich transakcji i niewydawanie paragonów.

Ministerstwo Finansów zapowiedziało wzmożone kontrole podatników prowadzących działalność sezonową w kurortach zimowych na początku stycznia.

Przedsiębiorcy działający sezonowo są od trzech tygodni sprawdzani przez inspektorów kontroli skarbowej. Kontrole przeprowadzane są głównie w miejscowościach i kurortach zimowych, które są najczęściej odwiedzane przez turystów podczas ferii zimowych. Urzędnicy dużo pracują: udało im się  wystawić już kilkaset mandatów na łączną kwotę kilkunastu tysięcy złotych. Mandaty wlepiane są przede wszystkim za nieewidencjonowanie obrotów w kasie fiskalnej i niewydawanie paragonów klientom. Zdarzają się również bardziej pomysłowi przedsiębiorcy, np. stosujący w swojej działalności atrapy urządzeń fiskalnych. To wnioski sondy DGP przeprowadzonej w urzędach kontroli skarbowej (UKS).

Zakres kontroli

Na początku stycznia resort finansów zapowiedział wzmożone kontrole podatników prowadzących działalność sezonową w kurortach zimowych. Nie było to tylko straszenie podatników, gdyż urzędnicy porządnie wzięli się do roboty. Jolanta Strojna z UKS w Kielcach podaje, że kontrolerzy sprawdzają m.in. prowadzenie działalności zgodnie z przepisami, posiadanie kasy fiskalnej oraz dokonywanie na niej ewidencji, wydawanie paragonów stwierdzających sprzedaż.

Andrzej Bartyska z UKS w Gdańsku dodaje, że obok rutynowych kontroli w przedsiębiorstwach handlowych i gastronomicznych urzędnicy mają zamiar zająć się również na szeroką skalę akcją kontroli pomorskich stacji paliw.

Dodaje, że docierają do urzędu sygnały, z których można wnioskować, że zwiększone nasilenie zakupów paliwa związane z przyjazdem na Wybrzeże turystów, stanowi dla prowadzących stacje paliw pokusę uchylania się od obowiązku wprowadzania  sprzedaży do kasy fiskalnej.

Elżbieta Domagała z UKS w Bydgoszczy zaznacza, że wzmożonymi czynnościami obserwacyjnymi w ich rejonie objęte są miejsca zimowego wypoczynku, takie jak lodowiska z wypożyczalniami sprzętu sportowego, lokalne stoki narciarskie i saneczkowe.

Janusz Kozłowski z UKS we Wrocławiu dodaje do tych miejsc jeszcze sklepy, kioski, stragany, punkty gastronomiczne, m.in. usługi fryzjerskie, kosmetyczne, przewozy osób taksówkami, busami.

Bogusław Jóźwik z UKS Szczecin opowiada, jak wyglądają takie kontrole: w skład każdej grupy prowadzącej i zabezpieczającej postępowanie mandatowe, oprócz inspektorów i pracowników UKS (w tym wywiadu skarbowego), wchodzą nieumundurowani i umundurowani funkcjonariusze Policji, zabezpieczający działania na zewnątrz kontrolowanych lokali.

Zimowe żniwa

Po dobiegającym końca pierwszym miesiącu dodatkowych kontroli skarbowych można mówić o pierwszych sukcesach fiskusa. Na przykład na terenie działania UKS w Kielcach w ciągu dwóch tygodni przeprowadzono 40 kontroli. W wyniku przeprowadzonych czynności inspektorzy nałożyli 26 mandatów karnych na łączną kwotę 12,2 tys. zł. Minimalny mandat opiewał na 150 zł, maksymalny na 1750 zł - podaje Jolanta Strojna.

W ciągu ostatnich 10 dni inspektorzy UKS w Szczecinie nałożyli 50 mandatów na łączną kwotę ponad 21 tys. zł. UKS we Wrocławiu nałożył łącznie 460 mandatów na kwotę 80 102 zł, UKS w Łodzi w styczniu ukarał 122 osoby na kwotę 25 720 zł, UKS z Katowic wystawił 90 mandatów na 20 430 zł, a UKS z Krakowa - 199 mandatów na kwotę 47 290 zł.

Czynności bieżące

Nie wszystkie regiony naszego kraju wymagają większej ilości kontroli w okresie ferii zimowych, np. takim regionem może być Wielkopolska. Grażyna Perek z UKS w Poznaniu wyjaśnia, że Wielkopolska nie należy do regionów turystycznych, które można zaliczyć do szczególnie atrakcyjnych w okresie zimowym i wyraźnie przegrywa w tym okresie z górami. Dlatego okres ferii nie powoduje na tym terenie wzmożonego napływu turystów i związanego z tym uruchomienia dodatkowych punktów sprzedaży towarów i usług.

Podobnych argumentów używa Mirosława Torenc z UKS w Olsztynie. Według niej, ze względu na położenie geograficzne wzmożone działania prowadzone są przede wszystkim latem, kiedy na Warmię i Mazury przyjeżdżają turyści i w miejscowościach wypoczynkowych wzrasta liczba sezonowych sprzedawców. Podobna jest sytuacja w woj. łódzkim. Mariola Grabowska z UKS w Łodzi zauważa, że urzędnicy na bieżąco i systematycznie prowadzą działania polegające na sprawdzaniu, jak podatnicy wywiązują się z obowiązku rejestrowania sprzedaży na kasach fiskalnych.

Pomysłowy podatnik

Urzędnicy skarbowi, którzy przeprowadzają kontrole, mówią, że podatnicy wciąż popełniają te same błędy, a najwięcej nadużyć wykrywanych jest w związku ze stosowaniem kas fiskalnych.

Anna Baran z UKS w Zielonej Górze opowiada, że najczęściej ujawnianym wykroczeniem jest prowadzenie sprzedaży bez jej ewidencji na kasie fiskalnej, co jest jednoznaczne z ukrywaniem przychodów ze sprzedaży i zaniżaniem podatku. Dodaje do tego, że upór niektórych przedsiębiorców w łamaniu prawa jest tak duży, że na jednym z targowisk w 2009 roku wręczono jednemu sprzedawcy trzy mandaty, a w styczniu 2010 r. czwarty za niedopilnowanie prawidłowej ewidencji sprzedaży.

Andrzej Bartyska podaje inny przykład: chęć zapłaty niższego podatku jest dla niektórych podatników silniejsza niż groźba wysokiej  kary za korzystanie z nielegalnego urządzenia. Jeden z przedsiębiorców posunął się dużo dalej i zainstalował urządzenie imitujące swoim wyglądem prawdziwą kasę fiskalną. Wygląd atrapy, sposób, w jaki drukowała paragony wzorowane na fiskalnych oraz to, że obok stała prawdziwa kasa,  miały zamaskować dokonywanie przestępstwa.

Pracownicy UKS w Krakowie ujawnili w kilku przypadkach sprzedaż papierosów bez polskich znaków akcyzy.

Dobrym objawem jest fakt, że kontrolerzy stwierdzili niewiele uchybień  przy sprzedaży związanej ściśle ze sportami zimowymi, np. sprzedaż biletów na wyciągi narciarskie, lodowiska. Jolanta Strojna podsumowuje, że do chwili obecnej nie ujawniono nieprawidłowości przy ewidencjonowaniu sprzedaży biletów i karnetów upoważniających do jazdy na stokach. Być może to zasługa elektronicznego systemu ewidencji sprzedawanych skipassów (karty magnetyczne) powiązanego bezpośrednio z kasą fiskalną. Uważa jednak, że przede wszystkim to zasługa uczciwych przedsiębiorców.

Autor: Ewa Matyszewska, źródło: Dziennik Gazeta Prawna, data artykułu: 2010-02-05

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Chwycił za kasę fiskalną i uciekł ...

Złodzieje czują się bezkarni i są coraz bardziej bezczelni. Ostatnio przekonali się o tym pracownicy sklepu Żabka przy ulicy Długiej w Świdnicy. Późnym wieczorem sklep odwiedził bandyta. Chwycił za kasę fiskalną i uciekł. Jego łupem padło około tysiąca złotych. Sklepikarze z całego miasta są coraz bardziej zaniepokojeni. To nie pierwsza podobna kradzież w Świdnicy. Kto będzie następny?

Do zuchwałej kradzieży doszło we wtorek kilkanaście minut po godzinie 22.00. W sklepie znajdowała się jedna osoba. Złodziej działał szybko i sprawnie. Po wyrwaniu kasy wybiegł ze sklepu i wsiadł do zaparkowanego w pobliżu samochodu. W pojeździe był prawdopodobnie jego wspólnik. Auto odjechało z piskiem opon. Policja szuka sprawców.

Na parkingu zabezpieczono kilka zgubionych przez złodzieja monet. Użyty na miejscu pies tropiący zaprowadził policjantów do jednego z mieszkań w budynku przy placu Wolności, ale okazało się, że trafił do mieszkania... jednej z klientek, która odwiedziła sklep chwilę przed złodziejem. - Cały czas trwają intensywne poszukiwania sprawcy - zapewnia Katarzyna Czepil, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy. Do piątku nie udało się go zatrzymać.

Co ciekawe, to nie pierwsza taka kradzież, do jakiej doszło w ostatnim czasie w Świdnicy. Nam udało się uzyskać informację, że kilka tygodni temu w podobny sposób okradziono co najmniej jeden sklep. (źródło: Wiadomości Świdnickie.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasa fiskalna

drukarki fiskalne

Bilet proszę, do kontroli

 

Kierowcy podmiejskich busów zabierają od pasażerów zapłatę za przejazd, ale notorycznie nie dają im biletów emitowanych przez kasę fiskalną.
W taki sposób oszukują także swoich pracodawców, jak również urząd skarbowy. Kontrole przeprowadzane przez Inspekcję Transportu Drogowego, Izbę Celną i Urząd Kontroli Skarbowej często kończą się mandatami i postępowaniami karnoskarbowymi, ale procederu od lat nie ma możliwości zlikwidować.
Choć proceder trwa od dawna, przeważająca część pasażerów busów nadal jest zdziwiona, że podaje pieniądze kierowcy, a nie otrzymuje biletu.

- Jeżdżę busami do pracy. Pewni kierowcy wręczają bilety. Ostatnio spytałam się jednego, dlaczego nie dał mi paragonu. Odpowiedział "po co?" - opowiada Joanna Matuszewska, pasażerka dojeżdżająca z Głowna do Łodzi. - Jeszcze bardziej irytujące jest to, że kierowcy nie tłumaczą, dlaczego raz biorą za kurs 3 zł, a innym razem 4 zł na tej samej trasie w busie tego samego przewoźnika. (data artykułu: 24.08.09, źródło: wiadomosci24.pl)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

drukarki fiskalne

drukarka fiskalna

Ministerstwo Finansów postawiło sobie za cel instalacje kas fiskalnych u wszystkich detalicznych sprzedawców, głównie u bazarowych handlarzy, którzy dotychczas funkcjonowali  na pograniczu szarej strefy.

 

Pan Paweł Karpiński z Żuromina opowiada swoją historię: Pod koniec zeszłego roku otworzyłem warzywniak na miejskim targowisku. Obroty były raczej niewysokie, ale po czterech miesiącach musiałem zainstalować kasę fiskalną jako jedyny na około 50 pawilonów. Wszyscy handlowcy śmieją się teraz ze mnie. Sąsiad pana Pawła z pawilonu twierdzi, że ma obroty w granicach 600 tys. zł rocznie. Kasę powinien zainstalować dawno temu po przekroczeniu pułapu 40 tys. zł, ale tego nie zrobił i nic się nie stało. A ja byłem głupi, bo nie oszukiwałem ? żali się pan Paweł.
Wielu uczciwych handlowców jest podobnej sytuacji. Kiedyś pisaliśmy o Panu Czesławie Pietrzaku z Braniewa, właściciela trzech sklepów z pościelą, który chciał pozwać Ministerstwo Finansów za to, że lokalny urząd skarbowy nic nie robi z bazarowymi handlarzami, którzy nie płacą żadnych podatków i psują mu interes.
Dlaczego fiskus pozostaje bezsilny? Od uczciwości podatnika zależy, czy zadeklaruje osiągnięcie 40 tys. zł obrotów, które obligują go do instalacji kasy. Jeżeli sam tego nie zrobi, urząd musi mu udowodnić, że przekroczył tę sumę. Niestety udowodnić to jest trudno, a poza tym, urzędy skarbowe chętniej zajmują się firmami, które już zainstalowały kasy fiskalne i płacą VAT. W teorii takiego podatnika można "nakryć", porównując chociażby zgromadzony przez niego majątek z deklarowanymi przychodami firmy. Takie manewry urzędnicy robią jednak rzadko:  spraw o nieujawnione dochody jest kilkaset rocznie w całej blisko 40-mln Polsce, w której szarą strefę GUS szacuje na 15 proc. PKB, czyli ok. 100 mld zł.
Ministerstwo Finansów zauważa problem i ostatecznie zdecydowało się rozwiązać go radykalnie. Resort chce zmusić cały sektor handlu detalicznego do instalacji kas fiskalnych. Mirosław Barszcz, wiceminister finansów, mówi: Musimy wreszcie zmienić sytuację, w której uczciwi podatnicy czują się frajerami. Swoją decyzję resort może wprowadzić od razu ? wystarczy, że  zmienione zostanie  rozporządzenie o kasach fiskalnych i zniknie z niego przepis, który zwalniał z instalacji kasy fiskalnej firmy o przychodach mniejszych niż 40 tys. zł.
Rozporządzenie ma wejść w życie w przyszłym roku. Wiceminister Barszcz dodaje, że "w zamian" firmy dostaną dużo wyższą refundację kosztów kasy fiskalnej. Obecnie jest to 50 proc. jej ceny, a będzie aż 90. Jeżeli najtańsza kasa kosztuje 700 zł, to przedsiębiorca wyda na nią ok. 70 zł - mówi Barszcz.

Część podatników świadczących usługi będzie dobrowolnie zwolniona z obowiązku stosowania kas fiskalnych. Mają to być m.in.: fryzjerzy, tynkarze, taksówkarze, rzemieślnicy. Jak wspominaliśmy wcześniej, zapłacą oni po prostu ryczałt VAT - 200 zł miesięcznie. Kas nie będą mieli także akwizytorzy sprzedaży bezpośredniej - np. takich firm jak Amway czy Avon. Resort chce też oferować roczną karencję handlowcom rozkręcającym biznes, co oznacza, ze przez pierwszy rok działalności nie musieliby instalować kas.
Zmiana rozporządzenia nie wymaga akceptacji posłów, ale proponowane zmiany mogą wywołać polityczną burzę. Kiedy miesiąc temu resort "ofiskalizował" wszystkich sprzedawców części samochodowych i płyt kompaktowych, głos dał sam przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper.  Uważał, że taki krok zniszczy setki tysięcy "drobnych, uczciwych przedsiębiorców". Bazary całej Polski to jeden z mateczników Leppera, to właśnie tam dzisiejszy kandydat na wicepremiera zjednywał sobie wyborców i angażował się osobiście w obronę jednego z nich we Włocławku.
Ciekawostką jest fakt, że plany rządu są bardzo podobne do projektu PO. Platforma chciała jednak iść jeszcze dalej i opracowana na zlecenie tej partii ustawa o VAT nie przewidywała żadnych wyjątków od instalacji kas fiskalnych. PO nie odważyła się na ujawnienie projektu przed wyborami.
W tym momencie pada pytanie, czy "ofiskalizowanie" całego handlu detalicznego będzie skuteczne? Wprawdzie będzie można ukarać przedsiębiorcę za brak kasy fiskalnej, tylko że nie wiadomo, czy urzędnikom uda się zmusić handlowców  do "wbijania sprzedaży na kasę".

Właściciel warzywniaka z Pomorza jest szczery: Ja po godzinie 16 nie używam już kasy. Mam stałych klientów i nie boję się, że mnie podkablują. Wprawdzie na bazarach jest zawsze tłok, ale nie wiadomo, czy to przestraszy sprzedawców. Urzędnicy skarbowi nie mają prawa do prowokacji, nie mogą więc podszyć się pod klienta i nakryć sprzedawcę na nie wprowadzaniu sprzedaży na kasę. W Ministerstwie Finansów prowadzono w zeszłym roku akcję propagandową pod tytułem "Weź paragon". Jej rezultaty budziły jednak  wątpliwości nawet wśród urzędników skarbowych. Resort nadal nie wie też, co zrobić z prawnikami i lekarzami w prywatnych gabinetach. Posłowie PiS chcą, żeby oni również instalowali kasy, ale kontrola, czy są one faktycznie używane, wymagałaby używania prowokacji - adwokat i lekarz są przecież sam na sam z klientem. (Autor: Rafał Zasuń, źródło: Gazeta Wyborcza, data artykułu: 2006-04-25)

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasa fiskalna

drukarki fiskalne

Bar mleczny z dodatkiem... kasa fiskalna

 

W całej Polsce jak grzyby po deszczu powstają chińskie bary czy kebabu. Jednak również złote czasy mają też bary mleczne, gdzie możemy zjeść np. mielonego z kaszą i buraczkami. Najciekawsze w tym jest to, że przy otwarciu baru mlecznego, możemy też liczyć na sporą dotację

W barach mlecznych kuszą swojskie smaki, mięsne dania, tradycyjne zupy. Jak również niskie ceny. Często też stykamy się z zapewnieniem, że jedzenie jest "jak u mamy" albo "domowe". Co to właściwie oznacza i czy to się opłaca?
- "Domowy" oznacza robiony uczciwie. Jak mielony, to łopatka. Jak pierogi, to karki wołowe. Żadnych obrzynków - mówi Wanda Wrzeszcz, która od 27 lat prowadzi w Warszawie jadłodajnię Przysmak. To przedsiębiorstwo z tradycjami - jadłodajnia w normalnym mieszkaniu na parterze stuletniej kamienicy przy ul. Lwowskiej 11 powstała w 1958 r. Od 1978 r. Zarządzają nią dwie siostry: Wanda Wrzeszcz i Barbara Denkiewicz. Obie urodziły się i wychowały dosłownie piętro wyżej. - Pewnego dnia usłyszałam, że poszukują tutaj kogoś do pracy, i w ten sposób zostałam. Wcześniejsze właścicielki, idąc na emeryturę, powiedziały, że Przysmak są w stanie powierzyć tylko mi. Jak mogłam inaczej zrobić - śmieje się pani Barbara.
W Przysmaku zatrudnionych jest pięć osób. Przychodzą do Przysmaku jeść od lat ci sami ludzie. W tym profesura ("Pamiętamy, jak zaglądali tu po egzaminach na studia i w trakcie nauki") i studenci z pobliskiej Politechniki. Co ich przyciąga?
- Jakość, jakość, jakość. Jak kompot, to nie lura. Maliny, truskawki, czarna porzeczka, ma być mocny i esencjonalny, dużo cukru. Bigos tak wykonujemy jak dla siebie, pod nasz smak. A buraczki? Nie takie, że wpierw barszcz, a następnie te warzywa rozgotowane ścierać. Jedynie zasmażane, ze skwarkami ze słoniny. Przysmak posiada swoją tradycję i tak ma być - mówi z przekonaniem pani Wanda, która sama wykonuje w przysmaku zupy, jarzyny, leniwe kluski. Codziennie w (ręcznie wypisywanej) karcie znajduje się 7-10 dań, które przygotowują kucharki i właścicielki. Przebojami są zestawy domowo-polskie: zupa, kotlet mielony, schab i pierogi. Do tego ziemniaki, buraczki. Czasami trafi się np. jarski szaszłyk. - Raz przygotowałyśmy chińszczyznę. Poszła, ale bez szału wśród klientów. Oni są tradycjonalistami - mówi pani Wanda.
Przysmak nie jest najtańszym w mieście miejscem żywienia zbiorowego. Choć dzień pracy rozpoczyna się o godz. 6, to obiady podawane są tylko w godz. 12-17, a w pokoju jadalnym może być jedynie ok. 15 osób naraz. Gdy na to nałożą się ceny produktów, okazuje się, że obiad w Przysmaku może kosztować nawet 25 zł. Porcja pierogów to 14 zł. Zestaw: gulasz węgierski, kasza gryczana, ogórek - 17,50 zł. Miętus w sosie chrzanowym ("gęsty jak krem"), ziemniaki i surówka kosztują 20,50 zł. Cielęcina duszona, ryż i sałatka - 26,50. Zupa pomidorowa 6 zł, ogórkowa 6,50 zł.
Czy taki interes się opłaca? Właścicielki pokazują, że konkurencja na rynku jest liczna, obrót w Przysmaku mały (choćby z powodu braku miejsca i godzin otwarcia, które z kolei wynikają z braku mocy przerobowych - tu przygotowuje się jedzenie na zwykłych kuchenkach gazowych). Wzrastają też czynsze - ostatnio dzielnica Śródmieście podniosła czynsz o 110 proc. - z tego też powodu po odliczeniu kosztów pozostaje coraz mniejszy zysk - mówi pani Wanda. Ale zamykać nie zamierza, bo Przysmak ma renomę.
Przyciągnięci nią jadali już tam m.in. Wojciech Młynarski ("Przez lata. Po zdanej maturze wpadł najpierw do nas się pochwalić, a następnie dopiero do domu" - wspomina pani Wanda). Oprócz niego jadali czy też jadają np. trener piłkarski Jacek Gmoch z żoną, Anna Mucha, Michał Urbaniak czy mieszkający opodal reżyser Jerzy Gruza.

Z reżyserami miały też do czynienia panie z Prasowego, bardzo znanego w stolicy (i bardzo starego, z lat budowy Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej MDM w latach 50.) baru mlecznego. - Bardzo szanuję pana Bareję, ale nie za ten film. Za każdym razem czuję się obrażona - mówi Janina Gruszczyńska, która w barze zatrudnia kilkanaście osób. Konkretnie chodzi o scenę z komedii "Miś", w której klienci baru mlecznego jedzą z przyśrubowanych misek łyżkami na łańcuchach, a kaszę prosto z gara sypie się do miski machniętej brudną szmatą. - Długo pracuję i zaręczam - tak nigdy się nie zdarzyło. Dotyka mnie to w najwyższym stopniu - mówi dalej pani Janina.

Bar mleczny Prasowy przyjął nazwę od mieszczącego się prawie naprzeciwko budynku, w którym znajdowała się przed wojną redakcja "Kuriera Warszawskiego", wojennej gadzinówki "Nowy Kurier Warszawski", a po wojnie długie lata drukowane stąd było "Życie Warszawy". W środku (mimo 20 lat po zmianie systemu) bardzo mało się zmieniło. Poznikały tylko ceraty i sztuczne kwiaty. - Nie jestem ich zwolennikiem - zdradza pani Janina. Ściany w obszernym wnętrzu w zielono-pistacjowej kolorystyce, przy wejściu okienko z panią w białym kitlu i czepku na głowie. Element nowoczesny - kasa fiskalna. Tutejszy klient także szuka tego samego, co zjadał w domu. Codziennie hitami są kluski śląskie, kopytka, gołąbki, kotlet mielony i schabowy. Jak również nieśmiertelne buraczki. W Prasowym zawsze przesiaduje kilkanaście osób. Co ich tu sprowadza? Nade wszystko cena. Zupa od 3 zł, mielony 6 zł, schabowy 8,90 zł, wątróbka z cebulą 5,70 zł. Wszystko precyzyjnie skalkulowane, dlatego za mizerię trzeba zapłacić 2,13 zł, a za pomidory z cebulą 98 gr. Skąd tak niskie ceny?
Kluczem do biznesu pod nazwą "bar mleczny" jest dotacja ministra finansów zapisana w rozporządzeniu z 20 czerwca 2006 r. (można je przeczytać w Dzienniku Ustaw). Resort ustanowił dotację na 40 proc. wartości zakupionych surowców, "powiększonej o marżę gastronomiczną zastosowaną przez właściciela firmy, nie większą jednak niż 30 proc.". Rozporządzenie informuje również, że kiedy zakupujemy produkty na giełdzie lub targowiskach, ich wartość podwyższa się o 20 proc. Przed zaczęciem działalności objętej dotowaniem właściciele muszą przedstawić dyrektorowi lokalnej izby skarbowej wniosek o przyznanie dotacji. Kiedy izba wyrazi zgodę, należy jeszcze uzgodnić z nią sposób rejestrowania - wszystkie dotowane produkty muszą być dokładnie liczone. Dotację przedsiębiorca uzyskuje za pośrednictwem izby skarbowej na rachunek w banku. Co dotuje budżet? Mleko, napoje mleczne, śmietanę, masło, jaja, pieczywo, mąkę, kaszę, ryż, cukier, miód, dżemy, ziemniaki, inne warzywa i owoce, herbatę, przyprawy, grzyby, makaron. - Gdyby nie ta dotacja, ceny u mnie byłyby wyższe o 30-40 proc. - szacuje pani Janina. Co jakiś czas słychać o tym, że Ministerstwo Finansów obetnie dotację. Ale na pewno nie w przyszłym roku - W ustawie budżetowej na 2010 r. dotacja dla barów mlecznych jest - zapewnia Magdalena Kobos, rzeczniczka resortu. Na razie zapisano 21 mln zł. Ostateczna kwota będzie znana dopiero po uchwaleniu budżetu.  ( autor: Grzegorz Lisicki, data artykułu: 22.09.09, źródło: Mój biznes )

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Policja z Końskich zatrzymała sprawców napadu na sklep we wsi Morzywół gm. Gowarczów. Bandyci próbowali ukraść kasę fiskalną.

 

Do takiego napadu, który jednak okazał się nieudany, doszło w piątek. - Do sklepu wparowało dwóch młodych mężczyzn, którzy zagrozili ekspedientce prawdopodobnie bronią i zażądali pieniędzy. W momencie, kiedy kobieta zaczęła krzyczeć, spłoszeni napastnicy wybiegli ze sklepu. Udało im się  natomiast zabrać z lady kasę fiskalną, jednak przy drzwiach wejściowych ją upuścili. Spod sklepu odjechali samochodem - relacjonuje Grzegorz Dudek z komendy wojewódzkiej policji w Kielcach. Już we wtorek obaj sprawcy zostali zatrzymani. Byli nimi 18 i 25-letni mieszkańcy województwa mazowieckiego. Podczas przeszukania ich mieszkań policjanci znaleźli m.in. broń krótką, którą mogli się posługiwać w czasie napadu. Jeden z nich był już notowany przez policję, obu grozi teraz do 12 lat więzienia. (data artykułu: 13.05.2010, źródło: Kielce.gazeta.pl )

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Akcja, jak z filmu kryminalnego - pracowników US

 

- Odnieśliśmy wrażenie, że na bazar wpadło ABW! - informują handlujący z targowiska. - Przetrzepali stoiska, niektóre kontrolowali kilka razy! Możliwe, że za cel postawili sobie znaleźć coś na nas. No i posypały się mandaty.

Wydaje się, że wszystkie stoiska na targowisku zostały skontrolowane. Niektóre nawet kilka razy.

Pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej w Bydgoszczy, przez dwa dni sprawdzali, jak sprzedający na straganach wywiązują się z obowiązków. Interesowali się, czy rejestrują obroty.

- Akcja jak z filmu kryminalnego! - informują sprzedający. - W weekend w różnych częściach targowiska pojawiły się grupy ubranych na czarno mężczyzn i kobiet. Całkowicie otoczyli nas i oczywiście wystraszyli klientów - informują osoby pracujące na bazarze. - Założyli sobie, że wszyscy są źli, są złodziejami, a oni będą szeryfami, którzy zrobią porządek.

- Natomiast bardzo dziwne jest, że kontrolowanie rozpoczęli od największych stoisk, z których nikt i tak by przed nimi nie uciekł, bo nie zdążyłby się spakować - opowiada sprzedawca w sklepie przy rynku. - A obcokrajowcy ze Wschodu, którzy wpadają na bazar i handlują "na dziko?, szybko zwinęli małe kramy.

Handlowcy nie chcą wypowiadać się oficjalnie, obawiają się konsekwencji.

- Ja miałam kilka kontroli- mówi jedna z pań. - Według jednej zasłużyłam na mandat ? no i go dostałam. O czym to świadczy? Chyba o tym, że kontrolerzy sami nie znają przepisów.

- Otrzymałam mandat za to, że nie przedarłam paragonu fiskalnego, gdy klient go nie zabrał - podsumowuje właścicielka sklepu. - Klienci najczęściej paragonów nie biorą.

Osoby, które dostaly "świąteczny prezent? w postaci kilkusetzłotowych mandatów rozumieją istotę kontroli.

- Jednak podejście kontrolerów jest nieodpowiednie - mówią. - Wpierw, widząc jakąś nieprawidłowość, na przykład brak kasy fiskalnej, powinni pouczyć. Dać termin, nawet krótki, do kiedy człowiek ma dopełnić formalności. Natomiast potem wrócić na rekontrolę. Jeśli taka osoba handlowała i nie naprawiła błędu, wtedy niechby jej przyłożyli nawet najwyższą karę. Natomiast oni od razu zaczęli od bloczków mandatowych. Niestety, przepisów jest tyle i tak często się zmieniają, że czasem uchybienia wynikają z niewiedzy.

- Chciałbym kontrolę, ale taka Straż Miejska może być oszukiwana - informują handlarze. - Proszą o przedstawienie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej. A to niewiele znaczy. Ktoś mógł ją kiedyś założyć, potem zawiesić. Pisma o zamknięciu firmy nie pokaże, tylko to o wpisie, który może być nieaktualny. Powinno się zmienić przepisy. Wiarygodne byłoby przedstawienie zaświadczenia o zapłacenia składek ZUS przed miesiącem.

Według Elżbiety Domagały, rzecznika prasowego Urzędu Kontroli Skarbowej w Bydgoszczy, nie każdy sprzedający  chce rzetelnie rozliczać się z fiskusem.

- Podczas tych dwóch dni inspektorzy nałożyli na nieuczciwych handlarzy powiatu chełmińskiego 116 mandatów za nieprzestrzeganie obowiązku ewidencjonowania każdej transakcji na kasie fiskalnej - informuje. ? W związku z czym "szara strefa? podatkowa, będąca nieuczciwą konkurencją w handlu, ciągle jeszcze występuje w znacznych rozmiarach.

Inspektorzy zapowiadają, że to nie koniec. - Intensywne kontrole obejmą handel prowadzony w sklepach, na bazarach i targowiskach - informuje Elżbieta Domagała. - Nie muszą obawiać się podatnicy uczciwie rozliczający się z fiskusem. Wręcz przeciwnie, celem jest eliminacja nieuczciwej konkurencji w handlu i wyrównanie szans działających w tej sferze gospodarczej. Takie kontrole będą ciężkie jedynie dla osób, które notorycznie nie chcą wywiązywać się z obowiązków podatkowych wobec państwa.

Inkasent na targowisku, pan Artur Pocięgiel twierdzi, że skontrolowano także kasy fiskalne, na których nabijane są wpływy z prowadzenia targowiska i z parkingów. Tu mandatów nie było. Handlujący też nie zapowiadają rezygnacji z pracy w tym miejscu.

- Sprzedający się zmieniają, jednak nie słyszałem, by ktoś mówił, że zrezygnuje - twierdzi. ? Jednak żal mi niektórych ludzi, bo często ich jedynym błędem jest niewiedza. Nie są złodziejami, a jedynie na przykład zamiast na kasie fiskalnej, odnotowują transakcje w dziennym zestawieniu sprzedaży. I też rozliczają się z fiskusem! ( autor artykułu: Monika Smól, data artykułu: 10.09.2009, źródło: pomorska.pl )

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasy fiskalne

fiskalne

Kasjerzy kradną, a automatyczne kasy nie

 

Często zdarza się, że pracownicy kas w sklepach oszukują klientów, umyślnie myląc się przy wydawaniu reszty. Są oni najgorzej opłacanymi  i chcą sobie w ten sposób -dorobić-

 

Przemysław Skory z sieci Tesco twierdzi, że jest to znamy problem, jednakże w ich firmie jest niewielki. Bywa, że klienci zauważają niezgodność paragonu z prawdziwym stanem należności i wówczas uruchamia się następującą procedurę: zamyka się kasę, przelicza pieniądze i jeżeli faktycznie wystąpi niezgodność, tzn. jest więcej pieniędzy niż wskazuje kasa fiskalna, klientowi zwraca się je.
Natomiast  Anna Sierpińska z Jeronimo Martis ( właściciel sieci sklepów Biedronka) jest innego zdania: uważa ona, że coraz częściej nieuczciwi pracownicy oszukują swoją firmę niż klientów. European Retail Theft Barometer  podaje, że w europejskich sklepach w zeszłym roku pracownicy okradli sklepy z towaru wartego 9 mld euro (jest to kilkaset milionów więcej niż rok wcześniej). Dla porównania w Polsce w 2005 roku  półki sklepowe ogołocono z  towaru wartego 1,1 mld euro.
Sklepy wydają kolosalne kwoty na zabezpieczenia przeciwko kradzieży. Krajowe sieci w ubiegłym roku wydały 307 mln euro. Kamery monitorują wszystko, co należy do praw i obowiązków pracownika. Zapis jest rejestrowany przez specjalne systemy komputerowe. Wiadomo, ilu klientów obsłużył kasjer, jakie produkty sprzedano, ile kosztowały, jak długo pracował, a nawet kiedy miał przerwę. Zdarzają się przypadki, że pracownicy kas są badani wykrywaczami kłamstw.
Kasjerzy pomijają czasem niektóre produkty podczas kasowania i aby zapobiegać próbom takiego oszustwa ze strony kasjerów, wprowadza się coraz częściej samoliczące bramki. Wymieniane są metalowe koszyki na plastikowe, które ułatwiają pracę specjalnym maszynom. Klient podchodzi do kasy z koszykiem i jego towar jest automatycznie skanowany i podliczany, a kasjer ma jedynie rozliczyć się z pieniędzy.
Sieć hipermarketów Auchan znalazła inne rozwiązanie - wprowadzono samoobsługowe kasy. ?Automatyczni kasjerzy? skanują kody kreskowe zawierające ceny, ważą produkty w trakcie skanowania lub pakowania a następnie przyjmują zapłatę. W USA takich urządzeń jest już ok. 100 tys. i faktycznie spełniają swoją funkcję. (Źródło: Gazeta Wyborcza , Kto kradnie w polskich supermarketach? Piotr Miączyński )

 

Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie, kiedy powstała oryginalna publikacja w piśmie.

kasa fiskalna

drukarki fiskalne